• ⚽ Panowie, dbamy o siebie! 💪

    MeczRealu to nie tylko piłka, emocje i rywalizacja. To też dobry moment, żeby zadbać o swoje zdrowie! 🩺

    Podczas nadchodzących wydarzeń będziecie mogli skorzystać z badań profilaktycznych:

    🔹 Panowie w wieku 18–40 lat – badanie USG jąder
    🔹 Panowie po 40. roku życia – badanie poziomu PSA, które pomaga w ocenie zdrowia prostaty.

    ✅ Wynik USG dostępny od razu.
    ✅ Wynik PSA nawet w 10 minut.

    📍 Sprawdźcie, kiedy będziemy w Waszym mieście:

    📅 WRZESIEŃ

    19.09 – Katowice, Galeria Katowicka

    26.09 – Warszawa, G City Targówek

    📅 PAŹDZIERNIK

    03.10 – Gdańsk, Galeria Przymorze

    08.10 – Lublin, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej

    10.10 – Bydgoszcz, Focus

    17.10 – Piła, C.H. Kasztanowa

    24.10 – Kielce, Galeria Echo

    24.10 – Białystok, G City Biała

    31.10 – Łódź, C.H. Tulipan

    📅 LISTOPAD

    05.11 – Rzeszów, Uniwersytet Rzeszowski

    07.11 – Wrocław, Galeria Dominikańska

    07.11 – Gorzów Wielkopolski, C.H. Nova Park

    07.11 – Koszalin, C.H. Forum

    07.11 – Białogard, Miejski Dom Kultury

    14.11 – Kraków, Galeria Bronowice

    14.11 – Toruń, Galeria Copernicus

    16.11 – Jelenia Góra, Galeria Sudecka

    21.11 – Warszawa, Promenada

    21.11 – Szczecin, C.H. Galaxy

    28.11 – Bytom, Plejada

    28.11 – Zielona Góra, C.H. Focus Mall

    28.11 – Stargard, Dom Kultury Kolejarza

    ⚠️ Ważne! Liczba testów PSA na każdym wydarzeniu jest ograniczona, dlatego nie zostawiajcie badań na ostatnią chwilę.

    Panowie, na boisku walczymy do końca, ale o zdrowie warto zadbać wcześniej! 🤝

    #MeczRealu #Profilaktyka #ZdrowieMężczyzn #BadajSię #USGJąder #PSA
    ⚽ Panowie, dbamy o siebie! 💪 MeczRealu to nie tylko piłka, emocje i rywalizacja. To też dobry moment, żeby zadbać o swoje zdrowie! 🩺 Podczas nadchodzących wydarzeń będziecie mogli skorzystać z badań profilaktycznych: 🔹 Panowie w wieku 18–40 lat – badanie USG jąder 🔹 Panowie po 40. roku życia – badanie poziomu PSA, które pomaga w ocenie zdrowia prostaty. ✅ Wynik USG dostępny od razu. ✅ Wynik PSA nawet w 10 minut. 📍 Sprawdźcie, kiedy będziemy w Waszym mieście: 📅 WRZESIEŃ 19.09 – Katowice, Galeria Katowicka 26.09 – Warszawa, G City Targówek 📅 PAŹDZIERNIK 03.10 – Gdańsk, Galeria Przymorze 08.10 – Lublin, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej 10.10 – Bydgoszcz, Focus 17.10 – Piła, C.H. Kasztanowa 24.10 – Kielce, Galeria Echo 24.10 – Białystok, G City Biała 31.10 – Łódź, C.H. Tulipan 📅 LISTOPAD 05.11 – Rzeszów, Uniwersytet Rzeszowski 07.11 – Wrocław, Galeria Dominikańska 07.11 – Gorzów Wielkopolski, C.H. Nova Park 07.11 – Koszalin, C.H. Forum 07.11 – Białogard, Miejski Dom Kultury 14.11 – Kraków, Galeria Bronowice 14.11 – Toruń, Galeria Copernicus 16.11 – Jelenia Góra, Galeria Sudecka 21.11 – Warszawa, Promenada 21.11 – Szczecin, C.H. Galaxy 28.11 – Bytom, Plejada 28.11 – Zielona Góra, C.H. Focus Mall 28.11 – Stargard, Dom Kultury Kolejarza ⚠️ Ważne! Liczba testów PSA na każdym wydarzeniu jest ograniczona, dlatego nie zostawiajcie badań na ostatnią chwilę. Panowie, na boisku walczymy do końca, ale o zdrowie warto zadbać wcześniej! 🤝 #MeczRealu #Profilaktyka #ZdrowieMężczyzn #BadajSię #USGJąder #PSA
    9 2 6 940
  • Enzo: Boże mój, Ty zawsze dotrzymujesz swoich obietnic
    Real Madryt zaskoczył dzisiaj komunikatem, w którym wykluczył sprowadzenie Argentyńczyka. Ten po czasie zamieścił wpis na Instragmie z psalmem biblijnym.


    „Real Madryt pragnie oświadczyć, że nie podjął żadnych działań, ani bezpośrednich, ani pośrednich, zmierzających do pozyskania Enzo Fernándeza, a ponadto nie ma zamiaru podejmować takiej operacji”, to między innymi przekazali dzisiaj Królewscy.

    To wszystko po tygodniach spekulacji szczególnie hiszpańskich mediów, że Argentyńczyk to wybór José Mourinho do środka pola jego nowego zespołu czy wypowiedziach Javiera Pastore, agenta zawodnika, który w ostatnich godzinach powiedział między innymi, że Enzo „to zawodnik, który podoba się Realowi Madryt, a jemu podoba się Real Madryt”.

    Enzo około 6 godzin po opublikowaniu komunikatu przez klub zamieścił poniższe stories na Instagramie:


    Wskazuje się na białe serce, które zamieścił obok palca wskazującego na psalm biblijny o treści:

    🕊️ Boże mój, Ty zawsze dotrzymujesz swoich obietnic i wszystko czynisz z miłością. Zawsze jesteś blisko tych, którzy szczerze Cię wzywają.
    Psalm 145, wersety 17–18, przekład TLA.


    https://www.realmadryt.pl/news/150377-enzo-boze-moj-ty-zawsze-dotrzymujesz-swoich-obietnic
    [b]Enzo: Boże mój, Ty zawsze dotrzymujesz swoich obietnic Real Madryt zaskoczył dzisiaj komunikatem, w którym wykluczył sprowadzenie Argentyńczyka. Ten po czasie zamieścił wpis na Instragmie z psalmem biblijnym.[/b] „Real Madryt pragnie oświadczyć, że nie podjął żadnych działań, ani bezpośrednich, ani pośrednich, zmierzających do pozyskania Enzo Fernándeza, a ponadto nie ma zamiaru podejmować takiej operacji”, to między innymi przekazali dzisiaj Królewscy. To wszystko po tygodniach spekulacji szczególnie hiszpańskich mediów, że Argentyńczyk to wybór José Mourinho do środka pola jego nowego zespołu czy wypowiedziach Javiera Pastore, agenta zawodnika, który w ostatnich godzinach powiedział między innymi, że Enzo „to zawodnik, który podoba się Realowi Madryt, a jemu podoba się Real Madryt”. Enzo około 6 godzin po opublikowaniu komunikatu przez klub zamieścił poniższe stories na Instagramie: Wskazuje się na białe serce, które zamieścił obok palca wskazującego na psalm biblijny o treści: 🕊️ [color=#1abc9c][b][i]Boże mój, Ty zawsze dotrzymujesz swoich obietnic i wszystko czynisz z miłością. Zawsze jesteś blisko tych, którzy szczerze Cię wzywają. Psalm 145, wersety 17–18, przekład TLA.[/i][/b][/color] https://www.realmadryt.pl/news/150377-enzo-boze-moj-ty-zawsze-dotrzymujesz-swoich-obietnic
    3.7K
  • Matka dziecku skręca kark
    i zakopuje go jak psa razem ze smoczkiem
    Matka dziecku skręca kark i zakopuje go jak psa razem ze smoczkiem
    26 3 4.4K
  • Ważny czas dla Camavingi

    Eduardo może wystąpić od pierwszej minuty w meczu z Kolumbią, w którym powalczy o odgrywanie ważnej roli w reprezentacji podczas zbliżających się Mistrzostw Świata w Stanach Zjednoczonych, a może nawet tylko o samo powołanie.

    Andrés Onrubia z dziennika AS zauważa, że choć dzisiejszy mecz Francji z Kolumbią to tylko spotkanie towarzyskie, to ma dla Eduardo Camavingi kluczowe znaczenie w jego walce o miejsce w reprezentacji. 23-letni pomocnik nie znalazł sobie jeszcze miejsca w kadrze obecnych wicemistrzów świata, grając nawet czasami na lewej obronie, i dziś musi przekonać Deschampsa, że ​​może być kluczowym zawodnikiem w 26-osobowym składzie, który zostanie ogłoszony 13 maja.

    Jego wszechstronność i umiejętność gry na wielu pozycjach mogą okazać się atutem, jeśli chodzi o przekonanie selekcjonera. Francuski trener zawsze opowiadał się za zmianą pozycji pomocników, a Camavinga grał już jako boczny obrońca i skrzydłowy przez cały sezon. Właśnie dlatego został powołany na ostatnią przerwę na mecze reprezentacji, ponieważ pomimo słabych występów w Realu Madryt, zawodnik o takim profilu zawsze jest cenny na Mistrzostwach Świata.

    To nie był do tej pory łatwy sezon dla francuskiego piłkarza. Nie wywalczył sobie miejsca w podstawowym składzie Realu ani pod wodzą Xabiego Alonso, ani Arbeloi. Kontuzje, jeden z jego największych problemów, uniemożliwiły mu regularną grę w tej kampabii. Pomimo słabej formy, Deschamps zdecydował się powołać go na ostatnią przerwę na mecze reprezentacji przed Mistrzostwami Świata. Jednak w meczu z Brazylią Eduardo nie zagrał ani minuty. Jest dopiero piątym wyborem do środka pola i wciąż nie może być pewny swojej roli, a może i nawet powołania na mundial.

    AS przypomina, że Camavinga w 2020 roku w meczu Ligi Narodów z Chorwacją stał się najmłodszym debiutantem w historii kadry Trójkolorowych. Nadal nie pokazał jeszcze pełnego potencjału, jaki w nim drzemał, ani w Realu Madryt, ani w reprezentacji Francji. W stolicy Hiszpanii odegrał jednak kluczową rolę w zdobyciu przez Real Madryt dwóch Lig Mistrzów. W 2024 roku wyszedł w pierwszym składzie w finale na Wembley przeciwko Borussii i zaprezentował się znakomicie.

    Od debiutu w reprezentacji Francji Camavinga rozegrał dla kadry 40 meczów. Jednak tylko w 14 z nich wyszedł w podstawowym składzie. Na ostatnich Mistrzostwach Europy, z powodu zawieszenia Rabiota, wyszedł w pierwszym składzie tylko w ćwierćfinale z Portugalią, a na Mistrzostwach Świata 2022 Deschamps wystawiał go na lewej obronie. Jego występ, zwłaszcza w finale z Argentyną, gdzie wszedł na boisko, gdy drużyna przegrywała 0:2, był niezwykły.

    AS zauważa, iż pomocnikowi Królewskich dobry występ przeciwko Kolumbii może zapewnić miejsce w kadrze na kolejne Mistrzostwa Świata. Deschamps dokona ogromnych zmian w wyjściowym składzie. Prawdopodobnie Cama będzie tworzył duet defensywnych pomocników u boku N'Golo Kanté, zawodnika, z którym mógłby walczyć o ostatnie miejsce dla gracza drugiej linii w kadrze na Mistrzostwa Świata. To jest ważny moment dla gracza Królewskich; ten mecz może być dla niego punktem zwrotnym.

    Mecz Francji z Kolumbią zaplanowano na 21:00. Oprócz Camavingi na zgrupowaniu Trójkolorowych pozostają Kylian Mbappé oraz Aurélien Tchouaméni z Realu Madryt. Obaj wyszli od pierwszych minut w wygranym 2:1 spotkaniu towarzyskim z Brazylią i najprawdopodobniej dzisiejszy mecz zaczną na ławce. L'Équipe nie umieszcza ich w swoim przewidywanym składzie na starcie z Kolumbią, ale co ciekawe, nie ma też w nim miejsca dla Camavingi… Według francuskich dziennikarzy od pierwszej minuty obok Kanté wystąpi Warren Zaïre-Emery z PSG.

    źródło: https://www.realmadryt.pl/news/147664-wazny-czas-dla-camavingi
    [b]Ważny czas dla Camavingi[/b] Eduardo może wystąpić od pierwszej minuty w meczu z Kolumbią, w którym powalczy o odgrywanie ważnej roli w reprezentacji podczas zbliżających się Mistrzostw Świata w Stanach Zjednoczonych, a może nawet tylko o samo powołanie. Andrés Onrubia z dziennika AS zauważa, że choć dzisiejszy mecz Francji z Kolumbią to tylko spotkanie towarzyskie, to ma dla Eduardo Camavingi kluczowe znaczenie w jego walce o miejsce w reprezentacji. 23-letni pomocnik nie znalazł sobie jeszcze miejsca w kadrze obecnych wicemistrzów świata, grając nawet czasami na lewej obronie, i dziś musi przekonać Deschampsa, że ​​może być kluczowym zawodnikiem w 26-osobowym składzie, który zostanie ogłoszony 13 maja. Jego wszechstronność i umiejętność gry na wielu pozycjach mogą okazać się atutem, jeśli chodzi o przekonanie selekcjonera. Francuski trener zawsze opowiadał się za zmianą pozycji pomocników, a Camavinga grał już jako boczny obrońca i skrzydłowy przez cały sezon. Właśnie dlatego został powołany na ostatnią przerwę na mecze reprezentacji, ponieważ pomimo słabych występów w Realu Madryt, zawodnik o takim profilu zawsze jest cenny na Mistrzostwach Świata. To nie był do tej pory łatwy sezon dla francuskiego piłkarza. Nie wywalczył sobie miejsca w podstawowym składzie Realu ani pod wodzą Xabiego Alonso, ani Arbeloi. Kontuzje, jeden z jego największych problemów, uniemożliwiły mu regularną grę w tej kampabii. Pomimo słabej formy, Deschamps zdecydował się powołać go na ostatnią przerwę na mecze reprezentacji przed Mistrzostwami Świata. Jednak w meczu z Brazylią Eduardo nie zagrał ani minuty. Jest dopiero piątym wyborem do środka pola i wciąż nie może być pewny swojej roli, a może i nawet powołania na mundial. AS przypomina, że Camavinga w 2020 roku w meczu Ligi Narodów z Chorwacją stał się najmłodszym debiutantem w historii kadry Trójkolorowych. Nadal nie pokazał jeszcze pełnego potencjału, jaki w nim drzemał, ani w Realu Madryt, ani w reprezentacji Francji. W stolicy Hiszpanii odegrał jednak kluczową rolę w zdobyciu przez Real Madryt dwóch Lig Mistrzów. W 2024 roku wyszedł w pierwszym składzie w finale na Wembley przeciwko Borussii i zaprezentował się znakomicie. Od debiutu w reprezentacji Francji Camavinga rozegrał dla kadry 40 meczów. Jednak tylko w 14 z nich wyszedł w podstawowym składzie. Na ostatnich Mistrzostwach Europy, z powodu zawieszenia Rabiota, wyszedł w pierwszym składzie tylko w ćwierćfinale z Portugalią, a na Mistrzostwach Świata 2022 Deschamps wystawiał go na lewej obronie. Jego występ, zwłaszcza w finale z Argentyną, gdzie wszedł na boisko, gdy drużyna przegrywała 0:2, był niezwykły. AS zauważa, iż pomocnikowi Królewskich dobry występ przeciwko Kolumbii może zapewnić miejsce w kadrze na kolejne Mistrzostwa Świata. Deschamps dokona ogromnych zmian w wyjściowym składzie. Prawdopodobnie Cama będzie tworzył duet defensywnych pomocników u boku N'Golo Kanté, zawodnika, z którym mógłby walczyć o ostatnie miejsce dla gracza drugiej linii w kadrze na Mistrzostwa Świata. To jest ważny moment dla gracza Królewskich; ten mecz może być dla niego punktem zwrotnym. Mecz Francji z Kolumbią zaplanowano na 21:00. Oprócz Camavingi na zgrupowaniu Trójkolorowych pozostają Kylian Mbappé oraz Aurélien Tchouaméni z Realu Madryt. Obaj wyszli od pierwszych minut w wygranym 2:1 spotkaniu towarzyskim z Brazylią i najprawdopodobniej dzisiejszy mecz zaczną na ławce. L'Équipe nie umieszcza ich w swoim przewidywanym składzie na starcie z Kolumbią, ale co ciekawe, nie ma też w nim miejsca dla Camavingi… Według francuskich dziennikarzy od pierwszej minuty obok Kanté wystąpi Warren Zaïre-Emery z PSG. źródło: https://www.realmadryt.pl/news/147664-wazny-czas-dla-camavingi
    1 5.9K
  • Co się odjebalo to nie mogę. Słuchajcie potrzebowałem pracy na szybkości bo już musiałem się żuli prosić żeby mi na bułkę tarta pożyczyli to sobie ja sklejałem w domu i dwa chleby miałem ale chuj nie o tym. Trafiła się fucha, jako ochroniarz w ikeii. Wszystko zajebiście, rozmowa kwalifikacyjna poszła gładko. Generalnie praca ekstra, mało roboty patrzysz tylko czy ktoś czegoś nie zajebał, a nawet jeśli to i tak wyjebane, tam wszystko jest z tektury i jest warte nie więcej niż 15 zł, nawet z doniczek stalowych można składać samolociki i puszczać bo są kurwa z papieru. Wszystko było generalnie super aż wydarzyło się coś dziwnego. Ja zawsze zamykałem sklep o 23:00 koniec zmiany klucze do drzwi ostatni obchód i do domu. To był piątek pamietam. Jak gdyby nic dopełniłem obowiązku i wyjebałem na chatę. Nie wiedziałem o jednym. Ze niechcący w środku zamknąłem jakieś małżeństwo. Kurwa obsrałem się totalnie. Telefon od menadżera ,,coś dojebał alarm w restauracji włączony jacyś ludzie łażą i wpierdalaja klopsy na zimno z sosem żurawinowym i świąteczna szynkę za 12,99 pln. Zapierdalam swoim Lanosem o 3 w nocy pod sklep i słuchajcie. Wchodzę do środka odpalam latarkę idę do restauracji, wyjebałem się jeszcze o maskotkę kalafiora po drodze i przypierdolilem głową o szafkę ,,Steven”. Wbijam do restauracji i słyszę szepty. No to krzyczę halo proszę wypierdalać tutaj ochrona. Nagle jeb dostałem czymś w głowę, wydaje mi się ze był to wałek do racuchów ,,Jonan” ale nie jestem pewien. Obudziłem się o 6 kiedy miałem otwierać sklep. Jak gdyby nigdy nic otwarłem i zacząłem przeglądać kamery. Myślałem ze jebne. Dwoje nagich ludzi zapierdala po magazynie i zbierają pudła i poskładane meble kuchenne. Mimo wszystko zaciekawiło mnie to. Oglądałem te kamery cały dzień. Słuchajcie, okazało się ze zbierali te meble i zanosili je takiego miejsca w magazynie gdzie nikt nie zagłada. Dział ogrodzenie. Odziani w żółte plastikowe worki z logo sklepu popierdalają z kawałkami mebli i układają je w jakieś dziwne budowle. I co mi odjebalo XD Wpadłem na pomysł. Tego dnia specjalnie zamknąłem sklep z trzema osobami w srodku plus te dwie co już były. Byłem zszokowany gdy wróciłem nad ranem i robiąc obowiązkowy obchód po magazynie znalazłem małą tekturowa zagrodę wykonaną z płotka Josë. W środku były pluszowe marchewki i jeże. Nie jestem pewien ale chyba na ziemi była jakaś zieleń, a dziwne bo można nabyć ją tylko w dziale zieleni… Nagle z ciemności wypadła jakaś postać i zaczęła coś krzyczeć wydaje mi się ze po nordycku, może nawet szwedzki, ale tak jakby słyszałem tylko nazwy mebli przyrządów zabawek które sprzedaje sklep. To był ten gość którego wczoraj zamknąłem, z włócznia zrobioną z włosów i ołówków. Zacząłem spierdalac co sił w nogach, poślizgnąłem się na stolcu, chyba ludzkim. Nagle goniły mnie trzy osoby, ubrane w żółte worki, prawie rozwalili drzwi do pokoiku ochroniarza gdy się w nim zamknąłem. Zniknęli w sumie tez nie wiem kiedy. Do końca dnia obserwowałem ich na kamerach. O ja jebe co tam się działo. Zaczęli od budowy prymitywnej chaty z biurka szkolnego Skagër i szafki Ölle. Sypali jakieś ziarna do zagrody z pluszowymi marchewkami i jeżami. Coś zbierali, wydaje mi się ze to były ołówki i papierowe taśmy miernicze i tworzyli z nich prymitywne narzędzia. To było niesamowite. Oni zaczęli tworzyć coś. Byłem w szoku. Zacząłem zamykać coraz więcej ludzi w sklepie. Zaczynałem od pojedynczych rodzin, naczęściej 2+1. Potem doszli staruszkowie a na końcu same dzieci. Przez te 3 miesiące zaczęła powstawać jebana cywilizacja. Powstawały domy z tektur i biurek, zagrody z pluszowymi zwierzętami. Żywili się klopsami i sosem żurawinowym. To było niesamowite. Ja tylko obserwowałem z daleka. Jak Bóg. Moje dzieci, tam w magazynie. Kiedy odkryli pierwsze niebieskie worki(dodatkowo płatne) powstała kasta mieszczan. Zamożni cywile społeczeństwa magazynu przywdziewali niebieskie worki czym zyskiwali szacunek i dostęp to dodatkowych zapasów szynki świątecznej i puree. Po kolejnych 2 miesiącach w magazynie powstało koloseum. Tak kurwa koloseum. Zbudowane z tektury i stołów Fälœ. Ja tylko patrzyłem. Widziałem walki na ołówki i wałki do naleśników Tœnyñ. Nie raz wydawane były wyroki śmierci, zwłoki trafiały do śmietników Käny i wyjeżdżały na wózkach przemysłowych do rzeki obok sklepu. Po miesiącu powstawały pierwsze środku transportu. Rydwany z wózków zaprzęgnięte w no właśnie w żółtoworkowców. Nie wspomniałem ze na przestrzeni czasu niebiescy totalnie zawładnęli żółtymi. Obcięli wysokie stanowiska urzędowe na działach wystroju niszcząc żółtych i zaciągając ich do katorżniczej pracy przy uprawie fikusów Fykön i struganiu ołówków. Ja tylko patrzyłem. Zaczęły powstawać kolejne miasta. Najpiękniejsze było miasto Skyën, w dystrykcie dziecięcym. To tam powstała pierwsza kolej drewniana, a wagony słuchajcie były połączone innowacyjnym systemem magnetycznych kulek. To było piękne. Wielcy naukowcy pracowali na dziale biuro tworząc genialne projekty urządzeń użytku domowego i nadając im adekwatne wyśmienite nazwy. Szczególnie pamietam wyciskacz do owoców Dildö, który dzięki regularnym wibrującym ruchom penetrował owoc i wyciskał z niego wszystkie soki. Lubialem patrzeć tez kiedy szlakiem handlowym (obok wyjścia ewakuacyjnego) przemykały kordony kupieckie na wózkach przemysłowych sprzedając swoje genialne wyroby: obrazy z działu sztuka które w rzeczywistości są zdjęciami, stoliki Chöj i inne. Przełomem było wynalezienie broni palnej, do tej pory mianowicie wojska posługiwały się procami Pyždä miotajacymi kolorowymi kamyczkami z działu wystroju wnętrz. Patrzyłem na nich z miłością. Wyznaczałem im wszystkie błędy, ale też karałem za przewinienia. Uwielbiałem jak coś odjohnpaulili zgasić im światła w magazynach. Co tam się odpierdalalo XD Zwoływano posiedzenie starszyzny niebieskoworkowej. Przyjeżdżali kapłani z całego sklepu. Dział łazienka, kuchnia, salon, pokój dziecięcy itd. Padali na kolana i odmawiali jakieś modlitwy chuj wie co włączałem im światło po 5 minutach. Raz to nawet włączyłem, oni radość, krzyki, składają w ofierze pluszaki w kształcie słoni Elepchöy. A ja jeb i im gaszę. O kurwa. Wzięli tych kapłanów i ich zaczęli napierdalać mieszalnikami do mas cukierniczych, a potem ucięli im głowy i wywiesili zamiast kloszy do lamp Decäpitaciö. Od tamtej pory już im nie wyłączałem tego światła. Zaczęło mnie frustrować kiedy zauważyłem ze niebieskoworkowcy znęcają się nad żółtoworkowcami wyjątkowo perfidnie. Nie wiem czemu ale upodobali sobie zabawę jak to nazwali Dåjdöpy. Polegało to ma tym że jeden żółty wkłada swoją piętę drugiemu w odbyt i śpiewa pieśni opiewające niebieskich monarchów, podczas gdy sklinczowany kolega wyjękuje mu muzykę pod rytm. Wyjątkowo perfidne ale muszę przyznać ze mnie zaciekawiło. Powoli rodziły się kolejne miasta, a rozwój technologiczny zdawał się nie mieć końca. Zamykałem ich coraz więcej. Raz nawet miałem bekowy pomysł i przed megafonem postawiłem paproć Fjuttëk i podpaliłem ją. Jak przechodził jeden z żółtych to zacząłem napierdalać przez megafon: Jam jest pan twój itd. Skurwysyn spisał 10 przykazań na drzwiach od szafki Skagërr i spierdolil z 40 innymi żółtymi z niewoli z działu sprzętu kuchennego. Wszystko zaczęło się pierdolić kiedy wpadłem na naprawdę debilny pomysł. Byłem tak zafascynowany swoim tworem, że postanowiłem wejść w niego całością. Rozpocząłem przygotowania. Zwracałem uwagę na ich zachowanie, zwyczaje i tradycje. Najgorsze było poznanie tego debilnego języka. Ja naprawdę nie rozumiem jak można każdą rzecz nazwać inaczej i to jeszcze jakimś pseudo imieniem. Kurwa przecież krzesło obrotowe to powinno być krzesło obrotowe a nie jakiś Gönter Skålle. To tak jakby nie wiem na prysznic mówić Mariusz Wrona, posrane. Ale do rzeczy. Zajęło mi to 4 miesiące i w końcu stwierdziłem, że jestem gotowy. Rozebrałem się w moim pokoju do naga i ubrałem worek. No właśnie, to był mój pierwszy błąd. Nie miałem niebieskiego tylko żółty. Stwierdziłem, że nie będzie przypału, jeszcze ostanie spojrzenie na kamery i w drogę. Był już świt (zaczynalem włączać lampy w magazynie) , wyślizgnąłem się z kanciapy i pewnym krokiem ruszyłem do miasta. Mój Boże to było niesamowite. Piękne kamienice z rzeźbionymi w kartonie i drewnie wykończeniami. Freski przedstawiające słynnych niebieskoworkowców malowane farbami plakatowymi Färben. Karczmy, targi, sklepiki, koszary… po prostu wszystko. W oddali horyzont przysłaniały potężne mury (tekturowe) zamku Ulëvall. Zaczęło mi być trochę zimno bo klimatyzacja działa ,a ja miałem na sobie tylko plastikowy worek, z dziura na prawym pośladku, która później dała o sobie mocno znać. Tak, dziura na dupie bohaterem. Wszedłem się ogrzać do karczmy. W środku płonął elektryczny kominek Kämy, podszedłem do baru i poprosiłem o słynny i wszystkim znany pseudocydrowy pośredni metabolit cyklu mocznikowego zwany napojem gruszkowym. Kobieta za ladą nalała mi do tekturowego kufla trochę trunku. Zaraz jednak zamókł i poszło wszystko w pizdu co mnie sfrustrowało nie ukrywam. Nie wiem, ale jakiś byłem podminowany wtedy, wstałem wziąłem ten ochłap papieru, złapałem żółtka obok i włożyłem mu go w usta (ten mokry kubek) Nastała cisza. Tak… zapomniałem. Zrobiłem coś co może zrobić tylko niebieskoworkowiec mimo, że doskonale znałem ich kodeksy. Skarciłem żółtego samemu będąc odziany w worek wstydu (tak na to mówili niebiescy) Do karczmy wpadło czterech zbrojnych. Powiedzmy zbrojnych mieli oprócz worków, plastikowe pojemniki na śniadania w kształcie jamnika jako dopełnienie zbroi. A lali mnie piszczącymi pluszowymi pałkami bejsbolowymi. I nawet nie sam ból jak ten żałosny dźwięk pip.. pip… pip spowodował ze nie mogłem wytrzymać. Zacząłem uciekać wybiegłem przed karczmę i długa w dział szaf na ubrania. Los chciał ze znowu wyjebałem się na pluszowym kalafiorze… Już mnie mieli. Ocknąłem się w czymś co wyglądało jak…jak ładnie urządzona kuchnia. Okazało się ze to pokój spotkań z królem. No właśnie z królem. Dotarło do mnie ze przez ten czas kiedy obserwowałem sobie pobieżnie cała cywilizacje. Oni zdążyli wybrać sobie jakiegoś cwelca na króla. Znowu się wściekłem. Przecież to ja jestem Bogiem, ja ich stworzyłem. I wtedy wszedł on. Cały na tekturowo. Na szyi miał taki naszyjnik z makaronu a na niego nawleczone były 4 klopsy w sosie żurawinowym, w sumie zajebiste. Na plecach miał szatę z bawolej skory z działu dekoracji, wtedy dowiedziałem się ze można coś takiego nabyć w tym gównosklepie XD Na palcach miał te takie zabaweczki kukiełki do teatrzyku. Na każdym inna. Był lis, niedźwiedź i piesek. Jako korona służył mu świecznik na świece zapachowe. Myślałem ze skisne, ale musiałem utrzymać pozory, przecież jakbym coś dojohnpaulił to by mnie spalili na jakiś tekturowym stosie czy ki chuj. Wszedł i mówi. -Jak cie zwą ? -wymyśliłem na poczekaniu i mówię ,,Skågger” Król zamarł. Szepnął coś do swojego dryblasa i nagle zbiegło się z 20 osób do tej kuchni o wymiarach 3×3 metry, Wiec myślałem ze się zesram bo wszyscy stali i byli do siebie przytuleni. Śmierdziało gównem bo zleciało się jeszcze paru żółtych wieśniaków, ale wytrzymałem bo nie w czepku urodzony wiecie o co cho. Król lekko przyduszony zaczął mówić -Czy ty jesteś ten Skågger który wykonał Ånuslöp. Zgłupiałem i odruchowo powiedziałem -Jå (czyli tak) No i wtedy był drugi błąd. Podeszło trzech gości i wrzucili mnie do wózka i zaczęli gdzieś wieźć. Po godzinie dojechaliśmy. Poznałem to miejsce. To był słynny teatr Amså zaraz obok restauracji. Stałem za kulisami, podeszło do mnie dwóch niebieskoworkowców i zaczęli mnie witać i gratulować odwagi. Powiedzieli że ostatnia osoba która pojęła się Ånuslöp marnie skończyła więc darzą mnie jeszcze większym szacunkiem. Zgłupiałem i spytałem co to jest ten ,,Anuslöp”. Wytłumaczyli… po czym myślałem ze strzelę sobie w łeb jebanym ołówkiem. Otóż ten tak zwany wyczyn. Polega na tym ze na oczach króla i 500 osób które zasiadają w tekturowym teatrze. Mam oddać stolec do worka który mam na sobie. Potem stanąć na rękach tak żeby nie wypadł z worka. To był moment w którym wiedziałem, że muszę zdupcać. Ale nie było jak, wszędzie stały straże. Powiedziałem sobie przysłowiowe YOLO. Podobno jeśli ten trick się powiedzie miałem otrzymać pokaźną wypłatę ze skarbca państwowego. Nie wiem czy wspomniałem, ale w owym miejscu walutą były panierowane serki cheddar i gorgonzola. To był też moment kiedy zwątpiłem w swoje dzieło i trochę mi się zrobiło smutno i wstyd zarazem, ale dobra wracając do historii. Okazało się, że jeśli wyczyn się nie powiedzie mam zostać stracony następnego dnia. Stanąłem na środku sceny. Nie widziałem nic tylko małe punkciki na środku. To chyba były waniliowe świece zapachowe otaczające króla. Używali ich jako pochodni i źródła światła. Zrobiło mi się niedobrze. Zawsze tak miałem w stresie. W sumie moje życie wisiało na kablu. Wiedziałem ze muszę to zrobić. Spiąłem się. Totalne skupienie. Nigdy nie umiałem srać na zawołanie, ale teraz nagle objawiła się ta umiejetność. Zesrałem się. Na mokro. Szkurwa… zapomniałem że jadłem 8 hotdogow wcześniej. Kosztowało mnie to 8 zł i byłem najedzony wiec niby profit. Poczułem to masakryczne ciepło na pośladkach i chłód na twarzy. Dobra połowa już za mną pomyślałem. Chce mi się potwornie rzygać ale jeszcze tylko na ręce i spierdalam. Serki zatrzymam ale tylko cheddary bo gorgonzola to gowno. No i właśnie… Pamiętacie tą dziurę o której wspominałem ? Dokładnie tak, w sekundę cała zawartość worka wylała się na tekturową scenę hucznie przy tym pykając. Cisza… nastała cisza… Pierwsze co przyszło mi do głowy to ,,Spierdalaj stary” i tak też zrobiłem. Odwróciłem się na jednej nodze i rura. Los chciał, że lewa stopa poślizgnęła się na gównie (chociaż tyle że własne to mniejszy ból) wytrącając mnie z równowagi. Przebiegłem 3 metry i …. No właśnie. Znowu wyjebałem na tym zasranym kalafiorze i zadupcyłem głową w półkę Sophä. Kto to rozrzucał nie wiem, ale poprzysiągłem sobie wtedy, że go znajdę i zniszczę. Zostałem pojmany. Mój umysł przepełniała czytsa nienawiść do pluszowych kalafiorów. W drewnianej celi która w rzeczywistości była szafą do garderoby spotkałem pewnego człowieka. Mówił że ma na imię Sven. Tak jak ja, miał być stracony następnego dnia. W pewnym momencie niewiadomo czemu zaczął się masturbować, ale kazałem mu przestać bo już miałem naprawdę dosyć wrażeń tego dnia. Zacząłem opowiadać mu wszystko. Cała prawdę o powstaniu cywilizacji. Na początku nie wierzył, ale potem zaczął opowiadać swoją historie. Sven był żółtoworkowcem. Pracował na polu z fikusami i storczykami. W sumie nic tam nie robił bo są nawadniane przez system komputerowy, ale nie mówiłem mu tego bo by chyba ochujał na taką informacje. Pewnego dnia jego pan oskarżył go o kradzież szwedzkiego torcika nugatowego z chrupką posypką. Sven zarzekał się że to na pewno nie on skradł tą delicje. Jednak jego pan skatował go drewnianym młotkiem do wbijania plastikowych walców (ta zabawka dla dzieci wiecie co) i wezwał straże które wtrąciły go do tej celi. Opowiadał mi jak kasta żółtoworkowców jest uciśniona przez niebieskich. Do czego są zmuszani. Koloseum, zabawianie króla i najgorsze czego się dowiedziałem. Okazało się, że Ånuslöp odbywa się co dwa dni, a król i mieszczanie tylko wciskają nędzny kit aby wyłapać jak najwiecej ofiar. Nie mogłem do tego dopuścić. Wiedziałem co musimy zrobić. Wraz ze Svenem zaczęliśmy spiskować przeciwko niebieskim i królowi. To była najwyższa pora. Zgodnie z naszym planem rozesłaliśmy listy i jutro w getcie na dziale sypialnia miało wybuchnąć powstanie. Już wiedziałem ze zapisze się na kartach historii cywilizacji Ikea krwią i potem. Położyliśmy się spać, lecz ani ja ani Sven nie mogliśmy usnąć z wrażenia. Zaczął się znowu masturbować. Rzuciłem w niego łyżka i przestał. Podłożyłem pod kark piankową poduszkę Töt ,,Tak, jutro świat będzie inny” pomyślałem. Zanim usnąłem ostatnia rzecz którą zobaczyłem ,to że w drugiej ręce Sven trzyma zielonego pluszowego kalafiora. Była gdzieś godzina 7 rano. Nie byłem w stanie określić, ponieważ nikt nie zgasił światła w sklepie przez co tym debilom wydawało się, że w ogóle nie nastała noc. Słyszałem, że coś tam mówili o boskim znaku gniewu itd. . Oj owszem byłem wkurwiony. Do celi wpadło dwóch strażników, krzyknęli, że już czas. Wstałem razem ze Svenem, poszliśmy się odlać w narożniki szafy i ruszyliśmy zakuci w tekturowe kajdany. Na razie wszystko zgodnie z planem i nikt niczego się nie spodziewał. Wyszliśmy na Plac Niebieski gdzie miała odbyć się egzekucja. Kat stał przy maszynie, nie wiem czy kojarzycie takie hydrauliczne tłoki na końcu których zamontowana jest drewniana dupa. ,,Siadają’’ one tą dupą na fotelu setki tysiące razy i ku wszechobecnemu zadowoleniu klienta pokazują jak wytrzymałe są te meble z papieru. Ci geniusze korzystają z tego jako maszyny do egzekucji wkładając głowę skazańca między drewnianą dupę, a fotel, a ta uciska i uciska dopóki nie rozjebie ci głowy. Nie powiem, poczułem lekką dumę. Druga maszyna była dla Svena, działała tak samo, lecz otwierała szafkę setki tysięcy razy. Jego głowa miała być w połowie włożona do szafki i dalej miażdżona, czaicie o co cho. Zostaliśmy ustawieni na tekturowym podeście na czas czytania oskarżeń. Ważę nieco ponad 90kg wiec po 3 sekundach podest jebnął i staliśmy nagle ze Svenem otoczeni tekturową ścianką na wysokości pępka. Kat odczytywał oskarżenia, które były rzecz jasna absurdalne jak cała sytuacja. Kradzież 5 pluszowych koni i jednego słonia ze stadniny królewskiej, zjedzenie 2 klopsów bez sosu żurawinowego, rozlanie dwóch litrów napoju o smaku bzu itd. Wszystko było zmyślone, ale tak właśnie byli sądzeni żółci. Fałszywe oskarżenia, które obciążone były karą śmierci. Brak możliwości jakiejkolwiek obrony, tylko ostatni posiłek był w miarę spoko; hot-dog i lód śmietankowy (cena zamykała się w 3zł wiec się opłaca). Padły pierwsze strzały. Spojrzeliśmy na siebie ze Svenem, widziałem tylko jego uśmiech i małe brązowe oczka, powiedziałbym nawet tekturowe. Od razu wiedzieliśmy co robić. Unieśliśmy pozostałość tekturowego podestu i używając go jako osłony zaczęliśmy przebijać się przez tłum. W powietrzu świszczały ołówki. Parę z nich przebiło tekturową osłonę i uderzyło mnie w pierś i brzuch. Na sekundę wyjrzałem zza naszej osłony… Na placu panował popłoch, niebiescy uciekali do swoich kamienic. Oddziały partyzanckie żółtoworkowców atakowały bez namysłu. Wyłapywali mieszczan i bili ich do nieprzytomności piszczącymi pałkami bejsbolowymi. Dopiero po półgodzinie na ulice zaczęły wychodzić zbrojne oddziały króla. Razem ze Svenem dobiegliśmy do wyjścia z placu. Zgodnie z planem mieliśmy dostać się do torów kolejowych łączących dział Kuchnia z działem Pokój dzienny, złapać pociąg i na miejscu docelowym zniszczyć tory pozbawiając oddziały niebieskich dostaw amunicji. Kiedy byliśmy przy torach pociąg już się do nas zbliżał. Na czele czarna lokomotywa na piszczących drewnianych kółkach, potem zielony, niebieski i czerwony wagonik połączone magnesami. Wskoczyliśmy do zielonego. Po godzinie byliśmy na miejscu. Podobno żółci odbili Plac Niebieski i kierowali się na dział zieleni. Tam mieli się przegrupować i czekać na dalsze rozkazy. Dotarliśmy. Zeskoczyliśmy z drewnianego wagonika i od razu podeszliśmy do torów. Ja złapałem jeden koniec, Sven drugi i podnieśliśmy kawałek drewnianego torowiska tworząc w nim potężną lukę. Tory łączyły się jak puzle więc nie było większego problemu. Z tego miejsca ruszyliśmy do zatoki. W basenie z kolorowymi kuleczkami już czekał na nas statek. Stało przed nim dwóch potężnych żółtoworkowców. ,,Przepustki !”- krzyknęli. Byliśmy przygotowani. Razem ze Svenem wyjęliśmy karty Ikea Family uprawniające do zniżki na zestaw obiadowy i przepływu partyzanckim okrętem bojowym. Przepłynęliśmy dwa metry i wysiedliśmy. Tyle bowiem miał cały basen. Dotarły do nas wiadomości, że oddziały zaczęły szturmować dział Sypialnia nie pozostawiając żadnego niebieskiego przy życiu i kierowały się w naszą stronę. Wtedy zorientowałem się, że coś jest nie tak. Zbliżaliśmy się do kas. Ostatni punkt. Granica cywilizacji Ikea. Dotarło do mnie, że godzinę temu sklep został otwarty. Za kasami w kolejkach po hot-dogi wstydu, zapiekanki hańby i lody żenady stali ludzie. Nie mogli się dowiedzieć o moim dziele. Dotarliśmy ze Svenem do kas. Wtedy zamarłem. Część osób odwróciła się i patrzyła na nas. W żółtych workach z opaską na ramieniu ze znaczkiem literki ,,i’’ z klopsem w podstawie. Oznaczało to Ikea Klopsząca i stało się symbolem powstania. Sven nie wiedział co się dzieje, krzyknąłem do niego aby dał mi plany szturmu. Podał małą białą książeczkę z napisem ,,Instrukcja montażu podstawki Resistänce” Nie mogłem tego zrozumieć więc wyjebałem ją do śmieci niczym szanujący się polski majsterkowicz, wiedziałem że to będzie masakra. Sven spytał łamiącym się głosem ,,Czy to jest to miejsce, gdzie kończy się świat który znamy ? Zapytałem go skąd to wie. Powiedział, że kiedy był mały przychodził tutaj i patrzył spod szafy pełen podziwu, zawsze zastanawiając się co jest za tymi obrotowym portalem (to były drzwi). Wtedy powiedział: ,, Odkąd pamiętam śledzę twoje poczynania. Znalazłem kiedyś pokój gdzie siedział pewien człowiek. Nie miał on na sobie worka, lecz jakiś dziwny strój. Patrzył całymi dniami w małe ekraniki gdzie widział cały świat z góry. Ojciec opowiadał mi o wielkim stwórcy, który włada dniem i nocą patrząc na nas właśnie z góry, wysłuchuje naszych modlitw i pozwala nam istnieć. Mówił mi, że pewnego dnia zsstąpi z sufitu i uwolni żółtoworkowców od potwornego uciśnienia niebieskich plugawców. TO byłeś ty. Kiedy cię odnalazłem, wiedziałem, że muszę spowodować abyś opuścił swoje królestwo i pomógł nam. Dlatego przez miesiące rozkładałem pluszowe kalafiory po całym kraju. Wiedziałem, że zgodnie z legendą Ojca Założyciela osady szczególnie je sobie upodobałeś i byłem pewien, że cię przywołają. Teraz jesteśmy tu razem na granicy świata, poprowadź mnie…” No to dojebałem. NIe wiem co gorsze, to że myślą, że upodobałem sobie te jebane kalafiory czy to, że trzeba to było zakończyć. Złapałem łyżkę do butów w kształcie węża, Sven zaczął krzyczeć, że proroctwo się spełnia i władający wężami nas wybawi. Rozbawiło mnie to niczym bajka na karton Network, ale nie pora na śmiechy zaraz zbiegną się tu hordy degeneratów w żółtych workach na sobie. Czas na plan awaryjny.. ostateczne unicestwienie. Powiedziałem Svenowi, że to koniec, ludzie nie mogą się dowiedzieć o ich istnieniu. (Na ten czas na tyle skutecznie się chowali, a klienci byli tak zajęci tymi beznadziejnymi zakupami, że nie zauważyli, że u ich boku powstaje cywilizacja.) Powiedziałem mu, żeby zatkał uszy. Pobiegłem szybko do mojego pokoiku. Na kamerach widziałem setki żółtych maszerujące z bronią w kierunku kas. Złapałem za mikrofon, odpaliłem megafony w sklepie na pełen regulator. Przyłożyłem usta do majka i szepnąłem ,,Pójdź człowieku za mym głosem, umrzyj teraz jak klops z sosem” i przełamałem łyżkę do butów na pół z głośnym trzaskiem. Zaczęło się, początek końca. Głośniki zaryczały, na te słowa hordy cywilizacji Ikea zamarły i ruszyły w kierunku restauracji. Tam dokonywali zbiorowego samobójstwa podcinając sobie tętnice szyjne nożami i wskakując po tym do pieców na szynkę świąteczna. Jeden za drugim jeden za drugim. Zastanawiacie się jak to możliwe. Otóż kiedy zacząłem tworzyć moje dzieło wiedziałem, że może nadejść taki moment kiedy będę musiał je unicestwić. Codziennie w nocy puszczałem przez megafony ten tekst i korzystając z podświadomej manipulacji oraz sztuki hipnozy udało mi się wytworzyć u nich odruch warunkowy. Polegał on właśnie na natychmiastowym samobójstwie gdy usłyszą te słowa zakończone strzałem z łyżki do butów. Płakałem kiedy widziałem upadek mego dzieła. Odwróciłem się i ruszyłem do wyjścia, tego samego dnia złożyłem wypowiedzenie. Wiedziałem, że tylko Sven przeżyje. Nikt z ludzi nie dowiedział się o cywilizacji Ikea, czasami tego żałuję, że nie oznajmiłem tego światu, mogliśmy się wiele od nich nauczyć. Przez 3 miesiące po Ikeapokalipsie Sven sprzątał to co pozostało po cywilizacji. Zbiorowe mogiły żółtoworkowców w postaci worków w koszach stanęły za wejściem do sklepu. Kurchany niebieskoworkowców pozostały przy kasach, na ostatnim odludziu cywilizacji oddzielnie płatne, Sven widać żywił urazę nawet po klęsce imperatorów. Zapasy skarbca królewskiego tj. serki cheddar i gorgonzola oddał do restauracji gdzie te leżą po dziś dzień. Ostatecznie słuch po nim zaginął. Do tej pory kiedy chodzę do Ikei za każdym razem gdy biorę żółty worek łza spływa po moim policzku. Z westchnieniem wspominam niesamowitą historię tego miejsca. Kiedy wychodzę zawsze też kupuję jeden niebieski worek i zabieram do domu, mimo wszystko niebiescy byli również moimi dziećmi. …

    2 LATA PÓŹNIEJ

    Tydzień temu zacząłem prace jako ochroniarz w Obi. Tutaj jest zdecydowanie spokojniej. Aczkolwiek dzisiaj kiedy przed zamknięciem sklepu robiłem ostatni obchód w dziale ceramiki łazienkowej coś leżało na ziemi. Nie byłem pewien co to jest więc poszukałem latarki. Snop światła przesunął się po pułkach z terakotą i trafił na podłogę. Tak to był on… pluszowy kalafior. Do stópki miał przyczepioną notatkę. Podniosłem go i przeczytałem: „Zabrałeś mi mój dom i gołymi rękami kazałeś chować zmarłych. Nie jesteś Bogiem lecz tyranem. Wiedz, że jestem tu, obserwuję cię i czekam na twój ruch. Zemszczę się, podpisano Sven”. W tym momencie wiedziałem, że dzisiaj drzwi Obi zamkną się niechcący wcześniej, a Ikea była tylko początkiem.
    Co się odjebalo to nie mogę. Słuchajcie potrzebowałem pracy na szybkości bo już musiałem się żuli prosić żeby mi na bułkę tarta pożyczyli to sobie ja sklejałem w domu i dwa chleby miałem ale chuj nie o tym. Trafiła się fucha, jako ochroniarz w ikeii. Wszystko zajebiście, rozmowa kwalifikacyjna poszła gładko. Generalnie praca ekstra, mało roboty patrzysz tylko czy ktoś czegoś nie zajebał, a nawet jeśli to i tak wyjebane, tam wszystko jest z tektury i jest warte nie więcej niż 15 zł, nawet z doniczek stalowych można składać samolociki i puszczać bo są kurwa z papieru. Wszystko było generalnie super aż wydarzyło się coś dziwnego. Ja zawsze zamykałem sklep o 23:00 koniec zmiany klucze do drzwi ostatni obchód i do domu. To był piątek pamietam. Jak gdyby nic dopełniłem obowiązku i wyjebałem na chatę. Nie wiedziałem o jednym. Ze niechcący w środku zamknąłem jakieś małżeństwo. Kurwa obsrałem się totalnie. Telefon od menadżera ,,coś dojebał alarm w restauracji włączony jacyś ludzie łażą i wpierdalaja klopsy na zimno z sosem żurawinowym i świąteczna szynkę za 12,99 pln. Zapierdalam swoim Lanosem o 3 w nocy pod sklep i słuchajcie. Wchodzę do środka odpalam latarkę idę do restauracji, wyjebałem się jeszcze o maskotkę kalafiora po drodze i przypierdolilem głową o szafkę ,,Steven”. Wbijam do restauracji i słyszę szepty. No to krzyczę halo proszę wypierdalać tutaj ochrona. Nagle jeb dostałem czymś w głowę, wydaje mi się ze był to wałek do racuchów ,,Jonan” ale nie jestem pewien. Obudziłem się o 6 kiedy miałem otwierać sklep. Jak gdyby nigdy nic otwarłem i zacząłem przeglądać kamery. Myślałem ze jebne. Dwoje nagich ludzi zapierdala po magazynie i zbierają pudła i poskładane meble kuchenne. Mimo wszystko zaciekawiło mnie to. Oglądałem te kamery cały dzień. Słuchajcie, okazało się ze zbierali te meble i zanosili je takiego miejsca w magazynie gdzie nikt nie zagłada. Dział ogrodzenie. Odziani w żółte plastikowe worki z logo sklepu popierdalają z kawałkami mebli i układają je w jakieś dziwne budowle. I co mi odjebalo XD Wpadłem na pomysł. Tego dnia specjalnie zamknąłem sklep z trzema osobami w srodku plus te dwie co już były. Byłem zszokowany gdy wróciłem nad ranem i robiąc obowiązkowy obchód po magazynie znalazłem małą tekturowa zagrodę wykonaną z płotka Josë. W środku były pluszowe marchewki i jeże. Nie jestem pewien ale chyba na ziemi była jakaś zieleń, a dziwne bo można nabyć ją tylko w dziale zieleni… Nagle z ciemności wypadła jakaś postać i zaczęła coś krzyczeć wydaje mi się ze po nordycku, może nawet szwedzki, ale tak jakby słyszałem tylko nazwy mebli przyrządów zabawek które sprzedaje sklep. To był ten gość którego wczoraj zamknąłem, z włócznia zrobioną z włosów i ołówków. Zacząłem spierdalac co sił w nogach, poślizgnąłem się na stolcu, chyba ludzkim. Nagle goniły mnie trzy osoby, ubrane w żółte worki, prawie rozwalili drzwi do pokoiku ochroniarza gdy się w nim zamknąłem. Zniknęli w sumie tez nie wiem kiedy. Do końca dnia obserwowałem ich na kamerach. O ja jebe co tam się działo. Zaczęli od budowy prymitywnej chaty z biurka szkolnego Skagër i szafki Ölle. Sypali jakieś ziarna do zagrody z pluszowymi marchewkami i jeżami. Coś zbierali, wydaje mi się ze to były ołówki i papierowe taśmy miernicze i tworzyli z nich prymitywne narzędzia. To było niesamowite. Oni zaczęli tworzyć coś. Byłem w szoku. Zacząłem zamykać coraz więcej ludzi w sklepie. Zaczynałem od pojedynczych rodzin, naczęściej 2+1. Potem doszli staruszkowie a na końcu same dzieci. Przez te 3 miesiące zaczęła powstawać jebana cywilizacja. Powstawały domy z tektur i biurek, zagrody z pluszowymi zwierzętami. Żywili się klopsami i sosem żurawinowym. To było niesamowite. Ja tylko obserwowałem z daleka. Jak Bóg. Moje dzieci, tam w magazynie. Kiedy odkryli pierwsze niebieskie worki(dodatkowo płatne) powstała kasta mieszczan. Zamożni cywile społeczeństwa magazynu przywdziewali niebieskie worki czym zyskiwali szacunek i dostęp to dodatkowych zapasów szynki świątecznej i puree. Po kolejnych 2 miesiącach w magazynie powstało koloseum. Tak kurwa koloseum. Zbudowane z tektury i stołów Fälœ. Ja tylko patrzyłem. Widziałem walki na ołówki i wałki do naleśników Tœnyñ. Nie raz wydawane były wyroki śmierci, zwłoki trafiały do śmietników Käny i wyjeżdżały na wózkach przemysłowych do rzeki obok sklepu. Po miesiącu powstawały pierwsze środku transportu. Rydwany z wózków zaprzęgnięte w no właśnie w żółtoworkowców. Nie wspomniałem ze na przestrzeni czasu niebiescy totalnie zawładnęli żółtymi. Obcięli wysokie stanowiska urzędowe na działach wystroju niszcząc żółtych i zaciągając ich do katorżniczej pracy przy uprawie fikusów Fykön i struganiu ołówków. Ja tylko patrzyłem. Zaczęły powstawać kolejne miasta. Najpiękniejsze było miasto Skyën, w dystrykcie dziecięcym. To tam powstała pierwsza kolej drewniana, a wagony słuchajcie były połączone innowacyjnym systemem magnetycznych kulek. To było piękne. Wielcy naukowcy pracowali na dziale biuro tworząc genialne projekty urządzeń użytku domowego i nadając im adekwatne wyśmienite nazwy. Szczególnie pamietam wyciskacz do owoców Dildö, który dzięki regularnym wibrującym ruchom penetrował owoc i wyciskał z niego wszystkie soki. Lubialem patrzeć tez kiedy szlakiem handlowym (obok wyjścia ewakuacyjnego) przemykały kordony kupieckie na wózkach przemysłowych sprzedając swoje genialne wyroby: obrazy z działu sztuka które w rzeczywistości są zdjęciami, stoliki Chöj i inne. Przełomem było wynalezienie broni palnej, do tej pory mianowicie wojska posługiwały się procami Pyždä miotajacymi kolorowymi kamyczkami z działu wystroju wnętrz. Patrzyłem na nich z miłością. Wyznaczałem im wszystkie błędy, ale też karałem za przewinienia. Uwielbiałem jak coś odjohnpaulili zgasić im światła w magazynach. Co tam się odpierdalalo XD Zwoływano posiedzenie starszyzny niebieskoworkowej. Przyjeżdżali kapłani z całego sklepu. Dział łazienka, kuchnia, salon, pokój dziecięcy itd. Padali na kolana i odmawiali jakieś modlitwy chuj wie co włączałem im światło po 5 minutach. Raz to nawet włączyłem, oni radość, krzyki, składają w ofierze pluszaki w kształcie słoni Elepchöy. A ja jeb i im gaszę. O kurwa. Wzięli tych kapłanów i ich zaczęli napierdalać mieszalnikami do mas cukierniczych, a potem ucięli im głowy i wywiesili zamiast kloszy do lamp Decäpitaciö. Od tamtej pory już im nie wyłączałem tego światła. Zaczęło mnie frustrować kiedy zauważyłem ze niebieskoworkowcy znęcają się nad żółtoworkowcami wyjątkowo perfidnie. Nie wiem czemu ale upodobali sobie zabawę jak to nazwali Dåjdöpy. Polegało to ma tym że jeden żółty wkłada swoją piętę drugiemu w odbyt i śpiewa pieśni opiewające niebieskich monarchów, podczas gdy sklinczowany kolega wyjękuje mu muzykę pod rytm. Wyjątkowo perfidne ale muszę przyznać ze mnie zaciekawiło. Powoli rodziły się kolejne miasta, a rozwój technologiczny zdawał się nie mieć końca. Zamykałem ich coraz więcej. Raz nawet miałem bekowy pomysł i przed megafonem postawiłem paproć Fjuttëk i podpaliłem ją. Jak przechodził jeden z żółtych to zacząłem napierdalać przez megafon: Jam jest pan twój itd. Skurwysyn spisał 10 przykazań na drzwiach od szafki Skagërr i spierdolil z 40 innymi żółtymi z niewoli z działu sprzętu kuchennego. Wszystko zaczęło się pierdolić kiedy wpadłem na naprawdę debilny pomysł. Byłem tak zafascynowany swoim tworem, że postanowiłem wejść w niego całością. Rozpocząłem przygotowania. Zwracałem uwagę na ich zachowanie, zwyczaje i tradycje. Najgorsze było poznanie tego debilnego języka. Ja naprawdę nie rozumiem jak można każdą rzecz nazwać inaczej i to jeszcze jakimś pseudo imieniem. Kurwa przecież krzesło obrotowe to powinno być krzesło obrotowe a nie jakiś Gönter Skålle. To tak jakby nie wiem na prysznic mówić Mariusz Wrona, posrane. Ale do rzeczy. Zajęło mi to 4 miesiące i w końcu stwierdziłem, że jestem gotowy. Rozebrałem się w moim pokoju do naga i ubrałem worek. No właśnie, to był mój pierwszy błąd. Nie miałem niebieskiego tylko żółty. Stwierdziłem, że nie będzie przypału, jeszcze ostanie spojrzenie na kamery i w drogę. Był już świt (zaczynalem włączać lampy w magazynie) , wyślizgnąłem się z kanciapy i pewnym krokiem ruszyłem do miasta. Mój Boże to było niesamowite. Piękne kamienice z rzeźbionymi w kartonie i drewnie wykończeniami. Freski przedstawiające słynnych niebieskoworkowców malowane farbami plakatowymi Färben. Karczmy, targi, sklepiki, koszary… po prostu wszystko. W oddali horyzont przysłaniały potężne mury (tekturowe) zamku Ulëvall. Zaczęło mi być trochę zimno bo klimatyzacja działa ,a ja miałem na sobie tylko plastikowy worek, z dziura na prawym pośladku, która później dała o sobie mocno znać. Tak, dziura na dupie bohaterem. Wszedłem się ogrzać do karczmy. W środku płonął elektryczny kominek Kämy, podszedłem do baru i poprosiłem o słynny i wszystkim znany pseudocydrowy pośredni metabolit cyklu mocznikowego zwany napojem gruszkowym. Kobieta za ladą nalała mi do tekturowego kufla trochę trunku. Zaraz jednak zamókł i poszło wszystko w pizdu co mnie sfrustrowało nie ukrywam. Nie wiem, ale jakiś byłem podminowany wtedy, wstałem wziąłem ten ochłap papieru, złapałem żółtka obok i włożyłem mu go w usta (ten mokry kubek) Nastała cisza. Tak… zapomniałem. Zrobiłem coś co może zrobić tylko niebieskoworkowiec mimo, że doskonale znałem ich kodeksy. Skarciłem żółtego samemu będąc odziany w worek wstydu (tak na to mówili niebiescy) Do karczmy wpadło czterech zbrojnych. Powiedzmy zbrojnych mieli oprócz worków, plastikowe pojemniki na śniadania w kształcie jamnika jako dopełnienie zbroi. A lali mnie piszczącymi pluszowymi pałkami bejsbolowymi. I nawet nie sam ból jak ten żałosny dźwięk pip.. pip… pip spowodował ze nie mogłem wytrzymać. Zacząłem uciekać wybiegłem przed karczmę i długa w dział szaf na ubrania. Los chciał ze znowu wyjebałem się na pluszowym kalafiorze… Już mnie mieli. Ocknąłem się w czymś co wyglądało jak…jak ładnie urządzona kuchnia. Okazało się ze to pokój spotkań z królem. No właśnie z królem. Dotarło do mnie ze przez ten czas kiedy obserwowałem sobie pobieżnie cała cywilizacje. Oni zdążyli wybrać sobie jakiegoś cwelca na króla. Znowu się wściekłem. Przecież to ja jestem Bogiem, ja ich stworzyłem. I wtedy wszedł on. Cały na tekturowo. Na szyi miał taki naszyjnik z makaronu a na niego nawleczone były 4 klopsy w sosie żurawinowym, w sumie zajebiste. Na plecach miał szatę z bawolej skory z działu dekoracji, wtedy dowiedziałem się ze można coś takiego nabyć w tym gównosklepie XD Na palcach miał te takie zabaweczki kukiełki do teatrzyku. Na każdym inna. Był lis, niedźwiedź i piesek. Jako korona służył mu świecznik na świece zapachowe. Myślałem ze skisne, ale musiałem utrzymać pozory, przecież jakbym coś dojohnpaulił to by mnie spalili na jakiś tekturowym stosie czy ki chuj. Wszedł i mówi. -Jak cie zwą ? -wymyśliłem na poczekaniu i mówię ,,Skågger” Król zamarł. Szepnął coś do swojego dryblasa i nagle zbiegło się z 20 osób do tej kuchni o wymiarach 3×3 metry, Wiec myślałem ze się zesram bo wszyscy stali i byli do siebie przytuleni. Śmierdziało gównem bo zleciało się jeszcze paru żółtych wieśniaków, ale wytrzymałem bo nie w czepku urodzony wiecie o co cho. Król lekko przyduszony zaczął mówić -Czy ty jesteś ten Skågger który wykonał Ånuslöp. Zgłupiałem i odruchowo powiedziałem -Jå (czyli tak) No i wtedy był drugi błąd. Podeszło trzech gości i wrzucili mnie do wózka i zaczęli gdzieś wieźć. Po godzinie dojechaliśmy. Poznałem to miejsce. To był słynny teatr Amså zaraz obok restauracji. Stałem za kulisami, podeszło do mnie dwóch niebieskoworkowców i zaczęli mnie witać i gratulować odwagi. Powiedzieli że ostatnia osoba która pojęła się Ånuslöp marnie skończyła więc darzą mnie jeszcze większym szacunkiem. Zgłupiałem i spytałem co to jest ten ,,Anuslöp”. Wytłumaczyli… po czym myślałem ze strzelę sobie w łeb jebanym ołówkiem. Otóż ten tak zwany wyczyn. Polega na tym ze na oczach króla i 500 osób które zasiadają w tekturowym teatrze. Mam oddać stolec do worka który mam na sobie. Potem stanąć na rękach tak żeby nie wypadł z worka. To był moment w którym wiedziałem, że muszę zdupcać. Ale nie było jak, wszędzie stały straże. Powiedziałem sobie przysłowiowe YOLO. Podobno jeśli ten trick się powiedzie miałem otrzymać pokaźną wypłatę ze skarbca państwowego. Nie wiem czy wspomniałem, ale w owym miejscu walutą były panierowane serki cheddar i gorgonzola. To był też moment kiedy zwątpiłem w swoje dzieło i trochę mi się zrobiło smutno i wstyd zarazem, ale dobra wracając do historii. Okazało się, że jeśli wyczyn się nie powiedzie mam zostać stracony następnego dnia. Stanąłem na środku sceny. Nie widziałem nic tylko małe punkciki na środku. To chyba były waniliowe świece zapachowe otaczające króla. Używali ich jako pochodni i źródła światła. Zrobiło mi się niedobrze. Zawsze tak miałem w stresie. W sumie moje życie wisiało na kablu. Wiedziałem ze muszę to zrobić. Spiąłem się. Totalne skupienie. Nigdy nie umiałem srać na zawołanie, ale teraz nagle objawiła się ta umiejetność. Zesrałem się. Na mokro. Szkurwa… zapomniałem że jadłem 8 hotdogow wcześniej. Kosztowało mnie to 8 zł i byłem najedzony wiec niby profit. Poczułem to masakryczne ciepło na pośladkach i chłód na twarzy. Dobra połowa już za mną pomyślałem. Chce mi się potwornie rzygać ale jeszcze tylko na ręce i spierdalam. Serki zatrzymam ale tylko cheddary bo gorgonzola to gowno. No i właśnie… Pamiętacie tą dziurę o której wspominałem ? Dokładnie tak, w sekundę cała zawartość worka wylała się na tekturową scenę hucznie przy tym pykając. Cisza… nastała cisza… Pierwsze co przyszło mi do głowy to ,,Spierdalaj stary” i tak też zrobiłem. Odwróciłem się na jednej nodze i rura. Los chciał, że lewa stopa poślizgnęła się na gównie (chociaż tyle że własne to mniejszy ból) wytrącając mnie z równowagi. Przebiegłem 3 metry i …. No właśnie. Znowu wyjebałem na tym zasranym kalafiorze i zadupcyłem głową w półkę Sophä. Kto to rozrzucał nie wiem, ale poprzysiągłem sobie wtedy, że go znajdę i zniszczę. Zostałem pojmany. Mój umysł przepełniała czytsa nienawiść do pluszowych kalafiorów. W drewnianej celi która w rzeczywistości była szafą do garderoby spotkałem pewnego człowieka. Mówił że ma na imię Sven. Tak jak ja, miał być stracony następnego dnia. W pewnym momencie niewiadomo czemu zaczął się masturbować, ale kazałem mu przestać bo już miałem naprawdę dosyć wrażeń tego dnia. Zacząłem opowiadać mu wszystko. Cała prawdę o powstaniu cywilizacji. Na początku nie wierzył, ale potem zaczął opowiadać swoją historie. Sven był żółtoworkowcem. Pracował na polu z fikusami i storczykami. W sumie nic tam nie robił bo są nawadniane przez system komputerowy, ale nie mówiłem mu tego bo by chyba ochujał na taką informacje. Pewnego dnia jego pan oskarżył go o kradzież szwedzkiego torcika nugatowego z chrupką posypką. Sven zarzekał się że to na pewno nie on skradł tą delicje. Jednak jego pan skatował go drewnianym młotkiem do wbijania plastikowych walców (ta zabawka dla dzieci wiecie co) i wezwał straże które wtrąciły go do tej celi. Opowiadał mi jak kasta żółtoworkowców jest uciśniona przez niebieskich. Do czego są zmuszani. Koloseum, zabawianie króla i najgorsze czego się dowiedziałem. Okazało się, że Ånuslöp odbywa się co dwa dni, a król i mieszczanie tylko wciskają nędzny kit aby wyłapać jak najwiecej ofiar. Nie mogłem do tego dopuścić. Wiedziałem co musimy zrobić. Wraz ze Svenem zaczęliśmy spiskować przeciwko niebieskim i królowi. To była najwyższa pora. Zgodnie z naszym planem rozesłaliśmy listy i jutro w getcie na dziale sypialnia miało wybuchnąć powstanie. Już wiedziałem ze zapisze się na kartach historii cywilizacji Ikea krwią i potem. Położyliśmy się spać, lecz ani ja ani Sven nie mogliśmy usnąć z wrażenia. Zaczął się znowu masturbować. Rzuciłem w niego łyżka i przestał. Podłożyłem pod kark piankową poduszkę Töt ,,Tak, jutro świat będzie inny” pomyślałem. Zanim usnąłem ostatnia rzecz którą zobaczyłem ,to że w drugiej ręce Sven trzyma zielonego pluszowego kalafiora. Była gdzieś godzina 7 rano. Nie byłem w stanie określić, ponieważ nikt nie zgasił światła w sklepie przez co tym debilom wydawało się, że w ogóle nie nastała noc. Słyszałem, że coś tam mówili o boskim znaku gniewu itd. . Oj owszem byłem wkurwiony. Do celi wpadło dwóch strażników, krzyknęli, że już czas. Wstałem razem ze Svenem, poszliśmy się odlać w narożniki szafy i ruszyliśmy zakuci w tekturowe kajdany. Na razie wszystko zgodnie z planem i nikt niczego się nie spodziewał. Wyszliśmy na Plac Niebieski gdzie miała odbyć się egzekucja. Kat stał przy maszynie, nie wiem czy kojarzycie takie hydrauliczne tłoki na końcu których zamontowana jest drewniana dupa. ,,Siadają’’ one tą dupą na fotelu setki tysiące razy i ku wszechobecnemu zadowoleniu klienta pokazują jak wytrzymałe są te meble z papieru. Ci geniusze korzystają z tego jako maszyny do egzekucji wkładając głowę skazańca między drewnianą dupę, a fotel, a ta uciska i uciska dopóki nie rozjebie ci głowy. Nie powiem, poczułem lekką dumę. Druga maszyna była dla Svena, działała tak samo, lecz otwierała szafkę setki tysięcy razy. Jego głowa miała być w połowie włożona do szafki i dalej miażdżona, czaicie o co cho. Zostaliśmy ustawieni na tekturowym podeście na czas czytania oskarżeń. Ważę nieco ponad 90kg wiec po 3 sekundach podest jebnął i staliśmy nagle ze Svenem otoczeni tekturową ścianką na wysokości pępka. Kat odczytywał oskarżenia, które były rzecz jasna absurdalne jak cała sytuacja. Kradzież 5 pluszowych koni i jednego słonia ze stadniny królewskiej, zjedzenie 2 klopsów bez sosu żurawinowego, rozlanie dwóch litrów napoju o smaku bzu itd. Wszystko było zmyślone, ale tak właśnie byli sądzeni żółci. Fałszywe oskarżenia, które obciążone były karą śmierci. Brak możliwości jakiejkolwiek obrony, tylko ostatni posiłek był w miarę spoko; hot-dog i lód śmietankowy (cena zamykała się w 3zł wiec się opłaca). Padły pierwsze strzały. Spojrzeliśmy na siebie ze Svenem, widziałem tylko jego uśmiech i małe brązowe oczka, powiedziałbym nawet tekturowe. Od razu wiedzieliśmy co robić. Unieśliśmy pozostałość tekturowego podestu i używając go jako osłony zaczęliśmy przebijać się przez tłum. W powietrzu świszczały ołówki. Parę z nich przebiło tekturową osłonę i uderzyło mnie w pierś i brzuch. Na sekundę wyjrzałem zza naszej osłony… Na placu panował popłoch, niebiescy uciekali do swoich kamienic. Oddziały partyzanckie żółtoworkowców atakowały bez namysłu. Wyłapywali mieszczan i bili ich do nieprzytomności piszczącymi pałkami bejsbolowymi. Dopiero po półgodzinie na ulice zaczęły wychodzić zbrojne oddziały króla. Razem ze Svenem dobiegliśmy do wyjścia z placu. Zgodnie z planem mieliśmy dostać się do torów kolejowych łączących dział Kuchnia z działem Pokój dzienny, złapać pociąg i na miejscu docelowym zniszczyć tory pozbawiając oddziały niebieskich dostaw amunicji. Kiedy byliśmy przy torach pociąg już się do nas zbliżał. Na czele czarna lokomotywa na piszczących drewnianych kółkach, potem zielony, niebieski i czerwony wagonik połączone magnesami. Wskoczyliśmy do zielonego. Po godzinie byliśmy na miejscu. Podobno żółci odbili Plac Niebieski i kierowali się na dział zieleni. Tam mieli się przegrupować i czekać na dalsze rozkazy. Dotarliśmy. Zeskoczyliśmy z drewnianego wagonika i od razu podeszliśmy do torów. Ja złapałem jeden koniec, Sven drugi i podnieśliśmy kawałek drewnianego torowiska tworząc w nim potężną lukę. Tory łączyły się jak puzle więc nie było większego problemu. Z tego miejsca ruszyliśmy do zatoki. W basenie z kolorowymi kuleczkami już czekał na nas statek. Stało przed nim dwóch potężnych żółtoworkowców. ,,Przepustki !”- krzyknęli. Byliśmy przygotowani. Razem ze Svenem wyjęliśmy karty Ikea Family uprawniające do zniżki na zestaw obiadowy i przepływu partyzanckim okrętem bojowym. Przepłynęliśmy dwa metry i wysiedliśmy. Tyle bowiem miał cały basen. Dotarły do nas wiadomości, że oddziały zaczęły szturmować dział Sypialnia nie pozostawiając żadnego niebieskiego przy życiu i kierowały się w naszą stronę. Wtedy zorientowałem się, że coś jest nie tak. Zbliżaliśmy się do kas. Ostatni punkt. Granica cywilizacji Ikea. Dotarło do mnie, że godzinę temu sklep został otwarty. Za kasami w kolejkach po hot-dogi wstydu, zapiekanki hańby i lody żenady stali ludzie. Nie mogli się dowiedzieć o moim dziele. Dotarliśmy ze Svenem do kas. Wtedy zamarłem. Część osób odwróciła się i patrzyła na nas. W żółtych workach z opaską na ramieniu ze znaczkiem literki ,,i’’ z klopsem w podstawie. Oznaczało to Ikea Klopsząca i stało się symbolem powstania. Sven nie wiedział co się dzieje, krzyknąłem do niego aby dał mi plany szturmu. Podał małą białą książeczkę z napisem ,,Instrukcja montażu podstawki Resistänce” Nie mogłem tego zrozumieć więc wyjebałem ją do śmieci niczym szanujący się polski majsterkowicz, wiedziałem że to będzie masakra. Sven spytał łamiącym się głosem ,,Czy to jest to miejsce, gdzie kończy się świat który znamy ? Zapytałem go skąd to wie. Powiedział, że kiedy był mały przychodził tutaj i patrzył spod szafy pełen podziwu, zawsze zastanawiając się co jest za tymi obrotowym portalem (to były drzwi). Wtedy powiedział: ,, Odkąd pamiętam śledzę twoje poczynania. Znalazłem kiedyś pokój gdzie siedział pewien człowiek. Nie miał on na sobie worka, lecz jakiś dziwny strój. Patrzył całymi dniami w małe ekraniki gdzie widział cały świat z góry. Ojciec opowiadał mi o wielkim stwórcy, który włada dniem i nocą patrząc na nas właśnie z góry, wysłuchuje naszych modlitw i pozwala nam istnieć. Mówił mi, że pewnego dnia zsstąpi z sufitu i uwolni żółtoworkowców od potwornego uciśnienia niebieskich plugawców. TO byłeś ty. Kiedy cię odnalazłem, wiedziałem, że muszę spowodować abyś opuścił swoje królestwo i pomógł nam. Dlatego przez miesiące rozkładałem pluszowe kalafiory po całym kraju. Wiedziałem, że zgodnie z legendą Ojca Założyciela osady szczególnie je sobie upodobałeś i byłem pewien, że cię przywołają. Teraz jesteśmy tu razem na granicy świata, poprowadź mnie…” No to dojebałem. NIe wiem co gorsze, to że myślą, że upodobałem sobie te jebane kalafiory czy to, że trzeba to było zakończyć. Złapałem łyżkę do butów w kształcie węża, Sven zaczął krzyczeć, że proroctwo się spełnia i władający wężami nas wybawi. Rozbawiło mnie to niczym bajka na karton Network, ale nie pora na śmiechy zaraz zbiegną się tu hordy degeneratów w żółtych workach na sobie. Czas na plan awaryjny.. ostateczne unicestwienie. Powiedziałem Svenowi, że to koniec, ludzie nie mogą się dowiedzieć o ich istnieniu. (Na ten czas na tyle skutecznie się chowali, a klienci byli tak zajęci tymi beznadziejnymi zakupami, że nie zauważyli, że u ich boku powstaje cywilizacja.) Powiedziałem mu, żeby zatkał uszy. Pobiegłem szybko do mojego pokoiku. Na kamerach widziałem setki żółtych maszerujące z bronią w kierunku kas. Złapałem za mikrofon, odpaliłem megafony w sklepie na pełen regulator. Przyłożyłem usta do majka i szepnąłem ,,Pójdź człowieku za mym głosem, umrzyj teraz jak klops z sosem” i przełamałem łyżkę do butów na pół z głośnym trzaskiem. Zaczęło się, początek końca. Głośniki zaryczały, na te słowa hordy cywilizacji Ikea zamarły i ruszyły w kierunku restauracji. Tam dokonywali zbiorowego samobójstwa podcinając sobie tętnice szyjne nożami i wskakując po tym do pieców na szynkę świąteczna. Jeden za drugim jeden za drugim. Zastanawiacie się jak to możliwe. Otóż kiedy zacząłem tworzyć moje dzieło wiedziałem, że może nadejść taki moment kiedy będę musiał je unicestwić. Codziennie w nocy puszczałem przez megafony ten tekst i korzystając z podświadomej manipulacji oraz sztuki hipnozy udało mi się wytworzyć u nich odruch warunkowy. Polegał on właśnie na natychmiastowym samobójstwie gdy usłyszą te słowa zakończone strzałem z łyżki do butów. Płakałem kiedy widziałem upadek mego dzieła. Odwróciłem się i ruszyłem do wyjścia, tego samego dnia złożyłem wypowiedzenie. Wiedziałem, że tylko Sven przeżyje. Nikt z ludzi nie dowiedział się o cywilizacji Ikea, czasami tego żałuję, że nie oznajmiłem tego światu, mogliśmy się wiele od nich nauczyć. Przez 3 miesiące po Ikeapokalipsie Sven sprzątał to co pozostało po cywilizacji. Zbiorowe mogiły żółtoworkowców w postaci worków w koszach stanęły za wejściem do sklepu. Kurchany niebieskoworkowców pozostały przy kasach, na ostatnim odludziu cywilizacji oddzielnie płatne, Sven widać żywił urazę nawet po klęsce imperatorów. Zapasy skarbca królewskiego tj. serki cheddar i gorgonzola oddał do restauracji gdzie te leżą po dziś dzień. Ostatecznie słuch po nim zaginął. Do tej pory kiedy chodzę do Ikei za każdym razem gdy biorę żółty worek łza spływa po moim policzku. Z westchnieniem wspominam niesamowitą historię tego miejsca. Kiedy wychodzę zawsze też kupuję jeden niebieski worek i zabieram do domu, mimo wszystko niebiescy byli również moimi dziećmi. … 2 LATA PÓŹNIEJ Tydzień temu zacząłem prace jako ochroniarz w Obi. Tutaj jest zdecydowanie spokojniej. Aczkolwiek dzisiaj kiedy przed zamknięciem sklepu robiłem ostatni obchód w dziale ceramiki łazienkowej coś leżało na ziemi. Nie byłem pewien co to jest więc poszukałem latarki. Snop światła przesunął się po pułkach z terakotą i trafił na podłogę. Tak to był on… pluszowy kalafior. Do stópki miał przyczepioną notatkę. Podniosłem go i przeczytałem: „Zabrałeś mi mój dom i gołymi rękami kazałeś chować zmarłych. Nie jesteś Bogiem lecz tyranem. Wiedz, że jestem tu, obserwuję cię i czekam na twój ruch. Zemszczę się, podpisano Sven”. W tym momencie wiedziałem, że dzisiaj drzwi Obi zamkną się niechcący wcześniej, a Ikea była tylko początkiem.
    3 2.3K
  • UWAGA STORY TIME

    Witam was moi przyjaciele. Opowiem wam, jak życie pozwoliło mi stać się duchem w mieszkaniu współlokatora mojej dziewczyny.
    Tak, mam loszkę i nawet udało nam się złamać III aksjomat, ale to jest całkowicie nieważne, w tej historii będę przede wszystkim ja i on. Tomek.
    Odkąd dziewczyna poszła na studia mieszkała z Tomkiem, gościem który miał już 30 lat, rodzice kupili mu mieszkanie, ale o utrzymanie musiał zadbać sam. Jak to przedsiębiorczy Polak zamiast iść do normalnej roboty poszedł na kolejny rok swoich gówno wartych studiów (na których był już ogólnie 10 lat, po pewnym czasie stał się jakimś tam "starszym studiów" i jak były w akademiku jakieś inby to ktoś leciał po Tomka, Tomek spuszczał wpierdol i wracał do siebie xD), a pieniądze dostawał za wynajem jednego pokoju + z tego co słyszałem to dorabiał sobie wieczorami na siłowni (inb4 hehe Yankes przyłapał go na kradzieży ręczników xD). Gość spokojny, mało się odzywał, duży, ale w porządku. Z tego co słyszałem przynajmniej.
    Tomka nie ma w domu od rana do późnych godzin, przez co moja dziewczyna go widuje rzadko, a mi się to nie zdarzało praktycznie w ogóle (przynajmniej chata wolna).
    Właściwie to można powiedzieć, że jestem potworną spierdoliną i nadal pobieram pieniądze od rodziców (od kiedy mame odcięła pępowine i kazała na studia iść zamiast jej podkradam drobne z portfela dziewczynie i Tomkowi xD) a w mieszkaniu tym jestem ponieważ... Tomek o mnie nie wie. Tak, bywa tak rzadko że się nie widzieliśmy nigdy poza momentem, gdy dziewczyna sie tu wprowadzała i pomagałem przenosić rzeczy. Pokój jest dosyć duży i dla 2 osób chciał wynająć za 1200, ale że mieszka tu tylko jedna to obniżył do 900zł. A ja się ukrywam jak karaluch xD
    Zazwyczaj jak wraca do domu to my już śpimy, więc nawet nie może mnie usłyszeć. Nie mam żadnych rzeczy w łazience, buty trzymam w pokoju, kurtkę tak samo. Pranie robię jak go nie ma i rozwieszam w pokoju na lince przewieszonej od okna do klamki od drzwi. Zazwyczaj korzystam z łazienki normalnie, jednak raz się zdarzyło, że strasznie mnie przycisnęło, a on akurat robił sobie żarcie w kuchni (sracz niestety został zamontowany obok) i musiałem szybko zmienić taktykę. Oczywiście próbowałem zatrzymać demona najpierw za pomocą silnej woli, potem za pomocą silnego zwieracza, aż w końcu zakończyłem na siadaniu na pięści, byśmy przypadkiem nie spotkali się w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Na moje nieszczęście do Tomka jakiś znajomy zadzwonił i zaczął z tym telefonem chodzić po całym mieszkaniu, a ja byłem zmuszony stworzyć sobie mały kącik wstydu w pokoju. Od tego czasu przy łóżku mam zawsze butelkę na siusiu oraz pudełko (takie plastikowe na jedzenie z pokrywką kupione w Kauflandzie za 4.99zł) na gówno oraz talk. Po wszystkim zasypuję stolec talkiem (w przypadku wodnistej egzystencji talk zwiększa gęstość, poza tym niweluje brzydkie zapachy), zamykam i jedyne co muszę zrobić, to wynieść je zanim dziewczyna wróci do domu. Z miesiąc temu niestety nie zdążyłem (Tomek zaprosił znajomego i jakieś żarcie robili), więc musiałem przez okno wyrzucić. W związku z tym, że mieszkam na 9 piętrze, gówno to leciało z 5 sekund by pod koniec rozbryzgać sie na chodniku xDDD Właściwie to wg wzoru t=sqrt(2s/a) dla a = 9.81 wychodzi 2.35s, ale mi się wydawało, że to 5 było. Podejrzenia na szczęście spadły na jakiegoś psa pani z 4 piętra, bo przecież nikt nie pomyślał o anonie co sra w pokoju i musiał kupę przed loszką schować xD Przez 2 miesiące rozwieszano więcej kartek przypominających o sprzątaniu gówien po swoich pociechach, potem sprawa ucichła.
    Na początku to moje ukrywanie się przed Tomkiem traktowaliśmy po prostu jako zabawę i z dziewczyną się z tego śmialiśmy że nigdy nie poznam współlokatora, potem jednak zacząłem się obawiać, że jeśli Tomek pozna prawdę to uzna mnie za debila (i będzie kazał płacić 300zł wiecej), szybko ta myśl ze śmiesznej stała się dziwną, a potem przeszła do bycia przerażającą. Zacząłem się go bać. Wymusiłem na dziewczynie, by nic mu o mnie nie mówiła. Najpierw usłyszałem bym się nie wygłupiał, potem że jestem popierdolony, ale chyba zrozumiała moją biedną logikę, dodała do tego fakt, że potrafię się zamknąć w sobie przy dużej liczbie osób, skulić się w kącie i oczekiwać w tej pozycji aż do zniknięcia zagrożenia (tak, jestem aż tak zjebany) i dała mi spokój. Czasem nawet jak Tomek jest w kuchni to zrobi mi kolację. Skończyło się to dopiero, kiedy robiła mi kanapki i usłyszałem jak zapytał, jak ona jest taka chuda a tyle wpierdala, biedna na początku zamieniła to w żart, ale jako że dociekał to na szybko wymyśliła że to problemy z jelitami. Tomek się bardzo przejął (tu powinienem coś zrobić bo z podsłuchu wynikało że chce zamoczyć, ale po 1. nawet mnie nie znał, po 2. co ja, chłopaczyna z nadwagą, mogę zrobić jakiemuś wielkoludowi który mimo mojego tłuszczu ma więcej w łapie niż ja w pasie) i zaczął opowiadać że ma wujka jakiegoś lekarza i on się na tym zna i że w rodzinie był ktoś kto miał straszne problemy z wydalaniem i wujka słuchać nie chciał. Historia trwała z 3 minuty i skończyła się tym, że tę osobę gówno od środka rozsadziło i że to poważna sprawa i niech tego nie lekceważy xDD Loszka podziękowała za dobre słowo i przyszła do mnie. Potem była awantura (po cichu) że to za dużo i ona wychodzi na idiotkę i sam sobie mogę pójść do tej kuchni i że co to za problem z tym płaceniem. Tak kurwa. Szkoda że myślisz że chodzę do roboty podczas gdy jedyne co robię to błagam mamełe o kolejne 100zł bo nie starcza na życie studenckie (oczywiście nie powiedziałem jej, że ze studiów mnie wyrzucili).
    A no właśnie, bo dziewczyna myśli, że ja chodzę do roboty i że stąd mam te mierne zarobki. Trochę źle rozegrałem sytuację, bo zamiast sie przyznać do stulejarskiego życia to postanowiłem pokazać, jak samiec powinien się w związku zachować. Mimo pracy, która mnie nie satysfakcjonuje (powiedziałem że pracuję w call center) odziennie ustawiałem budzik na 7, jadłem śniadanie, myłem się, wychodziłem z nią, ona szła na tramwaj, a ja pod pretekstem pójścia na inny przystanek z którego miałem jechać do pracy robię sobie rundkę dookoła bloku (jak jest słonecznie to czasem dwie), wracam do pokoju i oglądam naruto :3 to i tak jedna z tysiąca tajemnic przed nią, ona nawet nie wie po co mi ten talk.
    Klasyczne były sytuacje, w których ocierałem się o zdemaskowanie, jednak zazwyczaj udawało mi się czmychnąć w ostatniej sekundzie do swej twierdzy, z której się nie wychylałem dopóki zagrożenie nie minęło. Nie zawsze jednak było to możliwe, ponieważ gdy byłem w kuchni i nagle drzwi Tomka się otwierały, musiałem improwizować. Dziesiątki razy chowałem się pod stołem, a kiedyś ten kutas postanowił sobie usiąść przy nim i coś zjeść. JAK MU NOGI JEBAŁY TO BYŁ DRAMAT, NIE WIEM SKĄD ON WRÓCIŁ I JAK DŁUGO WRACAŁ ALE BYŁEM W SZOKU.
    Jeszcze przy stole rozmawiał przez telefon i mówił, że tęskni i chciałby być przy tym kimś. No już kurwa widzę jak ten ktoś nie spierdala bo po ściągnięciu butów wcale jej kurwa nie przeszkadza smród biedy i cebuli.
    No ale nie mogłem się nawet ruszyć bo by zajrzał i mnie zdemaskował, zmuszony byłem siedzieć tam z jego stopami z pół godziny, jednak sekundy zdawały się wydłużać w nieskończoność. Założyłem sobie słuchawki i oglądałem vlogi Gargamela na youtube :3 Całe szczęście po jedzeniu poszedł umyć ręce, dzięki czemu szybko przeturlałem się do pokoju. Wypadło mi z kieszeni 5zł po drodze i miałem zamiar po nie wrócić gdy nadejdzie zmrok, ale po 10 minutach on przyszedł do mojej dziewczyny (stałem za drzwiami) i zapytał czy to jej, ona zgodnie z prawdą powiedziała, że nie. No to chuj zabrał. tego było za wiele.
    Po tym wszystkim postanowiłem się zemścić i gdy dziewczyny nie było na weekend, ja zostałem, poszedłem do łazienki, wziąłem jego szczoteczkę i wyszorowałem sobie odbyt. Włosie zdawało się wchodzić do wewnątrz nawet.
    Tu na chwilę ucieknę od tematu. Powiem wam tak - jeśli szczoteczka jest nowa, prawdopodobnie włókna są zbyt twarde i może to po prostu boleć, ale jeśli jest już trochę zużyta to maaagia :3 spróbuję jeszcze nie raz.
    Jeśli chodzi o akcję ze szczoteczką: Czekałem na to całą sobotę. Gdy wreszcie wyszedł z łazienki i poszedł spać pobiegłem sprawdzić, czy szczoteczka jest mokra (co by oznaczało, że umył nią zęby i resztki mojego gówna ma powciskane w dziąsła i bk xDD). No niestety Mirki, nie była. Bo mi się coś pojebało. Mokra była druga szczoteczka, ta później okazała się szczoteczką mojej dziewczyny 😐 pół niedzieli szukałem takiej samej w sklepach, niestety nie znalazłem. Potem ciężko było się dostać do mieszkania, więc musiałem dzwonić domofonem tyle razy, aż wkurwiony Tomek zszedł na dół zobaczyć, kto go w balona robi, a ja wtedy szybko do góry pobiegłem. I jeszcze wieczorem dziewczyna mnie pytała, gdzie jej szczoteczka. No kurwa.
    Innym razem przyblokował mnie gdy poszedłem sobie do łazienki, a on akurat poszedł do kuchni. Zdążyłem się wysrać i w jebiącym kiblu spędziłem z 15 minut, bo ten debila nie miał zamiaru pójść do swojego pokoju. Pewnie myślał, że to moja dziewczyna (z racji tego że ma podobno problemy z jelitami), ale nie mogłem wyjść i zamiast Karynką okazać się Sebastianem. Jak by to w ogóle kurwa wyglądało, że jakiś random którego nie zna właściciel właśnie wysrał sie w jego kiblu i uświadamia mu, że tak naprawdę to on tu mieszka już pół roku i o co w ogóle chodzi. Sytuacja robiła się naprawdę zła, całe szczęście że nie zagadał "hehe karynka, nie rozjebało cie jeszcze???" xD Poszedł dopiero wtedy, gdy zapach z powietrza wsiąkł całkowicie w moje ubrania i potem cały dzień gównem śmierdziałem.
    Po takim czasie w grę nie wchodziło przyznanie się. Nie wiedziałem, co robić.
    Najgorszy dzień przyszedł jakoś w zimę, gdy Tomek się rozchorował i cały dzień leżał w łóżku. Wiedział, że moja dziewczyna poszła do pracy, więc musiałem zachowywać się bezszelestnie. Niestety całe jedzenie miałem w lodówce (do której nie mogłem wyjść), a w pokoju były tylko czipsy, które z racji głośnej paczki nie nadają się na bezszelestną operację. Głód jednak zdecydował, że przy odrobinie fachu w ręku jestem w stanie je otworzyć i zjeść tak, by wrogowi nie zakłócić czujności. Trwało to może z godzinę, ale nauczyłem się perfekcyjnego manewrowania dłonią by nie dotknąć ścianki, a wyciągnąć czipsa. Co ja nią odpierdalałem to nawet sobie nie wyobrażacie. Przez chwilę myślałem nawet, by zrobić sobie konto na showupie i wyobrażałem sobie napalone nastolatki marzące o tym, by to właśnie ta ręka ich dotyka. No ale chuj tam, to może potem. Bo może bym jeszcze zaszeleścił, a w takiej sytuacji wolałbym nie zostać złapany przez Tomka. Może we własnym domu.
    Potem już było lepiej, bo zauważyłem, że jak jest chory to zazwyczaj śpi po południu, więc jak zasypiał to siedziałem pod jego drzwiami i z każdym jego chrapnięciem robiłem kolejnego gryza ciastka. Nie do wykrycia.
    Piszę to z szafy, gdzie stworzyłem sobie wczoraj centrum dowodzenia mieszkaniem Tomka. Schowałem się, gdyż robi się coraz bardziej niebezpiecznie, Tomek zaczął szukać poszlak. A gdy kłusownik wychodzi na polowanie, tygrys musi mieć się na baczności. Trzymajcie kciuki... Kurcze, nawet nie jesteście w stanie uwierzyć, jakie życie potrafi być przewrotne...
    Muszę wam się przyznać, że... no niespecjalnie się uczyłem w życiu xD poszedłem na fizjoterapię, ale nie za bardzo mi szło, ogólnie studiując tam 6 lat nadal walczę o przeżycie drugiego roku. Moje błagalne pisma to już nawet rektor przedzierał i byłem wręcz proszony o wypierdalanie z tych studiów (dobrym sposobem by mnie złamać było wyjebanie mnie z akademika, całe szczęście ciotka w porę zdechła i mam mieszkanie w spadku xD) ale jak starzy zauważą, że nie mam zadatków na magistra to skończy się dobre i wrócę na wieś tarzać się w gównie z trzodą, dlatego muszę się starać xD
    Ogólnie poza dorabianiem sobie na siłowni to wiele nie potrzebuję. Tak jak mówiłem - mama dostała po ciotce, która bohatyrnęła na zawał, całkiem ładnie mieszkanie we Wrocławiu. Umysły biednej rodziny ze wsi już na poczatku zaczęły się przegrzewać
    >ŁOKUUUUURWA BEATKA TOĆ TO BYDZIE ZE 100 KRÓW
    >I NA TRAKTUR BEDZE
    >ALE SOMSIAD PIERDOLNIE BEATKAAAAA KURWAAAAA
    I telefony
    >KURWAAAAA STAWIAM DZISIAJ
    >KURWAAAA XDDD WÓÓÓÓDAAAA
    Ale mama miała inne nadzieje, skierowane w moją stronę. Super ukierunkowanie kurwo xD doszła do wniosku, że skoro jako jedna z 4 osób ze szkoły zdałem maturę, to nadaje się do czegoś więcej niż praca przy ceramice jak 3/4 wioski i pojadę zobaczyć wielki świat, zrobię cos ze swoim życiem i przyniosę chwałę swojemu nazwisku :3
    Stary do dzisiaj pierdoli, że zabrałem mu splendor na wiosce i wielką okazję i czeka, aż wrócę na kolanach i UN MI RENKI NIE PODA. Moje miejsce w jego sercu wypełnił krowami i ciągnikiem, zajebiste wsparcie xD
    Do tych kilku stówek z pracy jako trener personalny postanowiłem sobie jeszcze dołożyć główną cześć wynagrodzenia - poprzez wynajem pokoju. Mieszkanie miało ich dwa, wiec to idealny pomysł na łatwy tysiak. Czasem co prawda sprowadzałem sobie jakieś cipy do domu, co na siłowni mokre są na samo słowo „trener”, ale... no trudno, za dodatkowego tysiaka jestem w stanie pójść sobie na kurwy xD ogłosiłem pokoj na olx, ktos się znalazł, umówiliśmy się na rozmowę.
    Przyszła Ania, ładna blondynka i powiem szczerze, że dygnął mi od razu :3 zaraz potem doczołgał się... ktoś, jakiś gruby ziomek. Przyniósł jej rzeczy, przedstawił się i siedział cicho. Może jakiś uposledzony brat - nie wiem, nie będę pytał, nie chce jej sprawiać przykrości, a autyzm musi byc ciężkim przeżyciem dla rodziny. Bałem się, że bedzie chciał tu mieszkać z nią, ale powiedziała ze nie, tylko muszę obniżyć trochę koszty miesięczne z racji tego, ze bedzie sama. A no chuj tam, niech bedzie 900, mając taką lochę w domu będę w stanie zrekompensować sobie te pieniądze dzięki podglądaniu jej :3
    Mieszkało nam się bardzo fajnie, chociaż z początku zacząłem podejrzewać ja o jakaś dwubiegunowosc etc. Z jednej strony miło się rozmawiało, a z drugiej potrafiła mnie nagle unikać i gdy tylko wszedłem do pokoju nagle przebiec od siebie do łazienki, albo wyjsć z mieszkania, albo chuj wie gdzie... No nie wiem o chuj tu chodzi xD miałem zamiar ją o to zapytać, ale któregoś dnia jakoś samo z rozmowy wyszło, że ma problemy z jelitami. Troszkę szkoda, że doszliśmy do tego podczas gdy przygotowywałem sobie żarcie, bo cieżko mi było połączyć myślenie o chęci jebania jej w dupala, chęci jedzenia i o jej częstym sraniu, ale jakoś udało mi się z tym pogodzić. Szkoda, że loszki robią kupę. Tym bardziej szkoda, że taka loszka jak ona robi kupe znacznie cześciej :C
    To chyba oczywiste, że nie pytałem, jak jej poszło gdy widziałem, że wychodzi z łazienki, widać było, ze się stresuje. Jak miałem zagadać? „H3h3 dobrze ze ci dupy nie rozjebało :—D”? Raczej nie xD Czasem nawet wracałem specjalnie do pokoju, zeby nie musiała się wstydzić wychodząc z kibla. A było się czego wstydzić, jebalo jak sam skurwysyn xD nie wiem, jak taka szczupła i ładna osoba mogła tak nasrac. No kurwa szok xD
    Od jakiegoś czasu zaczęło mnie przerażać to mieszkanie. Mowilem, że ciotka tam zmarła na zawał, prawda? Nie wiem, czy przypadkiem nadal w tym miejscu nie mieszka...
    Zaczęło się niewinnie, od takich prostych rzeczy. Siedzę w domu, ktos dzwoni dzwonkiem. Odbieram. Cisza.
    No pewnie jakies dzieci, wypierdalac xD
    Ale znowu dzwoni. I znowu cisza.
    I znowu.
    I znowu.
    I się wkurwiłem i zszedłem zniszczyć tę niewyrozumiałą kurwę przeszkadzającą mi w odpoczynku, ale... nikogo tam nie było.
    Tego samego dnia Ania puka do mnie i pyta, czy przypadkiem nie widziałem jej szczoteczki, bo akurat tego dnia zniknęła. Coraz więcej pytań, coraz mniej odpowiedzi... Potem znowu dziwna sytuacja - Ania wyszła do pracy, ja sobie siedziałem w pokoju i zacząłem słyszeć szelest. Był cichy, ale na pewno w naszym mieszkaniu. Przeszedłem się po metrażu, jedynie nie wchodziłem do pokoju Ani, no bo jej tam nie ma, chyba ze jakiegoś zwierzaka sobie ogarnęła, ale chyba nie. Wrocilem do pokoju i poszedłem spac, ale zaczęły się tam dziać dziwne rzeczy...
    Rachunki pozostawały na tym samym poziomie, ale zacząłem sobie myslec, że mogła zacząć kogoś sobie tutaj sprowadzać. A jeśli to prawda? Liczyłem na jakieś jebanko 😕 Nie będę jednak robił z siebie paranoika, zauważyłbyś przecież jakies buty czy cos, debilu.
    Cisza przed burzą - ze dwa tygodnie ciszy, potem znowu kurwa jakies dźwięki w tym zjebanym domu. A tu jakies kroki, a tu stukanie, a przecież Ania wyjechała... nie wiem, naprawdę nie wiem. Ktoregos dnia naprawdę stukanie było słyszalne i byłem pewien, ze problem znajduje się u niej w pokoju. Czyli jednak ukrywa kogoś, a płaci kurwa mniej!
    Ale po wejściu do pokoju nie było nikogo. Rzeczy tylko damskie, żadnych innych poszlak. Troche przepocony ten pokoj, mogłaby się myć cześciej xD stukanie ucichło. Przeszedłem się po pokoju, pukałem w ściany, ale żadnych zmian. Po tej sytuacji stukania następowały głownie w nocy, jednak nie zwracałem na nie uwagi. Czasem wydawało mi się, że ubyło mi trochę picia, raz troche pizzy, czasem po moim powrocie do domu czuć było gownem... No ale nie wiem kurwa, moze to kanalizacja. Jestem zdezorientowany. Jeśli to faktycznie duch mojej ciotki, to nie mam zamiaru jej wkurwiac. Chyba ze to cos w suficie, bo jak pierdolnie na głowę to bedzie smutek xD
    Nie mowilem tego wszystkiego Ani z jednego prostego powodu - nie chciałem jej wystraszyć. Tym bardziej, ze na najbliższej imprezie miałem wobec niej poważne plany :3 a jakby się wyprowadziła to co najwyżej bym ruchal psa jak sra.
    Po jej powrocie do mieszkania zrobiliśmy domówkę. Okazało się, ze mamy jakichś wspólnych znajomych, troche moich dodatkowo i bawiliśmy się naprawdę dobrze. Jak juz troche się upilismy poszliśmy do kuchni zrobić sobie drinka i porozmawiac. Od słowa do słowa daliśmy sobie buziaka, takiego delikatnego... awww :3 oczywiscie bepis mi juz prawie cottonworlda rozjebal, ale nie będę z siebie jakiejś stulei robił xD zaczekam, az sama bedzie chciała go ojebac.
    A czekać nie musiałem długo, bo troche ją zmogło i juz jakies 2 godziny pózniej musiałem powiedzieć znajomym, ze niestety jej pokoj musi zostać zwolniony, bo koleżanka się troche gorzej poczuła i potrzebuje snu. Oni wyszli, ja rozłożyłem łóżko, pomogłem jej przebrać się w piżamę i ułożyłem, zjedliśmy sobie troche odgrzane pizzy i powoli zamykała oczka. Zasypiała, a ja ja głaskałem po ręce, co jakiś czas dawałem buziaka etc... NO I SIE KURWA UDAŁO! Przebudziła się troche i dała się wyjebac :3 i to nie byle jak! Robiła mi takie makareny na kutasie ze az się zastanawiałem, czy nie oczekuje za to potem wynagrodzenia xDD ale ładnie jej brakowało benisa, ktoś do niej w międzyczasie dzwonił to nawet nie zauważyła. Po wszystkim zaczęła pisać smsy, zapytałem z ciekawości z kim i wiecie co się okazało? ZE TEN UPOŚLEDZONY BRAT TO BYŁ JEJ CHŁOPAK XD Skislem mocno, przecież on musiał miec z półmetrowego chuja zeby jej wynagrodzić tusze i mordę xD ale mowi, ze to był błąd, ze zgodziła się na ten związek bo miała gorszy czas i tak naprawdę czekała na kogoś lepszego i - jak widzi - wlasnie znalazła. Hm... no nie wiem, ja chciałem poruchać, ale chuj tam xD Czuje dobrze człowiek.
    Podpowiadała mi o nim trochę, a ja w ramach bycia pomocnym (i poszukującym pusi) mężczyzna pomogę jej z otwieraniem szafy, bo ten jej były autystyk klucz zgubił, a trzyma tam walizki i przyda jej się jedna. Aaale to juz jutro, dzisiaj spuściłem z kija to tbw xD
    ... albo pojutrze xD
    No dobra, ale po kilku dniach już jej powiedziałem ze TAK NA PEWNO TO ZROBIĘ NO JA PIERDOLE. Jezu, jakie te baby zaczynaja byc roszczeniowe po zaaplikowaniu im bolca. Chuj tam, zaraz ogarnę.
    I TU SIĘ DZIEJĄ RZECZY KTÓRYCH NIE JESTEM W STANIE OGARNĄĆ.
    Leżę sobie u Ani na łożku, drapie się po jajach i zastanawiam się jak to zrobić, zeby szafa była w całości, ale jednak otwarta. Problemów dostarcza fakt, ze nie studiowałem zadnej mechaniki na chuju i jedyne na czym się znam to bycie osiłkiem. No ale trudno, mysle dalej. Moze łomem? Skąd kurwa łom xD
    A TO NAGLE COS WYJEBALO W DRZWI I 5 TYPA WBIEGA MI DO POKOJU :C mysle sobie „o chuj tu chodzi”, przecież... no ja pierdole xD panie władzo, przeca ja niewinny xD etc, ale oni tylko
    >ZAMKNIJ MORDĘ
    >GDZIE ON KURWA JEST
    >GDZIE GO TRZYMASZ
    >GDZIE JEST BLACHA
    >ILU JESZCZE TRZYMACIE
    naprawdę kurwa rozpłakałem się. Już nie wiedziałem co zrobić, świat mi się wali, antyterroryści mnie biją, a ja tylko wyruchalem Anie... nie wiem, moze to córka dowódcy jednostki i przyszli mnie ukarać, chuj ich wie... i jeszcze to jebane stukanie w tym pokoju, kurwa!
    STUKA
    STUKA
    STUKA
    i jeden z tych psów nagle mowi MORDA i wszyscy zaczynaja szukać przyczyny stukania. Myśle sobie „ha! Ciotka mnie jednak kocha, teraz im wypierdoli i wszystko się skończy, a najlepiej to się w ogole obudzę :3”
    No ale nie. Wszyscy oczy na szafę.
    Wyjebali drzwi łomem. BTW. Dzięki za odwalenie mojej roboty, Ania przestanie mnie wkurwiać.
    Patrzę na szafę i nie mogę kurwa oczom uwierzyć.
    Smrod potu i gowna.
    W szafie nasrane.
    A z niej wylewa się uposledzony były chłopak Ani. Piszę do was, wiec przeżyłem. Przeżycie to jednak wymagało pewnych ofiar, lecz - jak mawiał to ktoś sławny kiedyś - po trupach do celu.
    Gdy Tomek wspomniał o otwarciu drzwi siłą... Powiem szczerze, ocipiałem. A raczej on ocipiał. No może mnie nawet wypierdoli na ziemię z nią jak się podirytuje. Jeszcze żeby ona się do środka otwierała to bym cokolwiek zdziałał, przytrzymał czy coś, ale jak weźmie jakis łom czy chuj wie co to przecież odkryje moją największą tajemnicę i wtedy mam nadzieje na zwolniony czas albo jakieś supermoce typu Flash czy Avengers, bo bez nich nie spierdolę. Po 1. Tomek nadal jest większy (mimo nabrania przeze mnie masy po zjedzeniu wszystkich puszek), po 2. jedyne miejsce gdzie mogę uciec to balkon, a Magik juz pokazał, ze z 9 piętra leci się co najwyżej 5 sekund, a dokładnie to 2,34s., bo przecież wzór na czas nie uwzględnia masy. Spadłbym jak to gówno co je kiedyś wyrzuciłem i jak to gówno rozbryzgałbym się na całym chodniku i sąsiedzi znowu by kurwili. Lot taki mnie zniechęca. Trzeba wybrać coś innego.
    Na początku myślałem, że może zadzwonię do dziewczyny, by wzięła go na randkę, ale to kurwa nielogiczne xD wziąłem telefon do ręki i zastanawiam się, co by mogło go powstrzymać, co odwróci jego uwagę...
    WIEM KURWA, ALARM BOMBOWY
    Zadzwonię na policję i powiem, że w budynku jest bomba, oni wszystkich ewakuują, a ja w końcu będę sam w tym mieszkaniu :3 tylko. że telefon mam zarejestrowany (2017 TY KURWOO!), więc przypał, zaraz mnie znajdą, a ja chcę jeszcze żyć, może nadal za zarobki współlokatora, może nadal jak robak, ale nie w więzieniu... Poza tym nie wiem co bym straży pożarnej powiedział, gdybym zszedł 15 minut po wszystkich tbw po schodach (bo windy się chyba blokują czy coś), muszę przecież sprzątnąć dowody po moim dostatnim życiu w szafie, potem Tomek by wrócił i zobaczył, że tam w szafie nie walizki tylko stulejhouse xD a jakbym został w pokoju to by pewnie szukali bomby i by trafili na mnie i zaraz inba że okradam czy coś xD
    Dobra, to jednak nie. Mam lepszy pomysł. Nikt nie ucierpi, a ja wyjdę ochronną ręka.
    Plan jest taki - dzwonię na policję, podaję namiary, mówię, że mnie porwano i w tym mieszkaniu aktualnie przebywam w szafie zamknięty przez jakiegoś oprycha wielkiego co to mnie siłą zaciągnął. Pewnie wygląda to dla was jak science-fiction, ale... Jakbyście mnie zobaczyli to przestałoby, smutnazaba.
    Zaczekałem tylko na to, az Tomek na chwilkę wyjdzie, a gdy poszedł do łazienki szybko zadzwoniłem na 997 hehe ten numer to kłopoty xD
    >panie dyżurny zostałem porwany trzymają mnie tydzień w szafie przy nowowiejskiej 13/33 ratujcie kurwaaaaaa.
    Powiedzieli, że proszę się nie ruszać z miejsca i że juz jadą bagnety. W mojej kwestii było tylko schowanie laptopa co się nie udało z racji gabarytów, ale wyciągnąłem baterię i jakby coś to powiem, że go tu znalazłem ale bez możliwości włączenia. Baterię chciałem połknąć jak to fakir w TVN robił z nożami, ale ostre miejsca podziurawiłyby mi przełyk, a głupio umierać jak już jestem blisko życia. Schowałem ją w gacie, przecież mnie nie przeszukają, to ja tu jestem ofiarą chlipu chlipu. Kable wypchnąłem przez dziurkę, koszulkę ściągnąłem z siebie i zawiązałem sobie nieudolnie wokół dłoni, że niby jestem porwany. Szafa dalej zamknięta.
    I tu się odjebalo tak, ze az mi przykro.
    Tomek wraca do pokoju, leży na łożku i drapie się po penisie. Pomyślałem, że trochę bedzie głupio jak taki zmieszany będzie gdy zadzwoni dzwonek, otworzy drzwi i usłyszy
    >DZIŃDOBEREK MŁODY CZŁOWIEKU, MILICJA MIEJSKA, CO TAM TRZYMACIE W SZAFIE
    i zobaczy że jakis ziomek wychodzi z niej, a pan gruby policjant bedzie miał powód by sobie przyczepić kolejny order dla zjebów za wzorową służbę i w przyszłości lepsza emerytura za moje piniondze (jeśli zacznę pracować). No rzeczywistość była inna i pozwólcie, ze przytoczę to z emocjami, jakie poczułem wtedy.
    COŚ NAGLE UDERZYŁO TAK MOCNO W CHUJ W DRZWI, ONE CHYBA DO ŚRODKA WPADŁY I WBIEGŁO Z 5 OSOB UZBROJONYCH JAK DRUŻYNA CT W CS 1.6 xD I DRĄ SIE
    >NA ZIEMIE KURWA
    >NIE WYWINIESZ SIĘ
    >CHŁOPAKI KOLEJNY OD BLACHY MAMY GO
    >PRZYWIEŹCIE POSIŁKI NA NOWOWIEJSKĄ
    No kurwa od razu pizze przywieźcie chuje, wyciągnijcie mnie a jego zostawcie i będzie ok xD Tomek na początku nie ogarniał i stał w bezruchu, ale jakiś specjalfors rzucił się na niego, skuli go, zbliżył się jak do pocałunku w usta i
    >GDZIE ON KURWA JEST
    Widziałem, jak bardzo Tomek nie ogarnia sytuacji i chciałem mu pomoc, jak się okazało moja pomoc dodatkowo go pogrążyła. Zapukałem w ściankę szafy.
    Wyjebali drzwi po jakichś 5 sekundach, a że się od środka o nie opierałem to wypadłem na podłogę. Jeszcze gdyby to wypadł jakiś przystojny biber czy przyjaciel myszki Miki to może bym mógł coś wytłumaczyć, może by mnie chcieli wysłuchać, no ale wyobraźcie sobie:
    Jesteś policjantem, otwierasz szafę gdzie ma być porwany/zakładnik/whateva, a tam wylewa się wieloryb bez koszulki ze związanymi rękami, stulej tydzień siedział tam i nawet zarostu nie ma xD pod stołkiem zasrane (już się nie mieściło do pudełka więc korzystałem z puszek po golonkę), do żarcia puszki i woda. Jak w lesie kurwa. Na dodatek nie myłem się od dawna i nie chcę nawet się domyślać, co tam się działo w ich nozdrzach. Zresztą jeden z policjantów otworzył okno, więc niezłe inby musiały się tam odpierdalać xD Wyglądałem dosyć marnie i bardzo mi było za siebie wstyd, widziałem że z żenady mieli miny jakby mnie chcieli tam wrzucić z powrotem i powiedzieć Tomkowi że niech robi co do niego należy. No ale że ofiara i należy podbijać statystyki to trzeba pomóc, meh.
    >MAMY GO MAMY GO TRZYMAJ GO
    >A TY CHUJU ZGNIJESZ W PIERDLU W SZTUMIE CHUJUUUU
    Zabrali go zgiętego w pół od tych uderzeń, a mnie wzięli na komendę. Podczas drogi chciałem jeszcze cos zagadać że hehe panie władzo puść mnie bo już jest ok i nic się nie stało xD ale NIE KURWA JESTEŚMY O KROK OD ROZBICIA ZORGANIZOWANEJ GRUPY PRZESTĘPCZEJ I NAM POMOŻESZ. Co xDD chciałem uciec, ale gdzie ja ucieknę jak nawet butów nie miałem, cieżko uciekać przed wybawicielami jak jakiś kamień się na drodze pojawi albo psie gówno i nie będę nawet miał jak się umyć. Zimno w stópki i jak to mówił Pan Stonoga - nie warto.
    Biorą mnie na komendę i spisują zeznania. Ja tam mówię że nie znam gościa, ze może raz go widziałem i że nie chce więcej mowić bo jestem w szoku i nie mogę opanować emocji i proszę mnie zostawić bo muszę dojść do siebie. Jakby nie patrzeć to w ogóle nie skłamałem xD okazało się, że od dawna są w poszukiwaniu osób mogących zeznawać przeciwko grupie porywającej kobiety i dzieci (nie chcę wiedzieć do której grupy mnie zakwalifikowali xD) i że im bardzo pomogę, bo Tomek to na pewno jakaś wtyka i po kłębku do nitki im wszystkich wyśpiewa, ale taki anon koronny jak ja to już w ogole cudo i że jak nie wiem o co chodzi to żebym sobie film zobaczył "świadek koronny" i pomyślał jaki będę ważny i wpływowy. Super socjotechnika chuju, szkoda że nie zostałem porwany, mieszkałem u kogoś bez pozwolenia, a ten gość tylko ruchał mi loszke xD a tak w ogóle przeliczyłem sobie, że gdyby zaoszczedzone przeze mnie pieniądze w tym mieszkaniu zsumować i podzielić przez liczbę kopulacji (wszak widziałem wszystkie i sumiennie liczyłem odhaczając to długopisem na dłoni) to wychodzi w przybliżeniu 161,54zł za numerek i że taniej by mu było iść na kurwy, w związku z czym mógłbym mu nawet wybaczyć. To wyszło trochę tak, jakbym był Alfonsem i dawał mu poruchać moje podopieczne. Tylko że ona nie wie. On też. Ale poczułem dobrze, to moja pierwsza praca xD Policjant mówił dalej, iż przede wszystkim to jest kurwa nieludzkie że mnie tak z tym gównem zostawili. No to ja mówię w obronie by Tomek mniejszy wyrok dostał, że to chyba dobrze że miałem ten pojemniczek, bo przynajmniej nie srałem pod siebie i nawet co jakiś czas był wyrzucany i nie mogę narzekać bo i dach nad głową, i kanalizacja sprawna. Nawet dodałem anegdotę, że wiele polskich rodzin dalej nie ma takich warunków i muszą do wychodka chodzić na dwór i zasypują potem kupę ziemią, a potem psy bezdomne biegają i wykopują połowę i nieestetycznie to wyglada. Policjant na to ze zdziwieniem odpowiada, że nie o tym mowi, tylko o golonce konserwowej marki Krakus i że on to by nawet psu sąsiada tego nie dał pomimo że go wkurwia dzień i noc tym szczekaniem i życzy mu żeby zdech, No ale bez przesady żeby takim gównem karmić. I że jak kiedyś na Mazury pojechał z kolegami i oni jedli golonkę a policjant nie to nazajutrz wszyscy srali przy pojedynczych kaszlnieciach, taka biegunka była. Tylko pan policjant nie. Bohater kurwa.
    I wiecie co? No przykro mi było, tak obrażać polskie wyroby z południa, na dodatek nienajtańsze. Bo gdybym ja jeszcze pikoka kupił czy inne biedronka.pl to rozumiem, ale ta jest naprawdę dobra i miałem zamiar się kłócić, ale wolę nie być tak otwarty na tematy o istotności poziomu -7 bo przecież jestem w szoku po byciu więźniem. Na odchodne powiedział że bedzie się kontaktował ze mną, a póki co dadzą mi całodobowy patrol pod domem i pytają, czy mam się gdzie zatrzymać. No to mam, u kolegi ze studiów. Nawet mnie podwiozą radiowozem :3 chciałem na sygnale, ale pan sierżant powiedział bym się nie wygłupiał i ile ja mam lat. Kurwa.
    Gdy szedłem korytarzami słyszałem jeszcze
    >PRACUJESZ BEZPOŚREDNIO DLA BLACHY PRZYZNAJ SIĘ KURWA
    Ale nie była to już moja sprawa. Dobrze że zdech. Za wiezienie zaprzyjaźnionego Alfonsa w szafie. Za ruchanie mojej kurwy. O kurwa, swoją drogą ładna będzie inba jak wróci do mieszkania po robocie xDD
    A ja zadzwoniłem do kolegi, przyjął mnie na kilka nocy i tak oto jestem :3 mam własna szafę, materac, wszystko prawie jak w domu. Mieszka z nim jeszcze jakiś jeden gość, ale tylko raz go widziałem jak się wprowadzałem, ogólnie dużo pracuje podobno i wraca późno wieczorem. Ciekawe czy się dogadamy.
    Aaa, pan komisarz do mnie dzwonił i chce kolejnych zeznań, w ogóle to pytał skąd znałem taki dokładny adres miejsca przetrzymywania, na szybko powiedziałem że ten zbir mówił i usłyszałem będąc w szafie. Ale chujnia. Chyba muszę się gdzieś ukryć.
    UWAGA STORY TIME Witam was moi przyjaciele. Opowiem wam, jak życie pozwoliło mi stać się duchem w mieszkaniu współlokatora mojej dziewczyny. Tak, mam loszkę i nawet udało nam się złamać III aksjomat, ale to jest całkowicie nieważne, w tej historii będę przede wszystkim ja i on. Tomek. Odkąd dziewczyna poszła na studia mieszkała z Tomkiem, gościem który miał już 30 lat, rodzice kupili mu mieszkanie, ale o utrzymanie musiał zadbać sam. Jak to przedsiębiorczy Polak zamiast iść do normalnej roboty poszedł na kolejny rok swoich gówno wartych studiów (na których był już ogólnie 10 lat, po pewnym czasie stał się jakimś tam "starszym studiów" i jak były w akademiku jakieś inby to ktoś leciał po Tomka, Tomek spuszczał wpierdol i wracał do siebie xD), a pieniądze dostawał za wynajem jednego pokoju + z tego co słyszałem to dorabiał sobie wieczorami na siłowni (inb4 hehe Yankes przyłapał go na kradzieży ręczników xD). Gość spokojny, mało się odzywał, duży, ale w porządku. Z tego co słyszałem przynajmniej. Tomka nie ma w domu od rana do późnych godzin, przez co moja dziewczyna go widuje rzadko, a mi się to nie zdarzało praktycznie w ogóle (przynajmniej chata wolna). Właściwie to można powiedzieć, że jestem potworną spierdoliną i nadal pobieram pieniądze od rodziców (od kiedy mame odcięła pępowine i kazała na studia iść zamiast jej podkradam drobne z portfela dziewczynie i Tomkowi xD) a w mieszkaniu tym jestem ponieważ... Tomek o mnie nie wie. Tak, bywa tak rzadko że się nie widzieliśmy nigdy poza momentem, gdy dziewczyna sie tu wprowadzała i pomagałem przenosić rzeczy. Pokój jest dosyć duży i dla 2 osób chciał wynająć za 1200, ale że mieszka tu tylko jedna to obniżył do 900zł. A ja się ukrywam jak karaluch xD Zazwyczaj jak wraca do domu to my już śpimy, więc nawet nie może mnie usłyszeć. Nie mam żadnych rzeczy w łazience, buty trzymam w pokoju, kurtkę tak samo. Pranie robię jak go nie ma i rozwieszam w pokoju na lince przewieszonej od okna do klamki od drzwi. Zazwyczaj korzystam z łazienki normalnie, jednak raz się zdarzyło, że strasznie mnie przycisnęło, a on akurat robił sobie żarcie w kuchni (sracz niestety został zamontowany obok) i musiałem szybko zmienić taktykę. Oczywiście próbowałem zatrzymać demona najpierw za pomocą silnej woli, potem za pomocą silnego zwieracza, aż w końcu zakończyłem na siadaniu na pięści, byśmy przypadkiem nie spotkali się w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Na moje nieszczęście do Tomka jakiś znajomy zadzwonił i zaczął z tym telefonem chodzić po całym mieszkaniu, a ja byłem zmuszony stworzyć sobie mały kącik wstydu w pokoju. Od tego czasu przy łóżku mam zawsze butelkę na siusiu oraz pudełko (takie plastikowe na jedzenie z pokrywką kupione w Kauflandzie za 4.99zł) na gówno oraz talk. Po wszystkim zasypuję stolec talkiem (w przypadku wodnistej egzystencji talk zwiększa gęstość, poza tym niweluje brzydkie zapachy), zamykam i jedyne co muszę zrobić, to wynieść je zanim dziewczyna wróci do domu. Z miesiąc temu niestety nie zdążyłem (Tomek zaprosił znajomego i jakieś żarcie robili), więc musiałem przez okno wyrzucić. W związku z tym, że mieszkam na 9 piętrze, gówno to leciało z 5 sekund by pod koniec rozbryzgać sie na chodniku xDDD Właściwie to wg wzoru t=sqrt(2s/a) dla a = 9.81 wychodzi 2.35s, ale mi się wydawało, że to 5 było. Podejrzenia na szczęście spadły na jakiegoś psa pani z 4 piętra, bo przecież nikt nie pomyślał o anonie co sra w pokoju i musiał kupę przed loszką schować xD Przez 2 miesiące rozwieszano więcej kartek przypominających o sprzątaniu gówien po swoich pociechach, potem sprawa ucichła. Na początku to moje ukrywanie się przed Tomkiem traktowaliśmy po prostu jako zabawę i z dziewczyną się z tego śmialiśmy że nigdy nie poznam współlokatora, potem jednak zacząłem się obawiać, że jeśli Tomek pozna prawdę to uzna mnie za debila (i będzie kazał płacić 300zł wiecej), szybko ta myśl ze śmiesznej stała się dziwną, a potem przeszła do bycia przerażającą. Zacząłem się go bać. Wymusiłem na dziewczynie, by nic mu o mnie nie mówiła. Najpierw usłyszałem bym się nie wygłupiał, potem że jestem popierdolony, ale chyba zrozumiała moją biedną logikę, dodała do tego fakt, że potrafię się zamknąć w sobie przy dużej liczbie osób, skulić się w kącie i oczekiwać w tej pozycji aż do zniknięcia zagrożenia (tak, jestem aż tak zjebany) i dała mi spokój. Czasem nawet jak Tomek jest w kuchni to zrobi mi kolację. Skończyło się to dopiero, kiedy robiła mi kanapki i usłyszałem jak zapytał, jak ona jest taka chuda a tyle wpierdala, biedna na początku zamieniła to w żart, ale jako że dociekał to na szybko wymyśliła że to problemy z jelitami. Tomek się bardzo przejął (tu powinienem coś zrobić bo z podsłuchu wynikało że chce zamoczyć, ale po 1. nawet mnie nie znał, po 2. co ja, chłopaczyna z nadwagą, mogę zrobić jakiemuś wielkoludowi który mimo mojego tłuszczu ma więcej w łapie niż ja w pasie) i zaczął opowiadać że ma wujka jakiegoś lekarza i on się na tym zna i że w rodzinie był ktoś kto miał straszne problemy z wydalaniem i wujka słuchać nie chciał. Historia trwała z 3 minuty i skończyła się tym, że tę osobę gówno od środka rozsadziło i że to poważna sprawa i niech tego nie lekceważy xDD Loszka podziękowała za dobre słowo i przyszła do mnie. Potem była awantura (po cichu) że to za dużo i ona wychodzi na idiotkę i sam sobie mogę pójść do tej kuchni i że co to za problem z tym płaceniem. Tak kurwa. Szkoda że myślisz że chodzę do roboty podczas gdy jedyne co robię to błagam mamełe o kolejne 100zł bo nie starcza na życie studenckie (oczywiście nie powiedziałem jej, że ze studiów mnie wyrzucili). A no właśnie, bo dziewczyna myśli, że ja chodzę do roboty i że stąd mam te mierne zarobki. Trochę źle rozegrałem sytuację, bo zamiast sie przyznać do stulejarskiego życia to postanowiłem pokazać, jak samiec powinien się w związku zachować. Mimo pracy, która mnie nie satysfakcjonuje (powiedziałem że pracuję w call center) odziennie ustawiałem budzik na 7, jadłem śniadanie, myłem się, wychodziłem z nią, ona szła na tramwaj, a ja pod pretekstem pójścia na inny przystanek z którego miałem jechać do pracy robię sobie rundkę dookoła bloku (jak jest słonecznie to czasem dwie), wracam do pokoju i oglądam naruto :3 to i tak jedna z tysiąca tajemnic przed nią, ona nawet nie wie po co mi ten talk. Klasyczne były sytuacje, w których ocierałem się o zdemaskowanie, jednak zazwyczaj udawało mi się czmychnąć w ostatniej sekundzie do swej twierdzy, z której się nie wychylałem dopóki zagrożenie nie minęło. Nie zawsze jednak było to możliwe, ponieważ gdy byłem w kuchni i nagle drzwi Tomka się otwierały, musiałem improwizować. Dziesiątki razy chowałem się pod stołem, a kiedyś ten kutas postanowił sobie usiąść przy nim i coś zjeść. JAK MU NOGI JEBAŁY TO BYŁ DRAMAT, NIE WIEM SKĄD ON WRÓCIŁ I JAK DŁUGO WRACAŁ ALE BYŁEM W SZOKU. Jeszcze przy stole rozmawiał przez telefon i mówił, że tęskni i chciałby być przy tym kimś. No już kurwa widzę jak ten ktoś nie spierdala bo po ściągnięciu butów wcale jej kurwa nie przeszkadza smród biedy i cebuli. No ale nie mogłem się nawet ruszyć bo by zajrzał i mnie zdemaskował, zmuszony byłem siedzieć tam z jego stopami z pół godziny, jednak sekundy zdawały się wydłużać w nieskończoność. Założyłem sobie słuchawki i oglądałem vlogi Gargamela na youtube :3 Całe szczęście po jedzeniu poszedł umyć ręce, dzięki czemu szybko przeturlałem się do pokoju. Wypadło mi z kieszeni 5zł po drodze i miałem zamiar po nie wrócić gdy nadejdzie zmrok, ale po 10 minutach on przyszedł do mojej dziewczyny (stałem za drzwiami) i zapytał czy to jej, ona zgodnie z prawdą powiedziała, że nie. No to chuj zabrał. tego było za wiele. Po tym wszystkim postanowiłem się zemścić i gdy dziewczyny nie było na weekend, ja zostałem, poszedłem do łazienki, wziąłem jego szczoteczkę i wyszorowałem sobie odbyt. Włosie zdawało się wchodzić do wewnątrz nawet. Tu na chwilę ucieknę od tematu. Powiem wam tak - jeśli szczoteczka jest nowa, prawdopodobnie włókna są zbyt twarde i może to po prostu boleć, ale jeśli jest już trochę zużyta to maaagia :3 spróbuję jeszcze nie raz. Jeśli chodzi o akcję ze szczoteczką: Czekałem na to całą sobotę. Gdy wreszcie wyszedł z łazienki i poszedł spać pobiegłem sprawdzić, czy szczoteczka jest mokra (co by oznaczało, że umył nią zęby i resztki mojego gówna ma powciskane w dziąsła i bk xDD). No niestety Mirki, nie była. Bo mi się coś pojebało. Mokra była druga szczoteczka, ta później okazała się szczoteczką mojej dziewczyny 😐 pół niedzieli szukałem takiej samej w sklepach, niestety nie znalazłem. Potem ciężko było się dostać do mieszkania, więc musiałem dzwonić domofonem tyle razy, aż wkurwiony Tomek zszedł na dół zobaczyć, kto go w balona robi, a ja wtedy szybko do góry pobiegłem. I jeszcze wieczorem dziewczyna mnie pytała, gdzie jej szczoteczka. No kurwa. Innym razem przyblokował mnie gdy poszedłem sobie do łazienki, a on akurat poszedł do kuchni. Zdążyłem się wysrać i w jebiącym kiblu spędziłem z 15 minut, bo ten debila nie miał zamiaru pójść do swojego pokoju. Pewnie myślał, że to moja dziewczyna (z racji tego że ma podobno problemy z jelitami), ale nie mogłem wyjść i zamiast Karynką okazać się Sebastianem. Jak by to w ogóle kurwa wyglądało, że jakiś random którego nie zna właściciel właśnie wysrał sie w jego kiblu i uświadamia mu, że tak naprawdę to on tu mieszka już pół roku i o co w ogóle chodzi. Sytuacja robiła się naprawdę zła, całe szczęście że nie zagadał "hehe karynka, nie rozjebało cie jeszcze???" xD Poszedł dopiero wtedy, gdy zapach z powietrza wsiąkł całkowicie w moje ubrania i potem cały dzień gównem śmierdziałem. Po takim czasie w grę nie wchodziło przyznanie się. Nie wiedziałem, co robić. Najgorszy dzień przyszedł jakoś w zimę, gdy Tomek się rozchorował i cały dzień leżał w łóżku. Wiedział, że moja dziewczyna poszła do pracy, więc musiałem zachowywać się bezszelestnie. Niestety całe jedzenie miałem w lodówce (do której nie mogłem wyjść), a w pokoju były tylko czipsy, które z racji głośnej paczki nie nadają się na bezszelestną operację. Głód jednak zdecydował, że przy odrobinie fachu w ręku jestem w stanie je otworzyć i zjeść tak, by wrogowi nie zakłócić czujności. Trwało to może z godzinę, ale nauczyłem się perfekcyjnego manewrowania dłonią by nie dotknąć ścianki, a wyciągnąć czipsa. Co ja nią odpierdalałem to nawet sobie nie wyobrażacie. Przez chwilę myślałem nawet, by zrobić sobie konto na showupie i wyobrażałem sobie napalone nastolatki marzące o tym, by to właśnie ta ręka ich dotyka. No ale chuj tam, to może potem. Bo może bym jeszcze zaszeleścił, a w takiej sytuacji wolałbym nie zostać złapany przez Tomka. Może we własnym domu. Potem już było lepiej, bo zauważyłem, że jak jest chory to zazwyczaj śpi po południu, więc jak zasypiał to siedziałem pod jego drzwiami i z każdym jego chrapnięciem robiłem kolejnego gryza ciastka. Nie do wykrycia. Piszę to z szafy, gdzie stworzyłem sobie wczoraj centrum dowodzenia mieszkaniem Tomka. Schowałem się, gdyż robi się coraz bardziej niebezpiecznie, Tomek zaczął szukać poszlak. A gdy kłusownik wychodzi na polowanie, tygrys musi mieć się na baczności. Trzymajcie kciuki... Kurcze, nawet nie jesteście w stanie uwierzyć, jakie życie potrafi być przewrotne... Muszę wam się przyznać, że... no niespecjalnie się uczyłem w życiu xD poszedłem na fizjoterapię, ale nie za bardzo mi szło, ogólnie studiując tam 6 lat nadal walczę o przeżycie drugiego roku. Moje błagalne pisma to już nawet rektor przedzierał i byłem wręcz proszony o wypierdalanie z tych studiów (dobrym sposobem by mnie złamać było wyjebanie mnie z akademika, całe szczęście ciotka w porę zdechła i mam mieszkanie w spadku xD) ale jak starzy zauważą, że nie mam zadatków na magistra to skończy się dobre i wrócę na wieś tarzać się w gównie z trzodą, dlatego muszę się starać xD Ogólnie poza dorabianiem sobie na siłowni to wiele nie potrzebuję. Tak jak mówiłem - mama dostała po ciotce, która bohatyrnęła na zawał, całkiem ładnie mieszkanie we Wrocławiu. Umysły biednej rodziny ze wsi już na poczatku zaczęły się przegrzewać >ŁOKUUUUURWA BEATKA TOĆ TO BYDZIE ZE 100 KRÓW >I NA TRAKTUR BEDZE >ALE SOMSIAD PIERDOLNIE BEATKAAAAA KURWAAAAA I telefony >KURWAAAAA STAWIAM DZISIAJ >KURWAAAA XDDD WÓÓÓÓDAAAA Ale mama miała inne nadzieje, skierowane w moją stronę. Super ukierunkowanie kurwo xD doszła do wniosku, że skoro jako jedna z 4 osób ze szkoły zdałem maturę, to nadaje się do czegoś więcej niż praca przy ceramice jak 3/4 wioski i pojadę zobaczyć wielki świat, zrobię cos ze swoim życiem i przyniosę chwałę swojemu nazwisku :3 Stary do dzisiaj pierdoli, że zabrałem mu splendor na wiosce i wielką okazję i czeka, aż wrócę na kolanach i UN MI RENKI NIE PODA. Moje miejsce w jego sercu wypełnił krowami i ciągnikiem, zajebiste wsparcie xD Do tych kilku stówek z pracy jako trener personalny postanowiłem sobie jeszcze dołożyć główną cześć wynagrodzenia - poprzez wynajem pokoju. Mieszkanie miało ich dwa, wiec to idealny pomysł na łatwy tysiak. Czasem co prawda sprowadzałem sobie jakieś cipy do domu, co na siłowni mokre są na samo słowo „trener”, ale... no trudno, za dodatkowego tysiaka jestem w stanie pójść sobie na kurwy xD ogłosiłem pokoj na olx, ktos się znalazł, umówiliśmy się na rozmowę. Przyszła Ania, ładna blondynka i powiem szczerze, że dygnął mi od razu :3 zaraz potem doczołgał się... ktoś, jakiś gruby ziomek. Przyniósł jej rzeczy, przedstawił się i siedział cicho. Może jakiś uposledzony brat - nie wiem, nie będę pytał, nie chce jej sprawiać przykrości, a autyzm musi byc ciężkim przeżyciem dla rodziny. Bałem się, że bedzie chciał tu mieszkać z nią, ale powiedziała ze nie, tylko muszę obniżyć trochę koszty miesięczne z racji tego, ze bedzie sama. A no chuj tam, niech bedzie 900, mając taką lochę w domu będę w stanie zrekompensować sobie te pieniądze dzięki podglądaniu jej :3 Mieszkało nam się bardzo fajnie, chociaż z początku zacząłem podejrzewać ja o jakaś dwubiegunowosc etc. Z jednej strony miło się rozmawiało, a z drugiej potrafiła mnie nagle unikać i gdy tylko wszedłem do pokoju nagle przebiec od siebie do łazienki, albo wyjsć z mieszkania, albo chuj wie gdzie... No nie wiem o chuj tu chodzi xD miałem zamiar ją o to zapytać, ale któregoś dnia jakoś samo z rozmowy wyszło, że ma problemy z jelitami. Troszkę szkoda, że doszliśmy do tego podczas gdy przygotowywałem sobie żarcie, bo cieżko mi było połączyć myślenie o chęci jebania jej w dupala, chęci jedzenia i o jej częstym sraniu, ale jakoś udało mi się z tym pogodzić. Szkoda, że loszki robią kupę. Tym bardziej szkoda, że taka loszka jak ona robi kupe znacznie cześciej :C To chyba oczywiste, że nie pytałem, jak jej poszło gdy widziałem, że wychodzi z łazienki, widać było, ze się stresuje. Jak miałem zagadać? „H3h3 dobrze ze ci dupy nie rozjebało :—D”? Raczej nie xD Czasem nawet wracałem specjalnie do pokoju, zeby nie musiała się wstydzić wychodząc z kibla. A było się czego wstydzić, jebalo jak sam skurwysyn xD nie wiem, jak taka szczupła i ładna osoba mogła tak nasrac. No kurwa szok xD Od jakiegoś czasu zaczęło mnie przerażać to mieszkanie. Mowilem, że ciotka tam zmarła na zawał, prawda? Nie wiem, czy przypadkiem nadal w tym miejscu nie mieszka... Zaczęło się niewinnie, od takich prostych rzeczy. Siedzę w domu, ktos dzwoni dzwonkiem. Odbieram. Cisza. No pewnie jakies dzieci, wypierdalac xD Ale znowu dzwoni. I znowu cisza. I znowu. I znowu. I się wkurwiłem i zszedłem zniszczyć tę niewyrozumiałą kurwę przeszkadzającą mi w odpoczynku, ale... nikogo tam nie było. Tego samego dnia Ania puka do mnie i pyta, czy przypadkiem nie widziałem jej szczoteczki, bo akurat tego dnia zniknęła. Coraz więcej pytań, coraz mniej odpowiedzi... Potem znowu dziwna sytuacja - Ania wyszła do pracy, ja sobie siedziałem w pokoju i zacząłem słyszeć szelest. Był cichy, ale na pewno w naszym mieszkaniu. Przeszedłem się po metrażu, jedynie nie wchodziłem do pokoju Ani, no bo jej tam nie ma, chyba ze jakiegoś zwierzaka sobie ogarnęła, ale chyba nie. Wrocilem do pokoju i poszedłem spac, ale zaczęły się tam dziać dziwne rzeczy... Rachunki pozostawały na tym samym poziomie, ale zacząłem sobie myslec, że mogła zacząć kogoś sobie tutaj sprowadzać. A jeśli to prawda? Liczyłem na jakieś jebanko 😕 Nie będę jednak robił z siebie paranoika, zauważyłbyś przecież jakies buty czy cos, debilu. Cisza przed burzą - ze dwa tygodnie ciszy, potem znowu kurwa jakies dźwięki w tym zjebanym domu. A tu jakies kroki, a tu stukanie, a przecież Ania wyjechała... nie wiem, naprawdę nie wiem. Ktoregos dnia naprawdę stukanie było słyszalne i byłem pewien, ze problem znajduje się u niej w pokoju. Czyli jednak ukrywa kogoś, a płaci kurwa mniej! Ale po wejściu do pokoju nie było nikogo. Rzeczy tylko damskie, żadnych innych poszlak. Troche przepocony ten pokoj, mogłaby się myć cześciej xD stukanie ucichło. Przeszedłem się po pokoju, pukałem w ściany, ale żadnych zmian. Po tej sytuacji stukania następowały głownie w nocy, jednak nie zwracałem na nie uwagi. Czasem wydawało mi się, że ubyło mi trochę picia, raz troche pizzy, czasem po moim powrocie do domu czuć było gownem... No ale nie wiem kurwa, moze to kanalizacja. Jestem zdezorientowany. Jeśli to faktycznie duch mojej ciotki, to nie mam zamiaru jej wkurwiac. Chyba ze to cos w suficie, bo jak pierdolnie na głowę to bedzie smutek xD Nie mowilem tego wszystkiego Ani z jednego prostego powodu - nie chciałem jej wystraszyć. Tym bardziej, ze na najbliższej imprezie miałem wobec niej poważne plany :3 a jakby się wyprowadziła to co najwyżej bym ruchal psa jak sra. Po jej powrocie do mieszkania zrobiliśmy domówkę. Okazało się, ze mamy jakichś wspólnych znajomych, troche moich dodatkowo i bawiliśmy się naprawdę dobrze. Jak juz troche się upilismy poszliśmy do kuchni zrobić sobie drinka i porozmawiac. Od słowa do słowa daliśmy sobie buziaka, takiego delikatnego... awww :3 oczywiscie bepis mi juz prawie cottonworlda rozjebal, ale nie będę z siebie jakiejś stulei robił xD zaczekam, az sama bedzie chciała go ojebac. A czekać nie musiałem długo, bo troche ją zmogło i juz jakies 2 godziny pózniej musiałem powiedzieć znajomym, ze niestety jej pokoj musi zostać zwolniony, bo koleżanka się troche gorzej poczuła i potrzebuje snu. Oni wyszli, ja rozłożyłem łóżko, pomogłem jej przebrać się w piżamę i ułożyłem, zjedliśmy sobie troche odgrzane pizzy i powoli zamykała oczka. Zasypiała, a ja ja głaskałem po ręce, co jakiś czas dawałem buziaka etc... NO I SIE KURWA UDAŁO! Przebudziła się troche i dała się wyjebac :3 i to nie byle jak! Robiła mi takie makareny na kutasie ze az się zastanawiałem, czy nie oczekuje za to potem wynagrodzenia xDD ale ładnie jej brakowało benisa, ktoś do niej w międzyczasie dzwonił to nawet nie zauważyła. Po wszystkim zaczęła pisać smsy, zapytałem z ciekawości z kim i wiecie co się okazało? ZE TEN UPOŚLEDZONY BRAT TO BYŁ JEJ CHŁOPAK XD Skislem mocno, przecież on musiał miec z półmetrowego chuja zeby jej wynagrodzić tusze i mordę xD ale mowi, ze to był błąd, ze zgodziła się na ten związek bo miała gorszy czas i tak naprawdę czekała na kogoś lepszego i - jak widzi - wlasnie znalazła. Hm... no nie wiem, ja chciałem poruchać, ale chuj tam xD Czuje dobrze człowiek. Podpowiadała mi o nim trochę, a ja w ramach bycia pomocnym (i poszukującym pusi) mężczyzna pomogę jej z otwieraniem szafy, bo ten jej były autystyk klucz zgubił, a trzyma tam walizki i przyda jej się jedna. Aaale to juz jutro, dzisiaj spuściłem z kija to tbw xD ... albo pojutrze xD No dobra, ale po kilku dniach już jej powiedziałem ze TAK NA PEWNO TO ZROBIĘ NO JA PIERDOLE. Jezu, jakie te baby zaczynaja byc roszczeniowe po zaaplikowaniu im bolca. Chuj tam, zaraz ogarnę. I TU SIĘ DZIEJĄ RZECZY KTÓRYCH NIE JESTEM W STANIE OGARNĄĆ. Leżę sobie u Ani na łożku, drapie się po jajach i zastanawiam się jak to zrobić, zeby szafa była w całości, ale jednak otwarta. Problemów dostarcza fakt, ze nie studiowałem zadnej mechaniki na chuju i jedyne na czym się znam to bycie osiłkiem. No ale trudno, mysle dalej. Moze łomem? Skąd kurwa łom xD A TO NAGLE COS WYJEBALO W DRZWI I 5 TYPA WBIEGA MI DO POKOJU :C mysle sobie „o chuj tu chodzi”, przecież... no ja pierdole xD panie władzo, przeca ja niewinny xD etc, ale oni tylko >ZAMKNIJ MORDĘ >GDZIE ON KURWA JEST >GDZIE GO TRZYMASZ >GDZIE JEST BLACHA >ILU JESZCZE TRZYMACIE naprawdę kurwa rozpłakałem się. Już nie wiedziałem co zrobić, świat mi się wali, antyterroryści mnie biją, a ja tylko wyruchalem Anie... nie wiem, moze to córka dowódcy jednostki i przyszli mnie ukarać, chuj ich wie... i jeszcze to jebane stukanie w tym pokoju, kurwa! STUKA STUKA STUKA i jeden z tych psów nagle mowi MORDA i wszyscy zaczynaja szukać przyczyny stukania. Myśle sobie „ha! Ciotka mnie jednak kocha, teraz im wypierdoli i wszystko się skończy, a najlepiej to się w ogole obudzę :3” No ale nie. Wszyscy oczy na szafę. Wyjebali drzwi łomem. BTW. Dzięki za odwalenie mojej roboty, Ania przestanie mnie wkurwiać. Patrzę na szafę i nie mogę kurwa oczom uwierzyć. Smrod potu i gowna. W szafie nasrane. A z niej wylewa się uposledzony były chłopak Ani. Piszę do was, wiec przeżyłem. Przeżycie to jednak wymagało pewnych ofiar, lecz - jak mawiał to ktoś sławny kiedyś - po trupach do celu. Gdy Tomek wspomniał o otwarciu drzwi siłą... Powiem szczerze, ocipiałem. A raczej on ocipiał. No może mnie nawet wypierdoli na ziemię z nią jak się podirytuje. Jeszcze żeby ona się do środka otwierała to bym cokolwiek zdziałał, przytrzymał czy coś, ale jak weźmie jakis łom czy chuj wie co to przecież odkryje moją największą tajemnicę i wtedy mam nadzieje na zwolniony czas albo jakieś supermoce typu Flash czy Avengers, bo bez nich nie spierdolę. Po 1. Tomek nadal jest większy (mimo nabrania przeze mnie masy po zjedzeniu wszystkich puszek), po 2. jedyne miejsce gdzie mogę uciec to balkon, a Magik juz pokazał, ze z 9 piętra leci się co najwyżej 5 sekund, a dokładnie to 2,34s., bo przecież wzór na czas nie uwzględnia masy. Spadłbym jak to gówno co je kiedyś wyrzuciłem i jak to gówno rozbryzgałbym się na całym chodniku i sąsiedzi znowu by kurwili. Lot taki mnie zniechęca. Trzeba wybrać coś innego. Na początku myślałem, że może zadzwonię do dziewczyny, by wzięła go na randkę, ale to kurwa nielogiczne xD wziąłem telefon do ręki i zastanawiam się, co by mogło go powstrzymać, co odwróci jego uwagę... WIEM KURWA, ALARM BOMBOWY Zadzwonię na policję i powiem, że w budynku jest bomba, oni wszystkich ewakuują, a ja w końcu będę sam w tym mieszkaniu :3 tylko. że telefon mam zarejestrowany (2017 TY KURWOO!), więc przypał, zaraz mnie znajdą, a ja chcę jeszcze żyć, może nadal za zarobki współlokatora, może nadal jak robak, ale nie w więzieniu... Poza tym nie wiem co bym straży pożarnej powiedział, gdybym zszedł 15 minut po wszystkich tbw po schodach (bo windy się chyba blokują czy coś), muszę przecież sprzątnąć dowody po moim dostatnim życiu w szafie, potem Tomek by wrócił i zobaczył, że tam w szafie nie walizki tylko stulejhouse xD a jakbym został w pokoju to by pewnie szukali bomby i by trafili na mnie i zaraz inba że okradam czy coś xD Dobra, to jednak nie. Mam lepszy pomysł. Nikt nie ucierpi, a ja wyjdę ochronną ręka. Plan jest taki - dzwonię na policję, podaję namiary, mówię, że mnie porwano i w tym mieszkaniu aktualnie przebywam w szafie zamknięty przez jakiegoś oprycha wielkiego co to mnie siłą zaciągnął. Pewnie wygląda to dla was jak science-fiction, ale... Jakbyście mnie zobaczyli to przestałoby, smutnazaba. Zaczekałem tylko na to, az Tomek na chwilkę wyjdzie, a gdy poszedł do łazienki szybko zadzwoniłem na 997 hehe ten numer to kłopoty xD >panie dyżurny zostałem porwany trzymają mnie tydzień w szafie przy nowowiejskiej 13/33 ratujcie kurwaaaaaa. Powiedzieli, że proszę się nie ruszać z miejsca i że juz jadą bagnety. W mojej kwestii było tylko schowanie laptopa co się nie udało z racji gabarytów, ale wyciągnąłem baterię i jakby coś to powiem, że go tu znalazłem ale bez możliwości włączenia. Baterię chciałem połknąć jak to fakir w TVN robił z nożami, ale ostre miejsca podziurawiłyby mi przełyk, a głupio umierać jak już jestem blisko życia. Schowałem ją w gacie, przecież mnie nie przeszukają, to ja tu jestem ofiarą chlipu chlipu. Kable wypchnąłem przez dziurkę, koszulkę ściągnąłem z siebie i zawiązałem sobie nieudolnie wokół dłoni, że niby jestem porwany. Szafa dalej zamknięta. I tu się odjebalo tak, ze az mi przykro. Tomek wraca do pokoju, leży na łożku i drapie się po penisie. Pomyślałem, że trochę bedzie głupio jak taki zmieszany będzie gdy zadzwoni dzwonek, otworzy drzwi i usłyszy >DZIŃDOBEREK MŁODY CZŁOWIEKU, MILICJA MIEJSKA, CO TAM TRZYMACIE W SZAFIE i zobaczy że jakis ziomek wychodzi z niej, a pan gruby policjant bedzie miał powód by sobie przyczepić kolejny order dla zjebów za wzorową służbę i w przyszłości lepsza emerytura za moje piniondze (jeśli zacznę pracować). No rzeczywistość była inna i pozwólcie, ze przytoczę to z emocjami, jakie poczułem wtedy. COŚ NAGLE UDERZYŁO TAK MOCNO W CHUJ W DRZWI, ONE CHYBA DO ŚRODKA WPADŁY I WBIEGŁO Z 5 OSOB UZBROJONYCH JAK DRUŻYNA CT W CS 1.6 xD I DRĄ SIE >NA ZIEMIE KURWA >NIE WYWINIESZ SIĘ >CHŁOPAKI KOLEJNY OD BLACHY MAMY GO >PRZYWIEŹCIE POSIŁKI NA NOWOWIEJSKĄ No kurwa od razu pizze przywieźcie chuje, wyciągnijcie mnie a jego zostawcie i będzie ok xD Tomek na początku nie ogarniał i stał w bezruchu, ale jakiś specjalfors rzucił się na niego, skuli go, zbliżył się jak do pocałunku w usta i >GDZIE ON KURWA JEST Widziałem, jak bardzo Tomek nie ogarnia sytuacji i chciałem mu pomoc, jak się okazało moja pomoc dodatkowo go pogrążyła. Zapukałem w ściankę szafy. Wyjebali drzwi po jakichś 5 sekundach, a że się od środka o nie opierałem to wypadłem na podłogę. Jeszcze gdyby to wypadł jakiś przystojny biber czy przyjaciel myszki Miki to może bym mógł coś wytłumaczyć, może by mnie chcieli wysłuchać, no ale wyobraźcie sobie: Jesteś policjantem, otwierasz szafę gdzie ma być porwany/zakładnik/whateva, a tam wylewa się wieloryb bez koszulki ze związanymi rękami, stulej tydzień siedział tam i nawet zarostu nie ma xD pod stołkiem zasrane (już się nie mieściło do pudełka więc korzystałem z puszek po golonkę), do żarcia puszki i woda. Jak w lesie kurwa. Na dodatek nie myłem się od dawna i nie chcę nawet się domyślać, co tam się działo w ich nozdrzach. Zresztą jeden z policjantów otworzył okno, więc niezłe inby musiały się tam odpierdalać xD Wyglądałem dosyć marnie i bardzo mi było za siebie wstyd, widziałem że z żenady mieli miny jakby mnie chcieli tam wrzucić z powrotem i powiedzieć Tomkowi że niech robi co do niego należy. No ale że ofiara i należy podbijać statystyki to trzeba pomóc, meh. >MAMY GO MAMY GO TRZYMAJ GO >A TY CHUJU ZGNIJESZ W PIERDLU W SZTUMIE CHUJUUUU Zabrali go zgiętego w pół od tych uderzeń, a mnie wzięli na komendę. Podczas drogi chciałem jeszcze cos zagadać że hehe panie władzo puść mnie bo już jest ok i nic się nie stało xD ale NIE KURWA JESTEŚMY O KROK OD ROZBICIA ZORGANIZOWANEJ GRUPY PRZESTĘPCZEJ I NAM POMOŻESZ. Co xDD chciałem uciec, ale gdzie ja ucieknę jak nawet butów nie miałem, cieżko uciekać przed wybawicielami jak jakiś kamień się na drodze pojawi albo psie gówno i nie będę nawet miał jak się umyć. Zimno w stópki i jak to mówił Pan Stonoga - nie warto. Biorą mnie na komendę i spisują zeznania. Ja tam mówię że nie znam gościa, ze może raz go widziałem i że nie chce więcej mowić bo jestem w szoku i nie mogę opanować emocji i proszę mnie zostawić bo muszę dojść do siebie. Jakby nie patrzeć to w ogóle nie skłamałem xD okazało się, że od dawna są w poszukiwaniu osób mogących zeznawać przeciwko grupie porywającej kobiety i dzieci (nie chcę wiedzieć do której grupy mnie zakwalifikowali xD) i że im bardzo pomogę, bo Tomek to na pewno jakaś wtyka i po kłębku do nitki im wszystkich wyśpiewa, ale taki anon koronny jak ja to już w ogole cudo i że jak nie wiem o co chodzi to żebym sobie film zobaczył "świadek koronny" i pomyślał jaki będę ważny i wpływowy. Super socjotechnika chuju, szkoda że nie zostałem porwany, mieszkałem u kogoś bez pozwolenia, a ten gość tylko ruchał mi loszke xD a tak w ogóle przeliczyłem sobie, że gdyby zaoszczedzone przeze mnie pieniądze w tym mieszkaniu zsumować i podzielić przez liczbę kopulacji (wszak widziałem wszystkie i sumiennie liczyłem odhaczając to długopisem na dłoni) to wychodzi w przybliżeniu 161,54zł za numerek i że taniej by mu było iść na kurwy, w związku z czym mógłbym mu nawet wybaczyć. To wyszło trochę tak, jakbym był Alfonsem i dawał mu poruchać moje podopieczne. Tylko że ona nie wie. On też. Ale poczułem dobrze, to moja pierwsza praca xD Policjant mówił dalej, iż przede wszystkim to jest kurwa nieludzkie że mnie tak z tym gównem zostawili. No to ja mówię w obronie by Tomek mniejszy wyrok dostał, że to chyba dobrze że miałem ten pojemniczek, bo przynajmniej nie srałem pod siebie i nawet co jakiś czas był wyrzucany i nie mogę narzekać bo i dach nad głową, i kanalizacja sprawna. Nawet dodałem anegdotę, że wiele polskich rodzin dalej nie ma takich warunków i muszą do wychodka chodzić na dwór i zasypują potem kupę ziemią, a potem psy bezdomne biegają i wykopują połowę i nieestetycznie to wyglada. Policjant na to ze zdziwieniem odpowiada, że nie o tym mowi, tylko o golonce konserwowej marki Krakus i że on to by nawet psu sąsiada tego nie dał pomimo że go wkurwia dzień i noc tym szczekaniem i życzy mu żeby zdech, No ale bez przesady żeby takim gównem karmić. I że jak kiedyś na Mazury pojechał z kolegami i oni jedli golonkę a policjant nie to nazajutrz wszyscy srali przy pojedynczych kaszlnieciach, taka biegunka była. Tylko pan policjant nie. Bohater kurwa. I wiecie co? No przykro mi było, tak obrażać polskie wyroby z południa, na dodatek nienajtańsze. Bo gdybym ja jeszcze pikoka kupił czy inne biedronka.pl to rozumiem, ale ta jest naprawdę dobra i miałem zamiar się kłócić, ale wolę nie być tak otwarty na tematy o istotności poziomu -7 bo przecież jestem w szoku po byciu więźniem. Na odchodne powiedział że bedzie się kontaktował ze mną, a póki co dadzą mi całodobowy patrol pod domem i pytają, czy mam się gdzie zatrzymać. No to mam, u kolegi ze studiów. Nawet mnie podwiozą radiowozem :3 chciałem na sygnale, ale pan sierżant powiedział bym się nie wygłupiał i ile ja mam lat. Kurwa. Gdy szedłem korytarzami słyszałem jeszcze >PRACUJESZ BEZPOŚREDNIO DLA BLACHY PRZYZNAJ SIĘ KURWA Ale nie była to już moja sprawa. Dobrze że zdech. Za wiezienie zaprzyjaźnionego Alfonsa w szafie. Za ruchanie mojej kurwy. O kurwa, swoją drogą ładna będzie inba jak wróci do mieszkania po robocie xDD A ja zadzwoniłem do kolegi, przyjął mnie na kilka nocy i tak oto jestem :3 mam własna szafę, materac, wszystko prawie jak w domu. Mieszka z nim jeszcze jakiś jeden gość, ale tylko raz go widziałem jak się wprowadzałem, ogólnie dużo pracuje podobno i wraca późno wieczorem. Ciekawe czy się dogadamy. Aaa, pan komisarz do mnie dzwonił i chce kolejnych zeznań, w ogóle to pytał skąd znałem taki dokładny adres miejsca przetrzymywania, na szybko powiedziałem że ten zbir mówił i usłyszałem będąc w szafie. Ale chujnia. Chyba muszę się gdzieś ukryć.
    22 1 2.2K
  • Endrick zdrowy i gotowy na Epsanyol
    Endrick zdrowy i gotowy na Epsanyol
    1.2K
  • Na Moooooookotowieeeeeeee mam galerię i park
    Puszczamy w oooooooooobieg raz zioło, raz hasz
    I życzę toooooooooobie, byś nie skończył na psach
    Na Mooooooookotowieeeeeee raz lufka, raz pas
    Na Moooooookotowieeeeeeee mam galerię i park Puszczamy w oooooooooobieg raz zioło, raz hasz I życzę toooooooooobie, byś nie skończył na psach Na Mooooooookotowieeeeeee raz lufka, raz pas
    1 707
Polecane wątki
Ładowanie...
Postaw kawkę, wariacie
Ostatnie komentarze
Ładowanie...
Najczęściej lajkowani
Ładowanie...
Top postersów
Ładowanie...
Kogo obserwują?
Ładowanie...