-
Mourinho chce krótkiej kadry
José Mourinho nie zamierza budować przesadnie szerokiej kadry. Portugalczyk chce mieć około 20 zawodników, a dziennik MARCA wylicza, że już teraz praktycznie na każdej pozycji ma do dyspozycji przynajmniej dwóch piłkarzy. Oznacza to również, że dla kilku graczy może po prostu zabraknąć miejsca.
Real Madryt zaliczył drugi poważniejszy sprawdzian podczas przygotowań do sezonu 2026/27. Ferencváros przystępował do sobotniego sparingu już po meczach w eliminacjach Ligi Europy i dwóch kolejkach ligowych, dlatego był znacznie bardziej wymagającym przeciwnikiem niż typowy rywal w sierpniowym spotkaniu towarzyskim. Królewscy wygrali 2:1, choć w drugiej połowie mieli więcej problemów. MARCA ocenia, że zespół zdał ten egzamin, a w jego grze zaczynają być już widoczne pierwsze efekty pracy Mourinho. Przed Realem pozostały jeszcze dwa letnie testy – z Deportivo A Coruña i Schalke 04.
W ostatnich dniach, szczególnie po odmowie Rodriego, ponownie zaczęto zastanawiać się nad szerokością kadry Realu. Mourinho już na Węgrzech jasno przedstawił jednak swoją wizję. „Chcemy mieć krótką kadrę. Powiedziałbym, że około 20 zawodników, nie licząc piłkarzy, których przez pewien czas nie będziemy mieli do dyspozycji z powodu kontuzji: Rodrygo, Militão, Ferlanda… To zawodnicy, których nie spodziewam się odzyskać w najbliższych tygodniach. Jeśli chcemy mieć krótką, około 20-osobową kadrę, potrzebujemy również piłkarzy takich jak Bernardo, którzy mogą występować na różnych pozycjach”, powiedział Portugalczyk po spotkaniu z Ferencvárosem.
Jak zauważa MARCA, gdy spojrzy się na obecny skład pozycja po pozycji, Mourinho rzeczywiście ma duży wybór. W bramce hierarchia jest jasna: numerem jeden jest Thibaut Courtois, a jego zmiennikiem Łunin. Na bokach obrony trener ma Cucurellę, Carrerasa, Dumfriesa, Trenta i Mendy'ego, a więc wystarczająco dużo zawodników, by bez problemu obsadzić obie strony.
Jeszcze większy tłok panuje na środku obrony. Po transferze Konaté Asencio jest piątym stoperem i właśnie dlatego jego nazwisko pojawia się w kontekście możliwego odejścia. Podobnie wygląda sytuacja w środku pola, gdzie o dwa miejsca rywalizują Tchouaméni, Fede, Bernardo Silva, Camavinga i Thiago. Mourinho ma więc pięciu zawodników na dwie pozycje, co zapowiada bardzo dużą konkurencję o minuty.
Najwięcej możliwości Portugalczyk ma w ofensywie. Na lewej stronie podstawowym zawodnikiem jest Vinícius, a po wyleczeniu urazu na swoją naturalną pozycję ma wrócić Rodrygo. Na prawym skrzydle są Diomandé i Brahim, ale w razie potrzeby mogą tam wystąpić także Endrick czy Fede. Za napastnikiem Mourinho ma Bellinghama i Ardę Gülera. Na szpicy pierwszym wyborem pozostaje Mbappé, a zastąpić go mogą Espí lub ponownie Endrick, jeśli Brazylijczyk ostatecznie zostanie w Madrycie.
Z wyliczeń madryckiego dziennika wynika więc, że w obecnej kadrze jest około pół tuzina zawodników, dla których w założeniach Mourinho może zabraknąć większej roli. Taka jest druga strona pomysłu na niewielką, ale mocną jakościowo grupę – nawet piłkarze prezentujący wysoki poziom mogą spędzać dużo czasu na ławce i cierpliwie czekać na swoją szansę.
Problemem pozostają oczywiście kontuzje, które w ostatnich sezonach regularnie komplikowały Realowi plany. Mourinho już tego lata musiał mierzyć się z problemami zdrowotnymi Huijsena oraz urazami Asencio i Thiago, a do tego dochodzą rehabilitujący się Militão, Mendy i Rodrygo. MARCA podkreśla więc, że choć na papierze kadra wydaje się kompletna, rzeczywistość może szybko zweryfikować letnie założenia. Wtedy ponownie ważną rolę może odegrać również klubowa szkółka.
NUMERY PIERWSZEJ DRUŻYNY REALU MADRYT NA TEN MOMENT (7 wolnych)
1 – Thibaut Courtois
2 –
3 – Éder Militão
4 –
5 – Jude Bellingham
6 – Eduardo Camavinga
7 – Vinícius Júnior
8 – Fede Valverde
9 –
10 – Kylian Mbappé
11 – Rodrygo Goes
12 – Trent Alexander-Arnold
13 – Andrij Łunin
14 – Aurélien Tchouaméni
15 – Arda Güler
16 –
17 – Raúl Asencio
18 – Álvaro Carreras
19 –
20 –
21 – Brahim Díaz
22 – Antonio Rüdiger
23 – Ferland Mendy
24 – Dean Huijsen
25 –
JESZCZE NIEPRZYPISANI (7)
Marc Cucurella
Ibrahima Konaté
Endrick
Bernardo Silva
Denzel Dumfries
Carlos Espí
Yan Diomandé
https://www.realmadryt.pl/news/151436-mourinho-chce-krotkiej-kadry[b]Mourinho chce krótkiej kadry[/b] José Mourinho nie zamierza budować przesadnie szerokiej kadry. Portugalczyk chce mieć około 20 zawodników, a dziennik MARCA wylicza, że już teraz praktycznie na każdej pozycji ma do dyspozycji przynajmniej dwóch piłkarzy. Oznacza to również, że dla kilku graczy może po prostu zabraknąć miejsca. Real Madryt zaliczył drugi poważniejszy sprawdzian podczas przygotowań do sezonu 2026/27. Ferencváros przystępował do sobotniego sparingu już po meczach w eliminacjach Ligi Europy i dwóch kolejkach ligowych, dlatego był znacznie bardziej wymagającym przeciwnikiem niż typowy rywal w sierpniowym spotkaniu towarzyskim. Królewscy wygrali 2:1, choć w drugiej połowie mieli więcej problemów. MARCA ocenia, że zespół zdał ten egzamin, a w jego grze zaczynają być już widoczne pierwsze efekty pracy Mourinho. Przed Realem pozostały jeszcze dwa letnie testy – z Deportivo A Coruña i Schalke 04. W ostatnich dniach, szczególnie po odmowie Rodriego, ponownie zaczęto zastanawiać się nad szerokością kadry Realu. Mourinho już na Węgrzech jasno przedstawił jednak swoją wizję. „Chcemy mieć krótką kadrę. Powiedziałbym, że około 20 zawodników, nie licząc piłkarzy, których przez pewien czas nie będziemy mieli do dyspozycji z powodu kontuzji: Rodrygo, Militão, Ferlanda… To zawodnicy, których nie spodziewam się odzyskać w najbliższych tygodniach. Jeśli chcemy mieć krótką, około 20-osobową kadrę, potrzebujemy również piłkarzy takich jak Bernardo, którzy mogą występować na różnych pozycjach”, powiedział Portugalczyk po spotkaniu z Ferencvárosem. Jak zauważa MARCA, gdy spojrzy się na obecny skład pozycja po pozycji, Mourinho rzeczywiście ma duży wybór. W bramce hierarchia jest jasna: numerem jeden jest Thibaut Courtois, a jego zmiennikiem Łunin. Na bokach obrony trener ma Cucurellę, Carrerasa, Dumfriesa, Trenta i Mendy'ego, a więc wystarczająco dużo zawodników, by bez problemu obsadzić obie strony. Jeszcze większy tłok panuje na środku obrony. Po transferze Konaté Asencio jest piątym stoperem i właśnie dlatego jego nazwisko pojawia się w kontekście możliwego odejścia. Podobnie wygląda sytuacja w środku pola, gdzie o dwa miejsca rywalizują Tchouaméni, Fede, Bernardo Silva, Camavinga i Thiago. Mourinho ma więc pięciu zawodników na dwie pozycje, co zapowiada bardzo dużą konkurencję o minuty. Najwięcej możliwości Portugalczyk ma w ofensywie. Na lewej stronie podstawowym zawodnikiem jest Vinícius, a po wyleczeniu urazu na swoją naturalną pozycję ma wrócić Rodrygo. Na prawym skrzydle są Diomandé i Brahim, ale w razie potrzeby mogą tam wystąpić także Endrick czy Fede. Za napastnikiem Mourinho ma Bellinghama i Ardę Gülera. Na szpicy pierwszym wyborem pozostaje Mbappé, a zastąpić go mogą Espí lub ponownie Endrick, jeśli Brazylijczyk ostatecznie zostanie w Madrycie. Z wyliczeń madryckiego dziennika wynika więc, że w obecnej kadrze jest około pół tuzina zawodników, dla których w założeniach Mourinho może zabraknąć większej roli. Taka jest druga strona pomysłu na niewielką, ale mocną jakościowo grupę – nawet piłkarze prezentujący wysoki poziom mogą spędzać dużo czasu na ławce i cierpliwie czekać na swoją szansę. Problemem pozostają oczywiście kontuzje, które w ostatnich sezonach regularnie komplikowały Realowi plany. Mourinho już tego lata musiał mierzyć się z problemami zdrowotnymi Huijsena oraz urazami Asencio i Thiago, a do tego dochodzą rehabilitujący się Militão, Mendy i Rodrygo. MARCA podkreśla więc, że choć na papierze kadra wydaje się kompletna, rzeczywistość może szybko zweryfikować letnie założenia. Wtedy ponownie ważną rolę może odegrać również klubowa szkółka. [b]NUMERY PIERWSZEJ DRUŻYNY REALU MADRYT NA TEN MOMENT (7 wolnych) [/b] 1 – Thibaut Courtois 2 – 3 – Éder Militão 4 – 5 – Jude Bellingham 6 – Eduardo Camavinga 7 – Vinícius Júnior 8 – Fede Valverde 9 – 10 – Kylian Mbappé 11 – Rodrygo Goes 12 – Trent Alexander-Arnold 13 – Andrij Łunin 14 – Aurélien Tchouaméni 15 – Arda Güler 16 – 17 – Raúl Asencio 18 – Álvaro Carreras 19 – 20 – 21 – Brahim Díaz 22 – Antonio Rüdiger 23 – Ferland Mendy 24 – Dean Huijsen 25 – [b]JESZCZE NIEPRZYPISANI (7)[/b] Marc Cucurella Ibrahima Konaté Endrick Bernardo Silva Denzel Dumfries Carlos Espí Yan Diomandé https://www.realmadryt.pl/news/151436-mourinho-chce-krotkiej-kadry -
MARCA: Real wykonał już tego lata 24 ruchy, ale to nie koniec
Real Madryt jest w trakcie jednego z najbardziej intensywnych okienek transferowych ostatnich lat. MARCA wylicza, że od połowy maja klub przeprowadził już 24 ruchy, a ostatnimi były transfer Yana Diomandé, przedłużenie kontraktu z Viníciusem oraz wypożyczenie Franco Mastantuono. Kadra pierwszego zespołu jest na ten moment kompletna, ale w Valdebebas szykują się już do kolejnego etapu – operacji wyjścia.
Od konferencji Florentino Péreza z 12 maja w biurach Realu Madryt praktycznie nie było chwili spokoju. Transfery, odejścia, przedłużenia kontraktów i zmiany na ławce trenerskiej sprawiły, że klub przeprowadził już 24 ruchy. MARCA podkreśla jednak, że nie jest to jeszcze koniec i przed zamknięciem okienka liczba ta z pewnością przekroczy 25.
Ostatnie dni przyniosły trzy bardzo ważne rozstrzygnięcia. Real sprowadził Yana Diomandé, który stał się najdroższym transferem w historii klubu, Vinícius Júnior przedłużył kontrakt do 2032 roku, a Franco Mastantuono został wypożyczony do Fiorentiny do czerwca 2027 roku.
Zmieniła się również sytuacja dotycząca Rodriego. Jeszcze niedawno wydawało się, że to właśnie Hiszpan może zostać ostatnim wielkim wzmocnieniem środka pola. Ostatecznie pomocnik Manchesteru City zdecydował się jednak na Barcelonę. Dziennik zwraca uwagę, że właśnie ten niedoszły transfer może najmocniej wpłynąć na ocenę całego okienka Realu.
MARCA przypomina bowiem, że od odejścia Toniego Kroosa regularnie powraca dyskusja o braku pomocnika umiejącego przejąć kontrolę nad grą Królewskich. Rodri wydawał się idealnym kandydatem, ale Real ostatecznie postawił ogromne pieniądze na 19-letniego Diomandé. Zdaniem dziennika w najbliższych miesiącach nie zabraknie więc pytań o to, dlaczego zdobywca Złotej Piłki za 2024 rok i najlepszy piłkarz mundialu 2026 nie trafił na Santiago Bernabéu.
Tak MARCA przedstawia 24 ruchy przeprowadzone dotychczas przez Real Madryt tego lata:
Dani Carvajal nie przedłużył kontraktu. Klub poinformował o tym 18 maja, a pięć dni później obrońca pożegnał się z madridismo przy okazji meczu z Athletikiem na Santiago Bernabéu.
David Alaba zakończył pięcioletni etap w Realu Madryt. Klub oficjalnie poinformował o jego odejściu 22 maja.
Álvaro Arbeloa przestał być trenerem Realu Madryt. 9 czerwca klub ogłosił jego odejście po niemal pięciu miesiącach pracy z pierwszym zespołem.
José Mourinho został nowym trenerem Realu Madryt. Oficjalny komunikat pojawił się 11 czerwca, cztery dni po wyborze Florentino Péreza na prezesa klubu.
Marc Cucurella został zawodnikiem Realu Madryt. 15 czerwca Królewscy osiągnęli porozumienie z Chelsea w sprawie transferu za 55 milionów euro.
Antonio Rüdiger przedłużył kontrakt o rok. Real ogłosił pozostanie niemieckiego obrońcy 16 czerwca.
Bernardo Silva trafił do Realu Madryt. Portugalczyk został ogłoszony 17 czerwca i podpisał dwuletnią umowę.
Ibrahima Konaté został nowym środkowym obrońcą Królewskich. Francuz przyszedł 18 czerwca jako wolny zawodnik po wygaśnięciu kontraktu z Liverpoolem.
Dani Ceballos rozwiązał kontrakt z Realem. Pomocnik miał jeszcze rok umowy, ale 26 czerwca odszedł z klubu jako wolny zawodnik.
Denzel Dumfries dołączył do Realu Madryt. Królewscy zapłacili Interowi 20 milionów euro, a transfer został przeprowadzony 5 lipca.
Carlos Espí został piątym letnim wzmocnieniem pierwszego zespołu. Napastnik Levante podpisał 31 lipca kontrakt do 2031 roku, a Real zapłacił za niego 25 milionów euro.
Mario Martín odszedł do Getafe. Klub z przedmieść Madrytu zapłacił 3,5 miliona euro za 50% praw do wychowanka.
Nico Paz został sprzedany do Como. Real otrzymał za niego 60 milionów euro i zachował możliwość odkupienia pomocnika w sezonie 2027/28.
Víctor Muñoz przeniósł się do Liverpoolu. Anglicy zapłacili Osasunie 40 milionów euro, z czego 20 milionów trafiło do Realu dzięki zachowanym wcześniej prawom do zawodnika.
Álvaro Rodríguez został sprzedany przez Elche do Bournemouth za 25 milionów euro. Real otrzymał połowę tej kwoty, czyli 12,5 miliona euro.
Fran García odszedł do Betisu. Królewscy otrzymali za lewego obrońcę 3 miliony euro plus milion euro w zmiennych.
Mario Gila został piłkarzem Milanu. Włosi zapłacili 30 milionów euro, a dzięki zachowaniu 50% praw do wychowanka Real otrzymał 15 milionów.
Valdepeñas został sprzedany do Fiorentiny. Real otrzymał 8 milionów euro za 50% praw do zawodnika i zachował możliwość jego odkupienia.
Gonzalo García trafił do Fulham. Anglicy zapłacili 40 milionów euro, a Real zachował 30% praw do napastnika.
César Palacios również przeniósł się do Fulham. Królewscy zarobili 10 milionów euro i zachowali 30% praw do wychowanka.
Fran González został sprzedany do Sevilli. Real otrzymał około 3 milionów euro plus zmienne za 50% praw do bramkarza.
Yan Diomandé został najdroższym transferem w historii Realu Madryt. Królewscy mają zapłacić za niego 125 milionów euro plus 15 milionów w bonusach. Iworyjczyk podpisał również najdłuższy kontrakt w kadrze – do 2033 roku.
Vinícius Júnior przedłużył kontrakt do 2032 roku. Tym samym zakończyły się wielomiesięczne wątpliwości dotyczące przyszłości Brazylijczyka.
Franco Mastantuono został wypożyczony do Fiorentiny. Argentyńczyk pozostanie we włoskim klubie do czerwca 2027 roku.
Po tych wszystkich ruchach Real ma na ten moment 25 zawodników przewidzianych do pracy z José Mourinho. Wciąż nie jest jednak jasne, w jaki sposób zostanie zarejestrowany Diomandé. Ze względu na wiek Iworyjczyk może otrzymać licencję Castilli i występować w pierwszym zespole, podobnie jak wcześniej Mastantuono.
Niezależnie od tej kwestii priorytetem klubu na ostatnie 25 dni okienka ma być teraz zmniejszenie kadry. Mastantuono był pierwszym zawodnikiem, którego odejście zostało sfinalizowane, ale MARCA wskazuje cztery kolejne nazwiska.
Pierwszym jest Thiago Pitarch, który może trafić do Fulham prowadzonego przez Arbeloę. Kolejnym Raúl Asencio. Obrońca doznał urazu podczas okresu przygotowawczego, a według dziennika nie znajduje się w planach Mourinho, ponieważ w hierarchii środkowych obrońców zajmuje dopiero piąte miejsce.
Znacznie bardziej skomplikowana pozostaje sytuacja Eduardo Camavingi. Francuz nie chce opuszczać Realu Madryt, mimo że klub jest otwarty na jego sprzedaż. W środku pola przed nim w hierarchii mają znajdować się Tchouaméni, Fede Valverde, Arda Güler i Bernardo Silva.
Czwartym nazwiskiem jest Endrick. Przyjście Carlosa Espíego dodatkowo ograniczyło liczbę minut, które Brazylijczyk może otrzymywać jako zmiennik Mbappé. Napastnik wzbudza zainteresowanie na rynku i w najbliższych tygodniach okaże się, na kogo Mourinho będzie chciał postawić jako drugą opcję na pozycji numer dziewięć.
Real ma więc na ten moment skompletowaną kadrę, ale nie oznacza to zakończenia pracy na rynku. Po miesiącach poświęconych przede wszystkim transferom przychodzącym i sprzedaży wychowanków klub rozpoczyna teraz właściwą operację wyjścia z pierwszego zespołu.
NUMERY PIERWSZEJ DRUŻYNY REALU MADRYT NA TEN MOMENT [7 wolnych]
1 – Thibaut Courtois
2 –
3 – Éder Militão
4 –
5 – Jude Bellingham
6 – Eduardo Camavinga
7 – Vinícius Júnior
8 – Fede Valverde
9 –
10 – Kylian Mbappé
11 – Rodrygo Goes
12 – Trent Alexander-Arnold
13 – Andrij Łunin
14 – Aurélien Tchouaméni
15 – Arda Güler
16 –
17 – Raúl Asencio
18 – Álvaro Carreras
19 –
20 –
21 – Brahim Díaz
22 – Antonio Rüdiger
23 – Ferland Mendy
24 – Dean Huijsen
25 –
JESZCZE NIEPRZYPISANI [7]
Marc Cucurella
Ibrahima Konaté
Endrick
Bernardo Silva
Denzel Dumfries
Carlos Espí
Yan Diomandé
https://www.realmadryt.pl/news/151394-marca-real-wykonal-juz-tego-lata-24-ruchy-ale-to-nie-koniec[b]MARCA: Real wykonał już tego lata 24 ruchy, ale to nie koniec[/b] Real Madryt jest w trakcie jednego z najbardziej intensywnych okienek transferowych ostatnich lat. MARCA wylicza, że od połowy maja klub przeprowadził już 24 ruchy, a ostatnimi były transfer Yana Diomandé, przedłużenie kontraktu z Viníciusem oraz wypożyczenie Franco Mastantuono. Kadra pierwszego zespołu jest na ten moment kompletna, ale w Valdebebas szykują się już do kolejnego etapu – operacji wyjścia. Od konferencji Florentino Péreza z 12 maja w biurach Realu Madryt praktycznie nie było chwili spokoju. Transfery, odejścia, przedłużenia kontraktów i zmiany na ławce trenerskiej sprawiły, że klub przeprowadził już 24 ruchy. MARCA podkreśla jednak, że nie jest to jeszcze koniec i przed zamknięciem okienka liczba ta z pewnością przekroczy 25. Ostatnie dni przyniosły trzy bardzo ważne rozstrzygnięcia. Real sprowadził Yana Diomandé, który stał się najdroższym transferem w historii klubu, Vinícius Júnior przedłużył kontrakt do 2032 roku, a Franco Mastantuono został wypożyczony do Fiorentiny do czerwca 2027 roku. Zmieniła się również sytuacja dotycząca Rodriego. Jeszcze niedawno wydawało się, że to właśnie Hiszpan może zostać ostatnim wielkim wzmocnieniem środka pola. Ostatecznie pomocnik Manchesteru City zdecydował się jednak na Barcelonę. Dziennik zwraca uwagę, że właśnie ten niedoszły transfer może najmocniej wpłynąć na ocenę całego okienka Realu. MARCA przypomina bowiem, że od odejścia Toniego Kroosa regularnie powraca dyskusja o braku pomocnika umiejącego przejąć kontrolę nad grą Królewskich. Rodri wydawał się idealnym kandydatem, ale Real ostatecznie postawił ogromne pieniądze na 19-letniego Diomandé. Zdaniem dziennika w najbliższych miesiącach nie zabraknie więc pytań o to, dlaczego zdobywca Złotej Piłki za 2024 rok i najlepszy piłkarz mundialu 2026 nie trafił na Santiago Bernabéu. Tak MARCA przedstawia 24 ruchy przeprowadzone dotychczas przez Real Madryt tego lata: Dani Carvajal nie przedłużył kontraktu. Klub poinformował o tym 18 maja, a pięć dni później obrońca pożegnał się z madridismo przy okazji meczu z Athletikiem na Santiago Bernabéu. David Alaba zakończył pięcioletni etap w Realu Madryt. Klub oficjalnie poinformował o jego odejściu 22 maja. Álvaro Arbeloa przestał być trenerem Realu Madryt. 9 czerwca klub ogłosił jego odejście po niemal pięciu miesiącach pracy z pierwszym zespołem. José Mourinho został nowym trenerem Realu Madryt. Oficjalny komunikat pojawił się 11 czerwca, cztery dni po wyborze Florentino Péreza na prezesa klubu. Marc Cucurella został zawodnikiem Realu Madryt. 15 czerwca Królewscy osiągnęli porozumienie z Chelsea w sprawie transferu za 55 milionów euro. Antonio Rüdiger przedłużył kontrakt o rok. Real ogłosił pozostanie niemieckiego obrońcy 16 czerwca. Bernardo Silva trafił do Realu Madryt. Portugalczyk został ogłoszony 17 czerwca i podpisał dwuletnią umowę. Ibrahima Konaté został nowym środkowym obrońcą Królewskich. Francuz przyszedł 18 czerwca jako wolny zawodnik po wygaśnięciu kontraktu z Liverpoolem. Dani Ceballos rozwiązał kontrakt z Realem. Pomocnik miał jeszcze rok umowy, ale 26 czerwca odszedł z klubu jako wolny zawodnik. Denzel Dumfries dołączył do Realu Madryt. Królewscy zapłacili Interowi 20 milionów euro, a transfer został przeprowadzony 5 lipca. Carlos Espí został piątym letnim wzmocnieniem pierwszego zespołu. Napastnik Levante podpisał 31 lipca kontrakt do 2031 roku, a Real zapłacił za niego 25 milionów euro. Mario Martín odszedł do Getafe. Klub z przedmieść Madrytu zapłacił 3,5 miliona euro za 50% praw do wychowanka. Nico Paz został sprzedany do Como. Real otrzymał za niego 60 milionów euro i zachował możliwość odkupienia pomocnika w sezonie 2027/28. Víctor Muñoz przeniósł się do Liverpoolu. Anglicy zapłacili Osasunie 40 milionów euro, z czego 20 milionów trafiło do Realu dzięki zachowanym wcześniej prawom do zawodnika. Álvaro Rodríguez został sprzedany przez Elche do Bournemouth za 25 milionów euro. Real otrzymał połowę tej kwoty, czyli 12,5 miliona euro. Fran García odszedł do Betisu. Królewscy otrzymali za lewego obrońcę 3 miliony euro plus milion euro w zmiennych. Mario Gila został piłkarzem Milanu. Włosi zapłacili 30 milionów euro, a dzięki zachowaniu 50% praw do wychowanka Real otrzymał 15 milionów. Valdepeñas został sprzedany do Fiorentiny. Real otrzymał 8 milionów euro za 50% praw do zawodnika i zachował możliwość jego odkupienia. Gonzalo García trafił do Fulham. Anglicy zapłacili 40 milionów euro, a Real zachował 30% praw do napastnika. César Palacios również przeniósł się do Fulham. Królewscy zarobili 10 milionów euro i zachowali 30% praw do wychowanka. Fran González został sprzedany do Sevilli. Real otrzymał około 3 milionów euro plus zmienne za 50% praw do bramkarza. Yan Diomandé został najdroższym transferem w historii Realu Madryt. Królewscy mają zapłacić za niego 125 milionów euro plus 15 milionów w bonusach. Iworyjczyk podpisał również najdłuższy kontrakt w kadrze – do 2033 roku. Vinícius Júnior przedłużył kontrakt do 2032 roku. Tym samym zakończyły się wielomiesięczne wątpliwości dotyczące przyszłości Brazylijczyka. Franco Mastantuono został wypożyczony do Fiorentiny. Argentyńczyk pozostanie we włoskim klubie do czerwca 2027 roku. Po tych wszystkich ruchach Real ma na ten moment 25 zawodników przewidzianych do pracy z José Mourinho. Wciąż nie jest jednak jasne, w jaki sposób zostanie zarejestrowany Diomandé. Ze względu na wiek Iworyjczyk może otrzymać licencję Castilli i występować w pierwszym zespole, podobnie jak wcześniej Mastantuono. Niezależnie od tej kwestii priorytetem klubu na ostatnie 25 dni okienka ma być teraz zmniejszenie kadry. Mastantuono był pierwszym zawodnikiem, którego odejście zostało sfinalizowane, ale MARCA wskazuje cztery kolejne nazwiska. Pierwszym jest Thiago Pitarch, który może trafić do Fulham prowadzonego przez Arbeloę. Kolejnym Raúl Asencio. Obrońca doznał urazu podczas okresu przygotowawczego, a według dziennika nie znajduje się w planach Mourinho, ponieważ w hierarchii środkowych obrońców zajmuje dopiero piąte miejsce. Znacznie bardziej skomplikowana pozostaje sytuacja Eduardo Camavingi. Francuz nie chce opuszczać Realu Madryt, mimo że klub jest otwarty na jego sprzedaż. W środku pola przed nim w hierarchii mają znajdować się Tchouaméni, Fede Valverde, Arda Güler i Bernardo Silva. Czwartym nazwiskiem jest Endrick. Przyjście Carlosa Espíego dodatkowo ograniczyło liczbę minut, które Brazylijczyk może otrzymywać jako zmiennik Mbappé. Napastnik wzbudza zainteresowanie na rynku i w najbliższych tygodniach okaże się, na kogo Mourinho będzie chciał postawić jako drugą opcję na pozycji numer dziewięć. Real ma więc na ten moment skompletowaną kadrę, ale nie oznacza to zakończenia pracy na rynku. Po miesiącach poświęconych przede wszystkim transferom przychodzącym i sprzedaży wychowanków klub rozpoczyna teraz właściwą operację wyjścia z pierwszego zespołu. NUMERY PIERWSZEJ DRUŻYNY REALU MADRYT NA TEN MOMENT [7 wolnych] 1 – Thibaut Courtois 2 – 3 – Éder Militão 4 – 5 – Jude Bellingham 6 – Eduardo Camavinga 7 – Vinícius Júnior 8 – Fede Valverde 9 – 10 – Kylian Mbappé 11 – Rodrygo Goes 12 – Trent Alexander-Arnold 13 – Andrij Łunin 14 – Aurélien Tchouaméni 15 – Arda Güler 16 – 17 – Raúl Asencio 18 – Álvaro Carreras 19 – 20 – 21 – Brahim Díaz 22 – Antonio Rüdiger 23 – Ferland Mendy 24 – Dean Huijsen 25 – JESZCZE NIEPRZYPISANI [7] Marc Cucurella Ibrahima Konaté Endrick Bernardo Silva Denzel Dumfries Carlos Espí Yan Diomandé https://www.realmadryt.pl/news/151394-marca-real-wykonal-juz-tego-lata-24-ruchy-ale-to-nie-koniec -
JEST GRUBO XD
Trump przyznaje, że interweniował w sprawie Baloguna, Infantino odpowiada
Donald Trump potwierdził, że osobiście zwrócił się do Gianniego Infantino o ponowne rozpatrzenie czerwonej kartki Folarina Baloguna. Prezes FIFA przyznał, że odebrał telefon od prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale zapewnił, że decyzję o dopuszczeniu napastnika do meczu z Belgią podjął niezależny Komitet Dyscyplinarny.
Prezydent Stanów Zjednoczonych został zapytany o swoją ingerencję w sprawę Baloguna podczas poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym.
– Widziałem tę akcję. Kocham sport, sam byłem dobrym sportowcem i bardzo dobrze się na nim znam. Naprawdę bardzo dobrze. To nie był faul. To nie było nawet przewinienie. Dwóch zawodników biegło z pełną prędkością i po prostu na siebie wpadło. Kiedy poruszasz się w takim tempie, nie jesteś w stanie precyzyjnie postawić stopy na stopie rywala.
– To byli dwaj znakomici sportowcy, którzy się ze sobą splątali. A ten sędzia… wystarczy spojrzeć na jego przeszłość, by mieć pewne podejrzenia. Nie chcę tego mówić, bo nie lubię wywoływać kontrowersji, ale jest bardzo podejrzany. Mogę przedstawić wam jego historię. Podjął decyzję, w którą nikt nie mógł uwierzyć. Nawet ludzie po drugiej stronie mówili: „Ale mieliśmy szczęście. Niesamowite”.
– To bardzo interesujące. Mówi się, że takich sytuacji nie powinno się oceniać w zwolnionym tempie. Wcześniej nie zdawałem sobie z tego sprawy. Nigdy o tym nie słyszałem. Nie powinno się analizować ich w zwolnionym tempie, ponieważ wtedy wszystko wygląda zupełnie inaczej. Można wybrać jedną czwartą sekundy i zobaczyć, że czyjaś ręka dotyka szyi albo wydarzyło się coś innego. Kiedy oglądasz akcję w normalnym tempie, widzisz po prostu zderzenie dwóch zawodników. I właśnie to się wydarzyło. Trochę się ze sobą splątali.
– Balogun nie zrobił nic złego, a jest naszym najlepszym albo jednym z najlepszych zawodników. To niezwykle ważny piłkarz. Sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Nie wiedziałem, co to oznacza. Nie sądziłem, że ma to większe konsekwencje. Później usłyszałem, że przez to nie można wystąpić w następnym meczu, przynajmniej w jednym kolejnym spotkaniu. Pomyślałem: „To poważna sprawa”.
– W przypadku każdego innego zawodnika również byłoby to niesprawiedliwe. Kiedy jednak odbierają ci najlepszego albo jednego z najlepszych piłkarzy – bo mamy kilku świetnych – i mówią, że nie może zagrać, jest to bardzo niesprawiedliwe.
– Jedną rzeczą jest ukaranie kogoś w trakcie meczu. Jak można jednak karać go za spotkanie, które jeszcze się nie odbyło? To bardzo niesprawiedliwe. Nie można tak robić.
– Tak, poprosiłem FIFA o ponowne rozpatrzenie sprawy. Rozmawiałem z człowiekiem, który cieszy się ogromnym szacunkiem, a szacunek do niego wzrósł zresztą dziesięciokrotnie. Już wcześniej był bardzo dobry, ale naprawdę mocno wypromował ten sport w naszym kraju. To ja doprowadziłem do tego, że te imprezy trafiły do Stanów Zjednoczonych. Nie Biden. Biden spał. To ja do tego doprowadziłem.
– W pewnym sensie było to bardzo smutne, bo to ja to załatwiłem, a gdyby wszystko potoczyło się normalnie, byłbym już na emeryturze. Demokraci mówią teraz: „Trzeba było po prostu pozwolić mu działać po swojemu. Wtedy już by go nie było”. Ale, jak powiedziałem, najsmutniejsze jest to, że to ja sprowadziłem do nas igrzyska olimpijskie i mistrzostwa świata.
Do publicznego przyznania się Trumpa do interwencji odniósł się następnie Gianni Infantino. Prezes FIFA potwierdził rozmowę, ale stanowczo odrzucił sugestie, że miał wpływ na rozstrzygnięcie Komitetu Dyscyplinarnego.
– Zapoznałem się z publicznymi komentarzami dotyczącymi decyzji niezależnego Komitetu Dyscyplinarnego FIFA w sprawie zawieszenia wykonania kary Folarina Baloguna. Chciałbym przypomnieć fundamentalną zasadę zarządzania FIFA: organy sądownicze FIFA są niezależne. Działają autonomicznie, stosują Kodeks Dyscyplinarny FIFA i rozstrzygają sprawy na podstawie obowiązujących przepisów oraz konkretnych okoliczności, które są im przedstawiane. Ich niezależność ma zasadnicze znaczenie dla wiarygodności i integralności futbolu i zawsze musi być respektowana.
– Tak, regularnie rozmawiam z prezydentem Stanów Zjednoczonych o sprawach związanych z mistrzostwami świata. W tej konkretnej sprawie odebrałem telefon od prezydenta Donalda Trumpa, podobnie jak odbieram telefony od głów państw, przedstawicieli rządów, osób związanych z futbolem oraz dyrektorów przedsiębiorstw z całego świata w wielu różnych kwestiach.
– Podczas naszej rozmowy wyjaśniłem, że trwa postępowanie z udziałem niezależnych organów sądowniczych FIFA i że sprawa zostanie w odpowiednim czasie rozstrzygnięta przez właściwe organy. Tak funkcjonuje system FIFA i tej zasady zawsze będę bronił. Zapoznaję się z decyzjami Komitetu Dyscyplinarnego FIFA, kiedy zostają wydane. Czasami mnie zaskakują. Czasami się z nimi zgadzam, a czasami nie. Zawsze jednak respektuję te rozstrzygnięcia oraz autonomię organów, które je podejmują. To, czy osobiście podoba nam się dana decyzja, czy też nie, nie ma znaczenia. Poszanowanie niezależnych instytucji i praworządności chroni integralność naszych rozgrywek oraz wiarygodność FIFA.
Balogun został wyrzucony z boiska w wygranym 2:0 meczu 1/16 finału mistrzostw świata z Bośnią i Hercegowiną. Po analizie VAR sędzia uznał, że napastnik Stanów Zjednoczonych nadepnął na okolice kostki Tarika Muharemovicia, i pokazał mu bezpośrednią czerwoną kartkę. Zgodnie z regulaminem oznaczało to automatyczne zawieszenie na kolejne spotkanie, czyli starcie 1/8 finału z Belgią.
FIFA skorzystała jednak z artykułu 27. swojego Kodeksu Dyscyplinarnego, który pozwala Komitetowi Dyscyplinarnemu całkowicie lub częściowo zawiesić wykonanie kary. Jednomeczowe zawieszenie Baloguna zostało objęte rocznym okresem próby. Jeżeli w tym czasie dopuści się on podobnego przewinienia, kara zostanie wykonana. Amerykanin może natomiast wystąpić przeciwko Belgii.
Decyzja wywołała gwałtowną reakcję UEFA, która uznała, że FIFA „przekroczyła czerwoną linię”. Europejska federacja podkreśliła, że automatyczne zawieszenie po czerwonej kartce nie jest karą uznaniową, a odstąpienie od niego w trakcie turnieju tworzy niebezpieczny precedens i podważa wiarygodność rozgrywek.
Belgijska Federacja Piłkarska zakwestionowała z kolei możliwość występu Baloguna. Belgowie twierdzą, że FIFA nie przekazała im uzasadnionej decyzji ani wyjaśnienia zastosowanej procedury. Według federacji jej prośba o udostępnienie dokumentów została przez FIFA samodzielnie potraktowana jako odwołanie, a następnie odrzucona jako niedopuszczalna ze względów formalnych.
Przyznanie przez Trumpa, że osobiście zwrócił się do Infantino o ponowne rozpatrzenie sprawy, jeszcze bardziej zwiększa wątpliwości dotyczące niezależności całego procesu. Infantino przekonuje, że jedynie poinformował prezydenta USA o trwającym postępowaniu i nie ingerował w decyzję. Sednem sporu nie jest więc już wyłącznie to, czy Balogun zasłużył na czerwoną kartkę, lecz czy gospodarz turnieju uzyskał dzięki politycznej interwencji możliwość zakwestionowania kary, której zgodnie z wcześniejszą interpretacją przepisów nie można było podważyć.
https://www.realmadryt.pl/news/150463-trump-przyznaje-ze-interweniowal-w-sprawie-baloguna-infantino-odpowiada[b]JEST GRUBO XD Trump przyznaje, że interweniował w sprawie Baloguna, Infantino odpowiada Donald Trump potwierdził, że osobiście zwrócił się do Gianniego Infantino o ponowne rozpatrzenie czerwonej kartki Folarina Baloguna. Prezes FIFA przyznał, że odebrał telefon od prezydenta Stanów Zjednoczonych, ale zapewnił, że decyzję o dopuszczeniu napastnika do meczu z Belgią podjął niezależny Komitet Dyscyplinarny.[/b] Prezydent Stanów Zjednoczonych został zapytany o swoją ingerencję w sprawę Baloguna podczas poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym. – Widziałem tę akcję. Kocham sport, sam byłem dobrym sportowcem i bardzo dobrze się na nim znam. Naprawdę bardzo dobrze. To nie był faul. To nie było nawet przewinienie. Dwóch zawodników biegło z pełną prędkością i po prostu na siebie wpadło. Kiedy poruszasz się w takim tempie, nie jesteś w stanie precyzyjnie postawić stopy na stopie rywala. – To byli dwaj znakomici sportowcy, którzy się ze sobą splątali. A ten sędzia… wystarczy spojrzeć na jego przeszłość, by mieć pewne podejrzenia. Nie chcę tego mówić, bo nie lubię wywoływać kontrowersji, ale jest bardzo podejrzany. Mogę przedstawić wam jego historię. Podjął decyzję, w którą nikt nie mógł uwierzyć. Nawet ludzie po drugiej stronie mówili: „Ale mieliśmy szczęście. Niesamowite”. – To bardzo interesujące. Mówi się, że takich sytuacji nie powinno się oceniać w zwolnionym tempie. Wcześniej nie zdawałem sobie z tego sprawy. Nigdy o tym nie słyszałem. Nie powinno się analizować ich w zwolnionym tempie, ponieważ wtedy wszystko wygląda zupełnie inaczej. Można wybrać jedną czwartą sekundy i zobaczyć, że czyjaś ręka dotyka szyi albo wydarzyło się coś innego. Kiedy oglądasz akcję w normalnym tempie, widzisz po prostu zderzenie dwóch zawodników. I właśnie to się wydarzyło. Trochę się ze sobą splątali. – Balogun nie zrobił nic złego, a jest naszym najlepszym albo jednym z najlepszych zawodników. To niezwykle ważny piłkarz. Sędzia pokazał mu czerwoną kartkę. Nie wiedziałem, co to oznacza. Nie sądziłem, że ma to większe konsekwencje. Później usłyszałem, że przez to nie można wystąpić w następnym meczu, przynajmniej w jednym kolejnym spotkaniu. Pomyślałem: „To poważna sprawa”. – W przypadku każdego innego zawodnika również byłoby to niesprawiedliwe. Kiedy jednak odbierają ci najlepszego albo jednego z najlepszych piłkarzy – bo mamy kilku świetnych – i mówią, że nie może zagrać, jest to bardzo niesprawiedliwe. – Jedną rzeczą jest ukaranie kogoś w trakcie meczu. Jak można jednak karać go za spotkanie, które jeszcze się nie odbyło? To bardzo niesprawiedliwe. Nie można tak robić. – Tak, poprosiłem FIFA o ponowne rozpatrzenie sprawy. Rozmawiałem z człowiekiem, który cieszy się ogromnym szacunkiem, a szacunek do niego wzrósł zresztą dziesięciokrotnie. Już wcześniej był bardzo dobry, ale naprawdę mocno wypromował ten sport w naszym kraju. To ja doprowadziłem do tego, że te imprezy trafiły do Stanów Zjednoczonych. Nie Biden. Biden spał. To ja do tego doprowadziłem. – W pewnym sensie było to bardzo smutne, bo to ja to załatwiłem, a gdyby wszystko potoczyło się normalnie, byłbym już na emeryturze. Demokraci mówią teraz: „Trzeba było po prostu pozwolić mu działać po swojemu. Wtedy już by go nie było”. Ale, jak powiedziałem, najsmutniejsze jest to, że to ja sprowadziłem do nas igrzyska olimpijskie i mistrzostwa świata. Do publicznego przyznania się Trumpa do interwencji odniósł się następnie Gianni Infantino. Prezes FIFA potwierdził rozmowę, ale stanowczo odrzucił sugestie, że miał wpływ na rozstrzygnięcie Komitetu Dyscyplinarnego. – Zapoznałem się z publicznymi komentarzami dotyczącymi decyzji niezależnego Komitetu Dyscyplinarnego FIFA w sprawie zawieszenia wykonania kary Folarina Baloguna. Chciałbym przypomnieć fundamentalną zasadę zarządzania FIFA: organy sądownicze FIFA są niezależne. Działają autonomicznie, stosują Kodeks Dyscyplinarny FIFA i rozstrzygają sprawy na podstawie obowiązujących przepisów oraz konkretnych okoliczności, które są im przedstawiane. Ich niezależność ma zasadnicze znaczenie dla wiarygodności i integralności futbolu i zawsze musi być respektowana. – Tak, regularnie rozmawiam z prezydentem Stanów Zjednoczonych o sprawach związanych z mistrzostwami świata. W tej konkretnej sprawie odebrałem telefon od prezydenta Donalda Trumpa, podobnie jak odbieram telefony od głów państw, przedstawicieli rządów, osób związanych z futbolem oraz dyrektorów przedsiębiorstw z całego świata w wielu różnych kwestiach. – Podczas naszej rozmowy wyjaśniłem, że trwa postępowanie z udziałem niezależnych organów sądowniczych FIFA i że sprawa zostanie w odpowiednim czasie rozstrzygnięta przez właściwe organy. Tak funkcjonuje system FIFA i tej zasady zawsze będę bronił. Zapoznaję się z decyzjami Komitetu Dyscyplinarnego FIFA, kiedy zostają wydane. Czasami mnie zaskakują. Czasami się z nimi zgadzam, a czasami nie. Zawsze jednak respektuję te rozstrzygnięcia oraz autonomię organów, które je podejmują. To, czy osobiście podoba nam się dana decyzja, czy też nie, nie ma znaczenia. Poszanowanie niezależnych instytucji i praworządności chroni integralność naszych rozgrywek oraz wiarygodność FIFA. Balogun został wyrzucony z boiska w wygranym 2:0 meczu 1/16 finału mistrzostw świata z Bośnią i Hercegowiną. Po analizie VAR sędzia uznał, że napastnik Stanów Zjednoczonych nadepnął na okolice kostki Tarika Muharemovicia, i pokazał mu bezpośrednią czerwoną kartkę. Zgodnie z regulaminem oznaczało to automatyczne zawieszenie na kolejne spotkanie, czyli starcie 1/8 finału z Belgią. FIFA skorzystała jednak z artykułu 27. swojego Kodeksu Dyscyplinarnego, który pozwala Komitetowi Dyscyplinarnemu całkowicie lub częściowo zawiesić wykonanie kary. Jednomeczowe zawieszenie Baloguna zostało objęte rocznym okresem próby. Jeżeli w tym czasie dopuści się on podobnego przewinienia, kara zostanie wykonana. Amerykanin może natomiast wystąpić przeciwko Belgii. Decyzja wywołała gwałtowną reakcję UEFA, która uznała, że FIFA „przekroczyła czerwoną linię”. Europejska federacja podkreśliła, że automatyczne zawieszenie po czerwonej kartce nie jest karą uznaniową, a odstąpienie od niego w trakcie turnieju tworzy niebezpieczny precedens i podważa wiarygodność rozgrywek. Belgijska Federacja Piłkarska zakwestionowała z kolei możliwość występu Baloguna. Belgowie twierdzą, że FIFA nie przekazała im uzasadnionej decyzji ani wyjaśnienia zastosowanej procedury. Według federacji jej prośba o udostępnienie dokumentów została przez FIFA samodzielnie potraktowana jako odwołanie, a następnie odrzucona jako niedopuszczalna ze względów formalnych. Przyznanie przez Trumpa, że osobiście zwrócił się do Infantino o ponowne rozpatrzenie sprawy, jeszcze bardziej zwiększa wątpliwości dotyczące niezależności całego procesu. Infantino przekonuje, że jedynie poinformował prezydenta USA o trwającym postępowaniu i nie ingerował w decyzję. Sednem sporu nie jest więc już wyłącznie to, czy Balogun zasłużył na czerwoną kartkę, lecz czy gospodarz turnieju uzyskał dzięki politycznej interwencji możliwość zakwestionowania kary, której zgodnie z wcześniejszą interpretacją przepisów nie można było podważyć. https://www.realmadryt.pl/news/150463-trump-przyznaje-ze-interweniowal-w-sprawie-baloguna-infantino-odpowiada -
Romano: Olise to prawdziwy galáctico w głowie Florentino, Camavinga nie chce odchodzić
Słynny włoski dziennikarz transferowy przekazał nowe informacje w sprawie dalszych planów transferowych Realu Madryt. Przedstawiamy jego wypowiedzi.
– Pojawia się wiele pytań o sytuację Eduardo Camavingi. Mamy nowe doniesienia z Hiszpanii na temat Manchesteru City. Zawsze jest wiele historii o Camavindze. Zaczęliśmy okno od Camavingi i United. Potem był Camavinga i Juventus. Potem Camavinga i Inter. Teraz mamy Camavingę i Manchester City. Pozwólcie, że wyjaśnię jedną rzecz. Eduardo Camavinga ma bardzo jasny zamiar i przekazał to swoim agentom: chce zostać w Realu Madryt. Chce grać dla Realu Madryt. Chce być częścią kadry Realu Madryt w następnym sezonie. Nie chce odchodzić z Realu Madryt po złym sezonie. Nadal jest bardzo młody. Czuje, że może mieć przyszłość i karierę w Realu Madryt. Eduardo Camavinga nie chce więc opuszczać klubu. Eduardo Camavinga uważa, że w poprzednim sezonie miał pecha, bo oczywiście był to słaby sezon. Rozumie, że nie był na poziomie Realu Madryt, ale jednocześnie była czerwona kartka w Monachium, kilka złych momentów w La Lidze, kontuzja i przez to brak wyjazdu na mistrzostwa świata. W wielu aspektach Eduardo Camavinga miał problemy, ale Camavinga chce zostać, chce walczyć o swoje miejsce i chce spróbować przekonać José Mourinho.
– Rzeczywistość jest jednak taka, że Real Madryt byłby otwarty na sprzedaż Camavingi. Jeśli Real Madryt otrzyma ofertę, otworzy drzwi do odejścia Camavingi. Problem polega jednak na tym, że zawodnik nie chce odchodzić. Są więc tutaj dwie drogi. Albo Camavinga ostatecznie zostaje, walczy o swoje miejsce i próbuje przekonać Mourinho, albo Real Madryt decyduje się pójść do Camavingi i powiedzieć: „Ok, znajdź nowy klub, bo nie chcemy cię tutaj”. Na ten moment ta druga opcja się nie wydarzyła. Real Madryt nie poszedł więc do Camavingi, żeby powiedzieć mu, że musi odejść. Zobaczymy, co tam się wydarzy. Jeśli chodzi o Manchester City, na ten moment nie mam potwierdzenia żadnej oferty ani żadnych zaawansowanych negocjacji. To po prostu sytuacja, w której Manchester City wie, że Real Madryt mógłby otworzyć drzwi do odejścia Camavingi, a Manchester City jest otwarty na możliwość sprowadzenia jeszcze jednego pomocnika po Elliocie Andersonie. Na ten moment tak wygląda sytuacja wokół Camavingi. To zależy od zawodnika. Musimy zrozumieć, że wszystko zależy od tego, czy Camavinga w którymś momencie okna – a zostało osiem tygodni letniego okna transferowego – zdecyduje się odejść i otworzyć drzwi, czy nie.
– Przy Realu Madryt trzeba dzisiaj wspomnieć jeszcze o czymś. Znowu pojawia się wiele pytań o Alessandro Bastoniego. Czy to prawda, że Real Madryt sprowadza Bastoniego? Czy to prawda, że Real Madryt jest blisko Bastoniego? Czy to prawda, że Bastoni jest głównym celem Realu Madryt? O tej sprawie mówiłem wam dwa dni temu i mogę powtórzyć to samo dzisiaj. Wiem, że są nowe plotki, ale z tego, co wiem, przede wszystkim Real Madryt chce teraz skupić się na odejściach. Real Madryt nie będzie po prostu dodawał kolejnych zawodników, jednego po drugim. Już zakontraktowali wielu piłkarzy, więc potrzebują odejść. Raúl Asencio jest jednym z zawodników, którzy mogliby odejść, ale na ten moment także w jego przypadku piłkarz ma nadzieję zostać. Musi więc pojawić się dobra oferta. Więc sytuacja Asencio zależy od propozycji. Jeśli chodzi o Alessandro Bastoniego, uznanie jest oczywiste, bo to jeden z najlepszych obrońców na świecie. Jednak w tym momencie między Realem Madryt a Interem było zero kontaktów, zero negocjacji, zero ofert. Nic się teraz nie dzieje między Bastonim a Realem Madryt. Jeśli Real Madryt się zgłosi, przyjdę tutaj na kanał i was poinformuję. Na ten moment Real Madryt nie skontaktował się w sprawie Alessandro Bastoniego. Taki jest status tej historii.
– Skoro rozmawiamy o Realu Madryt, ciągle dostaję też pytania o sytuację Michaela Olise. Są doniesienia z Niemiec, kilka historii także o Florentino Pérezie. Florentino Pérez i prezes Bayernu byli na jednym wydarzeniu. Ktoś powiedział coś do Florentino, Florentino się uśmiechał, a potem powiedział coś do prezesa Bayernu. Rzeczywistość jest taka, że poza tymi zabawnymi momentami, normalnymi momentami między ludźmi – nie tylko prezesem Realu Madryt i prezesem Bayernu – zawsze mówiłem wam, że obsesją i ulubionym piłkarzem Florentino Péreza w kontekście potencjalnych transferów jest Michael Olise. Zawodnikiem, którego Florentino Pérez natychmiast chciałby w Realu Madryt, jest i pozostaje Michael Olise. Bayern nie ma jednak zamiaru sprzedawać. Bayern chce go zatrzymać. Bayern chce zaoferować mu nowy kontrakt. To jest sedno sprawy: Bayern chce kontynuować z nim współpracę. Real Madryt natomiast nigdy nie przestał myśleć o Michaelu Olise. Prawdziwym galáctico w głowie Florentino Péreza był Olise, a nie żaden inny zawodnik. Nawet nie Julián Álvarez. Numerem jeden na liście był Michael Olise. Teraz wszystko zależy od tego, co wydarzy się z Bayernem i co wydarzy się z zawodnikiem. Na ten moment Bayern nadal podkreśla swoje pragnienie zatrzymania piłkarza. Oczywiście w każdym przypadku będę was informował o absolutnie wszystkim. Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że Florentino Pérez uważa Olise za supergwiazdę i zawodnika, którego bardzo chciałby sprowadzić do Realu Madryt. Ale powtarzam: w tej sprawie musimy szanować Bayern.
– Kolejna historia dotyczy Jürgena Kloppa. Mówiłem wam, że Jürgen Klopp jest konkretnym kandydatem do objęcia stanowiska nowego selekcjonera reprezentacji Niemiec i podtrzymuję moje informacje. Teraz te wiadomości są wszędzie, ale ja podtrzymuję, że Jürgen Klopp byłby otwarty na przyjęcie pracy jako nowy selekcjoner Niemiec. Jeśli więc federacja zdecyduje się zwolnić Juliana Nagelsmanna – nie rozstać się za porozumieniem, bo Nagelsmann chce zostać – jeśli federacja zdecyduje, że ma odejść i jeśli federacja zdecyduje się zwolnić Nagelsmanna, wtedy nazwisko Jürgena Kloppa byłoby głównym nazwiskiem w ich głowach w kontekście kolejnego selekcjonera reprezentacji Niemiec w kontekście Ligi Narodów, EURO i misji mistrzostw świata 2030.
https://www.realmadryt.pl/news/150338-romano-olise-to-prawdziwy-galactico-w-glowie-florentino-camavinga-nie-chce-odchodzic#goog_rewarded[b]Romano: Olise to prawdziwy galáctico w głowie Florentino, Camavinga nie chce odchodzić Słynny włoski dziennikarz transferowy przekazał nowe informacje w sprawie dalszych planów transferowych Realu Madryt. Przedstawiamy jego wypowiedzi.[/b] – Pojawia się wiele pytań o sytuację Eduardo Camavingi. Mamy nowe doniesienia z Hiszpanii na temat Manchesteru City. Zawsze jest wiele historii o Camavindze. Zaczęliśmy okno od Camavingi i United. Potem był Camavinga i Juventus. Potem Camavinga i Inter. Teraz mamy Camavingę i Manchester City. Pozwólcie, że wyjaśnię jedną rzecz. Eduardo Camavinga ma bardzo jasny zamiar i przekazał to swoim agentom: chce zostać w Realu Madryt. Chce grać dla Realu Madryt. Chce być częścią kadry Realu Madryt w następnym sezonie. Nie chce odchodzić z Realu Madryt po złym sezonie. Nadal jest bardzo młody. Czuje, że może mieć przyszłość i karierę w Realu Madryt. Eduardo Camavinga nie chce więc opuszczać klubu. Eduardo Camavinga uważa, że w poprzednim sezonie miał pecha, bo oczywiście był to słaby sezon. Rozumie, że nie był na poziomie Realu Madryt, ale jednocześnie była czerwona kartka w Monachium, kilka złych momentów w La Lidze, kontuzja i przez to brak wyjazdu na mistrzostwa świata. W wielu aspektach Eduardo Camavinga miał problemy, ale Camavinga chce zostać, chce walczyć o swoje miejsce i chce spróbować przekonać José Mourinho. – Rzeczywistość jest jednak taka, że Real Madryt byłby otwarty na sprzedaż Camavingi. Jeśli Real Madryt otrzyma ofertę, otworzy drzwi do odejścia Camavingi. Problem polega jednak na tym, że zawodnik nie chce odchodzić. Są więc tutaj dwie drogi. Albo Camavinga ostatecznie zostaje, walczy o swoje miejsce i próbuje przekonać Mourinho, albo Real Madryt decyduje się pójść do Camavingi i powiedzieć: „Ok, znajdź nowy klub, bo nie chcemy cię tutaj”. Na ten moment ta druga opcja się nie wydarzyła. Real Madryt nie poszedł więc do Camavingi, żeby powiedzieć mu, że musi odejść. Zobaczymy, co tam się wydarzy. Jeśli chodzi o Manchester City, na ten moment nie mam potwierdzenia żadnej oferty ani żadnych zaawansowanych negocjacji. To po prostu sytuacja, w której Manchester City wie, że Real Madryt mógłby otworzyć drzwi do odejścia Camavingi, a Manchester City jest otwarty na możliwość sprowadzenia jeszcze jednego pomocnika po Elliocie Andersonie. Na ten moment tak wygląda sytuacja wokół Camavingi. To zależy od zawodnika. Musimy zrozumieć, że wszystko zależy od tego, czy Camavinga w którymś momencie okna – a zostało osiem tygodni letniego okna transferowego – zdecyduje się odejść i otworzyć drzwi, czy nie. – Przy Realu Madryt trzeba dzisiaj wspomnieć jeszcze o czymś. Znowu pojawia się wiele pytań o Alessandro Bastoniego. Czy to prawda, że Real Madryt sprowadza Bastoniego? Czy to prawda, że Real Madryt jest blisko Bastoniego? Czy to prawda, że Bastoni jest głównym celem Realu Madryt? O tej sprawie mówiłem wam dwa dni temu i mogę powtórzyć to samo dzisiaj. Wiem, że są nowe plotki, ale z tego, co wiem, przede wszystkim Real Madryt chce teraz skupić się na odejściach. Real Madryt nie będzie po prostu dodawał kolejnych zawodników, jednego po drugim. Już zakontraktowali wielu piłkarzy, więc potrzebują odejść. Raúl Asencio jest jednym z zawodników, którzy mogliby odejść, ale na ten moment także w jego przypadku piłkarz ma nadzieję zostać. Musi więc pojawić się dobra oferta. Więc sytuacja Asencio zależy od propozycji. Jeśli chodzi o Alessandro Bastoniego, uznanie jest oczywiste, bo to jeden z najlepszych obrońców na świecie. Jednak w tym momencie między Realem Madryt a Interem było zero kontaktów, zero negocjacji, zero ofert. Nic się teraz nie dzieje między Bastonim a Realem Madryt. Jeśli Real Madryt się zgłosi, przyjdę tutaj na kanał i was poinformuję. Na ten moment Real Madryt nie skontaktował się w sprawie Alessandro Bastoniego. Taki jest status tej historii. – Skoro rozmawiamy o Realu Madryt, ciągle dostaję też pytania o sytuację Michaela Olise. Są doniesienia z Niemiec, kilka historii także o Florentino Pérezie. Florentino Pérez i prezes Bayernu byli na jednym wydarzeniu. Ktoś powiedział coś do Florentino, Florentino się uśmiechał, a potem powiedział coś do prezesa Bayernu. Rzeczywistość jest taka, że poza tymi zabawnymi momentami, normalnymi momentami między ludźmi – nie tylko prezesem Realu Madryt i prezesem Bayernu – zawsze mówiłem wam, że obsesją i ulubionym piłkarzem Florentino Péreza w kontekście potencjalnych transferów jest Michael Olise. Zawodnikiem, którego Florentino Pérez natychmiast chciałby w Realu Madryt, jest i pozostaje Michael Olise. Bayern nie ma jednak zamiaru sprzedawać. Bayern chce go zatrzymać. Bayern chce zaoferować mu nowy kontrakt. To jest sedno sprawy: Bayern chce kontynuować z nim współpracę. Real Madryt natomiast nigdy nie przestał myśleć o Michaelu Olise. Prawdziwym galáctico w głowie Florentino Péreza był Olise, a nie żaden inny zawodnik. Nawet nie Julián Álvarez. Numerem jeden na liście był Michael Olise. Teraz wszystko zależy od tego, co wydarzy się z Bayernem i co wydarzy się z zawodnikiem. Na ten moment Bayern nadal podkreśla swoje pragnienie zatrzymania piłkarza. Oczywiście w każdym przypadku będę was informował o absolutnie wszystkim. Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że Florentino Pérez uważa Olise za supergwiazdę i zawodnika, którego bardzo chciałby sprowadzić do Realu Madryt. Ale powtarzam: w tej sprawie musimy szanować Bayern. – Kolejna historia dotyczy Jürgena Kloppa. Mówiłem wam, że Jürgen Klopp jest konkretnym kandydatem do objęcia stanowiska nowego selekcjonera reprezentacji Niemiec i podtrzymuję moje informacje. Teraz te wiadomości są wszędzie, ale ja podtrzymuję, że Jürgen Klopp byłby otwarty na przyjęcie pracy jako nowy selekcjoner Niemiec. Jeśli więc federacja zdecyduje się zwolnić Juliana Nagelsmanna – nie rozstać się za porozumieniem, bo Nagelsmann chce zostać – jeśli federacja zdecyduje, że ma odejść i jeśli federacja zdecyduje się zwolnić Nagelsmanna, wtedy nazwisko Jürgena Kloppa byłoby głównym nazwiskiem w ich głowach w kontekście kolejnego selekcjonera reprezentacji Niemiec w kontekście Ligi Narodów, EURO i misji mistrzostw świata 2030. https://www.realmadryt.pl/news/150338-romano-olise-to-prawdziwy-galactico-w-glowie-florentino-camavinga-nie-chce-odchodzic#goog_rewarded -
-
Urugwaj załamany swoją reprezentacją, a Valverde z kolejną porażką jako lider
Urugwajczycy są załamani tym, co pokazała ich reprezentacja. W kontekście Realu Madryt musi martwić to, jak sezon zakończył Federico Valverde, którego selekcjoner zdjął z boiska zaraz po przerwie, chociaż jego kadra musiała gonić wynik i grała o życie.
Odpadnięcie Urugwaju z mundialu jest odpowiedzialnością piłkarzy, trenera i działaczy, analizuje urugwajski El Observador, który wylicza rozkład win następująco: piłkarze 45%, trener 35% i działacze 20%. Każdy, ze swojego miejsca, zawiódł w swoim wkładzie w proces, który reprezentacja powinna była przejść, by dobrze zaprezentować się w głównym turnieju FIFA. W tej edycji został on rozszerzony do 48 drużyn i przed startem postawiono przed Urugwajem wyzwanie znalezienia się w top 10, ze względu na jakość piłkarzy, jaką oddano do dyspozycji selekcjonera Marcelo Bielsy.
Piłkarze byli głównymi odpowiedzialnymi za porażkę Urugwaju na mundialu i w całym procesie, który trwał w latach 2023–2026, wskazuje gazeta. Nie potrafili wykonać planu, który miał umieścić Urugwaj w czołowej 10 świata. Te 45% stawia ich na pierwszym miejscu w podziale obowiązków, których nie wypełnili. Piłkarze nie stanęli na wysokości historycznej odpowiedzialności płynącej z gry dla Urugwaju.
Argentyński trener miał w swoich rękach bardzo dobre pokolenie, które dotarło do 2026 roku w piłkarskiej dojrzałości – Valverde, Bentancur, Darwin Núñez, Nicolás de la Cruz, Maximiliano Araújo i Ronald Araujo mają po 27–28 lat – i które budziło szczególne oczekiwania. Bielsa jednak je wypalił, zamiast sprawić, by wzleciało, oceniają Urugwajczycy. Pada stwierdzenie, że Bielsa zniszczył naturę urugwajskiego futbolu i nie był w stanie zaszczepić swojej piłkarskiej genetyki, tak dobrze ocenianej w wielu częściach świata.
Przy tym w piłce istnieje utrwalone przekonanie, że to zawodnicy wygrywają i przegrywają mecze. W większości przypadków tak właśnie jest. Jednak dziennikarze dodaję, że na poziomie reprezentacji istnieją też inne kluczowe elementy: 1) rola i wpływ trenera oraz 2) zdolność działaczy do wyboru najlepszego lidera projektu do jego realizacji, by regulował funkcjonowanie reprezentacji, która gra tylko kilka razy do roku i uporządkował najlepszych piłkarzy, sprawiając, by rywalizowali na najwyższym poziomie. Bielsa nie stanął na wysokości reprezentacji Urugwaju: nie zakwalifikował się na Igrzyska Olimpijskie 2024, odpadł przed finałem Copa América 2024 i został wyeliminowany w pierwszej rundzie mundialu 2026, nie awansując nawet do grona 32 najlepszych.
Trzecimi odpowiedzialnymi, z 25%, są działacze, którzy podpisali z Bielsą kontrakt z warunkami, które uczyniły ze związku zakładnika trenera przez 40 miesięcy. Argentyńczyk zabezpieczył się w taki sposób, że nie mogli go zwolnić – a próbowali to zrobić już w listopadzie 2025 roku – ze względu na odszkodowania, z jakimi musiałaby zmierzyć się Federacja. Ostatecznie musieli przez to cierpieć do ostatniego dnia obowiązywania tej umowy. El Observador podkreśla, że chociaż plan był dobry, to wykonanie było fatalne, a Bielsa zmarnował wielkie pokolenie piłkarzy uformowane w ramach całościowego projektu legendarnego selekcjonera Tabáreza obejmującego reprezentacje młodzieżowe i seniorską. Pada też zdanie, że Bielsa wyrządził Urugwajowi tak dużą krzywdę, że reprezentacja jeszcze nie zdaje sobie sprawy ze skutków, które po tym pozostają.
Sytuacja Federico Valverde pozostaje na drugim planie i oczywiście bardziej interesuje kibiców Królewskich. Również w kontekście problemów ze stylem pracy Bielsy, który miał przeprowadzać niezwykle obciążające treningi i dostosowywał piłkarzy do swojego stylu, a nie odwrotnie. To doprowadziło do doniesień, że przed meczem o życie z Hiszpanią „Valverde z kolegami przekazali Bielsie, że chcą trenować inaczej i zagrać inaczej z Hiszpanią”.
Dla wielu dogrywkę tej sytuacji obejrzeliśmy w trakcie meczu, gdy Bielsa zdjął Valverde w 56. minucie spotkania, kiedy Urugwaj przegrywał i odpadał z mundialu. Pomocnik Królewskich zszedł na ławkę bez podejścia do trenera, ale był wyraźnie sfrustrowany i nawet wykrzykiwał coś do członków sztabu przy ustach zasłoniętych koszulką:
https://x.com/JayJayJayJay47/status/2070881832283881912?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2070881832283881912%7Ctwgr%5Edda002f3575b7fc6fd9302b71267d4156d8b5fc9%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.realmadryt.pl%2Fnews%2F150194-urugwaj-zalamany-swoja-reprezentacja-a-valverde-z-kolejna-porazka-jako-lider
Bielsa po meczu stwierdził, że zmiana była wyłącznie taktyczna i miała na celu wprowadzenie dodatkowego atakującego, ale chociaż Valverde nie rozgrywał dobrego meczu, to pozostawiony na prawej stronie drugiej linii Canobbio grał po prostu fatalnie i w końcówce zaczął dodatkowo agresywnie atakować rywali. Mógł obejrzeć dosłownie kilka żółtych kartek aż w końcu wyleciał za bezpośrednią czerwoną po ataku korkami na stopę Cubarsíego.
Valverde po meczu nie wyszedł do mediów i na moment publikacji tego artykułu nie zareagował także na socialach. Kibice w komentarzach pomeczowych są rozczarowani Bielsą, ale mają też wiele ostrych uwag do największych gwiazd zespołu na czele z kapitanem Valverde, którego kolejny raz w jego ojczyźnie oskarża się o niedawanie z siebie wszystkiego w kadrze i niepełne zaangażowanie.
Do dziennikarzy wyszedł inny weteran, José María Giménez z Atlético, który przyznał, że odpadnięcie z mundialu pozostawia „popie**zone, bolesne i smutne uczucie”.
autor i źródło: https://www.realmadryt.pl/news/150194-urugwaj-zalamany-swoja-reprezentacja-a-valverde-z-kolejna-porazka-jako-lider
[b]Urugwaj załamany swoją reprezentacją, a Valverde z kolejną porażką jako lider[/b] Urugwajczycy są załamani tym, co pokazała ich reprezentacja. W kontekście Realu Madryt musi martwić to, jak sezon zakończył Federico Valverde, którego selekcjoner zdjął z boiska zaraz po przerwie, chociaż jego kadra musiała gonić wynik i grała o życie. Odpadnięcie Urugwaju z mundialu jest odpowiedzialnością piłkarzy, trenera i działaczy, analizuje urugwajski El Observador, który wylicza rozkład win następująco: piłkarze 45%, trener 35% i działacze 20%. Każdy, ze swojego miejsca, zawiódł w swoim wkładzie w proces, który reprezentacja powinna była przejść, by dobrze zaprezentować się w głównym turnieju FIFA. W tej edycji został on rozszerzony do 48 drużyn i przed startem postawiono przed Urugwajem wyzwanie znalezienia się w top 10, ze względu na jakość piłkarzy, jaką oddano do dyspozycji selekcjonera Marcelo Bielsy. Piłkarze byli głównymi odpowiedzialnymi za porażkę Urugwaju na mundialu i w całym procesie, który trwał w latach 2023–2026, wskazuje gazeta. Nie potrafili wykonać planu, który miał umieścić Urugwaj w czołowej 10 świata. Te 45% stawia ich na pierwszym miejscu w podziale obowiązków, których nie wypełnili. Piłkarze nie stanęli na wysokości historycznej odpowiedzialności płynącej z gry dla Urugwaju. Argentyński trener miał w swoich rękach bardzo dobre pokolenie, które dotarło do 2026 roku w piłkarskiej dojrzałości – Valverde, Bentancur, Darwin Núñez, Nicolás de la Cruz, Maximiliano Araújo i Ronald Araujo mają po 27–28 lat – i które budziło szczególne oczekiwania. Bielsa jednak je wypalił, zamiast sprawić, by wzleciało, oceniają Urugwajczycy. Pada stwierdzenie, że Bielsa zniszczył naturę urugwajskiego futbolu i nie był w stanie zaszczepić swojej piłkarskiej genetyki, tak dobrze ocenianej w wielu częściach świata. Przy tym w piłce istnieje utrwalone przekonanie, że to zawodnicy wygrywają i przegrywają mecze. W większości przypadków tak właśnie jest. Jednak dziennikarze dodaję, że na poziomie reprezentacji istnieją też inne kluczowe elementy: 1) rola i wpływ trenera oraz 2) zdolność działaczy do wyboru najlepszego lidera projektu do jego realizacji, by regulował funkcjonowanie reprezentacji, która gra tylko kilka razy do roku i uporządkował najlepszych piłkarzy, sprawiając, by rywalizowali na najwyższym poziomie. Bielsa nie stanął na wysokości reprezentacji Urugwaju: nie zakwalifikował się na Igrzyska Olimpijskie 2024, odpadł przed finałem Copa América 2024 i został wyeliminowany w pierwszej rundzie mundialu 2026, nie awansując nawet do grona 32 najlepszych. Trzecimi odpowiedzialnymi, z 25%, są działacze, którzy podpisali z Bielsą kontrakt z warunkami, które uczyniły ze związku zakładnika trenera przez 40 miesięcy. Argentyńczyk zabezpieczył się w taki sposób, że nie mogli go zwolnić – a próbowali to zrobić już w listopadzie 2025 roku – ze względu na odszkodowania, z jakimi musiałaby zmierzyć się Federacja. Ostatecznie musieli przez to cierpieć do ostatniego dnia obowiązywania tej umowy. El Observador podkreśla, że chociaż plan był dobry, to wykonanie było fatalne, a Bielsa zmarnował wielkie pokolenie piłkarzy uformowane w ramach całościowego projektu legendarnego selekcjonera Tabáreza obejmującego reprezentacje młodzieżowe i seniorską. Pada też zdanie, że Bielsa wyrządził Urugwajowi tak dużą krzywdę, że reprezentacja jeszcze nie zdaje sobie sprawy ze skutków, które po tym pozostają. Sytuacja Federico Valverde pozostaje na drugim planie i oczywiście bardziej interesuje kibiców Królewskich. Również w kontekście problemów ze stylem pracy Bielsy, który miał przeprowadzać niezwykle obciążające treningi i dostosowywał piłkarzy do swojego stylu, a nie odwrotnie. To doprowadziło do doniesień, że przed meczem o życie z Hiszpanią „Valverde z kolegami przekazali Bielsie, że chcą trenować inaczej i zagrać inaczej z Hiszpanią”. Dla wielu dogrywkę tej sytuacji obejrzeliśmy w trakcie meczu, gdy Bielsa zdjął Valverde w 56. minucie spotkania, kiedy Urugwaj przegrywał i odpadał z mundialu. Pomocnik Królewskich zszedł na ławkę bez podejścia do trenera, ale był wyraźnie sfrustrowany i nawet wykrzykiwał coś do członków sztabu przy ustach zasłoniętych koszulką: https://x.com/JayJayJayJay47/status/2070881832283881912?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E2070881832283881912%7Ctwgr%5Edda002f3575b7fc6fd9302b71267d4156d8b5fc9%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.realmadryt.pl%2Fnews%2F150194-urugwaj-zalamany-swoja-reprezentacja-a-valverde-z-kolejna-porazka-jako-lider Bielsa po meczu stwierdził, że zmiana była wyłącznie taktyczna i miała na celu wprowadzenie dodatkowego atakującego, ale chociaż Valverde nie rozgrywał dobrego meczu, to pozostawiony na prawej stronie drugiej linii Canobbio grał po prostu fatalnie i w końcówce zaczął dodatkowo agresywnie atakować rywali. Mógł obejrzeć dosłownie kilka żółtych kartek aż w końcu wyleciał za bezpośrednią czerwoną po ataku korkami na stopę Cubarsíego. Valverde po meczu nie wyszedł do mediów i na moment publikacji tego artykułu nie zareagował także na socialach. Kibice w komentarzach pomeczowych są rozczarowani Bielsą, ale mają też wiele ostrych uwag do największych gwiazd zespołu na czele z kapitanem Valverde, którego kolejny raz w jego ojczyźnie oskarża się o niedawanie z siebie wszystkiego w kadrze i niepełne zaangażowanie. Do dziennikarzy wyszedł inny weteran, José María Giménez z Atlético, który przyznał, że odpadnięcie z mundialu pozostawia „popie**zone, bolesne i smutne uczucie”. autor i źródło: https://www.realmadryt.pl/news/150194-urugwaj-zalamany-swoja-reprezentacja-a-valverde-z-kolejna-porazka-jako-lider -
-
-
-
-
-
-
-
-
Więcej wyników