• Czyżby złota piłka dla Mbappe? 🚨

    REAL MADRYT KOŃCZY BOJKOT ZŁOTEJ PIŁKI!

    Królewscy pojawią się w Londynie na tegorocznej ceremonii! 🏆
    Czyżby złota piłka dla Mbappe? 🚨 [b]REAL MADRYT KOŃCZY BOJKOT ZŁOTEJ PIŁKI![/b] Królewscy pojawią się w Londynie na tegorocznej ceremonii! 🏆
    909
  • o chuj, chyba kota trafilem
    o chuj, chyba kota trafilem
    68BR Ramsdale 69PAR64CHW60WYK73REF36SZY67UST
    Karty MeczRealu Aaron Ramsdale Srebrna · Bramkarz · Southampton 68
    1 1 1.9K
  • witam kotow
    witam kotow
    2 1 2.7K
  • Real koty jak zawsze
    Real koty jak zawsze
    5.1K
  • Dobrze ze jest janek kot.
    Dobrze ze jest janek kot.
    1.4K
  • diomande kot
    diomande kot
    1.3K
  • siema koty
    siema koty
    1.3K
  • Koniec dyskoteki, tancerza prosimy za kulisy.
    Koniec dyskoteki, tancerza prosimy za kulisy.
    165
  • gordon kot
    gordon kot
    276
  • Arda jest kotem
    Arda jest kotem
    1 220
  • witam kotow
    witam kotow
    446
  • siemano koty
    siemano koty
    1 4.6K
  • MAREK HOWMAN PODAL MI NARKOTYKI POWTQRZAM WIDZOWIE MAREK HOWAM PODAL MI NARKOTKI




    A MOZE TO BYL GRZEGORZ DOWN
    MAREK HOWMAN PODAL MI NARKOTYKI POWTQRZAM WIDZOWIE MAREK HOWAM PODAL MI NARKOTKI A MOZE TO BYL GRZEGORZ DOWN
    1 4.4K
  • mbappe jaki kude kot tej
    mbappe jaki kude kot tej
    2.9K
  • 🚔Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali rapera Michała O., znanego jako OG Olgierd. Jeszcze dziś ma usłyszeć zarzuty posiadania 30 kg narkotyków, w tym kokainy, amfetaminy, marihuany i mefedronu. To dla niego powrót do przeszłości, bo w 2023 roku CBŚP znalazło u niego 38 kg narkotyków wartych ok. 1.3 mln zł., a on sam wyszedł wtedy za kaucją.

    Źródło: o2 😭😭😭😭😭😭
    🚔Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali rapera Michała O., znanego jako OG Olgierd. Jeszcze dziś ma usłyszeć zarzuty posiadania 30 kg narkotyków, w tym kokainy, amfetaminy, marihuany i mefedronu. To dla niego powrót do przeszłości, bo w 2023 roku CBŚP znalazło u niego 38 kg narkotyków wartych ok. 1.3 mln zł., a on sam wyszedł wtedy za kaucją. Źródło: o2 😭😭😭😭😭😭
    2 1 4.4K
  • Belli kot
    Belli kot
    2.3K
  • Areszt dla Stuu został przedłużony o trzy miesiące - zdecydował w piątek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa.
    Areszt dla Stuu został przedłużony o trzy miesiące - zdecydował w piątek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa.
    1 2 1.6K
  • elo siemandero koty
    elo siemandero koty
    2.7K
  • Kotletiko na farcie
    Kotletiko na farcie
    1 952
  • Prawdopodobnie za 5 minut zasnę pod wpływem alkoholu i narkotyków za kierownicą mojego samochodu więc radzę uważać wszystkim pieszym w centrum bialegostoku @Iguanai @majkelusrealus @Sheraldinho
    Prawdopodobnie za 5 minut zasnę pod wpływem alkoholu i narkotyków za kierownicą mojego samochodu więc radzę uważać wszystkim pieszym w centrum bialegostoku [Iguanai] [majkelusrealus] [Sheraldinho]
    18 4 4.2K
  • Dużo zmian przed sezonem i patrząc na transfery, wydaje się, że w połowie niemal zmieniona będzie pierwsza "11". Będzie trzeba się szybko oswoić z nowymi graczami oglądając ich w białych trykotach. Pytanie jaki efekt i kiedy możliwa pozytywna zmiana przy nowej, starej miotle? :)
    Dużo zmian przed sezonem i patrząc na transfery, wydaje się, że w połowie niemal zmieniona będzie pierwsza "11". Będzie trzeba się szybko oswoić z nowymi graczami oglądając ich w białych trykotach. Pytanie jaki efekt i kiedy możliwa pozytywna zmiana przy nowej, starej miotle? :)
    4.7K
  • Moi ludzie tańczą, tańczą, tańczą, jebać narkotyki dawaj alko
    W torbiе baton, baton, baton, gumy gaz i paralizator
    Wsiadamy w auto, auto, auto, do pełna bak i jedziemy w trasę
    Mamy lato, lato, lato, jebany dom i prywaty basen
    Moi ludzie tańczą, tańczą, tańczą, jebać narkotyki dawaj alko W torbiе baton, baton, baton, gumy gaz i paralizator Wsiadamy w auto, auto, auto, do pełna bak i jedziemy w trasę Mamy lato, lato, lato, jebany dom i prywaty basen
    6.9K
  • lech koty alew wks on top
    lech koty alew wks on top
    2.3K
  • Jaga koty
    Jaga koty
    2.5K
  • Pij pij kotku 😍
    Pij pij kotku 😍
    4 1 3.3K
  • 10 lat... Tyle minęło od rozjebania Szwajcarii na euro we Francji ale my byliśmy wtedy kotami
    10 lat... Tyle minęło od rozjebania Szwajcarii na euro we Francji ale my byliśmy wtedy kotami
    1 1 2.9K
  • Domowe koszulki na sezon 2026/27 zaprezentowane!
    Podstawowy trykot jak zawsze jest biały, ale tym razem wyróżnia się ciemnozielonymi detalami, różowymi trzema paskami i subtelnym motywem na kołnierzu oraz rękawach.


    Już są! Real Madryt oficjalnie zaprezentował dziś domowe koszulki na zbliżający się sezon 2026/27. Oczywiście podstawowy trykot ma kolor biały, ale pod wieloma względami różni się od tego, który zawodnicy Los Blancos zakładali na siebie w zakończonych niedawno rozgrywkach.

    Nowa koszulka została stworzona przez Adidas z myślą o uczczeniu dziedzictwa elegancji Realu Madryt. Klub podkreśla, że jest to nowoczesny projekt, który zawiera elementy graficzne inspirowane klejnotami w koronie z herbu Królewskich. Całość ma odzwierciedlać doskonałość, precyzję wykonania i zwycięską mentalność.

    Największą nowością są kolory akcentów. Biel koszulki została połączona z ciemnozielonymi detalami na kołnierzu i mankietach rękawów, a trzy paski Adidasa na ramionach pojawiają się w kolorze różowym. Herb Realu Madryt pozostaje w tradycyjnej kolorystyce.

    Koszulka ma okrągły kołnierzyk, a zarówno na nim, jak i na zakończeniach rękawów znalazł się subtelny wzór. To właśnie te elementy wpisują się w motyw klejnotów w koronie, do którego odnosi się oficjalny opis nowego trykotu.

    Nowy domowy strój został zaprojektowany również z myślą o wymaganiach gry na najwyższym poziomie. Koszulka posiada najnowszą technologię Adidasa, która ma maksymalizować przepływ powietrza i pomagać zawodnikom utrzymać komfort podczas meczów.

    materiał video:
    https://www.youtube.com/watch?v=8iWUokWrdW4

    autor i źródło: https://www.realmadryt.pl/news/149495-domowe-koszulki-na-sezon-2026-27-zaprezentowane
    [b]Domowe koszulki na sezon 2026/27 zaprezentowane! Podstawowy trykot jak zawsze jest biały, ale tym razem wyróżnia się ciemnozielonymi detalami, różowymi trzema paskami i subtelnym motywem na kołnierzu oraz rękawach.[/b] Już są! Real Madryt oficjalnie zaprezentował dziś domowe koszulki na zbliżający się sezon 2026/27. Oczywiście podstawowy trykot ma kolor biały, ale pod wieloma względami różni się od tego, który zawodnicy Los Blancos zakładali na siebie w zakończonych niedawno rozgrywkach. Nowa koszulka została stworzona przez Adidas z myślą o uczczeniu dziedzictwa elegancji Realu Madryt. Klub podkreśla, że jest to nowoczesny projekt, który zawiera elementy graficzne inspirowane klejnotami w koronie z herbu Królewskich. Całość ma odzwierciedlać doskonałość, precyzję wykonania i zwycięską mentalność. Największą nowością są kolory akcentów. Biel koszulki została połączona z ciemnozielonymi detalami na kołnierzu i mankietach rękawów, a trzy paski Adidasa na ramionach pojawiają się w kolorze różowym. Herb Realu Madryt pozostaje w tradycyjnej kolorystyce. Koszulka ma okrągły kołnierzyk, a zarówno na nim, jak i na zakończeniach rękawów znalazł się subtelny wzór. To właśnie te elementy wpisują się w motyw klejnotów w koronie, do którego odnosi się oficjalny opis nowego trykotu. Nowy domowy strój został zaprojektowany również z myślą o wymaganiach gry na najwyższym poziomie. Koszulka posiada najnowszą technologię Adidasa, która ma maksymalizować przepływ powietrza i pomagać zawodnikom utrzymać komfort podczas meczów. materiał video: https://www.youtube.com/watch?v=8iWUokWrdW4 autor i źródło: https://www.realmadryt.pl/news/149495-domowe-koszulki-na-sezon-2026-27-zaprezentowane
    3 3 4.8K
  • 🇪🇸• Kandydat na prezydenta Realu Madryt, Enrique Riquelme, udzielił wywiadu dziennikowi „ABC”.

    Poniżej kilka jego wypowiedzi:

    „To. niedopuszczalne, że w kadrze Hiszpanii na tegoroczny mundial nie ma ani jednego zawodnika Realu Madryt.

    Tak właśnie kończą się lata nieprofesjonalnego zarządzania i tak wygląda sytuacja, gdy decyzje piłkarskie zapadają w biurach, a nie wśród ludzi, którzy naprawdę znają się na piłce nożnej.”

    —

    „Zwolnienie Xabiego Alonso było błędem. Jak można oczekiwać od trenera, że zbuduje projekt w trzy miesiące, w dodatku bez pełnego wsparcia „z góry” i realnej decyzyjności w kwestii budowy składu?

    —

    „José Mourinho to znakomity trener, ale Real Madryt nie potrzebuje dziś krótkoterminowych rozwiązań. Potrzebny jest projekt średnio- i długoterminowy — stabilna wizja, a nie doraźna ‘proteza’. Nie jestem ani ‘mourinhistą’, ani jego przeciwnikiem — jestem Madridistą.”

    —

    „Problem z incydentem dotyczącym Tchouaméniego i Valverde nie polega na wycieku informacji z szatni. Kwestia leży w tym, że takie sytuacje zaczynają być postrzegane jako normalne. To oznacza, że w systemie coś przestało działać.”

    —

    „Kobieca sekcja piłkarska Realu Madryt wymaga poważnych inwestycji. To nieakceptowalne, że klub nie rywalizuje na najwyższym poziomie europejskim. Musimy to zmienić.”

    —

    „Pojawiające się sugestie, że moja kandydatura ma jakiekolwiek powiązania polityczne, są nieprawdziwe. To projekt wyłącznie sportowy, niezależny od jakiejkolwiek partii politycznej.”

    —

    „Negreira? W 2024 roku wszyscy wiedzieli o tej sprawie, a mimo to na Walnym Zgromadzeniu Socios Realu Madryt mówiono, że klub potrzebuje SILNEJ Barcelony.

    W tamtym czasie w grę wchodziły pewne interesy, które miały sprawić, że „Caso Negreira” nie pociągnie za sobą żadnych skutków.

    Kiedy Barça wycofała się z Superligi, wtedy nagle sprawa zaczęła być przedmiotem szczególnego zainteresowania.

    Prawdopodobnie powodem, dla którego Blaugrana nie poniosła żadnych realnych konsekwencji, jest fakt, że od samego początku nie zajęliśmy się nią w sposób odpowiednio zdecydowany. Zabrakło spójnej i konsekwentnej strategii działania.

    Gdyby tak się stało, rezultat mógłby być zupełnie inny.”

    —

    „Jako Madridista uważam, że naszemu klubowi brakuje dziś hierarchii, profesjonalizmu, wartości oraz prawdziwego ducha, który definiuje Real Madryt.

    Tego wszystkiego po prostu nie ma.”

    —

    „Jeśli zostanę prezesem, do Realu Madryt trafią dwie wielkie międzynarodowe supergwiazdy. Mamy już zawarte porozumienia z zawodnikami, których klub realnie potrzebuje, by wejść na wyższy poziom. Zatrudnię również dyrektora sportowego.”

    —

    „W ŚRODĘ przedstawimy program, który zmieni przyszłość Realu Madryt. To będzie największy projekt transformacyjny dla socios Realu Madryt i zdecydowanie najważniejsza inicjatywa w 120-letniej historii klubu. Mamy nadzieję, że wszyscy pojawią się na wydarzeniu i będą dumni z tej inicjatywy.”
    🇪🇸• Kandydat na prezydenta Realu Madryt, Enrique Riquelme, udzielił wywiadu dziennikowi „ABC”. Poniżej kilka jego wypowiedzi: „To. niedopuszczalne, że w kadrze Hiszpanii na tegoroczny mundial nie ma ani jednego zawodnika Realu Madryt. Tak właśnie kończą się lata nieprofesjonalnego zarządzania i tak wygląda sytuacja, gdy decyzje piłkarskie zapadają w biurach, a nie wśród ludzi, którzy naprawdę znają się na piłce nożnej.” — „Zwolnienie Xabiego Alonso było błędem. Jak można oczekiwać od trenera, że zbuduje projekt w trzy miesiące, w dodatku bez pełnego wsparcia „z góry” i realnej decyzyjności w kwestii budowy składu? — „José Mourinho to znakomity trener, ale Real Madryt nie potrzebuje dziś krótkoterminowych rozwiązań. Potrzebny jest projekt średnio- i długoterminowy — stabilna wizja, a nie doraźna ‘proteza’. Nie jestem ani ‘mourinhistą’, ani jego przeciwnikiem — jestem Madridistą.” — „Problem z incydentem dotyczącym Tchouaméniego i Valverde nie polega na wycieku informacji z szatni. Kwestia leży w tym, że takie sytuacje zaczynają być postrzegane jako normalne. To oznacza, że w systemie coś przestało działać.” — „Kobieca sekcja piłkarska Realu Madryt wymaga poważnych inwestycji. To nieakceptowalne, że klub nie rywalizuje na najwyższym poziomie europejskim. Musimy to zmienić.” — „Pojawiające się sugestie, że moja kandydatura ma jakiekolwiek powiązania polityczne, są nieprawdziwe. To projekt wyłącznie sportowy, niezależny od jakiejkolwiek partii politycznej.” — „Negreira? W 2024 roku wszyscy wiedzieli o tej sprawie, a mimo to na Walnym Zgromadzeniu Socios Realu Madryt mówiono, że klub potrzebuje SILNEJ Barcelony. W tamtym czasie w grę wchodziły pewne interesy, które miały sprawić, że „Caso Negreira” nie pociągnie za sobą żadnych skutków. Kiedy Barça wycofała się z Superligi, wtedy nagle sprawa zaczęła być przedmiotem szczególnego zainteresowania. Prawdopodobnie powodem, dla którego Blaugrana nie poniosła żadnych realnych konsekwencji, jest fakt, że od samego początku nie zajęliśmy się nią w sposób odpowiednio zdecydowany. Zabrakło spójnej i konsekwentnej strategii działania. Gdyby tak się stało, rezultat mógłby być zupełnie inny.” — „Jako Madridista uważam, że naszemu klubowi brakuje dziś hierarchii, profesjonalizmu, wartości oraz prawdziwego ducha, który definiuje Real Madryt. Tego wszystkiego po prostu nie ma.” — „Jeśli zostanę prezesem, do Realu Madryt trafią dwie wielkie międzynarodowe supergwiazdy. Mamy już zawarte porozumienia z zawodnikami, których klub realnie potrzebuje, by wejść na wyższy poziom. Zatrudnię również dyrektora sportowego.” — „W ŚRODĘ przedstawimy program, który zmieni przyszłość Realu Madryt. To będzie największy projekt transformacyjny dla socios Realu Madryt i zdecydowanie najważniejsza inicjatywa w 120-letniej historii klubu. Mamy nadzieję, że wszyscy pojawią się na wydarzeniu i będą dumni z tej inicjatywy.”
    1 3.9K
  • Mamy dwa tygodnie by ogarnąć tego Kota
    Mamy dwa tygodnie by ogarnąć tego Kota
    1 1 2.4K
  • Historia Kuby „Benzema Sigma” Kowalczyka

    Yo yo yo, słuchajcie tego lore’u z Pruszkowa Jest sobie Kuba, 19 lat, typowy Realowiec 2026. Na Discordzie nick „HalaMadridGOATtt”, profilówka Viniego z filtrem, a w bio „only Real + sigma grindset ”. Pokój totalnie biały: ściany w plakaty z Mbappé, poduszka w kształcie piłki, a na łóżku koc z napisem „UCL or nothing”.Półfinał LM: Real vs City. Kuba od 18:00 już w pełnym trybie. Ma na sobie koszulkę z 24/25 (limited edition, 450 zł), szalik na szyi, skarpetki z Ronaldo i... pieluchę dla dorosłych „na wszelki wypadek” (bo już raz mu się zdarzyło przy meczu z Bayernem). Siedzi na gamingowym fotelu, w ręce Red Bull + chipsy o smaku „kebab deluxe”.Pierwsza połowa. Rodrygo wbija gola w 18’. Kuba wstaje, ręce w górze i wrzeszczy tak, że sąsiadka z dołu wali w sufit miotłą:„KURWAAAAA TO JEST TOOOOO!!! VAMOS REAL!!! JESTEŚMY NIEŚMIERTELNI BRUH!!! ”W 37’ City ma kontrę. Haaland leci sam. Kuba czuje, że w brzuchu mu się coś rusza. Ale nie schodzi z posterunku. Zaciska pośladki jak prawdziwy sigma i mruczy pod nosem:„Nie teraz... nie przy moim GOATcie...”No i się nie udało. W momencie jak Courtois robi tę swoją boską paradę, Kuba po prostu... eksplodował. Cały kebab z 17:30, trzy Red Bulle i te chipsy zrobiły tsunami. Wielki, ciepły, mokry sracz spływa mu po nodze, prosto na fotel gamingowy.Ale Kuba??? Nawet nie drgnął. Stoi, ręce w górze, łzy w oczach i darje się:„CO TO KURWA BYŁO?!?! TO NIE JEST LUDZKIE!!! TYLKO REAL MADRID!!! TYLCOOOOOO!!! ”Sra dalej. Po nogach, po skarpetkach z CR7, aż na dywan z napisem „Respect the badge”. Zapach taki, że jego kot wyskoczył przez okno.Przerwa meczu. Kuba siada... prosto w to wszystko. Dosłownie. Czuje ciepło pod dupą i mówi do monitora:„No i co City? Widzisz to? Nawet jak się zesrałem to i tak wasz klub jest gównem w porównaniu do nas ”Druga połowa. Vini robi roulette + gola. Kuba, cały w kupie, zaczyna biegać po pokoju jak szalony, zostawiając brązowe ślady na podłodze i krzycząc:„MADRID MADRID MADRID!!! JESTEM W SZOKU BRUH!!! TO JEST MOJE ŻYCIE!!!”O 23:50 po końcowym gwizdku leży na podłodze w kałuży chwały, z kawałkiem papryki na czole i szepcze:„To był najpiękniejszy moment mojego życia... fr fr no cap...”Następnego dnia mama wraca z pracy. Zastaje Kubę śpiącego w slipach Realu, z zaschniętym gównem w kształcie korony na czole i napisem palcem na ścianie: „UCL 26 ”.Na osiedlu już wołają na niego „Sracz Sigma” albo „Kupa Madrid”.A on? On nosi to z dumą. Bo dla prawdziwego Madridisty nawet kupa pachnie La Decimą.VAMOS REAL, nawet jak się zesrasz

    [b]Historia Kuby „Benzema Sigma” Kowalczyka [/b] Yo yo yo, słuchajcie tego lore’u z Pruszkowa Jest sobie Kuba, 19 lat, typowy Realowiec 2026. Na Discordzie nick „HalaMadridGOATtt”, profilówka Viniego z filtrem, a w bio „only Real + sigma grindset ”. Pokój totalnie biały: ściany w plakaty z Mbappé, poduszka w kształcie piłki, a na łóżku koc z napisem „UCL or nothing”.Półfinał LM: Real vs City. Kuba od 18:00 już w pełnym trybie. Ma na sobie koszulkę z 24/25 (limited edition, 450 zł), szalik na szyi, skarpetki z Ronaldo i... pieluchę dla dorosłych „na wszelki wypadek” (bo już raz mu się zdarzyło przy meczu z Bayernem). Siedzi na gamingowym fotelu, w ręce Red Bull + chipsy o smaku „kebab deluxe”.Pierwsza połowa. Rodrygo wbija gola w 18’. Kuba wstaje, ręce w górze i wrzeszczy tak, że sąsiadka z dołu wali w sufit miotłą:„KURWAAAAA TO JEST TOOOOO!!! VAMOS REAL!!! JESTEŚMY NIEŚMIERTELNI BRUH!!! ”W 37’ City ma kontrę. Haaland leci sam. Kuba czuje, że w brzuchu mu się coś rusza. Ale nie schodzi z posterunku. Zaciska pośladki jak prawdziwy sigma i mruczy pod nosem:„Nie teraz... nie przy moim GOATcie...”No i się nie udało. W momencie jak Courtois robi tę swoją boską paradę, Kuba po prostu... eksplodował. Cały kebab z 17:30, trzy Red Bulle i te chipsy zrobiły tsunami. Wielki, ciepły, mokry sracz spływa mu po nodze, prosto na fotel gamingowy.Ale Kuba??? Nawet nie drgnął. Stoi, ręce w górze, łzy w oczach i darje się:„CO TO KURWA BYŁO?!?! TO NIE JEST LUDZKIE!!! TYLKO REAL MADRID!!! TYLCOOOOOO!!! ”Sra dalej. Po nogach, po skarpetkach z CR7, aż na dywan z napisem „Respect the badge”. Zapach taki, że jego kot wyskoczył przez okno.Przerwa meczu. Kuba siada... prosto w to wszystko. Dosłownie. Czuje ciepło pod dupą i mówi do monitora:„No i co City? Widzisz to? Nawet jak się zesrałem to i tak wasz klub jest gównem w porównaniu do nas ”Druga połowa. Vini robi roulette + gola. Kuba, cały w kupie, zaczyna biegać po pokoju jak szalony, zostawiając brązowe ślady na podłodze i krzycząc:„MADRID MADRID MADRID!!! JESTEM W SZOKU BRUH!!! TO JEST MOJE ŻYCIE!!!”O 23:50 po końcowym gwizdku leży na podłodze w kałuży chwały, z kawałkiem papryki na czole i szepcze:„To był najpiękniejszy moment mojego życia... fr fr no cap...”Następnego dnia mama wraca z pracy. Zastaje Kubę śpiącego w slipach Realu, z zaschniętym gównem w kształcie korony na czole i napisem palcem na ścianie: „UCL 26 ”.Na osiedlu już wołają na niego „Sracz Sigma” albo „Kupa Madrid”.A on? On nosi to z dumą. Bo dla prawdziwego Madridisty nawet kupa pachnie La Decimą.VAMOS REAL, nawet jak się zesrasz
    1 4.7K
  • Jada koty auuu
    Jada koty auuu
    779
  • Gratulacjeeeeee !!! Znowu to zrobili!!!!!

    PUSTA GABLOTA❌

    Nagrodę "jak zesrać się metr przed kiblem" trafia w ręce kotletiko🏆
    Gratulacjeeeeee !!! Znowu to zrobili!!!!! PUSTA GABLOTA❌ Nagrodę "jak zesrać się metr przed kiblem" trafia w ręce kotletiko🏆
    3 1.8K
  • kotlety zeby jeszcze poza LM nie wylecialy xD
    kotlety zeby jeszcze poza LM nie wylecialy xD
    2.8K
  • Dzien dobry, dzisiaj kotlety w pizde
    Dzien dobry, dzisiaj kotlety w pizde
    6 1 3.7K
  • barcwleloniarze wbiły na strone mecz z kotletiko obejrzec i juz lagi
    barcwleloniarze wbiły na strone mecz z kotletiko obejrzec i juz lagi
    1.3K
  • Kotletico gol
    Kotletico gol
    1 2.4K
  • witam kotow
    witam kotow
    1 2 1.3K
  • kotlety ostro na dziurę dzisiaj chyba co
    kotlety ostro na dziurę dzisiaj chyba co
    1.2K
  • Riki tiki narkotyki dzwoni do mnie myszka miki 📞📞📠📳
    Riki tiki narkotyki dzwoni do mnie myszka miki 📞📞📠📳
    2 1.1K
  • Je Je Je! Co jest grane? Z tej strony mówi Sentino. Kurwa mać. Wiesz jak mi to wisi, czy ktoś nie chce, kurwa tego słuchać? Posłuchaj mnie. To jest Slice Cakes z Wrzeciona. Kurwa! Trójkąt Bermudzki: Wola, Mokotów. Diho Raz Studios skurwysynu! W tej chwili jesteśmy na Mokotowie i będziemy miażdżyć kokosy w tym roku. No homo. Wiesz co jest grane skurwysynu. Mówi Sentino z tej strony. Promotorzy, ludzie od teledysków - po featuringi dzwońcie. Facebook, MySpace, Twitter. Kurwa. Obsługujcie komputery. Slice Cakes, Sentino, Diho Raz, Diho Raz, Diho Raz, Diho Raz, Diho Raz, kurwa mać. Więc tak - Doda dzwoń po te kurwa teksty. Czaisz? Wszyscy. Universal, Sony Music Polska - dzwońce po teksty. International baby! Nie ma lipy. Nie ma wiochy. Rocket fuel skurwysynu. Bum!
    Je Je Je! Co jest grane? Z tej strony mówi Sentino. Kurwa mać. Wiesz jak mi to wisi, czy ktoś nie chce, kurwa tego słuchać? Posłuchaj mnie. To jest Slice Cakes z Wrzeciona. Kurwa! Trójkąt Bermudzki: Wola, Mokotów. Diho Raz Studios skurwysynu! W tej chwili jesteśmy na Mokotowie i będziemy miażdżyć kokosy w tym roku. No homo. Wiesz co jest grane skurwysynu. Mówi Sentino z tej strony. Promotorzy, ludzie od teledysków - po featuringi dzwońcie. Facebook, MySpace, Twitter. Kurwa. Obsługujcie komputery. Slice Cakes, Sentino, Diho Raz, Diho Raz, Diho Raz, Diho Raz, Diho Raz, kurwa mać. Więc tak - Doda dzwoń po te kurwa teksty. Czaisz? Wszyscy. Universal, Sony Music Polska - dzwońce po teksty. International baby! Nie ma lipy. Nie ma wiochy. Rocket fuel skurwysynu. Bum!
    1 698
  • Wszyscy tenisiści bojkotują te jebane gówno LGBT! Brawo! Tylko piłkarzyki to takie pizdy, Ale po prostu pedaly.

    “ 🚨 Jannik Sinner publicznie odmówił noszenia tęczowej bransoletki LGBT podczas ważnych meczów w nadchodzących sezonach. Włoski tenisista stwierdził: „Tenis powinien skupiać się na meczu, rywalizacji i zwycięstwie – nie powinien stać się platformą propagandy politycznej lub ideologicznej”. Jego postawa natychmiast zyskała popularność w mediach społecznościowych, zmuszając zarówno Jannika Sinnera, jak i zarząd do podjęcia pilnej decyzji – takiej, która nieuchronnie rozczaruje większość fanów, niezależnie od wyniku…”
    Wszyscy tenisiści bojkotują te jebane gówno LGBT! Brawo! Tylko piłkarzyki to takie pizdy, Ale po prostu pedaly. “ 🚨 Jannik Sinner publicznie odmówił noszenia tęczowej bransoletki LGBT podczas ważnych meczów w nadchodzących sezonach. Włoski tenisista stwierdził: „Tenis powinien skupiać się na meczu, rywalizacji i zwycięstwie – nie powinien stać się platformą propagandy politycznej lub ideologicznej”. Jego postawa natychmiast zyskała popularność w mediach społecznościowych, zmuszając zarówno Jannika Sinnera, jak i zarząd do podjęcia pilnej decyzji – takiej, która nieuchronnie rozczaruje większość fanów, niezależnie od wyniku…”
    2 4 1.9K
  • Brawo kotletico
    Brawo kotletico
    1 1.4K
  • Thibaut Courtois o losowaniu 1/8 finału:

    - Wszyscy wiemy, że będzie to Manchester City. Wszyscy to wiedzą...

    ℹ️ Fabrizio Romano

    Znowu odgrzewany kotlet kolejny rok😵‍💫
    Thibaut Courtois o losowaniu 1/8 finału: - Wszyscy wiemy, że będzie to Manchester City. Wszyscy to wiedzą... ℹ️ Fabrizio Romano Znowu odgrzewany kotlet kolejny rok😵‍💫
    4 4 2.8K
  • swoją drogą kotletiko dostało 3-0 od rayo gdzie chwile temu przejechali sie po kataloncach xd
    swoją drogą kotletiko dostało 3-0 od rayo gdzie chwile temu przejechali sie po kataloncach xd
    3 1.9K
  • Co się odjebalo to nie mogę. Słuchajcie potrzebowałem pracy na szybkości bo już musiałem się żuli prosić żeby mi na bułkę tarta pożyczyli to sobie ja sklejałem w domu i dwa chleby miałem ale chuj nie o tym. Trafiła się fucha, jako ochroniarz w ikeii. Wszystko zajebiście, rozmowa kwalifikacyjna poszła gładko. Generalnie praca ekstra, mało roboty patrzysz tylko czy ktoś czegoś nie zajebał, a nawet jeśli to i tak wyjebane, tam wszystko jest z tektury i jest warte nie więcej niż 15 zł, nawet z doniczek stalowych można składać samolociki i puszczać bo są kurwa z papieru. Wszystko było generalnie super aż wydarzyło się coś dziwnego. Ja zawsze zamykałem sklep o 23:00 koniec zmiany klucze do drzwi ostatni obchód i do domu. To był piątek pamietam. Jak gdyby nic dopełniłem obowiązku i wyjebałem na chatę. Nie wiedziałem o jednym. Ze niechcący w środku zamknąłem jakieś małżeństwo. Kurwa obsrałem się totalnie. Telefon od menadżera ,,coś dojebał alarm w restauracji włączony jacyś ludzie łażą i wpierdalaja klopsy na zimno z sosem żurawinowym i świąteczna szynkę za 12,99 pln. Zapierdalam swoim Lanosem o 3 w nocy pod sklep i słuchajcie. Wchodzę do środka odpalam latarkę idę do restauracji, wyjebałem się jeszcze o maskotkę kalafiora po drodze i przypierdolilem głową o szafkę ,,Steven”. Wbijam do restauracji i słyszę szepty. No to krzyczę halo proszę wypierdalać tutaj ochrona. Nagle jeb dostałem czymś w głowę, wydaje mi się ze był to wałek do racuchów ,,Jonan” ale nie jestem pewien. Obudziłem się o 6 kiedy miałem otwierać sklep. Jak gdyby nigdy nic otwarłem i zacząłem przeglądać kamery. Myślałem ze jebne. Dwoje nagich ludzi zapierdala po magazynie i zbierają pudła i poskładane meble kuchenne. Mimo wszystko zaciekawiło mnie to. Oglądałem te kamery cały dzień. Słuchajcie, okazało się ze zbierali te meble i zanosili je takiego miejsca w magazynie gdzie nikt nie zagłada. Dział ogrodzenie. Odziani w żółte plastikowe worki z logo sklepu popierdalają z kawałkami mebli i układają je w jakieś dziwne budowle. I co mi odjebalo XD Wpadłem na pomysł. Tego dnia specjalnie zamknąłem sklep z trzema osobami w srodku plus te dwie co już były. Byłem zszokowany gdy wróciłem nad ranem i robiąc obowiązkowy obchód po magazynie znalazłem małą tekturowa zagrodę wykonaną z płotka Josë. W środku były pluszowe marchewki i jeże. Nie jestem pewien ale chyba na ziemi była jakaś zieleń, a dziwne bo można nabyć ją tylko w dziale zieleni… Nagle z ciemności wypadła jakaś postać i zaczęła coś krzyczeć wydaje mi się ze po nordycku, może nawet szwedzki, ale tak jakby słyszałem tylko nazwy mebli przyrządów zabawek które sprzedaje sklep. To był ten gość którego wczoraj zamknąłem, z włócznia zrobioną z włosów i ołówków. Zacząłem spierdalac co sił w nogach, poślizgnąłem się na stolcu, chyba ludzkim. Nagle goniły mnie trzy osoby, ubrane w żółte worki, prawie rozwalili drzwi do pokoiku ochroniarza gdy się w nim zamknąłem. Zniknęli w sumie tez nie wiem kiedy. Do końca dnia obserwowałem ich na kamerach. O ja jebe co tam się działo. Zaczęli od budowy prymitywnej chaty z biurka szkolnego Skagër i szafki Ölle. Sypali jakieś ziarna do zagrody z pluszowymi marchewkami i jeżami. Coś zbierali, wydaje mi się ze to były ołówki i papierowe taśmy miernicze i tworzyli z nich prymitywne narzędzia. To było niesamowite. Oni zaczęli tworzyć coś. Byłem w szoku. Zacząłem zamykać coraz więcej ludzi w sklepie. Zaczynałem od pojedynczych rodzin, naczęściej 2+1. Potem doszli staruszkowie a na końcu same dzieci. Przez te 3 miesiące zaczęła powstawać jebana cywilizacja. Powstawały domy z tektur i biurek, zagrody z pluszowymi zwierzętami. Żywili się klopsami i sosem żurawinowym. To było niesamowite. Ja tylko obserwowałem z daleka. Jak Bóg. Moje dzieci, tam w magazynie. Kiedy odkryli pierwsze niebieskie worki(dodatkowo płatne) powstała kasta mieszczan. Zamożni cywile społeczeństwa magazynu przywdziewali niebieskie worki czym zyskiwali szacunek i dostęp to dodatkowych zapasów szynki świątecznej i puree. Po kolejnych 2 miesiącach w magazynie powstało koloseum. Tak kurwa koloseum. Zbudowane z tektury i stołów Fälœ. Ja tylko patrzyłem. Widziałem walki na ołówki i wałki do naleśników Tœnyñ. Nie raz wydawane były wyroki śmierci, zwłoki trafiały do śmietników Käny i wyjeżdżały na wózkach przemysłowych do rzeki obok sklepu. Po miesiącu powstawały pierwsze środku transportu. Rydwany z wózków zaprzęgnięte w no właśnie w żółtoworkowców. Nie wspomniałem ze na przestrzeni czasu niebiescy totalnie zawładnęli żółtymi. Obcięli wysokie stanowiska urzędowe na działach wystroju niszcząc żółtych i zaciągając ich do katorżniczej pracy przy uprawie fikusów Fykön i struganiu ołówków. Ja tylko patrzyłem. Zaczęły powstawać kolejne miasta. Najpiękniejsze było miasto Skyën, w dystrykcie dziecięcym. To tam powstała pierwsza kolej drewniana, a wagony słuchajcie były połączone innowacyjnym systemem magnetycznych kulek. To było piękne. Wielcy naukowcy pracowali na dziale biuro tworząc genialne projekty urządzeń użytku domowego i nadając im adekwatne wyśmienite nazwy. Szczególnie pamietam wyciskacz do owoców Dildö, który dzięki regularnym wibrującym ruchom penetrował owoc i wyciskał z niego wszystkie soki. Lubialem patrzeć tez kiedy szlakiem handlowym (obok wyjścia ewakuacyjnego) przemykały kordony kupieckie na wózkach przemysłowych sprzedając swoje genialne wyroby: obrazy z działu sztuka które w rzeczywistości są zdjęciami, stoliki Chöj i inne. Przełomem było wynalezienie broni palnej, do tej pory mianowicie wojska posługiwały się procami Pyždä miotajacymi kolorowymi kamyczkami z działu wystroju wnętrz. Patrzyłem na nich z miłością. Wyznaczałem im wszystkie błędy, ale też karałem za przewinienia. Uwielbiałem jak coś odjohnpaulili zgasić im światła w magazynach. Co tam się odpierdalalo XD Zwoływano posiedzenie starszyzny niebieskoworkowej. Przyjeżdżali kapłani z całego sklepu. Dział łazienka, kuchnia, salon, pokój dziecięcy itd. Padali na kolana i odmawiali jakieś modlitwy chuj wie co włączałem im światło po 5 minutach. Raz to nawet włączyłem, oni radość, krzyki, składają w ofierze pluszaki w kształcie słoni Elepchöy. A ja jeb i im gaszę. O kurwa. Wzięli tych kapłanów i ich zaczęli napierdalać mieszalnikami do mas cukierniczych, a potem ucięli im głowy i wywiesili zamiast kloszy do lamp Decäpitaciö. Od tamtej pory już im nie wyłączałem tego światła. Zaczęło mnie frustrować kiedy zauważyłem ze niebieskoworkowcy znęcają się nad żółtoworkowcami wyjątkowo perfidnie. Nie wiem czemu ale upodobali sobie zabawę jak to nazwali Dåjdöpy. Polegało to ma tym że jeden żółty wkłada swoją piętę drugiemu w odbyt i śpiewa pieśni opiewające niebieskich monarchów, podczas gdy sklinczowany kolega wyjękuje mu muzykę pod rytm. Wyjątkowo perfidne ale muszę przyznać ze mnie zaciekawiło. Powoli rodziły się kolejne miasta, a rozwój technologiczny zdawał się nie mieć końca. Zamykałem ich coraz więcej. Raz nawet miałem bekowy pomysł i przed megafonem postawiłem paproć Fjuttëk i podpaliłem ją. Jak przechodził jeden z żółtych to zacząłem napierdalać przez megafon: Jam jest pan twój itd. Skurwysyn spisał 10 przykazań na drzwiach od szafki Skagërr i spierdolil z 40 innymi żółtymi z niewoli z działu sprzętu kuchennego. Wszystko zaczęło się pierdolić kiedy wpadłem na naprawdę debilny pomysł. Byłem tak zafascynowany swoim tworem, że postanowiłem wejść w niego całością. Rozpocząłem przygotowania. Zwracałem uwagę na ich zachowanie, zwyczaje i tradycje. Najgorsze było poznanie tego debilnego języka. Ja naprawdę nie rozumiem jak można każdą rzecz nazwać inaczej i to jeszcze jakimś pseudo imieniem. Kurwa przecież krzesło obrotowe to powinno być krzesło obrotowe a nie jakiś Gönter Skålle. To tak jakby nie wiem na prysznic mówić Mariusz Wrona, posrane. Ale do rzeczy. Zajęło mi to 4 miesiące i w końcu stwierdziłem, że jestem gotowy. Rozebrałem się w moim pokoju do naga i ubrałem worek. No właśnie, to był mój pierwszy błąd. Nie miałem niebieskiego tylko żółty. Stwierdziłem, że nie będzie przypału, jeszcze ostanie spojrzenie na kamery i w drogę. Był już świt (zaczynalem włączać lampy w magazynie) , wyślizgnąłem się z kanciapy i pewnym krokiem ruszyłem do miasta. Mój Boże to było niesamowite. Piękne kamienice z rzeźbionymi w kartonie i drewnie wykończeniami. Freski przedstawiające słynnych niebieskoworkowców malowane farbami plakatowymi Färben. Karczmy, targi, sklepiki, koszary… po prostu wszystko. W oddali horyzont przysłaniały potężne mury (tekturowe) zamku Ulëvall. Zaczęło mi być trochę zimno bo klimatyzacja działa ,a ja miałem na sobie tylko plastikowy worek, z dziura na prawym pośladku, która później dała o sobie mocno znać. Tak, dziura na dupie bohaterem. Wszedłem się ogrzać do karczmy. W środku płonął elektryczny kominek Kämy, podszedłem do baru i poprosiłem o słynny i wszystkim znany pseudocydrowy pośredni metabolit cyklu mocznikowego zwany napojem gruszkowym. Kobieta za ladą nalała mi do tekturowego kufla trochę trunku. Zaraz jednak zamókł i poszło wszystko w pizdu co mnie sfrustrowało nie ukrywam. Nie wiem, ale jakiś byłem podminowany wtedy, wstałem wziąłem ten ochłap papieru, złapałem żółtka obok i włożyłem mu go w usta (ten mokry kubek) Nastała cisza. Tak… zapomniałem. Zrobiłem coś co może zrobić tylko niebieskoworkowiec mimo, że doskonale znałem ich kodeksy. Skarciłem żółtego samemu będąc odziany w worek wstydu (tak na to mówili niebiescy) Do karczmy wpadło czterech zbrojnych. Powiedzmy zbrojnych mieli oprócz worków, plastikowe pojemniki na śniadania w kształcie jamnika jako dopełnienie zbroi. A lali mnie piszczącymi pluszowymi pałkami bejsbolowymi. I nawet nie sam ból jak ten żałosny dźwięk pip.. pip… pip spowodował ze nie mogłem wytrzymać. Zacząłem uciekać wybiegłem przed karczmę i długa w dział szaf na ubrania. Los chciał ze znowu wyjebałem się na pluszowym kalafiorze… Już mnie mieli. Ocknąłem się w czymś co wyglądało jak…jak ładnie urządzona kuchnia. Okazało się ze to pokój spotkań z królem. No właśnie z królem. Dotarło do mnie ze przez ten czas kiedy obserwowałem sobie pobieżnie cała cywilizacje. Oni zdążyli wybrać sobie jakiegoś cwelca na króla. Znowu się wściekłem. Przecież to ja jestem Bogiem, ja ich stworzyłem. I wtedy wszedł on. Cały na tekturowo. Na szyi miał taki naszyjnik z makaronu a na niego nawleczone były 4 klopsy w sosie żurawinowym, w sumie zajebiste. Na plecach miał szatę z bawolej skory z działu dekoracji, wtedy dowiedziałem się ze można coś takiego nabyć w tym gównosklepie XD Na palcach miał te takie zabaweczki kukiełki do teatrzyku. Na każdym inna. Był lis, niedźwiedź i piesek. Jako korona służył mu świecznik na świece zapachowe. Myślałem ze skisne, ale musiałem utrzymać pozory, przecież jakbym coś dojohnpaulił to by mnie spalili na jakiś tekturowym stosie czy ki chuj. Wszedł i mówi. -Jak cie zwą ? -wymyśliłem na poczekaniu i mówię ,,Skågger” Król zamarł. Szepnął coś do swojego dryblasa i nagle zbiegło się z 20 osób do tej kuchni o wymiarach 3×3 metry, Wiec myślałem ze się zesram bo wszyscy stali i byli do siebie przytuleni. Śmierdziało gównem bo zleciało się jeszcze paru żółtych wieśniaków, ale wytrzymałem bo nie w czepku urodzony wiecie o co cho. Król lekko przyduszony zaczął mówić -Czy ty jesteś ten Skågger który wykonał Ånuslöp. Zgłupiałem i odruchowo powiedziałem -Jå (czyli tak) No i wtedy był drugi błąd. Podeszło trzech gości i wrzucili mnie do wózka i zaczęli gdzieś wieźć. Po godzinie dojechaliśmy. Poznałem to miejsce. To był słynny teatr Amså zaraz obok restauracji. Stałem za kulisami, podeszło do mnie dwóch niebieskoworkowców i zaczęli mnie witać i gratulować odwagi. Powiedzieli że ostatnia osoba która pojęła się Ånuslöp marnie skończyła więc darzą mnie jeszcze większym szacunkiem. Zgłupiałem i spytałem co to jest ten ,,Anuslöp”. Wytłumaczyli… po czym myślałem ze strzelę sobie w łeb jebanym ołówkiem. Otóż ten tak zwany wyczyn. Polega na tym ze na oczach króla i 500 osób które zasiadają w tekturowym teatrze. Mam oddać stolec do worka który mam na sobie. Potem stanąć na rękach tak żeby nie wypadł z worka. To był moment w którym wiedziałem, że muszę zdupcać. Ale nie było jak, wszędzie stały straże. Powiedziałem sobie przysłowiowe YOLO. Podobno jeśli ten trick się powiedzie miałem otrzymać pokaźną wypłatę ze skarbca państwowego. Nie wiem czy wspomniałem, ale w owym miejscu walutą były panierowane serki cheddar i gorgonzola. To był też moment kiedy zwątpiłem w swoje dzieło i trochę mi się zrobiło smutno i wstyd zarazem, ale dobra wracając do historii. Okazało się, że jeśli wyczyn się nie powiedzie mam zostać stracony następnego dnia. Stanąłem na środku sceny. Nie widziałem nic tylko małe punkciki na środku. To chyba były waniliowe świece zapachowe otaczające króla. Używali ich jako pochodni i źródła światła. Zrobiło mi się niedobrze. Zawsze tak miałem w stresie. W sumie moje życie wisiało na kablu. Wiedziałem ze muszę to zrobić. Spiąłem się. Totalne skupienie. Nigdy nie umiałem srać na zawołanie, ale teraz nagle objawiła się ta umiejetność. Zesrałem się. Na mokro. Szkurwa… zapomniałem że jadłem 8 hotdogow wcześniej. Kosztowało mnie to 8 zł i byłem najedzony wiec niby profit. Poczułem to masakryczne ciepło na pośladkach i chłód na twarzy. Dobra połowa już za mną pomyślałem. Chce mi się potwornie rzygać ale jeszcze tylko na ręce i spierdalam. Serki zatrzymam ale tylko cheddary bo gorgonzola to gowno. No i właśnie… Pamiętacie tą dziurę o której wspominałem ? Dokładnie tak, w sekundę cała zawartość worka wylała się na tekturową scenę hucznie przy tym pykając. Cisza… nastała cisza… Pierwsze co przyszło mi do głowy to ,,Spierdalaj stary” i tak też zrobiłem. Odwróciłem się na jednej nodze i rura. Los chciał, że lewa stopa poślizgnęła się na gównie (chociaż tyle że własne to mniejszy ból) wytrącając mnie z równowagi. Przebiegłem 3 metry i …. No właśnie. Znowu wyjebałem na tym zasranym kalafiorze i zadupcyłem głową w półkę Sophä. Kto to rozrzucał nie wiem, ale poprzysiągłem sobie wtedy, że go znajdę i zniszczę. Zostałem pojmany. Mój umysł przepełniała czytsa nienawiść do pluszowych kalafiorów. W drewnianej celi która w rzeczywistości była szafą do garderoby spotkałem pewnego człowieka. Mówił że ma na imię Sven. Tak jak ja, miał być stracony następnego dnia. W pewnym momencie niewiadomo czemu zaczął się masturbować, ale kazałem mu przestać bo już miałem naprawdę dosyć wrażeń tego dnia. Zacząłem opowiadać mu wszystko. Cała prawdę o powstaniu cywilizacji. Na początku nie wierzył, ale potem zaczął opowiadać swoją historie. Sven był żółtoworkowcem. Pracował na polu z fikusami i storczykami. W sumie nic tam nie robił bo są nawadniane przez system komputerowy, ale nie mówiłem mu tego bo by chyba ochujał na taką informacje. Pewnego dnia jego pan oskarżył go o kradzież szwedzkiego torcika nugatowego z chrupką posypką. Sven zarzekał się że to na pewno nie on skradł tą delicje. Jednak jego pan skatował go drewnianym młotkiem do wbijania plastikowych walców (ta zabawka dla dzieci wiecie co) i wezwał straże które wtrąciły go do tej celi. Opowiadał mi jak kasta żółtoworkowców jest uciśniona przez niebieskich. Do czego są zmuszani. Koloseum, zabawianie króla i najgorsze czego się dowiedziałem. Okazało się, że Ånuslöp odbywa się co dwa dni, a król i mieszczanie tylko wciskają nędzny kit aby wyłapać jak najwiecej ofiar. Nie mogłem do tego dopuścić. Wiedziałem co musimy zrobić. Wraz ze Svenem zaczęliśmy spiskować przeciwko niebieskim i królowi. To była najwyższa pora. Zgodnie z naszym planem rozesłaliśmy listy i jutro w getcie na dziale sypialnia miało wybuchnąć powstanie. Już wiedziałem ze zapisze się na kartach historii cywilizacji Ikea krwią i potem. Położyliśmy się spać, lecz ani ja ani Sven nie mogliśmy usnąć z wrażenia. Zaczął się znowu masturbować. Rzuciłem w niego łyżka i przestał. Podłożyłem pod kark piankową poduszkę Töt ,,Tak, jutro świat będzie inny” pomyślałem. Zanim usnąłem ostatnia rzecz którą zobaczyłem ,to że w drugiej ręce Sven trzyma zielonego pluszowego kalafiora. Była gdzieś godzina 7 rano. Nie byłem w stanie określić, ponieważ nikt nie zgasił światła w sklepie przez co tym debilom wydawało się, że w ogóle nie nastała noc. Słyszałem, że coś tam mówili o boskim znaku gniewu itd. . Oj owszem byłem wkurwiony. Do celi wpadło dwóch strażników, krzyknęli, że już czas. Wstałem razem ze Svenem, poszliśmy się odlać w narożniki szafy i ruszyliśmy zakuci w tekturowe kajdany. Na razie wszystko zgodnie z planem i nikt niczego się nie spodziewał. Wyszliśmy na Plac Niebieski gdzie miała odbyć się egzekucja. Kat stał przy maszynie, nie wiem czy kojarzycie takie hydrauliczne tłoki na końcu których zamontowana jest drewniana dupa. ,,Siadają’’ one tą dupą na fotelu setki tysiące razy i ku wszechobecnemu zadowoleniu klienta pokazują jak wytrzymałe są te meble z papieru. Ci geniusze korzystają z tego jako maszyny do egzekucji wkładając głowę skazańca między drewnianą dupę, a fotel, a ta uciska i uciska dopóki nie rozjebie ci głowy. Nie powiem, poczułem lekką dumę. Druga maszyna była dla Svena, działała tak samo, lecz otwierała szafkę setki tysięcy razy. Jego głowa miała być w połowie włożona do szafki i dalej miażdżona, czaicie o co cho. Zostaliśmy ustawieni na tekturowym podeście na czas czytania oskarżeń. Ważę nieco ponad 90kg wiec po 3 sekundach podest jebnął i staliśmy nagle ze Svenem otoczeni tekturową ścianką na wysokości pępka. Kat odczytywał oskarżenia, które były rzecz jasna absurdalne jak cała sytuacja. Kradzież 5 pluszowych koni i jednego słonia ze stadniny królewskiej, zjedzenie 2 klopsów bez sosu żurawinowego, rozlanie dwóch litrów napoju o smaku bzu itd. Wszystko było zmyślone, ale tak właśnie byli sądzeni żółci. Fałszywe oskarżenia, które obciążone były karą śmierci. Brak możliwości jakiejkolwiek obrony, tylko ostatni posiłek był w miarę spoko; hot-dog i lód śmietankowy (cena zamykała się w 3zł wiec się opłaca). Padły pierwsze strzały. Spojrzeliśmy na siebie ze Svenem, widziałem tylko jego uśmiech i małe brązowe oczka, powiedziałbym nawet tekturowe. Od razu wiedzieliśmy co robić. Unieśliśmy pozostałość tekturowego podestu i używając go jako osłony zaczęliśmy przebijać się przez tłum. W powietrzu świszczały ołówki. Parę z nich przebiło tekturową osłonę i uderzyło mnie w pierś i brzuch. Na sekundę wyjrzałem zza naszej osłony… Na placu panował popłoch, niebiescy uciekali do swoich kamienic. Oddziały partyzanckie żółtoworkowców atakowały bez namysłu. Wyłapywali mieszczan i bili ich do nieprzytomności piszczącymi pałkami bejsbolowymi. Dopiero po półgodzinie na ulice zaczęły wychodzić zbrojne oddziały króla. Razem ze Svenem dobiegliśmy do wyjścia z placu. Zgodnie z planem mieliśmy dostać się do torów kolejowych łączących dział Kuchnia z działem Pokój dzienny, złapać pociąg i na miejscu docelowym zniszczyć tory pozbawiając oddziały niebieskich dostaw amunicji. Kiedy byliśmy przy torach pociąg już się do nas zbliżał. Na czele czarna lokomotywa na piszczących drewnianych kółkach, potem zielony, niebieski i czerwony wagonik połączone magnesami. Wskoczyliśmy do zielonego. Po godzinie byliśmy na miejscu. Podobno żółci odbili Plac Niebieski i kierowali się na dział zieleni. Tam mieli się przegrupować i czekać na dalsze rozkazy. Dotarliśmy. Zeskoczyliśmy z drewnianego wagonika i od razu podeszliśmy do torów. Ja złapałem jeden koniec, Sven drugi i podnieśliśmy kawałek drewnianego torowiska tworząc w nim potężną lukę. Tory łączyły się jak puzle więc nie było większego problemu. Z tego miejsca ruszyliśmy do zatoki. W basenie z kolorowymi kuleczkami już czekał na nas statek. Stało przed nim dwóch potężnych żółtoworkowców. ,,Przepustki !”- krzyknęli. Byliśmy przygotowani. Razem ze Svenem wyjęliśmy karty Ikea Family uprawniające do zniżki na zestaw obiadowy i przepływu partyzanckim okrętem bojowym. Przepłynęliśmy dwa metry i wysiedliśmy. Tyle bowiem miał cały basen. Dotarły do nas wiadomości, że oddziały zaczęły szturmować dział Sypialnia nie pozostawiając żadnego niebieskiego przy życiu i kierowały się w naszą stronę. Wtedy zorientowałem się, że coś jest nie tak. Zbliżaliśmy się do kas. Ostatni punkt. Granica cywilizacji Ikea. Dotarło do mnie, że godzinę temu sklep został otwarty. Za kasami w kolejkach po hot-dogi wstydu, zapiekanki hańby i lody żenady stali ludzie. Nie mogli się dowiedzieć o moim dziele. Dotarliśmy ze Svenem do kas. Wtedy zamarłem. Część osób odwróciła się i patrzyła na nas. W żółtych workach z opaską na ramieniu ze znaczkiem literki ,,i’’ z klopsem w podstawie. Oznaczało to Ikea Klopsząca i stało się symbolem powstania. Sven nie wiedział co się dzieje, krzyknąłem do niego aby dał mi plany szturmu. Podał małą białą książeczkę z napisem ,,Instrukcja montażu podstawki Resistänce” Nie mogłem tego zrozumieć więc wyjebałem ją do śmieci niczym szanujący się polski majsterkowicz, wiedziałem że to będzie masakra. Sven spytał łamiącym się głosem ,,Czy to jest to miejsce, gdzie kończy się świat który znamy ? Zapytałem go skąd to wie. Powiedział, że kiedy był mały przychodził tutaj i patrzył spod szafy pełen podziwu, zawsze zastanawiając się co jest za tymi obrotowym portalem (to były drzwi). Wtedy powiedział: ,, Odkąd pamiętam śledzę twoje poczynania. Znalazłem kiedyś pokój gdzie siedział pewien człowiek. Nie miał on na sobie worka, lecz jakiś dziwny strój. Patrzył całymi dniami w małe ekraniki gdzie widział cały świat z góry. Ojciec opowiadał mi o wielkim stwórcy, który włada dniem i nocą patrząc na nas właśnie z góry, wysłuchuje naszych modlitw i pozwala nam istnieć. Mówił mi, że pewnego dnia zsstąpi z sufitu i uwolni żółtoworkowców od potwornego uciśnienia niebieskich plugawców. TO byłeś ty. Kiedy cię odnalazłem, wiedziałem, że muszę spowodować abyś opuścił swoje królestwo i pomógł nam. Dlatego przez miesiące rozkładałem pluszowe kalafiory po całym kraju. Wiedziałem, że zgodnie z legendą Ojca Założyciela osady szczególnie je sobie upodobałeś i byłem pewien, że cię przywołają. Teraz jesteśmy tu razem na granicy świata, poprowadź mnie…” No to dojebałem. NIe wiem co gorsze, to że myślą, że upodobałem sobie te jebane kalafiory czy to, że trzeba to było zakończyć. Złapałem łyżkę do butów w kształcie węża, Sven zaczął krzyczeć, że proroctwo się spełnia i władający wężami nas wybawi. Rozbawiło mnie to niczym bajka na karton Network, ale nie pora na śmiechy zaraz zbiegną się tu hordy degeneratów w żółtych workach na sobie. Czas na plan awaryjny.. ostateczne unicestwienie. Powiedziałem Svenowi, że to koniec, ludzie nie mogą się dowiedzieć o ich istnieniu. (Na ten czas na tyle skutecznie się chowali, a klienci byli tak zajęci tymi beznadziejnymi zakupami, że nie zauważyli, że u ich boku powstaje cywilizacja.) Powiedziałem mu, żeby zatkał uszy. Pobiegłem szybko do mojego pokoiku. Na kamerach widziałem setki żółtych maszerujące z bronią w kierunku kas. Złapałem za mikrofon, odpaliłem megafony w sklepie na pełen regulator. Przyłożyłem usta do majka i szepnąłem ,,Pójdź człowieku za mym głosem, umrzyj teraz jak klops z sosem” i przełamałem łyżkę do butów na pół z głośnym trzaskiem. Zaczęło się, początek końca. Głośniki zaryczały, na te słowa hordy cywilizacji Ikea zamarły i ruszyły w kierunku restauracji. Tam dokonywali zbiorowego samobójstwa podcinając sobie tętnice szyjne nożami i wskakując po tym do pieców na szynkę świąteczna. Jeden za drugim jeden za drugim. Zastanawiacie się jak to możliwe. Otóż kiedy zacząłem tworzyć moje dzieło wiedziałem, że może nadejść taki moment kiedy będę musiał je unicestwić. Codziennie w nocy puszczałem przez megafony ten tekst i korzystając z podświadomej manipulacji oraz sztuki hipnozy udało mi się wytworzyć u nich odruch warunkowy. Polegał on właśnie na natychmiastowym samobójstwie gdy usłyszą te słowa zakończone strzałem z łyżki do butów. Płakałem kiedy widziałem upadek mego dzieła. Odwróciłem się i ruszyłem do wyjścia, tego samego dnia złożyłem wypowiedzenie. Wiedziałem, że tylko Sven przeżyje. Nikt z ludzi nie dowiedział się o cywilizacji Ikea, czasami tego żałuję, że nie oznajmiłem tego światu, mogliśmy się wiele od nich nauczyć. Przez 3 miesiące po Ikeapokalipsie Sven sprzątał to co pozostało po cywilizacji. Zbiorowe mogiły żółtoworkowców w postaci worków w koszach stanęły za wejściem do sklepu. Kurchany niebieskoworkowców pozostały przy kasach, na ostatnim odludziu cywilizacji oddzielnie płatne, Sven widać żywił urazę nawet po klęsce imperatorów. Zapasy skarbca królewskiego tj. serki cheddar i gorgonzola oddał do restauracji gdzie te leżą po dziś dzień. Ostatecznie słuch po nim zaginął. Do tej pory kiedy chodzę do Ikei za każdym razem gdy biorę żółty worek łza spływa po moim policzku. Z westchnieniem wspominam niesamowitą historię tego miejsca. Kiedy wychodzę zawsze też kupuję jeden niebieski worek i zabieram do domu, mimo wszystko niebiescy byli również moimi dziećmi. …

    2 LATA PÓŹNIEJ

    Tydzień temu zacząłem prace jako ochroniarz w Obi. Tutaj jest zdecydowanie spokojniej. Aczkolwiek dzisiaj kiedy przed zamknięciem sklepu robiłem ostatni obchód w dziale ceramiki łazienkowej coś leżało na ziemi. Nie byłem pewien co to jest więc poszukałem latarki. Snop światła przesunął się po pułkach z terakotą i trafił na podłogę. Tak to był on… pluszowy kalafior. Do stópki miał przyczepioną notatkę. Podniosłem go i przeczytałem: „Zabrałeś mi mój dom i gołymi rękami kazałeś chować zmarłych. Nie jesteś Bogiem lecz tyranem. Wiedz, że jestem tu, obserwuję cię i czekam na twój ruch. Zemszczę się, podpisano Sven”. W tym momencie wiedziałem, że dzisiaj drzwi Obi zamkną się niechcący wcześniej, a Ikea była tylko początkiem.
    Co się odjebalo to nie mogę. Słuchajcie potrzebowałem pracy na szybkości bo już musiałem się żuli prosić żeby mi na bułkę tarta pożyczyli to sobie ja sklejałem w domu i dwa chleby miałem ale chuj nie o tym. Trafiła się fucha, jako ochroniarz w ikeii. Wszystko zajebiście, rozmowa kwalifikacyjna poszła gładko. Generalnie praca ekstra, mało roboty patrzysz tylko czy ktoś czegoś nie zajebał, a nawet jeśli to i tak wyjebane, tam wszystko jest z tektury i jest warte nie więcej niż 15 zł, nawet z doniczek stalowych można składać samolociki i puszczać bo są kurwa z papieru. Wszystko było generalnie super aż wydarzyło się coś dziwnego. Ja zawsze zamykałem sklep o 23:00 koniec zmiany klucze do drzwi ostatni obchód i do domu. To był piątek pamietam. Jak gdyby nic dopełniłem obowiązku i wyjebałem na chatę. Nie wiedziałem o jednym. Ze niechcący w środku zamknąłem jakieś małżeństwo. Kurwa obsrałem się totalnie. Telefon od menadżera ,,coś dojebał alarm w restauracji włączony jacyś ludzie łażą i wpierdalaja klopsy na zimno z sosem żurawinowym i świąteczna szynkę za 12,99 pln. Zapierdalam swoim Lanosem o 3 w nocy pod sklep i słuchajcie. Wchodzę do środka odpalam latarkę idę do restauracji, wyjebałem się jeszcze o maskotkę kalafiora po drodze i przypierdolilem głową o szafkę ,,Steven”. Wbijam do restauracji i słyszę szepty. No to krzyczę halo proszę wypierdalać tutaj ochrona. Nagle jeb dostałem czymś w głowę, wydaje mi się ze był to wałek do racuchów ,,Jonan” ale nie jestem pewien. Obudziłem się o 6 kiedy miałem otwierać sklep. Jak gdyby nigdy nic otwarłem i zacząłem przeglądać kamery. Myślałem ze jebne. Dwoje nagich ludzi zapierdala po magazynie i zbierają pudła i poskładane meble kuchenne. Mimo wszystko zaciekawiło mnie to. Oglądałem te kamery cały dzień. Słuchajcie, okazało się ze zbierali te meble i zanosili je takiego miejsca w magazynie gdzie nikt nie zagłada. Dział ogrodzenie. Odziani w żółte plastikowe worki z logo sklepu popierdalają z kawałkami mebli i układają je w jakieś dziwne budowle. I co mi odjebalo XD Wpadłem na pomysł. Tego dnia specjalnie zamknąłem sklep z trzema osobami w srodku plus te dwie co już były. Byłem zszokowany gdy wróciłem nad ranem i robiąc obowiązkowy obchód po magazynie znalazłem małą tekturowa zagrodę wykonaną z płotka Josë. W środku były pluszowe marchewki i jeże. Nie jestem pewien ale chyba na ziemi była jakaś zieleń, a dziwne bo można nabyć ją tylko w dziale zieleni… Nagle z ciemności wypadła jakaś postać i zaczęła coś krzyczeć wydaje mi się ze po nordycku, może nawet szwedzki, ale tak jakby słyszałem tylko nazwy mebli przyrządów zabawek które sprzedaje sklep. To był ten gość którego wczoraj zamknąłem, z włócznia zrobioną z włosów i ołówków. Zacząłem spierdalac co sił w nogach, poślizgnąłem się na stolcu, chyba ludzkim. Nagle goniły mnie trzy osoby, ubrane w żółte worki, prawie rozwalili drzwi do pokoiku ochroniarza gdy się w nim zamknąłem. Zniknęli w sumie tez nie wiem kiedy. Do końca dnia obserwowałem ich na kamerach. O ja jebe co tam się działo. Zaczęli od budowy prymitywnej chaty z biurka szkolnego Skagër i szafki Ölle. Sypali jakieś ziarna do zagrody z pluszowymi marchewkami i jeżami. Coś zbierali, wydaje mi się ze to były ołówki i papierowe taśmy miernicze i tworzyli z nich prymitywne narzędzia. To było niesamowite. Oni zaczęli tworzyć coś. Byłem w szoku. Zacząłem zamykać coraz więcej ludzi w sklepie. Zaczynałem od pojedynczych rodzin, naczęściej 2+1. Potem doszli staruszkowie a na końcu same dzieci. Przez te 3 miesiące zaczęła powstawać jebana cywilizacja. Powstawały domy z tektur i biurek, zagrody z pluszowymi zwierzętami. Żywili się klopsami i sosem żurawinowym. To było niesamowite. Ja tylko obserwowałem z daleka. Jak Bóg. Moje dzieci, tam w magazynie. Kiedy odkryli pierwsze niebieskie worki(dodatkowo płatne) powstała kasta mieszczan. Zamożni cywile społeczeństwa magazynu przywdziewali niebieskie worki czym zyskiwali szacunek i dostęp to dodatkowych zapasów szynki świątecznej i puree. Po kolejnych 2 miesiącach w magazynie powstało koloseum. Tak kurwa koloseum. Zbudowane z tektury i stołów Fälœ. Ja tylko patrzyłem. Widziałem walki na ołówki i wałki do naleśników Tœnyñ. Nie raz wydawane były wyroki śmierci, zwłoki trafiały do śmietników Käny i wyjeżdżały na wózkach przemysłowych do rzeki obok sklepu. Po miesiącu powstawały pierwsze środku transportu. Rydwany z wózków zaprzęgnięte w no właśnie w żółtoworkowców. Nie wspomniałem ze na przestrzeni czasu niebiescy totalnie zawładnęli żółtymi. Obcięli wysokie stanowiska urzędowe na działach wystroju niszcząc żółtych i zaciągając ich do katorżniczej pracy przy uprawie fikusów Fykön i struganiu ołówków. Ja tylko patrzyłem. Zaczęły powstawać kolejne miasta. Najpiękniejsze było miasto Skyën, w dystrykcie dziecięcym. To tam powstała pierwsza kolej drewniana, a wagony słuchajcie były połączone innowacyjnym systemem magnetycznych kulek. To było piękne. Wielcy naukowcy pracowali na dziale biuro tworząc genialne projekty urządzeń użytku domowego i nadając im adekwatne wyśmienite nazwy. Szczególnie pamietam wyciskacz do owoców Dildö, który dzięki regularnym wibrującym ruchom penetrował owoc i wyciskał z niego wszystkie soki. Lubialem patrzeć tez kiedy szlakiem handlowym (obok wyjścia ewakuacyjnego) przemykały kordony kupieckie na wózkach przemysłowych sprzedając swoje genialne wyroby: obrazy z działu sztuka które w rzeczywistości są zdjęciami, stoliki Chöj i inne. Przełomem było wynalezienie broni palnej, do tej pory mianowicie wojska posługiwały się procami Pyždä miotajacymi kolorowymi kamyczkami z działu wystroju wnętrz. Patrzyłem na nich z miłością. Wyznaczałem im wszystkie błędy, ale też karałem za przewinienia. Uwielbiałem jak coś odjohnpaulili zgasić im światła w magazynach. Co tam się odpierdalalo XD Zwoływano posiedzenie starszyzny niebieskoworkowej. Przyjeżdżali kapłani z całego sklepu. Dział łazienka, kuchnia, salon, pokój dziecięcy itd. Padali na kolana i odmawiali jakieś modlitwy chuj wie co włączałem im światło po 5 minutach. Raz to nawet włączyłem, oni radość, krzyki, składają w ofierze pluszaki w kształcie słoni Elepchöy. A ja jeb i im gaszę. O kurwa. Wzięli tych kapłanów i ich zaczęli napierdalać mieszalnikami do mas cukierniczych, a potem ucięli im głowy i wywiesili zamiast kloszy do lamp Decäpitaciö. Od tamtej pory już im nie wyłączałem tego światła. Zaczęło mnie frustrować kiedy zauważyłem ze niebieskoworkowcy znęcają się nad żółtoworkowcami wyjątkowo perfidnie. Nie wiem czemu ale upodobali sobie zabawę jak to nazwali Dåjdöpy. Polegało to ma tym że jeden żółty wkłada swoją piętę drugiemu w odbyt i śpiewa pieśni opiewające niebieskich monarchów, podczas gdy sklinczowany kolega wyjękuje mu muzykę pod rytm. Wyjątkowo perfidne ale muszę przyznać ze mnie zaciekawiło. Powoli rodziły się kolejne miasta, a rozwój technologiczny zdawał się nie mieć końca. Zamykałem ich coraz więcej. Raz nawet miałem bekowy pomysł i przed megafonem postawiłem paproć Fjuttëk i podpaliłem ją. Jak przechodził jeden z żółtych to zacząłem napierdalać przez megafon: Jam jest pan twój itd. Skurwysyn spisał 10 przykazań na drzwiach od szafki Skagërr i spierdolil z 40 innymi żółtymi z niewoli z działu sprzętu kuchennego. Wszystko zaczęło się pierdolić kiedy wpadłem na naprawdę debilny pomysł. Byłem tak zafascynowany swoim tworem, że postanowiłem wejść w niego całością. Rozpocząłem przygotowania. Zwracałem uwagę na ich zachowanie, zwyczaje i tradycje. Najgorsze było poznanie tego debilnego języka. Ja naprawdę nie rozumiem jak można każdą rzecz nazwać inaczej i to jeszcze jakimś pseudo imieniem. Kurwa przecież krzesło obrotowe to powinno być krzesło obrotowe a nie jakiś Gönter Skålle. To tak jakby nie wiem na prysznic mówić Mariusz Wrona, posrane. Ale do rzeczy. Zajęło mi to 4 miesiące i w końcu stwierdziłem, że jestem gotowy. Rozebrałem się w moim pokoju do naga i ubrałem worek. No właśnie, to był mój pierwszy błąd. Nie miałem niebieskiego tylko żółty. Stwierdziłem, że nie będzie przypału, jeszcze ostanie spojrzenie na kamery i w drogę. Był już świt (zaczynalem włączać lampy w magazynie) , wyślizgnąłem się z kanciapy i pewnym krokiem ruszyłem do miasta. Mój Boże to było niesamowite. Piękne kamienice z rzeźbionymi w kartonie i drewnie wykończeniami. Freski przedstawiające słynnych niebieskoworkowców malowane farbami plakatowymi Färben. Karczmy, targi, sklepiki, koszary… po prostu wszystko. W oddali horyzont przysłaniały potężne mury (tekturowe) zamku Ulëvall. Zaczęło mi być trochę zimno bo klimatyzacja działa ,a ja miałem na sobie tylko plastikowy worek, z dziura na prawym pośladku, która później dała o sobie mocno znać. Tak, dziura na dupie bohaterem. Wszedłem się ogrzać do karczmy. W środku płonął elektryczny kominek Kämy, podszedłem do baru i poprosiłem o słynny i wszystkim znany pseudocydrowy pośredni metabolit cyklu mocznikowego zwany napojem gruszkowym. Kobieta za ladą nalała mi do tekturowego kufla trochę trunku. Zaraz jednak zamókł i poszło wszystko w pizdu co mnie sfrustrowało nie ukrywam. Nie wiem, ale jakiś byłem podminowany wtedy, wstałem wziąłem ten ochłap papieru, złapałem żółtka obok i włożyłem mu go w usta (ten mokry kubek) Nastała cisza. Tak… zapomniałem. Zrobiłem coś co może zrobić tylko niebieskoworkowiec mimo, że doskonale znałem ich kodeksy. Skarciłem żółtego samemu będąc odziany w worek wstydu (tak na to mówili niebiescy) Do karczmy wpadło czterech zbrojnych. Powiedzmy zbrojnych mieli oprócz worków, plastikowe pojemniki na śniadania w kształcie jamnika jako dopełnienie zbroi. A lali mnie piszczącymi pluszowymi pałkami bejsbolowymi. I nawet nie sam ból jak ten żałosny dźwięk pip.. pip… pip spowodował ze nie mogłem wytrzymać. Zacząłem uciekać wybiegłem przed karczmę i długa w dział szaf na ubrania. Los chciał ze znowu wyjebałem się na pluszowym kalafiorze… Już mnie mieli. Ocknąłem się w czymś co wyglądało jak…jak ładnie urządzona kuchnia. Okazało się ze to pokój spotkań z królem. No właśnie z królem. Dotarło do mnie ze przez ten czas kiedy obserwowałem sobie pobieżnie cała cywilizacje. Oni zdążyli wybrać sobie jakiegoś cwelca na króla. Znowu się wściekłem. Przecież to ja jestem Bogiem, ja ich stworzyłem. I wtedy wszedł on. Cały na tekturowo. Na szyi miał taki naszyjnik z makaronu a na niego nawleczone były 4 klopsy w sosie żurawinowym, w sumie zajebiste. Na plecach miał szatę z bawolej skory z działu dekoracji, wtedy dowiedziałem się ze można coś takiego nabyć w tym gównosklepie XD Na palcach miał te takie zabaweczki kukiełki do teatrzyku. Na każdym inna. Był lis, niedźwiedź i piesek. Jako korona służył mu świecznik na świece zapachowe. Myślałem ze skisne, ale musiałem utrzymać pozory, przecież jakbym coś dojohnpaulił to by mnie spalili na jakiś tekturowym stosie czy ki chuj. Wszedł i mówi. -Jak cie zwą ? -wymyśliłem na poczekaniu i mówię ,,Skågger” Król zamarł. Szepnął coś do swojego dryblasa i nagle zbiegło się z 20 osób do tej kuchni o wymiarach 3×3 metry, Wiec myślałem ze się zesram bo wszyscy stali i byli do siebie przytuleni. Śmierdziało gównem bo zleciało się jeszcze paru żółtych wieśniaków, ale wytrzymałem bo nie w czepku urodzony wiecie o co cho. Król lekko przyduszony zaczął mówić -Czy ty jesteś ten Skågger który wykonał Ånuslöp. Zgłupiałem i odruchowo powiedziałem -Jå (czyli tak) No i wtedy był drugi błąd. Podeszło trzech gości i wrzucili mnie do wózka i zaczęli gdzieś wieźć. Po godzinie dojechaliśmy. Poznałem to miejsce. To był słynny teatr Amså zaraz obok restauracji. Stałem za kulisami, podeszło do mnie dwóch niebieskoworkowców i zaczęli mnie witać i gratulować odwagi. Powiedzieli że ostatnia osoba która pojęła się Ånuslöp marnie skończyła więc darzą mnie jeszcze większym szacunkiem. Zgłupiałem i spytałem co to jest ten ,,Anuslöp”. Wytłumaczyli… po czym myślałem ze strzelę sobie w łeb jebanym ołówkiem. Otóż ten tak zwany wyczyn. Polega na tym ze na oczach króla i 500 osób które zasiadają w tekturowym teatrze. Mam oddać stolec do worka który mam na sobie. Potem stanąć na rękach tak żeby nie wypadł z worka. To był moment w którym wiedziałem, że muszę zdupcać. Ale nie było jak, wszędzie stały straże. Powiedziałem sobie przysłowiowe YOLO. Podobno jeśli ten trick się powiedzie miałem otrzymać pokaźną wypłatę ze skarbca państwowego. Nie wiem czy wspomniałem, ale w owym miejscu walutą były panierowane serki cheddar i gorgonzola. To był też moment kiedy zwątpiłem w swoje dzieło i trochę mi się zrobiło smutno i wstyd zarazem, ale dobra wracając do historii. Okazało się, że jeśli wyczyn się nie powiedzie mam zostać stracony następnego dnia. Stanąłem na środku sceny. Nie widziałem nic tylko małe punkciki na środku. To chyba były waniliowe świece zapachowe otaczające króla. Używali ich jako pochodni i źródła światła. Zrobiło mi się niedobrze. Zawsze tak miałem w stresie. W sumie moje życie wisiało na kablu. Wiedziałem ze muszę to zrobić. Spiąłem się. Totalne skupienie. Nigdy nie umiałem srać na zawołanie, ale teraz nagle objawiła się ta umiejetność. Zesrałem się. Na mokro. Szkurwa… zapomniałem że jadłem 8 hotdogow wcześniej. Kosztowało mnie to 8 zł i byłem najedzony wiec niby profit. Poczułem to masakryczne ciepło na pośladkach i chłód na twarzy. Dobra połowa już za mną pomyślałem. Chce mi się potwornie rzygać ale jeszcze tylko na ręce i spierdalam. Serki zatrzymam ale tylko cheddary bo gorgonzola to gowno. No i właśnie… Pamiętacie tą dziurę o której wspominałem ? Dokładnie tak, w sekundę cała zawartość worka wylała się na tekturową scenę hucznie przy tym pykając. Cisza… nastała cisza… Pierwsze co przyszło mi do głowy to ,,Spierdalaj stary” i tak też zrobiłem. Odwróciłem się na jednej nodze i rura. Los chciał, że lewa stopa poślizgnęła się na gównie (chociaż tyle że własne to mniejszy ból) wytrącając mnie z równowagi. Przebiegłem 3 metry i …. No właśnie. Znowu wyjebałem na tym zasranym kalafiorze i zadupcyłem głową w półkę Sophä. Kto to rozrzucał nie wiem, ale poprzysiągłem sobie wtedy, że go znajdę i zniszczę. Zostałem pojmany. Mój umysł przepełniała czytsa nienawiść do pluszowych kalafiorów. W drewnianej celi która w rzeczywistości była szafą do garderoby spotkałem pewnego człowieka. Mówił że ma na imię Sven. Tak jak ja, miał być stracony następnego dnia. W pewnym momencie niewiadomo czemu zaczął się masturbować, ale kazałem mu przestać bo już miałem naprawdę dosyć wrażeń tego dnia. Zacząłem opowiadać mu wszystko. Cała prawdę o powstaniu cywilizacji. Na początku nie wierzył, ale potem zaczął opowiadać swoją historie. Sven był żółtoworkowcem. Pracował na polu z fikusami i storczykami. W sumie nic tam nie robił bo są nawadniane przez system komputerowy, ale nie mówiłem mu tego bo by chyba ochujał na taką informacje. Pewnego dnia jego pan oskarżył go o kradzież szwedzkiego torcika nugatowego z chrupką posypką. Sven zarzekał się że to na pewno nie on skradł tą delicje. Jednak jego pan skatował go drewnianym młotkiem do wbijania plastikowych walców (ta zabawka dla dzieci wiecie co) i wezwał straże które wtrąciły go do tej celi. Opowiadał mi jak kasta żółtoworkowców jest uciśniona przez niebieskich. Do czego są zmuszani. Koloseum, zabawianie króla i najgorsze czego się dowiedziałem. Okazało się, że Ånuslöp odbywa się co dwa dni, a król i mieszczanie tylko wciskają nędzny kit aby wyłapać jak najwiecej ofiar. Nie mogłem do tego dopuścić. Wiedziałem co musimy zrobić. Wraz ze Svenem zaczęliśmy spiskować przeciwko niebieskim i królowi. To była najwyższa pora. Zgodnie z naszym planem rozesłaliśmy listy i jutro w getcie na dziale sypialnia miało wybuchnąć powstanie. Już wiedziałem ze zapisze się na kartach historii cywilizacji Ikea krwią i potem. Położyliśmy się spać, lecz ani ja ani Sven nie mogliśmy usnąć z wrażenia. Zaczął się znowu masturbować. Rzuciłem w niego łyżka i przestał. Podłożyłem pod kark piankową poduszkę Töt ,,Tak, jutro świat będzie inny” pomyślałem. Zanim usnąłem ostatnia rzecz którą zobaczyłem ,to że w drugiej ręce Sven trzyma zielonego pluszowego kalafiora. Była gdzieś godzina 7 rano. Nie byłem w stanie określić, ponieważ nikt nie zgasił światła w sklepie przez co tym debilom wydawało się, że w ogóle nie nastała noc. Słyszałem, że coś tam mówili o boskim znaku gniewu itd. . Oj owszem byłem wkurwiony. Do celi wpadło dwóch strażników, krzyknęli, że już czas. Wstałem razem ze Svenem, poszliśmy się odlać w narożniki szafy i ruszyliśmy zakuci w tekturowe kajdany. Na razie wszystko zgodnie z planem i nikt niczego się nie spodziewał. Wyszliśmy na Plac Niebieski gdzie miała odbyć się egzekucja. Kat stał przy maszynie, nie wiem czy kojarzycie takie hydrauliczne tłoki na końcu których zamontowana jest drewniana dupa. ,,Siadają’’ one tą dupą na fotelu setki tysiące razy i ku wszechobecnemu zadowoleniu klienta pokazują jak wytrzymałe są te meble z papieru. Ci geniusze korzystają z tego jako maszyny do egzekucji wkładając głowę skazańca między drewnianą dupę, a fotel, a ta uciska i uciska dopóki nie rozjebie ci głowy. Nie powiem, poczułem lekką dumę. Druga maszyna była dla Svena, działała tak samo, lecz otwierała szafkę setki tysięcy razy. Jego głowa miała być w połowie włożona do szafki i dalej miażdżona, czaicie o co cho. Zostaliśmy ustawieni na tekturowym podeście na czas czytania oskarżeń. Ważę nieco ponad 90kg wiec po 3 sekundach podest jebnął i staliśmy nagle ze Svenem otoczeni tekturową ścianką na wysokości pępka. Kat odczytywał oskarżenia, które były rzecz jasna absurdalne jak cała sytuacja. Kradzież 5 pluszowych koni i jednego słonia ze stadniny królewskiej, zjedzenie 2 klopsów bez sosu żurawinowego, rozlanie dwóch litrów napoju o smaku bzu itd. Wszystko było zmyślone, ale tak właśnie byli sądzeni żółci. Fałszywe oskarżenia, które obciążone były karą śmierci. Brak możliwości jakiejkolwiek obrony, tylko ostatni posiłek był w miarę spoko; hot-dog i lód śmietankowy (cena zamykała się w 3zł wiec się opłaca). Padły pierwsze strzały. Spojrzeliśmy na siebie ze Svenem, widziałem tylko jego uśmiech i małe brązowe oczka, powiedziałbym nawet tekturowe. Od razu wiedzieliśmy co robić. Unieśliśmy pozostałość tekturowego podestu i używając go jako osłony zaczęliśmy przebijać się przez tłum. W powietrzu świszczały ołówki. Parę z nich przebiło tekturową osłonę i uderzyło mnie w pierś i brzuch. Na sekundę wyjrzałem zza naszej osłony… Na placu panował popłoch, niebiescy uciekali do swoich kamienic. Oddziały partyzanckie żółtoworkowców atakowały bez namysłu. Wyłapywali mieszczan i bili ich do nieprzytomności piszczącymi pałkami bejsbolowymi. Dopiero po półgodzinie na ulice zaczęły wychodzić zbrojne oddziały króla. Razem ze Svenem dobiegliśmy do wyjścia z placu. Zgodnie z planem mieliśmy dostać się do torów kolejowych łączących dział Kuchnia z działem Pokój dzienny, złapać pociąg i na miejscu docelowym zniszczyć tory pozbawiając oddziały niebieskich dostaw amunicji. Kiedy byliśmy przy torach pociąg już się do nas zbliżał. Na czele czarna lokomotywa na piszczących drewnianych kółkach, potem zielony, niebieski i czerwony wagonik połączone magnesami. Wskoczyliśmy do zielonego. Po godzinie byliśmy na miejscu. Podobno żółci odbili Plac Niebieski i kierowali się na dział zieleni. Tam mieli się przegrupować i czekać na dalsze rozkazy. Dotarliśmy. Zeskoczyliśmy z drewnianego wagonika i od razu podeszliśmy do torów. Ja złapałem jeden koniec, Sven drugi i podnieśliśmy kawałek drewnianego torowiska tworząc w nim potężną lukę. Tory łączyły się jak puzle więc nie było większego problemu. Z tego miejsca ruszyliśmy do zatoki. W basenie z kolorowymi kuleczkami już czekał na nas statek. Stało przed nim dwóch potężnych żółtoworkowców. ,,Przepustki !”- krzyknęli. Byliśmy przygotowani. Razem ze Svenem wyjęliśmy karty Ikea Family uprawniające do zniżki na zestaw obiadowy i przepływu partyzanckim okrętem bojowym. Przepłynęliśmy dwa metry i wysiedliśmy. Tyle bowiem miał cały basen. Dotarły do nas wiadomości, że oddziały zaczęły szturmować dział Sypialnia nie pozostawiając żadnego niebieskiego przy życiu i kierowały się w naszą stronę. Wtedy zorientowałem się, że coś jest nie tak. Zbliżaliśmy się do kas. Ostatni punkt. Granica cywilizacji Ikea. Dotarło do mnie, że godzinę temu sklep został otwarty. Za kasami w kolejkach po hot-dogi wstydu, zapiekanki hańby i lody żenady stali ludzie. Nie mogli się dowiedzieć o moim dziele. Dotarliśmy ze Svenem do kas. Wtedy zamarłem. Część osób odwróciła się i patrzyła na nas. W żółtych workach z opaską na ramieniu ze znaczkiem literki ,,i’’ z klopsem w podstawie. Oznaczało to Ikea Klopsząca i stało się symbolem powstania. Sven nie wiedział co się dzieje, krzyknąłem do niego aby dał mi plany szturmu. Podał małą białą książeczkę z napisem ,,Instrukcja montażu podstawki Resistänce” Nie mogłem tego zrozumieć więc wyjebałem ją do śmieci niczym szanujący się polski majsterkowicz, wiedziałem że to będzie masakra. Sven spytał łamiącym się głosem ,,Czy to jest to miejsce, gdzie kończy się świat który znamy ? Zapytałem go skąd to wie. Powiedział, że kiedy był mały przychodził tutaj i patrzył spod szafy pełen podziwu, zawsze zastanawiając się co jest za tymi obrotowym portalem (to były drzwi). Wtedy powiedział: ,, Odkąd pamiętam śledzę twoje poczynania. Znalazłem kiedyś pokój gdzie siedział pewien człowiek. Nie miał on na sobie worka, lecz jakiś dziwny strój. Patrzył całymi dniami w małe ekraniki gdzie widział cały świat z góry. Ojciec opowiadał mi o wielkim stwórcy, który włada dniem i nocą patrząc na nas właśnie z góry, wysłuchuje naszych modlitw i pozwala nam istnieć. Mówił mi, że pewnego dnia zsstąpi z sufitu i uwolni żółtoworkowców od potwornego uciśnienia niebieskich plugawców. TO byłeś ty. Kiedy cię odnalazłem, wiedziałem, że muszę spowodować abyś opuścił swoje królestwo i pomógł nam. Dlatego przez miesiące rozkładałem pluszowe kalafiory po całym kraju. Wiedziałem, że zgodnie z legendą Ojca Założyciela osady szczególnie je sobie upodobałeś i byłem pewien, że cię przywołają. Teraz jesteśmy tu razem na granicy świata, poprowadź mnie…” No to dojebałem. NIe wiem co gorsze, to że myślą, że upodobałem sobie te jebane kalafiory czy to, że trzeba to było zakończyć. Złapałem łyżkę do butów w kształcie węża, Sven zaczął krzyczeć, że proroctwo się spełnia i władający wężami nas wybawi. Rozbawiło mnie to niczym bajka na karton Network, ale nie pora na śmiechy zaraz zbiegną się tu hordy degeneratów w żółtych workach na sobie. Czas na plan awaryjny.. ostateczne unicestwienie. Powiedziałem Svenowi, że to koniec, ludzie nie mogą się dowiedzieć o ich istnieniu. (Na ten czas na tyle skutecznie się chowali, a klienci byli tak zajęci tymi beznadziejnymi zakupami, że nie zauważyli, że u ich boku powstaje cywilizacja.) Powiedziałem mu, żeby zatkał uszy. Pobiegłem szybko do mojego pokoiku. Na kamerach widziałem setki żółtych maszerujące z bronią w kierunku kas. Złapałem za mikrofon, odpaliłem megafony w sklepie na pełen regulator. Przyłożyłem usta do majka i szepnąłem ,,Pójdź człowieku za mym głosem, umrzyj teraz jak klops z sosem” i przełamałem łyżkę do butów na pół z głośnym trzaskiem. Zaczęło się, początek końca. Głośniki zaryczały, na te słowa hordy cywilizacji Ikea zamarły i ruszyły w kierunku restauracji. Tam dokonywali zbiorowego samobójstwa podcinając sobie tętnice szyjne nożami i wskakując po tym do pieców na szynkę świąteczna. Jeden za drugim jeden za drugim. Zastanawiacie się jak to możliwe. Otóż kiedy zacząłem tworzyć moje dzieło wiedziałem, że może nadejść taki moment kiedy będę musiał je unicestwić. Codziennie w nocy puszczałem przez megafony ten tekst i korzystając z podświadomej manipulacji oraz sztuki hipnozy udało mi się wytworzyć u nich odruch warunkowy. Polegał on właśnie na natychmiastowym samobójstwie gdy usłyszą te słowa zakończone strzałem z łyżki do butów. Płakałem kiedy widziałem upadek mego dzieła. Odwróciłem się i ruszyłem do wyjścia, tego samego dnia złożyłem wypowiedzenie. Wiedziałem, że tylko Sven przeżyje. Nikt z ludzi nie dowiedział się o cywilizacji Ikea, czasami tego żałuję, że nie oznajmiłem tego światu, mogliśmy się wiele od nich nauczyć. Przez 3 miesiące po Ikeapokalipsie Sven sprzątał to co pozostało po cywilizacji. Zbiorowe mogiły żółtoworkowców w postaci worków w koszach stanęły za wejściem do sklepu. Kurchany niebieskoworkowców pozostały przy kasach, na ostatnim odludziu cywilizacji oddzielnie płatne, Sven widać żywił urazę nawet po klęsce imperatorów. Zapasy skarbca królewskiego tj. serki cheddar i gorgonzola oddał do restauracji gdzie te leżą po dziś dzień. Ostatecznie słuch po nim zaginął. Do tej pory kiedy chodzę do Ikei za każdym razem gdy biorę żółty worek łza spływa po moim policzku. Z westchnieniem wspominam niesamowitą historię tego miejsca. Kiedy wychodzę zawsze też kupuję jeden niebieski worek i zabieram do domu, mimo wszystko niebiescy byli również moimi dziećmi. … 2 LATA PÓŹNIEJ Tydzień temu zacząłem prace jako ochroniarz w Obi. Tutaj jest zdecydowanie spokojniej. Aczkolwiek dzisiaj kiedy przed zamknięciem sklepu robiłem ostatni obchód w dziale ceramiki łazienkowej coś leżało na ziemi. Nie byłem pewien co to jest więc poszukałem latarki. Snop światła przesunął się po pułkach z terakotą i trafił na podłogę. Tak to był on… pluszowy kalafior. Do stópki miał przyczepioną notatkę. Podniosłem go i przeczytałem: „Zabrałeś mi mój dom i gołymi rękami kazałeś chować zmarłych. Nie jesteś Bogiem lecz tyranem. Wiedz, że jestem tu, obserwuję cię i czekam na twój ruch. Zemszczę się, podpisano Sven”. W tym momencie wiedziałem, że dzisiaj drzwi Obi zamkną się niechcący wcześniej, a Ikea była tylko początkiem.
    3 2.3K
  • Barcelona co wpierdol dostaje od Kotletico XDDD
    Barcelona co wpierdol dostaje od Kotletico XDDD
    1 1.3K
  • Witam Nazywam się KSZAWCIO i to moja historia

    Kibicem Realu zostałem od 2015 roku kiedy to chuj wie oglądałem i tyle

    Admina poznałem 29 Stycznia 2025 roku

    Pierwszy członek jakiego poznałem yyy Ania nie pamiętam jaka

    Największa Sigma jaką poznałem 863rrogi oraz Iguanai

    Najgorszy zwierzak chyba ja

    Oficjalnie urodziłem się w Wrześniu ale w Moim mózgu w Sierpniu

    Miałem 3 sprawy cywilne o dręczenie Amada

    Bardzo mażyłem o obserwacji o Sheraldinho i dalej czekam

    Mój ulubiony kolor to biały poniważ biały ale tak naprawdę nie lubię tego koloru

    Najbardziej lubię jeść Hot Dogi w dziwnych sosach

    Mój ulubiony Polski klub zaczyna się na W jak W

    A znienawidzony na L jak L

    Bardzo lubiłem Atletico Madryt ale to tylko na jeden mecz z Barceloną potem zacząłem ich bardzo nie lubić

    Lubię również Pierogi

    Lubię jak mi strzela w kolanach

    Mam aktualnie kontuzje na miesiąc i nie mogę grać

    Mój ulubiony piłkarz to BellinGoat oraz Kiki

    Bardzo lubię nagrywać tikotki z moimi zwierzętami dildo i Fieldorf

    Bardzo lubię wkładać poduszkę pod koc

    Znam się z Napoleonem Bonaparte osobiście mam dowody

    Dołączyłem tutaj 29 Stycznia po czym znienawidziłem Admina po czym go polubiłam bo zaczął dawać mi sos

    Dalej czekam na moje pieniądze

    Mam w pokoju białe Oshee Igi świątek ma już 2 lata jakoś

    Bardzo lubię młode talenty

    Moje ulubione zwierzęta to Turecki Kebab oraz zółw

    Nie lubię Małp

    Lubię jak się do mnie mówi Tymbark Kszawcio (nie pije już Tymbarka)

    Lubię nosić Arabskie chusty na głowie

    Bardzo lubię kolegę o nazwie Brazylijczyk bo tak



    To moja historia dziękuję
    Witam Nazywam się KSZAWCIO i to moja historia Kibicem Realu zostałem od 2015 roku kiedy to chuj wie oglądałem i tyle Admina poznałem 29 Stycznia 2025 roku Pierwszy członek jakiego poznałem yyy Ania nie pamiętam jaka Największa Sigma jaką poznałem 863rrogi oraz Iguanai Najgorszy zwierzak chyba ja Oficjalnie urodziłem się w Wrześniu ale w Moim mózgu w Sierpniu Miałem 3 sprawy cywilne o dręczenie Amada Bardzo mażyłem o obserwacji o Sheraldinho i dalej czekam Mój ulubiony kolor to biały poniważ biały ale tak naprawdę nie lubię tego koloru Najbardziej lubię jeść Hot Dogi w dziwnych sosach Mój ulubiony Polski klub zaczyna się na W jak W A znienawidzony na L jak L Bardzo lubiłem Atletico Madryt ale to tylko na jeden mecz z Barceloną potem zacząłem ich bardzo nie lubić Lubię również Pierogi Lubię jak mi strzela w kolanach Mam aktualnie kontuzje na miesiąc i nie mogę grać Mój ulubiony piłkarz to BellinGoat oraz Kiki Bardzo lubię nagrywać tikotki z moimi zwierzętami dildo i Fieldorf Bardzo lubię wkładać poduszkę pod koc Znam się z Napoleonem Bonaparte osobiście mam dowody Dołączyłem tutaj 29 Stycznia po czym znienawidziłem Admina po czym go polubiłam bo zaczął dawać mi sos Dalej czekam na moje pieniądze Mam w pokoju białe Oshee Igi świątek ma już 2 lata jakoś Bardzo lubię młode talenty Moje ulubione zwierzęta to Turecki Kebab oraz zółw Nie lubię Małp Lubię jak się do mnie mówi Tymbark Kszawcio (nie pije już Tymbarka) Lubię nosić Arabskie chusty na głowie Bardzo lubię kolegę o nazwie Brazylijczyk bo tak To moja historia dziękuję
    8 1 6 3.5K
  • Chcielibyście takie kotletu #huj
    Chcielibyście takie kotletu #huj
    3 1 1.8K
  • No i niedziela, od rana na wytrzeźwiałce. Brat odebrał mnie o 15, dopiero do domu wróciłem i znów trza chlać żeby w ogóle jakotako patrzyć na ten real... co ja musiałem komuś w poprzednim życiu zrobić że teraz tak cierpię. rozkminka #huj
    No i niedziela, od rana na wytrzeźwiałce. Brat odebrał mnie o 15, dopiero do domu wróciłem i znów trza chlać żeby w ogóle jakotako patrzyć na ten real... co ja musiałem komuś w poprzednim życiu zrobić że teraz tak cierpię. rozkminka #huj
    2 1.4K
  • Matko Bosko

    #valverde #kot #bramki #atletireal
    Matko Bosko #valverde #kot #bramki #atletireal
    3 4.1K
More Results
Polecane wątki
Ładowanie...
Postaw kawkę, wariacie
Ostatnie komentarze
Ładowanie...
Najczęściej lajkowani
Ładowanie...
Top postersów
Ładowanie...
Kogo obserwują?
Ładowanie...