Zwycięstwo pomimo słabego stylu gry
We wczorajszym spotkaniu Champions League Real Madryt pokonał VfB Stuttgart 3:1, jednak styl w jakim Królewscy tego dokonali pozostawia wiele do życzenia. 3 punkty piłkarze zawdzięczają kolejną dobrą końcówką meczu, w której padły dwie bramki.
Od początku spotkania lepiej prezentowali się goście z Niemiec. W pierwszym kwadransie mieli parę dobrych okazji, których nie wykorzystał Denis Undav,a dzięki dobrym interwencjom Thibaut Courtois podopieczni Carlo Ancelottiego nie przegrywali.
Same za siebie mówią już statystyki z pierwszej połowy. Stuttgart miał statystykę „expected Goals (xG) na poziomie 1.75 i posiadanie piłki wynoszące 53%. Oddali również o jeden strzał więcej od Królewskich (7:8).
W drugiej połowie było już lepiej, jednak wciąż mieliśmy fragmenty, gdzie wicemistrzowie Niemiec przeważali. W pierwszej minucie po przerwie dobrym rajdem za piłką popisał się Rodrygo, który następnie dograł do Mbappe, a ten uderzył piłkę do pustej bramki i mieliśmy otwarcie wyniku. Po tej bramce Real stworzył sobie jeszcze parę sytuacji i zanosiło się przez chwile na drugą bramkę, jednak po 60 minucie to Stuttgart znów zaczął dominować i udało mu się wyrównać w 68 minucie za sprawą wspomnianego już wyżej Deniza Undava.
Po wyrównaniu znów goście mieli więcej do powiedzenia i zanosiło się na wyjście przez nich na prowadzenie. Jednak doświadczenie w tym przypadku okazało się kluczowe i to Real w 83 minucie za sprawą Rudigera wyszedł ponownie na prowadzenie. Wynik w doliczonym czasie podwyższył jeszcze świeży Endrick, który uderzył celnie z dystansu w prawy róg bramki.
Podobnie jak z Realem Sociedad nie był to mecz, w którym piłkarze Ancelottiego zaprezentowali nam ładny i widowiskowy futbol. Wielu kibiców miejscami porównywali nawet grę do stylu reprezentacji Polski i narzekało, że wiele jest jeszcze do poprawy. Gra Realu w tym sezonie faktycznie jest daleka od ideału, jednak póki co wyniki są dobre.
Królewscy mają duży problem z rozgrywaniem piłki przez środek. Odczuwalny jest brak Toniego Kroosa, który po poprzednim sezonie przeszedł na piłkarską emeryturę. W parze z tym idzie również posiadanie piłki, które w Realu nie jest w ostatnich meczach zbyt wysokie. Trener będzie miał więc nad czym pracować przed kolejnym meczem, w którym Real zmierzy się z Espanyolem.