Endrick umiera w środku. W ciszy. Gniew i frustracja wobec sytuacji której kompletnie nie rozumie, powoli go wyniszczają. Mimo że ponad miesiąc temu otrzymał zgodę lekarzy na powrót do gry, wciąż nie dostał ani minuty. Gdy po niedzielnym Klasyku drużyna pogrążyła się w emocjonalnej walce, Endrick był gdzieś indziej. Siedział na ławce i obserwował wszystko, jakby nie miało to z nim nic wspólnego. Niewiele kamer uchwyciło jego obecność, która była praktycznie niewidoczna wobec tych wszystkich gestów i protestów. Jego umysł był gdzie indziej. Z zamglonym wzrokiem próbował skupić się na dachu stadionu, podczas gdy przez jego głowę przemykały wizualizacje tego, jak wyobrażał sobie ten sezon, który miał być dla niego zwycięski. Nic nie poszło jednak po jego myśli.

Gdy stadion pustoszał, a reflektory dalej świeciły, Endrick pozostał na murawie, by wykonać ćwiczenia zaplanowane dla zawodników, którzy nie dostali ani minuty. Był to jego jedyny sposób, by tego wieczoru wejść na boisko Bernabeu. To już dla niego rutyna, jako że był to ósmy mecz z rzędu, który w pełni przesiedział na ławce. Jego blask z poprzedniego sezonu, który obserwowaliśmy chociażby w Pucharze Króla, zgasł. Chłopak powoli popada w cichą rozpacz, która w futbolu jest bardziej niebezpieczna, niż jakakolwiek kontuzja. Jego otoczenie prosi go o cierpliwość, ale ta się powoli kończy. Nie trzeba go dobrze znać, by zrozumieć, że cierpi. Endrick żyje, by czuć piłkę. W Valdebebas stara się, uśmiecha do kolegów, pracuje w ciszy. Ale czas mija, a cisza zaczyna ciążyć. Nie patrzy już krzywo na odejście, jeśli jego sytuacja do zimowego okna się nie zmieni. Mówią tak osoby z jego otoczenia, wyczuwają to ci, którzy obserwują go na co dzień. I choć nikt nie mówi tego głośno, wszyscy wiedzą, że coś pęka wewnątrz Endricka. [
@marca
]
Endrick umiera w środku. W ciszy. Gniew i frustracja wobec sytuacji której kompletnie nie rozumie, powoli go wyniszczają. Mimo że ponad miesiąc temu otrzymał zgodę lekarzy na powrót do gry, wciąż nie dostał ani minuty. Gdy po niedzielnym Klasyku drużyna pogrążyła się w emocjonalnej walce, Endrick był gdzieś indziej. Siedział na ławce i obserwował wszystko, jakby nie miało to z nim nic wspólnego. Niewiele kamer uchwyciło jego obecność, która była praktycznie niewidoczna wobec tych wszystkich gestów i protestów. Jego umysł był gdzie indziej. Z zamglonym wzrokiem próbował skupić się na dachu stadionu, podczas gdy przez jego głowę przemykały wizualizacje tego, jak wyobrażał sobie ten sezon, który miał być dla niego zwycięski. Nic nie poszło jednak po jego myśli. Gdy stadion pustoszał, a reflektory dalej świeciły, Endrick pozostał na murawie, by wykonać ćwiczenia zaplanowane dla zawodników, którzy nie dostali ani minuty. Był to jego jedyny sposób, by tego wieczoru wejść na boisko Bernabeu. To już dla niego rutyna, jako że był to ósmy mecz z rzędu, który w pełni przesiedział na ławce. Jego blask z poprzedniego sezonu, który obserwowaliśmy chociażby w Pucharze Króla, zgasł. Chłopak powoli popada w cichą rozpacz, która w futbolu jest bardziej niebezpieczna, niż jakakolwiek kontuzja. Jego otoczenie prosi go o cierpliwość, ale ta się powoli kończy. Nie trzeba go dobrze znać, by zrozumieć, że cierpi. Endrick żyje, by czuć piłkę. W Valdebebas stara się, uśmiecha do kolegów, pracuje w ciszy. Ale czas mija, a cisza zaczyna ciążyć. Nie patrzy już krzywo na odejście, jeśli jego sytuacja do zimowego okna się nie zmieni. Mówią tak osoby z jego otoczenia, wyczuwają to ci, którzy obserwują go na co dzień. I choć nikt nie mówi tego głośno, wszyscy wiedzą, że coś pęka wewnątrz Endricka. [ @marca ]
Zostań PRO
Wybierz pakiet odpowiedni dla Siebie
POLECANE WĄTKI
Ładowanie...
Postaw Kawkę Wariacie
OSTATNIE KOMENTARZE
Ładowanie...
Najbliższy mecz
Ładowanie meczów...
Ostatni mecz
Ładowanie ostatniego meczu...
Tabela La Liga
Tabela La Liga
Ładowanie tabeli...
Tabela Strzelców
Ładowanie tabeli strzelców...
Kalendarium Real Madryt
Ładowanie kalendarium...
NAJCZĘŚCIEJ LAJKOWANI
Ładowanie...
TOP POSTERSÓW
Ładowanie...
KOGO OBSERWUJĄ?
Ładowanie...