Liverpool 2:0 Real Madryt. Co poszło nie tak? Wszystko.
W środę 27 listopada odbyło się spotkanie piątej kolejki Champions League, w którym Liverpool podejmował u siebie Real Madryt. Mecz wygrali The Reds dominując w całym spotkaniu.
Co poszło więc nie tak?
Najprościej byłoby powiedzieć, że wszystko, ale zagłebiając się w to, można dojść do wniosku, że kolejny raz na boisku nie było drużyny Realu Madryt. Nie było. Na murawie w Anglii byli atleci, którzy po prostu trenują ze sobą od pół roku. Federico Valverde jak zawsze był niezawodny, pewny w odbiorze, podłączający się do kontr i biegający za trzech. Standardowy Urugwajczyk. Kolejnym plusem jest Camavinga, który do momentu kontuzji był po prostu lekarstwem na utrzymanie środka pola, przy 40 letnim Modriciu, który w 35 minucie oddychał rękawami. Nie było w tym meczu widać zaangażowania, chęci walki ani niczego. Graliśmy w tym meczu jak Reprezentacja Polski za czasów Jerzego Brzęczka. Zero pomysłu na grę, tylko liczenie na indywidualności.
Kylian Mbappe
Wielu z was, ja też, myśleliśmy, że dzisiejsze spotkanie to będzie wielki powrót Kyliana, bo wszystko na to skazywało. Był jedynym zawodnikiem z pierwszego składu w ataku, grał "na swojej pozycji", bo trzymał się cały czas lewej flanki. Co z tego wyszło? A no wyszło to, że Francuz jest wyszkolony technicznie niczym Arkadiusz Reca czy Tymoteusz Puchacz. Jak może, zawodnik za tyle milionów nie potrafić przyjąć piłki? Dlaczego jego ruchy są tak powolne? Głęboko wierzę w to, że nie chodzi tutaj o umiejetności a o psychikę. Kylian Mbappe po prostu zachowuje się, jakby nic go nie obchodziło. Strata piłki? Nie wzrusza go to. Zablokowany strzał? Brak złości i chęci poprawy tego. Dlaczego tak jest? Oczekiwania wobec niego są ogromne a on przypomina mi Lukę Jovicia. Zachowuje się dokładnie tak samo jak Serb. Zero ognia w sobie i chęci poprawy.
Raul Asencio
Dobry mecz Hiszpana. Zebrał dużo doświadczenia, miał kilka dobrych interwencji. Bardzo głupio i nieodpowiedzialnie zachował się, przy sytuacji z Nunezem. Mógł doprowadzić do czerwonej kartki i rzutu karnego.
Ferland Mendy
Czy trzeba coś tu dodawać? Francuz w tym sezonie jest tragiczny. Problemy w ofensywnie miał od zawsze, ale był solidny w defensywnie. Obecna kampania pokazuje nam, że Francuz jest jakby po drugiej stronie rzeki. Jest surowy taktycznie, ma problemy z wyprowadzeniem piłki czy jej przyjęciem. W akcjach defensywnych jest spóźniony o jedno a czasem dwa tempa. Wczoraj przez to sprokurował karnego faulując Salaha. Dał się wkręcić w murawę jak amator i ratował się spóźnioną reakcją, która spowodowała faul. Fran Garcia powinien być podstawowym lewym obrońcom Realu Madryt w tym sezonie.
Przebieg meczu
Liverpool zdominował drużynę Carlo Ancelottiego. Ekipa Arne Slota była dwie klasy wyżej wczorajszego wieczoru. Szybciej i pewniej przechodzili z fazy defensywnej do ofensywnej, kontry były szybkie, dynamiczne i prowadziły do strzałów, czego nie można powiedzieć o kontrach Realu. Real Madryt znów wyglądał jak 11 kumpli, którzy przyszli pograć na orliku w niedzielę o 15. Mecze z Leganes i Osasuną przymknęły nam oczy. Takimi spotkaniami wygrywa się mistrzostwo to prawda, ale drużyna nie może zawodzić z drużynami, które są w stanie się postawić. Drużyna liczyła na to, że Mbappe weźmie ich na barki i będzie prowadził do akcji. Jak widać kolejny raz, to nie to samo co Vinicius, którego dzisiaj brakowało właśnie w tym aspekcie. To on zawsze daje impuls i ciągnie tą drużynę, tego dzisiaj nie było. Nikt z Realu nie dał takiego impulsu. To nie może tak wyglądać w takiej drużynie. Mówimy w końcu o Realu Madryt.
W Madryckich biurach powinno się rozważyć wszystkie możliwe opcję pod względem zmiany trenera, bo Real Madryt nie może tak wyglądać.