-
The Athletic: Vinícius przekazał Arsenalowi, że zostaje z powodu przywiązania i wysiłku finansowego Realu
Real Madryt ogłosił przedłużenie kontraktu z Viníciusem Júniorem do 2032 roku, czyniąc Brazylijczyka jednym z najlepiej opłacanych piłkarzy w historii klubu. 26-latek odrzucił wcześniej dwie propozycje Królewskich, a poważne zainteresowanie jego transferem wykazywał Arsenal, który był gotowy złamać swoją strukturę wynagrodzeń i do końca wierzył w sprowadzenie atakującego. O pozostaniu Viniego na Bernabéu przesądziły jego przywiązanie do Realu Madryt oraz znacząco podwyższona oferta finansowa.
Po 18 miesiącach niepewności, napięć i transferowych zawirowań Real Madryt ogłosił w czwartek, że Vinícius Júnior ostatecznie podpisał nowy kontrakt. Arsenal zajął mocną pozycję i był gotowy przeprowadzić ambitny transfer 26-letniego brazylijskiego napastnika, gdyby ten zdecydował się nie przedłużać umowy z hiszpańskim klubem. Viníciusa naprawdę zainteresowała propozycja mistrzów Anglii, która miała pełne poparcie właścicieli, dyrektora sportowego Andrei Berty oraz trenera Mikela Artety. Oferta Arsenalu była efektem wielu miesięcy zakulisowej pracy i pozytywnego przebiegu kilku rozmów na najwyższym szczeblu. Postawiło to Real Madryt w delikatnym położeniu, ale ostatecznie doprowadziło do przedłużenia umowy. Ten proces i udział Arsenalu opisali teraz Mario Cortegana, James McNicholas i David Ornstein z The Athletic.
Vinícius i Real Madryt po raz pierwszy rozpoczęli negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu podczas spotkania w klubowym ośrodku treningowym w styczniu 2025 roku. Po spełnieniu warunków uprawniających do otrzymania kilku premii – między innymi za zdobycie nagrody FIFA dla najlepszego piłkarza świata 18 miesięcy wcześniej – atakujący zarabiał około 18 milionów euro netto za sezon. Real Madryt zaproponował mu podwyżkę do około 20 milionów euro. Piłkarz, któremu towarzyszyli dwaj agenci oraz ojciec, odrzucił ofertę przedstawioną przez dyrektora generalnego José Ángela Sáncheza i głównego skauta Juniego Calafata, prawdopodobnie najbardziej wpływową osobę przy jego transferze za 45 milionów euro osiem lat wcześniej. Kilka tygodni później Real Madryt odrzucił kontrofertę przedstawioną przez obóz zawodnika.
Następnie wiele hiszpańskich mediów poinformowało w kwietniu, że przedłużenie kontraktu Viníciusajest praktycznie przesądzone, a osoby z Realu Madryt potwierdzały te doniesienia. Jednak ludzie z otoczenia piłkarza stanowczo im zaprzeczali. The Athletic podkreśla, że Brazylijczyk domagał się rocznego pakietu o wartości nieco poniżej 30 milionów euro netto. Składały się na niego pensja podstawowa, premie uzależnione od wyników oraz bonus za przedłużenie kontraktu. Żaden piłkarz w historii Realu Madryt nie otrzymał wcześniej takiego bonusu i to właśnie on okazał się głównym punktem spornym w negocjacjach.
Kolejnym kluczowym czynnikiem tej historii było zatrudnienie Xabiego Alonso na stanowisku trenera Realu Madryt, na którym w maju 2025 roku zastąpił Carlo Ancelottiego. Alonso nigdy nie nawiązał więzi z Viníciusem, a jeszcze przed rozpoczęciem sezonu 2025/26 osoby z najbliższego otoczenia Brazylijczyka przewidywały, że nie będzie to dla niego łatwy rok. Pierwsze napięcia osiągnęły punkt kulminacyjny w październiku, kiedy Vinícius zareagował ze złością na zmianę w pierwszym Klasyku sezonu. Real Madryt prowadził wówczas u siebie z Barceloną 2:1, a do końca spotkania pozostawało około 20 minut. Do kluczowych wydarzeń doszło po meczu. Podczas spotkania z prezesem Realu Madryt Florentino Pérezem Vinícius przeprosił za swoje zachowanie. Gdy Pérez poruszył temat przedłużenia kontraktu, zawodnik odpowiedział, że dopóki trenerem pozostaje Alonso, podpisanie nowej umowy nie leży w jego interesie. Po pogorszeniu wyników oraz dalszym rozpadzie relacji z Viníciusem Júniorem i innymi członkami kadry Realu Madryt Alonso został zwolniony w styczniu.
Rok po rozpoczęciu rozmów dotyczących przedłużenia kontraktu z Viníciusem perspektywa osiągnięcia porozumienia zaczynała wyglądać nieco bardziej obiecująco. Awans Álvaro Arbeloi do pierwszej drużyny w roli następcy Alonso nie rozwiązał problemów Realu Madryt, ale stanowił powiew świeżości dla Viníciusa Júniora. Arbeloa od samego początku go chwalił, bronił i dodawał mu pewności siebie. Real Madryt i Vinícius nadal musieli jednak zniwelować ogromną różnicę finansową dzielącą obie strony. Przez kilka kolejnych miesięcy nie prowadzono konkretnych rozmów. Wtedy właśnie swoje działania rozpoczął Arsenal, podkreśla The Athletic. Londyński klub postępował ostrożnie, ale skutecznie, a Berta i Arteta mieli pełne poparcie właścicieli.
Wszystkie najważniejsze osoby w Arsenalu odbyły długie rozmowy z Viníciusem oraz jego przedstawicielami, szczegółowo wyjaśniając im projekt klubu i centralną rolę, jaką miałby odgrywać w nim Brazylijczyk. Skupiano się przede wszystkim na kwestiach sportowych, ale podkreślano również wpływ i korzyści, jakie współpraca komercyjna przyniosłaby obu stronom. Nawet bez formalnego porozumienia warunki indywidualnego kontraktu Brazylijczyka z Arsenalem nie stanowiłyby problemu. Kwoty omawiane podczas spotkań przekonały go, że klub traktuje sprawę poważnie. Właściciele Arsenalu byli gotowi zdobyć się na ogromny wysiłek i złamać klubową strukturę wynagrodzeń, aby przeprowadzić ten transfer. Uważali, że ich oferta będzie realną konkurencją dla Królewskich i praktycznie uniemożliwi Hiszpanom dalszą walkę. Było to niezwykle ambitne podejście. Choć władze Arsenalu w pełni zaangażowały się w próbę sprowadzenia zawodnika, niektóre osoby w klubie miały wątpliwości, czy taki transfer jest możliwy do zrealizowania. Inni wyrażali obawy dotyczące wpływu operacji tej skali na przyszłe transfery oraz przedłużanie kontraktów.
Tymczasem między Realem Madryt a Viníciusem panowała chłodna atmosfera. Nieformalne rozmowy zawodnika z przedstawicielami klubu odbywały się coraz rzadziej. Rosnący rozdźwięk znalazł odzwierciedlenie w hiszpańskiej prasie, w której pojawiały się informacje, że klub może wycofać ofertę przedłużenia kontraktu – podobnie jak miało to miejsce w przypadku ówczesnego kapitana Sergio Ramosa, który odszedł w 2021 roku. Stanowisko obozu Viníciusa było jasne: nie odbędą się żadne spotkania, dopóki klub nie zmieni swojej oferty.
Letnie zatrudnienie José Mourinho, trzeciego nowego trenera Realu Madryt w ciągu nieco ponad roku, ostatecznie okazało się argumentem przemawiającym za pozostaniem Viníciusa. To wszystko mimo wypowiedzi 63-latka na jego temat z wcześniejszego etapu sezonu. 17 lutego mecz Realu Madryt z Benficą w Lidze Mistrzów został przerwany po tym, jak Vinícius oskarżył skrzydłowego portugalskiego zespołu Gianlucę Prestianniego o rasistowskie znieważenie. Prestianni zaprzeczył oskarżeniu, ale następnie został ukarany przez UEFA i FIFA po przyznaniu, że skierował wobec zawodnika Realu Madryt homofobiczną, a nie rasistowską obelgę. Tamtego wieczoru Mourinho zasugerował, że to Vinícius sprowokował całe zajście. W wypowiedzi zdawał się obarczać go winą za prowokowanie regularnych rasistowskich ataków, których Brazylijczyk doświadczał w ostatnich latach. Źródła z otoczenia zawodnika informowały wówczas, że słowa Mourinho zostały źle odebrane przez samego gracza. Te same osoby przekazały później, że nie miał on jednak problemu z zatrudnieniem Portugalczyka w Realu Madryt.
Podczas mistrzostw świata Real Madryt przedstawił Viníciusowi nową ofertę. Opiewała ona na około 22 miliony euro rocznie, ale została odrzucona przez zawodnika. Po odpadnięciu Brazylii z Norwegią w 1/8 finału 5 lipca zaplanowano spotkanie na 5 sierpnia, gdy piłkarz miał wrócić do klubu po urlopie. Od rozpoczęcia pracy w Realu Madryt w czerwcu Mourinho utrzymywał regularny kontakt z Viníciusem. Chciał, żeby zawodnik został i widział dla niego miejsce w kadrze, ale zaakceptowałby każdą decyzję podjętą przez klub. Niektóre ważne osoby opowiadały się za sprzedażą Viníciusa Júniora, jeśli nie udałoby się osiągnąć porozumienia, ponieważ obawiały się jego późniejszego odejścia za darmo. Arsenal, świadomy całej sytuacji, pozostawał optymistycznie nastawiony, wskazuje The Athletic....
https://www.realmadryt.pl/news/151482-the-athletic-vinicius-przekazal-arsenalowi-ze-zostaje-z-powodu-przywiazania-i-wysilku-finansowego-realu[b]The Athletic: [/b]Vinícius przekazał Arsenalowi, że zostaje z powodu przywiązania i wysiłku finansowego Realu Real Madryt ogłosił przedłużenie kontraktu z Viníciusem Júniorem do 2032 roku, czyniąc Brazylijczyka jednym z najlepiej opłacanych piłkarzy w historii klubu. 26-latek odrzucił wcześniej dwie propozycje Królewskich, a poważne zainteresowanie jego transferem wykazywał Arsenal, który był gotowy złamać swoją strukturę wynagrodzeń i do końca wierzył w sprowadzenie atakującego. O pozostaniu Viniego na Bernabéu przesądziły jego przywiązanie do Realu Madryt oraz znacząco podwyższona oferta finansowa. Po 18 miesiącach niepewności, napięć i transferowych zawirowań Real Madryt ogłosił w czwartek, że Vinícius Júnior ostatecznie podpisał nowy kontrakt. Arsenal zajął mocną pozycję i był gotowy przeprowadzić ambitny transfer 26-letniego brazylijskiego napastnika, gdyby ten zdecydował się nie przedłużać umowy z hiszpańskim klubem. Viníciusa naprawdę zainteresowała propozycja mistrzów Anglii, która miała pełne poparcie właścicieli, dyrektora sportowego Andrei Berty oraz trenera Mikela Artety. Oferta Arsenalu była efektem wielu miesięcy zakulisowej pracy i pozytywnego przebiegu kilku rozmów na najwyższym szczeblu. Postawiło to Real Madryt w delikatnym położeniu, ale ostatecznie doprowadziło do przedłużenia umowy. Ten proces i udział Arsenalu opisali teraz Mario Cortegana, James McNicholas i David Ornstein z The Athletic. Vinícius i Real Madryt po raz pierwszy rozpoczęli negocjacje w sprawie przedłużenia kontraktu podczas spotkania w klubowym ośrodku treningowym w styczniu 2025 roku. Po spełnieniu warunków uprawniających do otrzymania kilku premii – między innymi za zdobycie nagrody FIFA dla najlepszego piłkarza świata 18 miesięcy wcześniej – atakujący zarabiał około 18 milionów euro netto za sezon. Real Madryt zaproponował mu podwyżkę do około 20 milionów euro. Piłkarz, któremu towarzyszyli dwaj agenci oraz ojciec, odrzucił ofertę przedstawioną przez dyrektora generalnego José Ángela Sáncheza i głównego skauta Juniego Calafata, prawdopodobnie najbardziej wpływową osobę przy jego transferze za 45 milionów euro osiem lat wcześniej. Kilka tygodni później Real Madryt odrzucił kontrofertę przedstawioną przez obóz zawodnika. Następnie wiele hiszpańskich mediów poinformowało w kwietniu, że przedłużenie kontraktu Viníciusajest praktycznie przesądzone, a osoby z Realu Madryt potwierdzały te doniesienia. Jednak ludzie z otoczenia piłkarza stanowczo im zaprzeczali. The Athletic podkreśla, że Brazylijczyk domagał się rocznego pakietu o wartości nieco poniżej 30 milionów euro netto. Składały się na niego pensja podstawowa, premie uzależnione od wyników oraz bonus za przedłużenie kontraktu. Żaden piłkarz w historii Realu Madryt nie otrzymał wcześniej takiego bonusu i to właśnie on okazał się głównym punktem spornym w negocjacjach. Kolejnym kluczowym czynnikiem tej historii było zatrudnienie Xabiego Alonso na stanowisku trenera Realu Madryt, na którym w maju 2025 roku zastąpił Carlo Ancelottiego. Alonso nigdy nie nawiązał więzi z Viníciusem, a jeszcze przed rozpoczęciem sezonu 2025/26 osoby z najbliższego otoczenia Brazylijczyka przewidywały, że nie będzie to dla niego łatwy rok. Pierwsze napięcia osiągnęły punkt kulminacyjny w październiku, kiedy Vinícius zareagował ze złością na zmianę w pierwszym Klasyku sezonu. Real Madryt prowadził wówczas u siebie z Barceloną 2:1, a do końca spotkania pozostawało około 20 minut. Do kluczowych wydarzeń doszło po meczu. Podczas spotkania z prezesem Realu Madryt Florentino Pérezem Vinícius przeprosił za swoje zachowanie. Gdy Pérez poruszył temat przedłużenia kontraktu, zawodnik odpowiedział, że dopóki trenerem pozostaje Alonso, podpisanie nowej umowy nie leży w jego interesie. Po pogorszeniu wyników oraz dalszym rozpadzie relacji z Viníciusem Júniorem i innymi członkami kadry Realu Madryt Alonso został zwolniony w styczniu. Rok po rozpoczęciu rozmów dotyczących przedłużenia kontraktu z Viníciusem perspektywa osiągnięcia porozumienia zaczynała wyglądać nieco bardziej obiecująco. Awans Álvaro Arbeloi do pierwszej drużyny w roli następcy Alonso nie rozwiązał problemów Realu Madryt, ale stanowił powiew świeżości dla Viníciusa Júniora. Arbeloa od samego początku go chwalił, bronił i dodawał mu pewności siebie. Real Madryt i Vinícius nadal musieli jednak zniwelować ogromną różnicę finansową dzielącą obie strony. Przez kilka kolejnych miesięcy nie prowadzono konkretnych rozmów. Wtedy właśnie swoje działania rozpoczął Arsenal, podkreśla The Athletic. Londyński klub postępował ostrożnie, ale skutecznie, a Berta i Arteta mieli pełne poparcie właścicieli. Wszystkie najważniejsze osoby w Arsenalu odbyły długie rozmowy z Viníciusem oraz jego przedstawicielami, szczegółowo wyjaśniając im projekt klubu i centralną rolę, jaką miałby odgrywać w nim Brazylijczyk. Skupiano się przede wszystkim na kwestiach sportowych, ale podkreślano również wpływ i korzyści, jakie współpraca komercyjna przyniosłaby obu stronom. Nawet bez formalnego porozumienia warunki indywidualnego kontraktu Brazylijczyka z Arsenalem nie stanowiłyby problemu. Kwoty omawiane podczas spotkań przekonały go, że klub traktuje sprawę poważnie. Właściciele Arsenalu byli gotowi zdobyć się na ogromny wysiłek i złamać klubową strukturę wynagrodzeń, aby przeprowadzić ten transfer. Uważali, że ich oferta będzie realną konkurencją dla Królewskich i praktycznie uniemożliwi Hiszpanom dalszą walkę. Było to niezwykle ambitne podejście. Choć władze Arsenalu w pełni zaangażowały się w próbę sprowadzenia zawodnika, niektóre osoby w klubie miały wątpliwości, czy taki transfer jest możliwy do zrealizowania. Inni wyrażali obawy dotyczące wpływu operacji tej skali na przyszłe transfery oraz przedłużanie kontraktów. Tymczasem między Realem Madryt a Viníciusem panowała chłodna atmosfera. Nieformalne rozmowy zawodnika z przedstawicielami klubu odbywały się coraz rzadziej. Rosnący rozdźwięk znalazł odzwierciedlenie w hiszpańskiej prasie, w której pojawiały się informacje, że klub może wycofać ofertę przedłużenia kontraktu – podobnie jak miało to miejsce w przypadku ówczesnego kapitana Sergio Ramosa, który odszedł w 2021 roku. Stanowisko obozu Viníciusa było jasne: nie odbędą się żadne spotkania, dopóki klub nie zmieni swojej oferty. Letnie zatrudnienie José Mourinho, trzeciego nowego trenera Realu Madryt w ciągu nieco ponad roku, ostatecznie okazało się argumentem przemawiającym za pozostaniem Viníciusa. To wszystko mimo wypowiedzi 63-latka na jego temat z wcześniejszego etapu sezonu. 17 lutego mecz Realu Madryt z Benficą w Lidze Mistrzów został przerwany po tym, jak Vinícius oskarżył skrzydłowego portugalskiego zespołu Gianlucę Prestianniego o rasistowskie znieważenie. Prestianni zaprzeczył oskarżeniu, ale następnie został ukarany przez UEFA i FIFA po przyznaniu, że skierował wobec zawodnika Realu Madryt homofobiczną, a nie rasistowską obelgę. Tamtego wieczoru Mourinho zasugerował, że to Vinícius sprowokował całe zajście. W wypowiedzi zdawał się obarczać go winą za prowokowanie regularnych rasistowskich ataków, których Brazylijczyk doświadczał w ostatnich latach. Źródła z otoczenia zawodnika informowały wówczas, że słowa Mourinho zostały źle odebrane przez samego gracza. Te same osoby przekazały później, że nie miał on jednak problemu z zatrudnieniem Portugalczyka w Realu Madryt. Podczas mistrzostw świata Real Madryt przedstawił Viníciusowi nową ofertę. Opiewała ona na około 22 miliony euro rocznie, ale została odrzucona przez zawodnika. Po odpadnięciu Brazylii z Norwegią w 1/8 finału 5 lipca zaplanowano spotkanie na 5 sierpnia, gdy piłkarz miał wrócić do klubu po urlopie. Od rozpoczęcia pracy w Realu Madryt w czerwcu Mourinho utrzymywał regularny kontakt z Viníciusem. Chciał, żeby zawodnik został i widział dla niego miejsce w kadrze, ale zaakceptowałby każdą decyzję podjętą przez klub. Niektóre ważne osoby opowiadały się za sprzedażą Viníciusa Júniora, jeśli nie udałoby się osiągnąć porozumienia, ponieważ obawiały się jego późniejszego odejścia za darmo. Arsenal, świadomy całej sytuacji, pozostawał optymistycznie nastawiony, wskazuje The Athletic.... https://www.realmadryt.pl/news/151482-the-athletic-vinicius-przekazal-arsenalowi-ze-zostaje-z-powodu-przywiazania-i-wysilku-finansowego-realu -
MARCA: Real wykonał już tego lata 24 ruchy, ale to nie koniec
Real Madryt jest w trakcie jednego z najbardziej intensywnych okienek transferowych ostatnich lat. MARCA wylicza, że od połowy maja klub przeprowadził już 24 ruchy, a ostatnimi były transfer Yana Diomandé, przedłużenie kontraktu z Viníciusem oraz wypożyczenie Franco Mastantuono. Kadra pierwszego zespołu jest na ten moment kompletna, ale w Valdebebas szykują się już do kolejnego etapu – operacji wyjścia.
Od konferencji Florentino Péreza z 12 maja w biurach Realu Madryt praktycznie nie było chwili spokoju. Transfery, odejścia, przedłużenia kontraktów i zmiany na ławce trenerskiej sprawiły, że klub przeprowadził już 24 ruchy. MARCA podkreśla jednak, że nie jest to jeszcze koniec i przed zamknięciem okienka liczba ta z pewnością przekroczy 25.
Ostatnie dni przyniosły trzy bardzo ważne rozstrzygnięcia. Real sprowadził Yana Diomandé, który stał się najdroższym transferem w historii klubu, Vinícius Júnior przedłużył kontrakt do 2032 roku, a Franco Mastantuono został wypożyczony do Fiorentiny do czerwca 2027 roku.
Zmieniła się również sytuacja dotycząca Rodriego. Jeszcze niedawno wydawało się, że to właśnie Hiszpan może zostać ostatnim wielkim wzmocnieniem środka pola. Ostatecznie pomocnik Manchesteru City zdecydował się jednak na Barcelonę. Dziennik zwraca uwagę, że właśnie ten niedoszły transfer może najmocniej wpłynąć na ocenę całego okienka Realu.
MARCA przypomina bowiem, że od odejścia Toniego Kroosa regularnie powraca dyskusja o braku pomocnika umiejącego przejąć kontrolę nad grą Królewskich. Rodri wydawał się idealnym kandydatem, ale Real ostatecznie postawił ogromne pieniądze na 19-letniego Diomandé. Zdaniem dziennika w najbliższych miesiącach nie zabraknie więc pytań o to, dlaczego zdobywca Złotej Piłki za 2024 rok i najlepszy piłkarz mundialu 2026 nie trafił na Santiago Bernabéu.
Tak MARCA przedstawia 24 ruchy przeprowadzone dotychczas przez Real Madryt tego lata:
Dani Carvajal nie przedłużył kontraktu. Klub poinformował o tym 18 maja, a pięć dni później obrońca pożegnał się z madridismo przy okazji meczu z Athletikiem na Santiago Bernabéu.
David Alaba zakończył pięcioletni etap w Realu Madryt. Klub oficjalnie poinformował o jego odejściu 22 maja.
Álvaro Arbeloa przestał być trenerem Realu Madryt. 9 czerwca klub ogłosił jego odejście po niemal pięciu miesiącach pracy z pierwszym zespołem.
José Mourinho został nowym trenerem Realu Madryt. Oficjalny komunikat pojawił się 11 czerwca, cztery dni po wyborze Florentino Péreza na prezesa klubu.
Marc Cucurella został zawodnikiem Realu Madryt. 15 czerwca Królewscy osiągnęli porozumienie z Chelsea w sprawie transferu za 55 milionów euro.
Antonio Rüdiger przedłużył kontrakt o rok. Real ogłosił pozostanie niemieckiego obrońcy 16 czerwca.
Bernardo Silva trafił do Realu Madryt. Portugalczyk został ogłoszony 17 czerwca i podpisał dwuletnią umowę.
Ibrahima Konaté został nowym środkowym obrońcą Królewskich. Francuz przyszedł 18 czerwca jako wolny zawodnik po wygaśnięciu kontraktu z Liverpoolem.
Dani Ceballos rozwiązał kontrakt z Realem. Pomocnik miał jeszcze rok umowy, ale 26 czerwca odszedł z klubu jako wolny zawodnik.
Denzel Dumfries dołączył do Realu Madryt. Królewscy zapłacili Interowi 20 milionów euro, a transfer został przeprowadzony 5 lipca.
Carlos Espí został piątym letnim wzmocnieniem pierwszego zespołu. Napastnik Levante podpisał 31 lipca kontrakt do 2031 roku, a Real zapłacił za niego 25 milionów euro.
Mario Martín odszedł do Getafe. Klub z przedmieść Madrytu zapłacił 3,5 miliona euro za 50% praw do wychowanka.
Nico Paz został sprzedany do Como. Real otrzymał za niego 60 milionów euro i zachował możliwość odkupienia pomocnika w sezonie 2027/28.
Víctor Muñoz przeniósł się do Liverpoolu. Anglicy zapłacili Osasunie 40 milionów euro, z czego 20 milionów trafiło do Realu dzięki zachowanym wcześniej prawom do zawodnika.
Álvaro Rodríguez został sprzedany przez Elche do Bournemouth za 25 milionów euro. Real otrzymał połowę tej kwoty, czyli 12,5 miliona euro.
Fran García odszedł do Betisu. Królewscy otrzymali za lewego obrońcę 3 miliony euro plus milion euro w zmiennych.
Mario Gila został piłkarzem Milanu. Włosi zapłacili 30 milionów euro, a dzięki zachowaniu 50% praw do wychowanka Real otrzymał 15 milionów.
Valdepeñas został sprzedany do Fiorentiny. Real otrzymał 8 milionów euro za 50% praw do zawodnika i zachował możliwość jego odkupienia.
Gonzalo García trafił do Fulham. Anglicy zapłacili 40 milionów euro, a Real zachował 30% praw do napastnika.
César Palacios również przeniósł się do Fulham. Królewscy zarobili 10 milionów euro i zachowali 30% praw do wychowanka.
Fran González został sprzedany do Sevilli. Real otrzymał około 3 milionów euro plus zmienne za 50% praw do bramkarza.
Yan Diomandé został najdroższym transferem w historii Realu Madryt. Królewscy mają zapłacić za niego 125 milionów euro plus 15 milionów w bonusach. Iworyjczyk podpisał również najdłuższy kontrakt w kadrze – do 2033 roku.
Vinícius Júnior przedłużył kontrakt do 2032 roku. Tym samym zakończyły się wielomiesięczne wątpliwości dotyczące przyszłości Brazylijczyka.
Franco Mastantuono został wypożyczony do Fiorentiny. Argentyńczyk pozostanie we włoskim klubie do czerwca 2027 roku.
Po tych wszystkich ruchach Real ma na ten moment 25 zawodników przewidzianych do pracy z José Mourinho. Wciąż nie jest jednak jasne, w jaki sposób zostanie zarejestrowany Diomandé. Ze względu na wiek Iworyjczyk może otrzymać licencję Castilli i występować w pierwszym zespole, podobnie jak wcześniej Mastantuono.
Niezależnie od tej kwestii priorytetem klubu na ostatnie 25 dni okienka ma być teraz zmniejszenie kadry. Mastantuono był pierwszym zawodnikiem, którego odejście zostało sfinalizowane, ale MARCA wskazuje cztery kolejne nazwiska.
Pierwszym jest Thiago Pitarch, który może trafić do Fulham prowadzonego przez Arbeloę. Kolejnym Raúl Asencio. Obrońca doznał urazu podczas okresu przygotowawczego, a według dziennika nie znajduje się w planach Mourinho, ponieważ w hierarchii środkowych obrońców zajmuje dopiero piąte miejsce.
Znacznie bardziej skomplikowana pozostaje sytuacja Eduardo Camavingi. Francuz nie chce opuszczać Realu Madryt, mimo że klub jest otwarty na jego sprzedaż. W środku pola przed nim w hierarchii mają znajdować się Tchouaméni, Fede Valverde, Arda Güler i Bernardo Silva.
Czwartym nazwiskiem jest Endrick. Przyjście Carlosa Espíego dodatkowo ograniczyło liczbę minut, które Brazylijczyk może otrzymywać jako zmiennik Mbappé. Napastnik wzbudza zainteresowanie na rynku i w najbliższych tygodniach okaże się, na kogo Mourinho będzie chciał postawić jako drugą opcję na pozycji numer dziewięć.
Real ma więc na ten moment skompletowaną kadrę, ale nie oznacza to zakończenia pracy na rynku. Po miesiącach poświęconych przede wszystkim transferom przychodzącym i sprzedaży wychowanków klub rozpoczyna teraz właściwą operację wyjścia z pierwszego zespołu.
NUMERY PIERWSZEJ DRUŻYNY REALU MADRYT NA TEN MOMENT [7 wolnych]
1 – Thibaut Courtois
2 –
3 – Éder Militão
4 –
5 – Jude Bellingham
6 – Eduardo Camavinga
7 – Vinícius Júnior
8 – Fede Valverde
9 –
10 – Kylian Mbappé
11 – Rodrygo Goes
12 – Trent Alexander-Arnold
13 – Andrij Łunin
14 – Aurélien Tchouaméni
15 – Arda Güler
16 –
17 – Raúl Asencio
18 – Álvaro Carreras
19 –
20 –
21 – Brahim Díaz
22 – Antonio Rüdiger
23 – Ferland Mendy
24 – Dean Huijsen
25 –
JESZCZE NIEPRZYPISANI [7]
Marc Cucurella
Ibrahima Konaté
Endrick
Bernardo Silva
Denzel Dumfries
Carlos Espí
Yan Diomandé
https://www.realmadryt.pl/news/151394-marca-real-wykonal-juz-tego-lata-24-ruchy-ale-to-nie-koniec[b]MARCA: Real wykonał już tego lata 24 ruchy, ale to nie koniec[/b] Real Madryt jest w trakcie jednego z najbardziej intensywnych okienek transferowych ostatnich lat. MARCA wylicza, że od połowy maja klub przeprowadził już 24 ruchy, a ostatnimi były transfer Yana Diomandé, przedłużenie kontraktu z Viníciusem oraz wypożyczenie Franco Mastantuono. Kadra pierwszego zespołu jest na ten moment kompletna, ale w Valdebebas szykują się już do kolejnego etapu – operacji wyjścia. Od konferencji Florentino Péreza z 12 maja w biurach Realu Madryt praktycznie nie było chwili spokoju. Transfery, odejścia, przedłużenia kontraktów i zmiany na ławce trenerskiej sprawiły, że klub przeprowadził już 24 ruchy. MARCA podkreśla jednak, że nie jest to jeszcze koniec i przed zamknięciem okienka liczba ta z pewnością przekroczy 25. Ostatnie dni przyniosły trzy bardzo ważne rozstrzygnięcia. Real sprowadził Yana Diomandé, który stał się najdroższym transferem w historii klubu, Vinícius Júnior przedłużył kontrakt do 2032 roku, a Franco Mastantuono został wypożyczony do Fiorentiny do czerwca 2027 roku. Zmieniła się również sytuacja dotycząca Rodriego. Jeszcze niedawno wydawało się, że to właśnie Hiszpan może zostać ostatnim wielkim wzmocnieniem środka pola. Ostatecznie pomocnik Manchesteru City zdecydował się jednak na Barcelonę. Dziennik zwraca uwagę, że właśnie ten niedoszły transfer może najmocniej wpłynąć na ocenę całego okienka Realu. MARCA przypomina bowiem, że od odejścia Toniego Kroosa regularnie powraca dyskusja o braku pomocnika umiejącego przejąć kontrolę nad grą Królewskich. Rodri wydawał się idealnym kandydatem, ale Real ostatecznie postawił ogromne pieniądze na 19-letniego Diomandé. Zdaniem dziennika w najbliższych miesiącach nie zabraknie więc pytań o to, dlaczego zdobywca Złotej Piłki za 2024 rok i najlepszy piłkarz mundialu 2026 nie trafił na Santiago Bernabéu. Tak MARCA przedstawia 24 ruchy przeprowadzone dotychczas przez Real Madryt tego lata: Dani Carvajal nie przedłużył kontraktu. Klub poinformował o tym 18 maja, a pięć dni później obrońca pożegnał się z madridismo przy okazji meczu z Athletikiem na Santiago Bernabéu. David Alaba zakończył pięcioletni etap w Realu Madryt. Klub oficjalnie poinformował o jego odejściu 22 maja. Álvaro Arbeloa przestał być trenerem Realu Madryt. 9 czerwca klub ogłosił jego odejście po niemal pięciu miesiącach pracy z pierwszym zespołem. José Mourinho został nowym trenerem Realu Madryt. Oficjalny komunikat pojawił się 11 czerwca, cztery dni po wyborze Florentino Péreza na prezesa klubu. Marc Cucurella został zawodnikiem Realu Madryt. 15 czerwca Królewscy osiągnęli porozumienie z Chelsea w sprawie transferu za 55 milionów euro. Antonio Rüdiger przedłużył kontrakt o rok. Real ogłosił pozostanie niemieckiego obrońcy 16 czerwca. Bernardo Silva trafił do Realu Madryt. Portugalczyk został ogłoszony 17 czerwca i podpisał dwuletnią umowę. Ibrahima Konaté został nowym środkowym obrońcą Królewskich. Francuz przyszedł 18 czerwca jako wolny zawodnik po wygaśnięciu kontraktu z Liverpoolem. Dani Ceballos rozwiązał kontrakt z Realem. Pomocnik miał jeszcze rok umowy, ale 26 czerwca odszedł z klubu jako wolny zawodnik. Denzel Dumfries dołączył do Realu Madryt. Królewscy zapłacili Interowi 20 milionów euro, a transfer został przeprowadzony 5 lipca. Carlos Espí został piątym letnim wzmocnieniem pierwszego zespołu. Napastnik Levante podpisał 31 lipca kontrakt do 2031 roku, a Real zapłacił za niego 25 milionów euro. Mario Martín odszedł do Getafe. Klub z przedmieść Madrytu zapłacił 3,5 miliona euro za 50% praw do wychowanka. Nico Paz został sprzedany do Como. Real otrzymał za niego 60 milionów euro i zachował możliwość odkupienia pomocnika w sezonie 2027/28. Víctor Muñoz przeniósł się do Liverpoolu. Anglicy zapłacili Osasunie 40 milionów euro, z czego 20 milionów trafiło do Realu dzięki zachowanym wcześniej prawom do zawodnika. Álvaro Rodríguez został sprzedany przez Elche do Bournemouth za 25 milionów euro. Real otrzymał połowę tej kwoty, czyli 12,5 miliona euro. Fran García odszedł do Betisu. Królewscy otrzymali za lewego obrońcę 3 miliony euro plus milion euro w zmiennych. Mario Gila został piłkarzem Milanu. Włosi zapłacili 30 milionów euro, a dzięki zachowaniu 50% praw do wychowanka Real otrzymał 15 milionów. Valdepeñas został sprzedany do Fiorentiny. Real otrzymał 8 milionów euro za 50% praw do zawodnika i zachował możliwość jego odkupienia. Gonzalo García trafił do Fulham. Anglicy zapłacili 40 milionów euro, a Real zachował 30% praw do napastnika. César Palacios również przeniósł się do Fulham. Królewscy zarobili 10 milionów euro i zachowali 30% praw do wychowanka. Fran González został sprzedany do Sevilli. Real otrzymał około 3 milionów euro plus zmienne za 50% praw do bramkarza. Yan Diomandé został najdroższym transferem w historii Realu Madryt. Królewscy mają zapłacić za niego 125 milionów euro plus 15 milionów w bonusach. Iworyjczyk podpisał również najdłuższy kontrakt w kadrze – do 2033 roku. Vinícius Júnior przedłużył kontrakt do 2032 roku. Tym samym zakończyły się wielomiesięczne wątpliwości dotyczące przyszłości Brazylijczyka. Franco Mastantuono został wypożyczony do Fiorentiny. Argentyńczyk pozostanie we włoskim klubie do czerwca 2027 roku. Po tych wszystkich ruchach Real ma na ten moment 25 zawodników przewidzianych do pracy z José Mourinho. Wciąż nie jest jednak jasne, w jaki sposób zostanie zarejestrowany Diomandé. Ze względu na wiek Iworyjczyk może otrzymać licencję Castilli i występować w pierwszym zespole, podobnie jak wcześniej Mastantuono. Niezależnie od tej kwestii priorytetem klubu na ostatnie 25 dni okienka ma być teraz zmniejszenie kadry. Mastantuono był pierwszym zawodnikiem, którego odejście zostało sfinalizowane, ale MARCA wskazuje cztery kolejne nazwiska. Pierwszym jest Thiago Pitarch, który może trafić do Fulham prowadzonego przez Arbeloę. Kolejnym Raúl Asencio. Obrońca doznał urazu podczas okresu przygotowawczego, a według dziennika nie znajduje się w planach Mourinho, ponieważ w hierarchii środkowych obrońców zajmuje dopiero piąte miejsce. Znacznie bardziej skomplikowana pozostaje sytuacja Eduardo Camavingi. Francuz nie chce opuszczać Realu Madryt, mimo że klub jest otwarty na jego sprzedaż. W środku pola przed nim w hierarchii mają znajdować się Tchouaméni, Fede Valverde, Arda Güler i Bernardo Silva. Czwartym nazwiskiem jest Endrick. Przyjście Carlosa Espíego dodatkowo ograniczyło liczbę minut, które Brazylijczyk może otrzymywać jako zmiennik Mbappé. Napastnik wzbudza zainteresowanie na rynku i w najbliższych tygodniach okaże się, na kogo Mourinho będzie chciał postawić jako drugą opcję na pozycji numer dziewięć. Real ma więc na ten moment skompletowaną kadrę, ale nie oznacza to zakończenia pracy na rynku. Po miesiącach poświęconych przede wszystkim transferom przychodzącym i sprzedaży wychowanków klub rozpoczyna teraz właściwą operację wyjścia z pierwszego zespołu. NUMERY PIERWSZEJ DRUŻYNY REALU MADRYT NA TEN MOMENT [7 wolnych] 1 – Thibaut Courtois 2 – 3 – Éder Militão 4 – 5 – Jude Bellingham 6 – Eduardo Camavinga 7 – Vinícius Júnior 8 – Fede Valverde 9 – 10 – Kylian Mbappé 11 – Rodrygo Goes 12 – Trent Alexander-Arnold 13 – Andrij Łunin 14 – Aurélien Tchouaméni 15 – Arda Güler 16 – 17 – Raúl Asencio 18 – Álvaro Carreras 19 – 20 – 21 – Brahim Díaz 22 – Antonio Rüdiger 23 – Ferland Mendy 24 – Dean Huijsen 25 – JESZCZE NIEPRZYPISANI [7] Marc Cucurella Ibrahima Konaté Endrick Bernardo Silva Denzel Dumfries Carlos Espí Yan Diomandé https://www.realmadryt.pl/news/151394-marca-real-wykonal-juz-tego-lata-24-ruchy-ale-to-nie-koniec -
OFICJALNIE: Denzel Dumfries piłkarzem Realu Madryt!
Denzel Dumfries został nowym piłkarzem Realu Madryt.
Holenderski prawy obrońca przechodzi z Interu za 20 milionów euro i ma od razu zwiększyć konkurencję na prawej stronie defensywy u José Mourinho.
„Real Madryt i Inter Mediolan osiągnęły porozumienie w sprawie transferu Denzela Dumfriesa, który związał się z naszym klubem na najbliższe cztery sezony, do 30 czerwca 2030 roku”, czytamy na oficjalnej stronie Królewskich.
Dumfries jest kolejnym elementem głębokiej przebudowy Realu Madryt po powrocie José Mourinho na ławkę trenerską. Portugalczyk został oficjalnie mianowany trenerem pierwszego zespołu do 30 czerwca 2029 roku, a klub zdążył już potwierdzić transfery Marca Cucurelli, Bernardo Silvy i Ibrahimy Konaté. Hiszpański lewy obrońca podpisał umowę do 2032 roku, portugalski pomocnik związał się z Królewskimi kontraktem do 2028 roku, a francuski stoper do 2030 roku. Teraz przyszła kolej na prawą stronę defensywy.
Holender był jednym z nazwisk ogłoszonych publicznie przez Florentino Péreza w końcówce kampanii w wyborach na prezesa. Najpierw kandydatura Florentino pokazała Mourinho, później prezes Realu Madryt zapowiedział Konaté, a następnie w programie Horizonte na antenie Cuatro potwierdził również transfer Dumfriesa. „Rozmawialiśmy o Mourinho i Konaté, prawda? To teraz opowiem o Dumfriesie, który jest bardzo dobrym prawym obrońcą. Te trzy transfery już zapowiadam, ale będziemy mieć więcej wzmocnień na wielu innych pozycjach”, powiedział Florentino.
Operacja była stosunkowo prosta, bo opierała się na klauzuli odstępnego. Real Madryt oficjalnie przekazał Interowi dokumenty dotyczące jej aktywowania, a Dumfries przeszedł testy medyczne w Holandii. Włoski klub otrzyma za zawodnika 20 milionów euro, a warunki indywidualne piłkarza nie stanowiły problemu.
Królewscy szukali nowego prawego obrońcy po odejściu Daniego Carvajala. W kadrze pozostawał Trent Alexander-Arnold jako jedyny nominalny zawodnik na tę pozycję, dlatego klub chciał sprowadzić piłkarza gotowego do rywalizacji, ale bez wydawania ogromnych pieniędzy. Dumfries daje Mourinho inny profil niż Anglik: jest bardziej fizyczny, mocniejszy w pojedynkach, częściej atakuje pole karne bez piłki i może być szczególnie przydatny w meczach wymagających większej siły na prawej stronie.
Dumfries ma 30 lat, urodził się w Rotterdamie i mierzy 188 centymetrów. Jest nominalnym prawym obrońcą, choć w Interze przez lata najlepiej funkcjonował jako wahadłowy w systemie z trzema środkowymi obrońcami. To piłkarz o bardzo wyraźnym profilu: silny, dynamiczny, powtarzalny w sprintach, groźny przy zamykaniu akcji na dalszym słupku i przydatny w polu karnym rywala.
Jego droga do wielkiej piłki nie była oczywista. Do 17. roku życia grał w amatorskim Barendrecht, a pierwszy impuls do rozwoju dostał dzięki reprezentacji Aruby, z którą był związany przez pochodzenie ojca. Jednym z momentów, które sam piłkarz i włoskie media często przywoływały jako symboliczny początek jego drogi, był gol z dystansu w meczu Aruby z Guam. Dopiero później Dumfries zaczął piąć się po szczeblach holenderskiej piłki.
Królewscy szukali nowego prawego obrońcy po odejściu Daniego Carvajala. W kadrze pozostawał Trent Alexander-Arnold jako jedyny nominalny zawodnik na tę pozycję, dlatego klub chciał sprowadzić piłkarza gotowego do rywalizacji, ale bez wydawania ogromnych pieniędzy. Dumfries daje Mourinho inny profil niż Anglik: jest bardziej fizyczny, mocniejszy w pojedynkach, częściej atakuje pole karne bez piłki i może być szczególnie przydatny w meczach wymagających większej siły na prawej stronie.
Dumfries ma 30 lat, urodził się w Rotterdamie i mierzy 188 centymetrów. Jest nominalnym prawym obrońcą, choć w Interze przez lata najlepiej funkcjonował jako wahadłowy w systemie z trzema środkowymi obrońcami. To piłkarz o bardzo wyraźnym profilu: silny, dynamiczny, powtarzalny w sprintach, groźny przy zamykaniu akcji na dalszym słupku i przydatny w polu karnym rywala.
Jego droga do wielkiej piłki nie była oczywista. Do 17. roku życia grał w amatorskim Barendrecht, a pierwszy impuls do rozwoju dostał dzięki reprezentacji Aruby, z którą był związany przez pochodzenie ojca. Jednym z momentów, które sam piłkarz i włoskie media często przywoływały jako symboliczny początek jego drogi, był gol z dystansu w meczu Aruby z Guam. Dopiero później Dumfries zaczął piąć się po szczeblach holenderskiej piłki.
Holender od lat jest również ważnym zawodnikiem reprezentacji. W kadrze Oranje zadebiutował w październiku 2018 roku w meczu Ligi Narodów z Niemcami. Występował na mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata, a jego najbardziej pamiętny mecz w narodowych barwach to starcie ze Stanami Zjednoczonymi w 1/8 finału mundialu w Katarze, gdy strzelił gola i zaliczył dwie asysty.
Transfer Dumfriesa nie jest ruchem z myślą o budowaniu prawej obrony na dekadę. To wzmocnienie na teraz: doświadczony zawodnik, ograny w Interze i reprezentacji Holandii, dostępny za rozsądne pieniądze i gotowy do wejścia do rywalizacji od pierwszego dnia. Mourinho otrzymuje piłkarza mocnego fizycznie, bezpośredniego i przydatnego w meczach, w których Real Madryt będzie potrzebował większej siły na prawej stronie, dodatkowego zawodnika w polu karnym oraz alternatywy dla Alexandra-Arnolda.
¡Bienvenido, Denzel!
https://www.realmadryt.pl/news/150143-oficjalnie-denzel-dumfries-pilkarzem-realu-madryt[b]OFICJALNIE: Denzel Dumfries piłkarzem Realu Madryt! Denzel Dumfries został nowym piłkarzem Realu Madryt.[/b] Holenderski prawy obrońca przechodzi z Interu za 20 milionów euro i ma od razu zwiększyć konkurencję na prawej stronie defensywy u José Mourinho. „Real Madryt i Inter Mediolan osiągnęły porozumienie w sprawie transferu Denzela Dumfriesa, który związał się z naszym klubem na najbliższe cztery sezony, do 30 czerwca 2030 roku”, czytamy na oficjalnej stronie Królewskich. Dumfries jest kolejnym elementem głębokiej przebudowy Realu Madryt po powrocie José Mourinho na ławkę trenerską. Portugalczyk został oficjalnie mianowany trenerem pierwszego zespołu do 30 czerwca 2029 roku, a klub zdążył już potwierdzić transfery Marca Cucurelli, Bernardo Silvy i Ibrahimy Konaté. Hiszpański lewy obrońca podpisał umowę do 2032 roku, portugalski pomocnik związał się z Królewskimi kontraktem do 2028 roku, a francuski stoper do 2030 roku. Teraz przyszła kolej na prawą stronę defensywy. Holender był jednym z nazwisk ogłoszonych publicznie przez Florentino Péreza w końcówce kampanii w wyborach na prezesa. Najpierw kandydatura Florentino pokazała Mourinho, później prezes Realu Madryt zapowiedział Konaté, a następnie w programie Horizonte na antenie Cuatro potwierdził również transfer Dumfriesa. „Rozmawialiśmy o Mourinho i Konaté, prawda? To teraz opowiem o Dumfriesie, który jest bardzo dobrym prawym obrońcą. Te trzy transfery już zapowiadam, ale będziemy mieć więcej wzmocnień na wielu innych pozycjach”, powiedział Florentino. Operacja była stosunkowo prosta, bo opierała się na klauzuli odstępnego. Real Madryt oficjalnie przekazał Interowi dokumenty dotyczące jej aktywowania, a Dumfries przeszedł testy medyczne w Holandii. Włoski klub otrzyma za zawodnika 20 milionów euro, a warunki indywidualne piłkarza nie stanowiły problemu. Królewscy szukali nowego prawego obrońcy po odejściu Daniego Carvajala. W kadrze pozostawał Trent Alexander-Arnold jako jedyny nominalny zawodnik na tę pozycję, dlatego klub chciał sprowadzić piłkarza gotowego do rywalizacji, ale bez wydawania ogromnych pieniędzy. Dumfries daje Mourinho inny profil niż Anglik: jest bardziej fizyczny, mocniejszy w pojedynkach, częściej atakuje pole karne bez piłki i może być szczególnie przydatny w meczach wymagających większej siły na prawej stronie. Dumfries ma 30 lat, urodził się w Rotterdamie i mierzy 188 centymetrów. Jest nominalnym prawym obrońcą, choć w Interze przez lata najlepiej funkcjonował jako wahadłowy w systemie z trzema środkowymi obrońcami. To piłkarz o bardzo wyraźnym profilu: silny, dynamiczny, powtarzalny w sprintach, groźny przy zamykaniu akcji na dalszym słupku i przydatny w polu karnym rywala. Jego droga do wielkiej piłki nie była oczywista. Do 17. roku życia grał w amatorskim Barendrecht, a pierwszy impuls do rozwoju dostał dzięki reprezentacji Aruby, z którą był związany przez pochodzenie ojca. Jednym z momentów, które sam piłkarz i włoskie media często przywoływały jako symboliczny początek jego drogi, był gol z dystansu w meczu Aruby z Guam. Dopiero później Dumfries zaczął piąć się po szczeblach holenderskiej piłki. Królewscy szukali nowego prawego obrońcy po odejściu Daniego Carvajala. W kadrze pozostawał Trent Alexander-Arnold jako jedyny nominalny zawodnik na tę pozycję, dlatego klub chciał sprowadzić piłkarza gotowego do rywalizacji, ale bez wydawania ogromnych pieniędzy. Dumfries daje Mourinho inny profil niż Anglik: jest bardziej fizyczny, mocniejszy w pojedynkach, częściej atakuje pole karne bez piłki i może być szczególnie przydatny w meczach wymagających większej siły na prawej stronie. Dumfries ma 30 lat, urodził się w Rotterdamie i mierzy 188 centymetrów. Jest nominalnym prawym obrońcą, choć w Interze przez lata najlepiej funkcjonował jako wahadłowy w systemie z trzema środkowymi obrońcami. To piłkarz o bardzo wyraźnym profilu: silny, dynamiczny, powtarzalny w sprintach, groźny przy zamykaniu akcji na dalszym słupku i przydatny w polu karnym rywala. Jego droga do wielkiej piłki nie była oczywista. Do 17. roku życia grał w amatorskim Barendrecht, a pierwszy impuls do rozwoju dostał dzięki reprezentacji Aruby, z którą był związany przez pochodzenie ojca. Jednym z momentów, które sam piłkarz i włoskie media często przywoływały jako symboliczny początek jego drogi, był gol z dystansu w meczu Aruby z Guam. Dopiero później Dumfries zaczął piąć się po szczeblach holenderskiej piłki. Holender od lat jest również ważnym zawodnikiem reprezentacji. W kadrze Oranje zadebiutował w październiku 2018 roku w meczu Ligi Narodów z Niemcami. Występował na mistrzostwach Europy i mistrzostwach świata, a jego najbardziej pamiętny mecz w narodowych barwach to starcie ze Stanami Zjednoczonymi w 1/8 finału mundialu w Katarze, gdy strzelił gola i zaliczył dwie asysty. Transfer Dumfriesa nie jest ruchem z myślą o budowaniu prawej obrony na dekadę. To wzmocnienie na teraz: doświadczony zawodnik, ograny w Interze i reprezentacji Holandii, dostępny za rozsądne pieniądze i gotowy do wejścia do rywalizacji od pierwszego dnia. Mourinho otrzymuje piłkarza mocnego fizycznie, bezpośredniego i przydatnego w meczach, w których Real Madryt będzie potrzebował większej siły na prawej stronie, dodatkowego zawodnika w polu karnym oraz alternatywy dla Alexandra-Arnolda. ¡Bienvenido, Denzel! https://www.realmadryt.pl/news/150143-oficjalnie-denzel-dumfries-pilkarzem-realu-madryt -
„Real jest gotowy wysłuchać oferty i sprzedać Tchouaméniego”
Mario Cortegana z The Athletic przekazał swoje informacje na temat dalszych letnich planów Realu Madryt. Przedstawiamy wypowiedzi tego dziennikarza z jego kanału na YouTubie.
– Real Madryt ma zamiar sprowadzić jeszcze jednego środkowego obrońcę i jeszcze jednego pomocnika. Nie wyklucza się także napastnika, ale żeby jakikolwiek ruch mógł dojść do skutku, Real Madryt nadaje pełny priorytet operacji odejścia. Dąży się do tego, żeby doszło do pięciu odejść.
– W środku obrony, żeby przyszedł ten środkowy obrońca, to musi odejść stoper i klub chce, żeby był to Raúl Asencio. Hiszpan przedłużył kontrakt zeszłego lata, umowa chyba do 2031 roku, bardzo wysoka podwyżka pensji i on nie chce odchodzić. Jego otoczenie mówi, iż on jest przekonany, że może przekonać do siebie Mourinho, że chce go poznać i że chce z nim być. I cóż, ma dobry kontrakt, dobre warunki, dobre miasto, dobry klub: to jedna z najlepszych kombinacji na świecie, żeby dobrze się bawić, czuć się piłkarzem i mieć wielkie wyzwania. Dlaczego masz odchodzić, jeśli niedawno przedłużyli z tobą kontrakt?
– Tutaj jest jednak pewien dodatkowy czynnik: reprezentantom Asencio doradza Jorge Mendes, który jest agentem José Mourinho i który od transferu samego Mourinho również dużo pracuje z Realem Madryt. Mendes jest wielkim sojusznikiem Realu w takich sprawach, choć trzeba będzie zobaczyć, czy coś tu osiągnie. Asencio ma pewną renomę na rynku. Zobaczymy, jakie drużyny mogą się po niego ruszyć i czy jeśli w pewnym momencie na stole pojawi się oferta, to zdecydowałby się wykonać ten krok, czy nie.
– Kolejną sprawą do rozwiązania jest lewa obrona. Sprowadzono już Cucurellę i w tej chwili w kadrze jest czterech lewych obrońców. Na papierze w teorii masz tam czterech zawodników: nowo sprowadzonego Cucurellę oraz Álvaro Carrerasa, Frana Garcíę i Ferlanda Mendy’ego. Ale przeanalizujmy rzeczywistość i wbijmy w to skalpel. Klub nie liczy ani na Frana Garcíę, ani na Ferlanda Mendy’ego, a Mourinho byłby gotów na sprzedaż Álvaro Carrerasa, ponieważ nie przekonuje go ten profil. To nie jest tak, że Mourinho nie liczy na Álvaro Carrerasa. Chodzi o to, że Mourinho nie przekonuje profil Álvaro Carrerasa i ze strony trenera, jeśli pojawi się oferta – biorąc pod uwagę, że ma lepszy „rynek” niż na przykład Fran García – to Mourinho byłby otwarty na to, żeby przy dobrej ofercie Carreras mógł odejść. Porównam to z zeszłym rokiem. Xabi Alonso wtedy za nim szalał. Álvaro Carreras był profilem, który najbardziej go przekonywał i dlatego klub mocno naciskał w jego sprawie, gdy przyszedł Xabi Alonso. Właśnie dlatego Real Madryt zapłacił za Álvaro Carrerasa tak duże pieniądze. No cóż, w przypadku Mourinho nie jest tak, że nie znajduje się w jego planach, ale to zawodnik, który dla niego jest zbędny.
– Na rynku więcej pieniędzy na zbilansowanie finansów albo na dalsze transfery można uzyskać za Álvaro Carrerasa niż za Frana Garcíę. Ludzie bliscy Carrerasowi mówią, że ten nie chce się ruszać, że przyszedł w zeszłym roku z Benfiki i że to była dobra decyzja. I tutaj mówię wam trochę to samo, co przy Asencio i co powiedziałbym chyba o każdym zawodniku kadry Realu Madryt. Gdybym był Álvaro Carrerasem, powiedziałbym: „Słuchajcie, pokażę, że to, co pokazałem na początku, mogę pokazywać dalej. Tym bardziej w Realu, który będzie ulepszony, który zostanie dozbrojony, który będzie miał lepsze warunki do rywalizacji i bardziej solidne zachowania wewnątrz, a przynajmniej tego się oczekuje, żeby rywalizować i żeby sprawy układały się lepiej”. Wiem, że to może być trochę niepopularne ze względu na to, jak zakończył się sezon, ale gdyby Real Madryt został z parą lewych obrońców Cucurella–Carreras, to Carreras wydaje mi się kimś, kto mógłby też skończyć z całkiem dużą liczbą meczów w pierwszym składzie i zapewniać bardzo dobry poziom za plecami Cucurelli, który wydaje mi się TOP3 na swojej pozycji na świecie.
– Potem jest temat Frana Garcíi, któremu kontrakt kończy się za rok. To znaczy pieniądze, które możesz za niego dostać, nie są duże: może to być 15–20 milionów, możesz dorzucić jakieś zmienne. W styczniu chciał odejść do Bournemouth. Real Madryt zablokował ten ruch, ale teraz znowu może wzbudzić zainteresowanie i sam chce przeanalizować tego lata swoje opcje. Jedną z nich jest Betis, który wykazał zainteresowanie. Problem polega na tym, że wracamy do tego samego z zawodnikami Realu Madryt. Nawet kiedy chcą odejść, to między pensją, jaką mają, a tym, czego może zażądać Real Madryt, to drzwi w Hiszpanii praktycznie zamykają się przy niemal każdych negocjacjach. Jest jeszcze temat Mendy’ego. Mendy ma wrócić, jeśli wszystko pójdzie bardzo dobrze, być może w listopadzie. Nie odważyłbym się jednak podawać zbyt wielu dat i zbyt wielu oczekiwań dotyczących powrotów przy Mendym i z historią, jaką ma. Problem z Mendym polega na tym, że choćbyś nie liczył na niego nie wiadomo jak bardzo, to byłoby trzecie lato, w którym chciałbyś znaleźć mu odejście, a przy kontuzji nie możesz też rozwiązać z nim kontraktu. Nie sądzę, żebyś mógł rozwiązać z nim kontrakt, bo sądzę, że ponad wszystkim wyglądałoby to brzydko i dziwnie. Nie wiem, czy Real Madryt by się na to zdecydował. Wciąż nie ogłoszono, czy przedłużył do 2027 czy do 2028 roku, bo nie ma jasności, a każda strona mówi ci coś innego. Na jego miejscu powiedziałbym: mam kontrakt, jestem zadowolony z bycia w Madrycie, jestem w Realu Madryt, więc będę jak najlepiej dochodził do zdrowia i spróbuję dać tyle jakościowych minut, ile będę mógł, do momentu, do którego będę mógł to robić, czyli zapewne niestety do kolejnej kontuzji. Tak więc z tych trzech lewych obrońców – poza Cucurellą – jeśli Real Madryt mógłby pozbyć się dwóch, byłby zachwycony. Jeden jest jednak poza rozważaniami, czyli Mendy ze względu na kontuzję. Więc podsumowując, Real nie robiłby problemów przy żadnej z opcji odejścia między Carrerasem a Franem Garcíą.
– Dalej wchodzimy na teren niespodzianek w kwestii odejść. W środku pola występuje ta sama okoliczność z Camavingą i z – tutaj jest niespodzianka albo przynajmniej mnie wydaje się to trochę zaskakujące, zwłaszcza w porównaniu z sytuacją sprzed zaledwie kilku miesięcy – Aurélienem Tchouaménim. Real Madryt i Mourinho są zgodni, że Camavinga jest zawodnikiem, za którego bardzo chętnie wysłuchaliby ofert i że jest na rynku, ale otoczenie Camavingi mówi, że nie odejdzie i określa to wręcz jako niemożliwe. To piłkarz, który ma dobrą renomę w Premier League. Gdybym był klubem z Premier League, to przy cechach, jakie ma Camavinga i gdybym widział, że stracił na znaczeniu w Realu, to myślę, że to byłaby decyzja o sprowadzeniu, którą bym podjął. Może to trochę niepopularne, ale wydaje mi się, że ma wystarczająco dużo, żeby z dobrym trenerem i koncentracją wrócić do futbolu na najwyższym poziomie. Może na końcu to dla niego zbyt wysoki próg, ale upieram się, że moim zdaniem Camavinga jest ciągle bardzo, bardzo do odzyskania dla elitarnego futbolu na regularnym poziomie.
– Ale Camavinga nie chce odchodzić. I w tej sytuacji – ponieważ Real Madryt, a przede wszystkim Mourinho chce sprowadzić jeszcze jednego pomocnika – jeśli przyszłaby dobra oferta za Auréliena Tchouaméniego, to klub byłby również gotów jej wysłuchać i w takim przypadku nawet go sprzedać. Moi koledzy z Anglii publikowali, że on bardzo podoba się Manchesterowi United i że był jakiś rodzaj kontaktu, więc to nie są drzwi całkowicie zamknięte. Jego kontrakt wygasa w 2028 roku. Real Madryt przy takich zawodnikach o wysokim profilu w takim momencie kontraktowym próbuje przedłużyć umowę albo doprowadzić do sprzedaży, bo inaczej wchodzisz zaraz w 2027 rok, czyli zbliżasz się do ostatniego roku przed końcem kontraktu i to daje większą siłę negocjacyjną zawodnikowi niż klubowi. W ostatnich miesiącach pojawiały się zresztą informacje, że Real Madryt chciał przedłużyć jego umowę, ale ciągle do tego nie doszło. Zobaczymy, jak to się skończy, bo zwykle mówi się, że dwa lata przed końcem kontraktu to lato przedłużenia albo sprzedaży. Zobaczymy, czy Real Madryt mógłby pójść tą drogą w przypadku Tchouaméniego.
https://www.realmadryt.pl/news/150181-real-jest-gotowy-wysluchac-oferty-i-sprzedac-tchouameniego
[b]„Real jest gotowy wysłuchać oferty i sprzedać Tchouaméniego”[/b] Mario Cortegana z The Athletic przekazał swoje informacje na temat dalszych letnich planów Realu Madryt. Przedstawiamy wypowiedzi tego dziennikarza z jego kanału na YouTubie. – Real Madryt ma zamiar sprowadzić jeszcze jednego środkowego obrońcę i jeszcze jednego pomocnika. Nie wyklucza się także napastnika, ale żeby jakikolwiek ruch mógł dojść do skutku, Real Madryt nadaje pełny priorytet operacji odejścia. Dąży się do tego, żeby doszło do pięciu odejść. – W środku obrony, żeby przyszedł ten środkowy obrońca, to musi odejść stoper i klub chce, żeby był to Raúl Asencio. Hiszpan przedłużył kontrakt zeszłego lata, umowa chyba do 2031 roku, bardzo wysoka podwyżka pensji i on nie chce odchodzić. Jego otoczenie mówi, iż on jest przekonany, że może przekonać do siebie Mourinho, że chce go poznać i że chce z nim być. I cóż, ma dobry kontrakt, dobre warunki, dobre miasto, dobry klub: to jedna z najlepszych kombinacji na świecie, żeby dobrze się bawić, czuć się piłkarzem i mieć wielkie wyzwania. Dlaczego masz odchodzić, jeśli niedawno przedłużyli z tobą kontrakt? – Tutaj jest jednak pewien dodatkowy czynnik: reprezentantom Asencio doradza Jorge Mendes, który jest agentem José Mourinho i który od transferu samego Mourinho również dużo pracuje z Realem Madryt. Mendes jest wielkim sojusznikiem Realu w takich sprawach, choć trzeba będzie zobaczyć, czy coś tu osiągnie. Asencio ma pewną renomę na rynku. Zobaczymy, jakie drużyny mogą się po niego ruszyć i czy jeśli w pewnym momencie na stole pojawi się oferta, to zdecydowałby się wykonać ten krok, czy nie. – Kolejną sprawą do rozwiązania jest lewa obrona. Sprowadzono już Cucurellę i w tej chwili w kadrze jest czterech lewych obrońców. Na papierze w teorii masz tam czterech zawodników: nowo sprowadzonego Cucurellę oraz Álvaro Carrerasa, Frana Garcíę i Ferlanda Mendy’ego. Ale przeanalizujmy rzeczywistość i wbijmy w to skalpel. Klub nie liczy ani na Frana Garcíę, ani na Ferlanda Mendy’ego, a Mourinho byłby gotów na sprzedaż Álvaro Carrerasa, ponieważ nie przekonuje go ten profil. To nie jest tak, że Mourinho nie liczy na Álvaro Carrerasa. Chodzi o to, że Mourinho nie przekonuje profil Álvaro Carrerasa i ze strony trenera, jeśli pojawi się oferta – biorąc pod uwagę, że ma lepszy „rynek” niż na przykład Fran García – to Mourinho byłby otwarty na to, żeby przy dobrej ofercie Carreras mógł odejść. Porównam to z zeszłym rokiem. Xabi Alonso wtedy za nim szalał. Álvaro Carreras był profilem, który najbardziej go przekonywał i dlatego klub mocno naciskał w jego sprawie, gdy przyszedł Xabi Alonso. Właśnie dlatego Real Madryt zapłacił za Álvaro Carrerasa tak duże pieniądze. No cóż, w przypadku Mourinho nie jest tak, że nie znajduje się w jego planach, ale to zawodnik, który dla niego jest zbędny. – Na rynku więcej pieniędzy na zbilansowanie finansów albo na dalsze transfery można uzyskać za Álvaro Carrerasa niż za Frana Garcíę. Ludzie bliscy Carrerasowi mówią, że ten nie chce się ruszać, że przyszedł w zeszłym roku z Benfiki i że to była dobra decyzja. I tutaj mówię wam trochę to samo, co przy Asencio i co powiedziałbym chyba o każdym zawodniku kadry Realu Madryt. Gdybym był Álvaro Carrerasem, powiedziałbym: „Słuchajcie, pokażę, że to, co pokazałem na początku, mogę pokazywać dalej. Tym bardziej w Realu, który będzie ulepszony, który zostanie dozbrojony, który będzie miał lepsze warunki do rywalizacji i bardziej solidne zachowania wewnątrz, a przynajmniej tego się oczekuje, żeby rywalizować i żeby sprawy układały się lepiej”. Wiem, że to może być trochę niepopularne ze względu na to, jak zakończył się sezon, ale gdyby Real Madryt został z parą lewych obrońców Cucurella–Carreras, to Carreras wydaje mi się kimś, kto mógłby też skończyć z całkiem dużą liczbą meczów w pierwszym składzie i zapewniać bardzo dobry poziom za plecami Cucurelli, który wydaje mi się TOP3 na swojej pozycji na świecie. – Potem jest temat Frana Garcíi, któremu kontrakt kończy się za rok. To znaczy pieniądze, które możesz za niego dostać, nie są duże: może to być 15–20 milionów, możesz dorzucić jakieś zmienne. W styczniu chciał odejść do Bournemouth. Real Madryt zablokował ten ruch, ale teraz znowu może wzbudzić zainteresowanie i sam chce przeanalizować tego lata swoje opcje. Jedną z nich jest Betis, który wykazał zainteresowanie. Problem polega na tym, że wracamy do tego samego z zawodnikami Realu Madryt. Nawet kiedy chcą odejść, to między pensją, jaką mają, a tym, czego może zażądać Real Madryt, to drzwi w Hiszpanii praktycznie zamykają się przy niemal każdych negocjacjach. Jest jeszcze temat Mendy’ego. Mendy ma wrócić, jeśli wszystko pójdzie bardzo dobrze, być może w listopadzie. Nie odważyłbym się jednak podawać zbyt wielu dat i zbyt wielu oczekiwań dotyczących powrotów przy Mendym i z historią, jaką ma. Problem z Mendym polega na tym, że choćbyś nie liczył na niego nie wiadomo jak bardzo, to byłoby trzecie lato, w którym chciałbyś znaleźć mu odejście, a przy kontuzji nie możesz też rozwiązać z nim kontraktu. Nie sądzę, żebyś mógł rozwiązać z nim kontrakt, bo sądzę, że ponad wszystkim wyglądałoby to brzydko i dziwnie. Nie wiem, czy Real Madryt by się na to zdecydował. Wciąż nie ogłoszono, czy przedłużył do 2027 czy do 2028 roku, bo nie ma jasności, a każda strona mówi ci coś innego. Na jego miejscu powiedziałbym: mam kontrakt, jestem zadowolony z bycia w Madrycie, jestem w Realu Madryt, więc będę jak najlepiej dochodził do zdrowia i spróbuję dać tyle jakościowych minut, ile będę mógł, do momentu, do którego będę mógł to robić, czyli zapewne niestety do kolejnej kontuzji. Tak więc z tych trzech lewych obrońców – poza Cucurellą – jeśli Real Madryt mógłby pozbyć się dwóch, byłby zachwycony. Jeden jest jednak poza rozważaniami, czyli Mendy ze względu na kontuzję. Więc podsumowując, Real nie robiłby problemów przy żadnej z opcji odejścia między Carrerasem a Franem Garcíą. – Dalej wchodzimy na teren niespodzianek w kwestii odejść. W środku pola występuje ta sama okoliczność z Camavingą i z – tutaj jest niespodzianka albo przynajmniej mnie wydaje się to trochę zaskakujące, zwłaszcza w porównaniu z sytuacją sprzed zaledwie kilku miesięcy – Aurélienem Tchouaménim. Real Madryt i Mourinho są zgodni, że Camavinga jest zawodnikiem, za którego bardzo chętnie wysłuchaliby ofert i że jest na rynku, ale otoczenie Camavingi mówi, że nie odejdzie i określa to wręcz jako niemożliwe. To piłkarz, który ma dobrą renomę w Premier League. Gdybym był klubem z Premier League, to przy cechach, jakie ma Camavinga i gdybym widział, że stracił na znaczeniu w Realu, to myślę, że to byłaby decyzja o sprowadzeniu, którą bym podjął. Może to trochę niepopularne, ale wydaje mi się, że ma wystarczająco dużo, żeby z dobrym trenerem i koncentracją wrócić do futbolu na najwyższym poziomie. Może na końcu to dla niego zbyt wysoki próg, ale upieram się, że moim zdaniem Camavinga jest ciągle bardzo, bardzo do odzyskania dla elitarnego futbolu na regularnym poziomie. – Ale Camavinga nie chce odchodzić. I w tej sytuacji – ponieważ Real Madryt, a przede wszystkim Mourinho chce sprowadzić jeszcze jednego pomocnika – jeśli przyszłaby dobra oferta za Auréliena Tchouaméniego, to klub byłby również gotów jej wysłuchać i w takim przypadku nawet go sprzedać. Moi koledzy z Anglii publikowali, że on bardzo podoba się Manchesterowi United i że był jakiś rodzaj kontaktu, więc to nie są drzwi całkowicie zamknięte. Jego kontrakt wygasa w 2028 roku. Real Madryt przy takich zawodnikach o wysokim profilu w takim momencie kontraktowym próbuje przedłużyć umowę albo doprowadzić do sprzedaży, bo inaczej wchodzisz zaraz w 2027 rok, czyli zbliżasz się do ostatniego roku przed końcem kontraktu i to daje większą siłę negocjacyjną zawodnikowi niż klubowi. W ostatnich miesiącach pojawiały się zresztą informacje, że Real Madryt chciał przedłużyć jego umowę, ale ciągle do tego nie doszło. Zobaczymy, jak to się skończy, bo zwykle mówi się, że dwa lata przed końcem kontraktu to lato przedłużenia albo sprzedaży. Zobaczymy, czy Real Madryt mógłby pójść tą drogą w przypadku Tchouaméniego. https://www.realmadryt.pl/news/150181-real-jest-gotowy-wysluchac-oferty-i-sprzedac-tchouameniego -
-
AS: Mourinho chce pozyskać piłkarzy z głodem, a nie gwiazdy
Nowy trener Realu Madryt nie będzie prosił o transfery gwiazd. Ceni zaangażowanie i chce zawodników głodnych gry, chętnych do biegania i walki, z charakterem oraz pozbawionych ego.
Choć do czasu wyboru nowego prezesa Real Madryt ma związane ręce, to przy wstępnym porozumieniu w sprawie swojego przyjścia José Mourinho już zarysowuje projekt swojego drugiego wejścia do klubu. Pierwsza faza pracy została już wykonana. Jak informuje Marco Ruiz z Asa, szkoleniowiec przeprowadził szczegółową analizę problemów, które sprawiły, że Real przez dwa kolejne sezony pozostał bez ważnych tytułów. Zrobił to po wysłuchaniu z pierwszej ręki relacji o kilku wydarzeniach, do których doszło w szatni, a także po przeanalizowaniu, mecz po meczu, końcowego etapu poprzedniego sezonu. Wie już, które pozycje chce wzmocnić, ale jeszcze bardziej ma jasność co do tego, jakiego profilu zawodnika potrzebuje, donosi dziennikarz.
Mourinho przekazał już klubowi, że nie potrzebuje wielkich gwiazd, ale zawodników głodnych zwycięstw. Piłkarzy, którzy w genach mają chęć biegania i walki. Profesjonalistów z duszą i co być może najważniejsze, bez ego. I właśnie taką linią klub będzie podążał z polecenia szkoleniowca, który przed powiedzeniem „tak” postawił warunek, by mieć głos nie tyle w sprawie konkretnych nazwisk, które mają przyjść, ile w sprawie profilu zawodnika i pozycji do wzmocnienia.
AS utrzymuje, że Mourinho ma też jasność co do pozycji, które chce wzmocnić. Choć chce przyjrzeć się zawodnikom oraz relacjom między nimi w trakcie przygotowań, osobiście na miejscu, to jego pierwsza koncepcja zakłada, że klub poszuka jednego lub dwóch środkowych obrońców, prawego obrońcy, lewego obrońcy oraz dwóch środkowych pomocników. Jeden z nich, jak informuje się z Portugalii, miałby być łącznikiem w środku pola i sprawiać, że wszystko funkcjonuje. Ma być swoistym spoiwem gry. Drugi ma być pomocnikiem defensywnym. Choć Mourinho chce także takiego doświadczonego defensywnego pomocnika, który mógłby występować obok Tchouaméniego, to najważniejszym elementem układanki ma być kreatywny pomocnik. Ten, który ma nadać wszystkiemu sens.
Poza tym Mourinho potrzebuje środkowego obrońcy z autorytetem i doświadczeniem do swojej wyjściowej jedenastki, aby tworzył duet z Antonio Rüdigerem, w którego sprawie wkrótce zostanie ogłoszone, że zostaje na kolejny rok. Spośród dwóch boków obrony większym priorytetem jest prawy defensor, który mógłby rywalizować o miejsce z Trentem Alexandrem-Arnoldem. Szkoleniowiec chce mieć po dwóch gwarantujących odpowiedni poziom zawodników na każdą pozycję, co zapewni między nimi konkurencję i rozwój. Lewy obrońca również stanie się kluczowy, jeśli odejdzie Fran García.
autor i źródło: https://www.realmadryt.pl/news/149418-as-mourinho-chce-pozyskac-pilkarzy-z-glodem-a-nie-gwiazdy[b]AS: Mourinho chce pozyskać piłkarzy z głodem, a nie gwiazdy Nowy trener Realu Madryt nie będzie prosił o transfery gwiazd. Ceni zaangażowanie i chce zawodników głodnych gry, chętnych do biegania i walki, z charakterem oraz pozbawionych ego.[/b] Choć do czasu wyboru nowego prezesa Real Madryt ma związane ręce, to przy wstępnym porozumieniu w sprawie swojego przyjścia José Mourinho już zarysowuje projekt swojego drugiego wejścia do klubu. Pierwsza faza pracy została już wykonana. Jak informuje Marco Ruiz z Asa, szkoleniowiec przeprowadził szczegółową analizę problemów, które sprawiły, że Real przez dwa kolejne sezony pozostał bez ważnych tytułów. Zrobił to po wysłuchaniu z pierwszej ręki relacji o kilku wydarzeniach, do których doszło w szatni, a także po przeanalizowaniu, mecz po meczu, końcowego etapu poprzedniego sezonu. Wie już, które pozycje chce wzmocnić, ale jeszcze bardziej ma jasność co do tego, jakiego profilu zawodnika potrzebuje, donosi dziennikarz. Mourinho przekazał już klubowi, że nie potrzebuje wielkich gwiazd, ale zawodników głodnych zwycięstw. Piłkarzy, którzy w genach mają chęć biegania i walki. Profesjonalistów z duszą i co być może najważniejsze, bez ego. I właśnie taką linią klub będzie podążał z polecenia szkoleniowca, który przed powiedzeniem „tak” postawił warunek, by mieć głos nie tyle w sprawie konkretnych nazwisk, które mają przyjść, ile w sprawie profilu zawodnika i pozycji do wzmocnienia. AS utrzymuje, że Mourinho ma też jasność co do pozycji, które chce wzmocnić. Choć chce przyjrzeć się zawodnikom oraz relacjom między nimi w trakcie przygotowań, osobiście na miejscu, to jego pierwsza koncepcja zakłada, że klub poszuka jednego lub dwóch środkowych obrońców, prawego obrońcy, lewego obrońcy oraz dwóch środkowych pomocników. Jeden z nich, jak informuje się z Portugalii, miałby być łącznikiem w środku pola i sprawiać, że wszystko funkcjonuje. Ma być swoistym spoiwem gry. Drugi ma być pomocnikiem defensywnym. Choć Mourinho chce także takiego doświadczonego defensywnego pomocnika, który mógłby występować obok Tchouaméniego, to najważniejszym elementem układanki ma być kreatywny pomocnik. Ten, który ma nadać wszystkiemu sens. Poza tym Mourinho potrzebuje środkowego obrońcy z autorytetem i doświadczeniem do swojej wyjściowej jedenastki, aby tworzył duet z Antonio Rüdigerem, w którego sprawie wkrótce zostanie ogłoszone, że zostaje na kolejny rok. Spośród dwóch boków obrony większym priorytetem jest prawy defensor, który mógłby rywalizować o miejsce z Trentem Alexandrem-Arnoldem. Szkoleniowiec chce mieć po dwóch gwarantujących odpowiedni poziom zawodników na każdą pozycję, co zapewni między nimi konkurencję i rozwój. Lewy obrońca również stanie się kluczowy, jeśli odejdzie Fran García. [b]autor i źródło:[/b] https://www.realmadryt.pl/news/149418-as-mourinho-chce-pozyskac-pilkarzy-z-glodem-a-nie-gwiazdy -
-
-
-