Raul

Bilet na autobus i kilka groszy kieszonkowego. Być może tyle dzieli go od pozostania w Atletico. Tyle samo wystarcza Realowi, by zamienił czerwono-białe barwy na królewską biel i rozpoczął marsz ku nieśmiertelności.

Madryt, rok 1990. Na jednym z osiedli trzynastoletni chłopak z niewiarygodnym zacięciem kopie piłkę. Raúl González Blanco – szczupły, zawzięty, z oczami pełnymi marzeń. Właśnie dostaje swoją wielką szansę: trafia do akademii Atletico Madryt. To nie jest zwykła drużyna. To walec, który w sezonie 1990/1991 niszczy wszystko na swojej drodze.

308 strzelonych goli, tylko jeden stracony. Raúl, kapitan tej niepokonanej drużyny, jest sercem i duszą zespołu. „To była czysta ambicja. Nie był najszybszy ani najbardziej techniczny, ale miał coś, czego inni mogli mu tylko zazdrościć – głód. Strzelał gola, brał piłkę i biegł po kolejnego” – wspomina jego kolega z tamtych lat, José Esteban Alenda, dziś uznany reżyser kina.

Drużyna staje się oczkiem w głowie Jesúsa Gila, kontrowersyjnego prezesa Atletico. Dzieciaki są jego żywą reklamą, symbolem przyszłości klubu. Raul jest jego największą gwiazdą. Wozi ich na wiece polityczne, pokazuje w telewizji, a Alenda mówi wprost: „Byliśmy jak małpy w jego wesołym miasteczku”. (W komentarzu zostawiamy interesujące wideo, spodoba Wam się).

A potem Gil jednym ruchem wszystko niszczy. Z dnia na dzień, pod pretekstem cięć finansowych, rozwiązuje większość drużyn młodzieżowych Atleti. "Dzięki tej decyzji zaoszczędzimy 17 milionów peset. Nie mogę tracić więcej pieniędzy" - grzmi.

W tym momencie rozpoczyna się historia, która zmienia hiszpański futbol na zawsze.

Raúl trafia do Realu Madryt. Podpisuje 6-letni kontrakt. Nie dlatego, że chce. Dlatego, że musi. Atletico nie ma zamiaru zapłacić mu nawet symbolicznych kilku groszy. Real oferuje absolutne minimum – bilety na autobus i drobne kieszonkowe. Tyle wystarcza. Tyle samo brakuje Atletico, żeby go zatrzymać.

Nie ma żadnych wielkich planów, żadnej wielkiej miłości. Gdyby nie szaleństwo Gila, Raúl nigdy nie założyłby białej koszulki. W czerwono-białym pasiaku Atletico grałby dalej, bez podejmowania wiekopomnych decyzji i dramatów.

Ale historia nie kończy się tutaj. Atletico szybko odbudowuje swoją akademię. Widząc, jak Raúl rozkwita w Realu, chcą go z powrotem. Obiecują jego ojcu pracę, proponują wypożyczenie młodego zawodnika do trzecioligowego Cadiz i godne wynagrodzenie. Raúl się waha. Przeznaczenie znowu wisi na włosku.

Wtedy do akcji wkracza Jorge Valdano, trener pierwszej drużyny Realu Madryt. „Powiedziałem mu, żeby został. Przekonałem go, że tutaj jego przyszłość będzie wyglądała inaczej” – wspomina Argentyńczyk.

Dotrzymuje słowa. Kilka miesięcy później Raúl debiutuje w pierwszej drużynie. Ma zaledwie 17 lat, ale w jego oczach widać, że jest gotowy. Reszta to historia. Gol za golem, triumf za triumfem. I budowanie legendy, cegiełka po cegiełce.

A Atletico? Jak wyglądałaby ich historia, gdyby Gil nie rozwiązał akademii? Gdyby Raúl został? Gdyby nie Valdano, który przekonał go do pozostania w Realu?

Jeden absurdalny błąd. Jeden nieprzemyślany ruch. Czasami to wszystko, czego potrzeba, by zmienić bieg historii piłki.

Like
Super
2
Upgrade to Pro
Choose the Plan That's Right for You
POLECANE WĄTKI
Ładowanie...
Postaw Kawkę Wariacie
OSTATNIE KOMENTARZE
Ładowanie...
Najbliższy mecz
Ładowanie meczów...
Ostatni mecz
Ładowanie ostatniego meczu...
Tabela La Liga
Tabela La Liga
Ładowanie tabeli...
Tabela Strzelców
Ładowanie tabeli strzelców...
Kalendarium Real Madryt
Ładowanie kalendarium...
NAJCZĘŚCIEJ LAJKOWANI
Ładowanie...
TOP POSTERSÓW
Ładowanie...
KOGO OBSERWUJĄ?
Ładowanie...
Read More