Kilka moich przemyśleń po meczu z Atletico Madryt:
Mecz momentów czy pięknych bramek?
1. Federico Falcon Valverde. Gwarant dobrej gry na każdej pozycji na której go wystawisz. Nie sposób jednak nie pochwalić go za występ na prawej obronie. Dał przepiękną, prostopadłą asystę do Rodrygo. Dawał konkrety z tyłu i z przodu. Jak już zdążył nas przyzwyczaić zostawił kawał serca i też zdrowia na boisku. Jeśli on gra tak na blokadzie to czapki z głów Panie Federico. Bezsprzecznie był jednym z najlepszych graczy na placu.
2. Rodrygo - Mr. Champions League.
Brazylijczyk błysnął już w 4min popisując się doskonałym prowadzeniem piłki i fantastycznym wykończeniem. Dzięki jego akcji Real dobrze wszedł w mecz co pozwoliło na spokojniejsze prowadzenie gry. Rodrygo pokazał, że w tych rozgrywkach czuje się jak ryba w wodzie i robi przewagę nawet samodzielnie. Jego postawa została doceniona i otrzymał statuetkę MOTM.
3. Brahim Pracuś Diaz.
To jak Brahim pracował na każdej szerokości i wysokości boiska jest godne najwyższych pochwał. Od pierwszej do ostatniej minuty walczył o każdą piłkę i nie odpuszczał nikomu. Pokazał jaki ma charakter i zaimponował mi walecznością. Taktycznie zagrał doskonale bo pod nieobecność Bellinghama wziął na siebie ciężar pojedynków i stykowych piłek, wywiązując się z tego zadania fantastycznie.
W 55min popisał się techniką tańcząc w polu karnym z Gimenezem. Dla obrońcy Atletico skończyło się to upadkiem na cztery litery, a dla nas bramkę. Brahim pokazał w jaki sposób powinno się łączyć pracę zespołową z indywidualnymi akcjami. Na pewno tym występem zyskał w oczach Carletto.
4. Ferland Mendy - nie tylko głęboka obrona.
Mendy potrafi podać do przodu i to dobrze podać WOW. Kolejny występ z asystą. Raz miał nawet możliwość zdobycia bramki po zejściu na środek. Solidny jak zawsze w obronie. Jak to powtarzał zawsze nasz selekcjoner: "Bronił szczelnie i strzelał celnie".
5. Tchuameni - jeszcze coś w nim jednak siedzi.
Wczoraj widzieliśmy innego Tchua. Skupiał się poprostu na tym co potrafi najlepiej. Stopował groźne ataki przeciwników. Odbierał piłki i był prawdziwą zmorą Atleti.
Występ jak najbardziej należy zaliczyć do udanych zwłaszcza w porównaniu z jego ostatnimi występami.
Teraz czas trochę pomarudzić.
6. Kylian - mecz bez historii. Nasz najlepszy strzelec w tym sezonie był niestety niewidoczny w tym meczu. Musiał cofać się po piłkę i nie mógł rozwinąć skrzydeł. Miał problemy z przyjęciem piłek które do niego adresowano. Sam chyba wiedział że nie wychodzi mu prawie nic w tym meczu co dało odczytać się z jego mowy ciała. Machanie rękoma i zwieszona głowa mówiły wszystko. To nie był jego mecz. Na pocieszenie miejmy nadzieję, że w rewanżu nie może być aż tak słabo. Nie da się chyba zagrać dwóch tak słabych meczów pod rząd.
7. Vini. Plan anty Vinicjus niestety skuteczny. Był podwajany, a nawet potrajany. Nie mógł się rozwinąć w ataku i w większości meczu niczym się nie wyróżnił.
Brazylijczyk był doskonale odcinany od podań przez Llorente. Simeone ustawił go jako plaster na Viniego co poskutkowało. W ostatnich meczach niestety nasza gwiazda nie błyszczy tak jak nas do tego przyzwyczaił. Mam nadzieję, że szybko wróci na najwyższy poziom. Baila Vini.
8. Camawinga. Co się stało z Camą?
No i wisienka na torcie. Ale to było źłe. Pytacie co? Praktycznie wszystko co robił w tym meczu. Złe, niecelne podania, nie w tempo. Złe wybory, które wrzucały kolegów na przysłowiowego konia. Niedoskakiwanie w ataku. Brak asekuracji w defensywie. Bez odbiorów. Wiecznie spóźniony. Miałem wrażenie, że mu się chyba nie chce. Człapał zamiast biegać. Był tak fatalny na boisku że nawet Carlo nie wytrzymał i zmienił go w 62min. Czujecie to? Carlo i zmiana w 62min!!
Oby to była tylko obniżka formy po kontuzji.
Trzymam kciuki za powrót na właśniwe tory Camy którego uwielbiamy. Jego charakterystyka to szybkość, przebojowość i walka. W tym meczu nie miał żadnej z tych cech. Cama wróć.
Sprawa awansu dalej otwarta. Czeka nas arcy ciekawy mecz na Metropolitano.
Wróci Belli i bardziej opanujemy środek pola. Musimy wejść na poziom Real - wersja liga mistrzów.
Wierzę że to my przejdziemy dalej.
iHala Madrid!
Wojciech
Kilka moich przemyśleń po meczu z Atletico Madryt:
Mecz momentów czy pięknych bramek?
1. Federico Falcon Valverde. Gwarant dobrej gry na każdej pozycji na której go wystawisz. Nie sposób jednak nie pochwalić go za występ na prawej obronie. Dał przepiękną, prostopadłą asystę do Rodrygo. Dawał konkrety z tyłu i z przodu. Jak już zdążył nas przyzwyczaić zostawił kawał serca i też zdrowia na boisku. Jeśli on gra tak na blokadzie to czapki z głów Panie Federico. Bezsprzecznie był jednym z najlepszych graczy na placu.
2. Rodrygo - Mr. Champions League.
Brazylijczyk błysnął już w 4min popisując się doskonałym prowadzeniem piłki i fantastycznym wykończeniem. Dzięki jego akcji Real dobrze wszedł w mecz co pozwoliło na spokojniejsze prowadzenie gry. Rodrygo pokazał, że w tych rozgrywkach czuje się jak ryba w wodzie i robi przewagę nawet samodzielnie. Jego postawa została doceniona i otrzymał statuetkę MOTM.
3. Brahim Pracuś Diaz.
To jak Brahim pracował na każdej szerokości i wysokości boiska jest godne najwyższych pochwał. Od pierwszej do ostatniej minuty walczył o każdą piłkę i nie odpuszczał nikomu. Pokazał jaki ma charakter i zaimponował mi walecznością. Taktycznie zagrał doskonale bo pod nieobecność Bellinghama wziął na siebie ciężar pojedynków i stykowych piłek, wywiązując się z tego zadania fantastycznie.
W 55min popisał się techniką tańcząc w polu karnym z Gimenezem. Dla obrońcy Atletico skończyło się to upadkiem na cztery litery, a dla nas bramkę. Brahim pokazał w jaki sposób powinno się łączyć pracę zespołową z indywidualnymi akcjami. Na pewno tym występem zyskał w oczach Carletto.
4. Ferland Mendy - nie tylko głęboka obrona.
Mendy potrafi podać do przodu i to dobrze podać WOW. Kolejny występ z asystą. Raz miał nawet możliwość zdobycia bramki po zejściu na środek. Solidny jak zawsze w obronie. Jak to powtarzał zawsze nasz selekcjoner: "Bronił szczelnie i strzelał celnie".
5. Tchuameni - jeszcze coś w nim jednak siedzi.
Wczoraj widzieliśmy innego Tchua. Skupiał się poprostu na tym co potrafi najlepiej. Stopował groźne ataki przeciwników. Odbierał piłki i był prawdziwą zmorą Atleti.
Występ jak najbardziej należy zaliczyć do udanych zwłaszcza w porównaniu z jego ostatnimi występami.
Teraz czas trochę pomarudzić.
6. Kylian - mecz bez historii. Nasz najlepszy strzelec w tym sezonie był niestety niewidoczny w tym meczu. Musiał cofać się po piłkę i nie mógł rozwinąć skrzydeł. Miał problemy z przyjęciem piłek które do niego adresowano. Sam chyba wiedział że nie wychodzi mu prawie nic w tym meczu co dało odczytać się z jego mowy ciała. Machanie rękoma i zwieszona głowa mówiły wszystko. To nie był jego mecz. Na pocieszenie miejmy nadzieję, że w rewanżu nie może być aż tak słabo. Nie da się chyba zagrać dwóch tak słabych meczów pod rząd.
7. Vini. Plan anty Vinicjus niestety skuteczny. Był podwajany, a nawet potrajany. Nie mógł się rozwinąć w ataku i w większości meczu niczym się nie wyróżnił.
Brazylijczyk był doskonale odcinany od podań przez Llorente. Simeone ustawił go jako plaster na Viniego co poskutkowało. W ostatnich meczach niestety nasza gwiazda nie błyszczy tak jak nas do tego przyzwyczaił. Mam nadzieję, że szybko wróci na najwyższy poziom. Baila Vini.
8. Camawinga. Co się stało z Camą?
No i wisienka na torcie. Ale to było źłe. Pytacie co? Praktycznie wszystko co robił w tym meczu. Złe, niecelne podania, nie w tempo. Złe wybory, które wrzucały kolegów na przysłowiowego konia. Niedoskakiwanie w ataku. Brak asekuracji w defensywie. Bez odbiorów. Wiecznie spóźniony. Miałem wrażenie, że mu się chyba nie chce. Człapał zamiast biegać. Był tak fatalny na boisku że nawet Carlo nie wytrzymał i zmienił go w 62min. Czujecie to? Carlo i zmiana w 62min!!
Oby to była tylko obniżka formy po kontuzji.
Trzymam kciuki za powrót na właśniwe tory Camy którego uwielbiamy. Jego charakterystyka to szybkość, przebojowość i walka. W tym meczu nie miał żadnej z tych cech. Cama wróć.
Sprawa awansu dalej otwarta. Czeka nas arcy ciekawy mecz na Metropolitano.
Wróci Belli i bardziej opanujemy środek pola. Musimy wejść na poziom Real - wersja liga mistrzów.
Wierzę że to my przejdziemy dalej.
iHala Madrid!
Wojciech