Dno i trzy metry mułu, czyli Real Madryt vs AC Milan
5 Listopada odbyło się spotkanie pomiędzy Realem Madryt a AC Milanem w ramach czwartej kolejki tegorocznej Ligi Mistrzów. Spotkanie zakońćzyło się wynikiem 1:3 dla ekipy z Włoch. Na liste strzelców wpisali się Malick Thiaw, Vinicius Junior, Alvaro Morata i Tijjani Reijnders.
Jak spisał się Real Madryt?
Rzecz w tym, że się niespisał. Spotkanie zostało rozpoczęte i tak samo jak w El Clasico sprzed tygodnia tak i wczoraj, mogliśmy zobaczyć bardzo dobrą, fajną intensywność Królewskich. Sęk w tym, że tak samo jak z Barceloną trwała ona dziesięć minut. Po dwunastu minutach straciliśmy pierwszą bramkę. Impuls jak zawsze po straconej bramce wystąpił, ale tak jak ma to w zwyczaju Real Madryt Ancelottiego był on krótki, nieprowadzący do niczego. Po jedenastu minutach został podyktowany rzut karny na Viniciusie. Brazylijczyk podszedł do niego pewnie i pokonał bramkarza Milanu podcinką. Co dzieje się, gdy Real Madryt strzela bramkę? To co zawsze, chwilowy impuls i cofnięcie się tak nisko, że niżej już się nie da. Typowe dla Realu w tym sezonie. Jak zawsze skutkowało to groźnymi okazjami dla rywali, nie inaczej było tym razem. Doskonałym potwierdzeniem wcześniejszych słów jest bramka uwielbianego przez każdego fana Królewskich Alvaro Moraty. Na tym zakończyła się pierwsza połowa. Na drugą połowę nie wyszedł Fede Valverde oraz Tchouameni. Jak wynika z mediów, oby dwoje mają kontuzję, ale czy to na pewno był powód względem Francuza? Jego pierwsze 45 minut to gra niczym pomocnika Ekstraklasy. Zero przewidywania, chęci walki, dania impulsu czy zwyczajnie spokoju w środkowej linii. Druga połowa to trzecia bramka dla Milanu, zasłużona jak każda strzelona przez Włoską drużynę. Zero taktyki, zgrania czy jakiegokolwiek kolektywu drużyny, wygląda to tragicznie dla każdego, kto oglądał ten mecz. Jak można tak wyglądać na tle Milanu, który wcale nie jest zespołem wybitnym?
Vinicius i Mbappe
Brazylijczyk i Francuz to światowej klasy zawodnicy, ale czy pasuje im granie ze sobą? Mogłoby się tak wydawać, ale moim zdaniem nie służy to żadnemu z nich. Kylian wygląda tragicznie w tym sezonie pomijając przebyłyski raz na cztery spotkania. Vinicius to Vinicius, może to nie ta forma co rok temu, ale nadal to światowa topka i wysoki poziom. Mimo to uważam, że Vinicius sprawowałby się lepiej gdyby Francuza nie było u jego boku.
Kiedy skończy się czas dla Carlo Ancelottiego?
Możemy wróżyć z fusów, ale moim zdaniem niedługo nastąpi koniec drugiej kadencji Włocha w naszym klubie. Przez ponad trzy miesiące nie potrafi zgrać drużyny oraz wstrzepić w nich jakiegokolwiek DNA. Gra Królewskich w tym sezonie to porażka. Nie da się oglądać tej drużyny. Jedynie co wygląda dobrze to indywidualności, ale piłka nożna to sport zespołowy i bez kolektywu nie będzie wyników a z czasem dobrej atmosfery. Jeżeli mowa już o atmosferze to z czasem ona też będzie coraz gorsza. Już wczoraj można było zobaczyć wpisy Miny Bonino (Żony Fede Valverde) na temat pomysłów taktycznych Ancelottiego. Jeśli mecz z Osasuną nie będzie ostatecznym impulsem, a my stracimy punkty to moim zdaniem Włoch straci posadę.