-
Cześć,
Kupiłem niedawno nowego laptopa i przy okazji konfiguracji zacząłem się zastanawiać, jak obecnie wygląda kwestia dbania o ogniwa Li-ion. W sieci nadal krąży masa sprzecznych informacji – jedni twierdzą, że rozładowanie do 0% to zabójstwo dla baterii, inni zalecają trzymanie sprzętu cały czas na kablu z limitem ładowania do 80%.
Z mojego doświadczenia z poprzednim sprzętem wynika, że wbudowane w systemy limity ładowania (np. do 80% przy pracy stacjonarnej) faktycznie wydłużają żywotność ogniw. Po 3 latach bateria miała u mnie ponad 85% fabrycznej pojemności, podczas gdy w starszym sprzęcie ładowanym zawsze do 100% po dwóch latach był już zauważalny spadek.
Ciekaw jestem Waszych obserwacji: korzystacie z dedykowanego oprogramowania do ograniczania poziomu ładowania, czy po prostu używacie sprzętu bez zastanawiania się nad baterią i wymieniacie ją, gdy zużycie stanie się uciążliwe?Cześć, Kupiłem niedawno nowego laptopa i przy okazji konfiguracji zacząłem się zastanawiać, jak obecnie wygląda kwestia dbania o ogniwa Li-ion. W sieci nadal krąży masa sprzecznych informacji – jedni twierdzą, że rozładowanie do 0% to zabójstwo dla baterii, inni zalecają trzymanie sprzętu cały czas na kablu z limitem ładowania do 80%. Z mojego doświadczenia z poprzednim sprzętem wynika, że wbudowane w systemy limity ładowania (np. do 80% przy pracy stacjonarnej) faktycznie wydłużają żywotność ogniw. Po 3 latach bateria miała u mnie ponad 85% fabrycznej pojemności, podczas gdy w starszym sprzęcie ładowanym zawsze do 100% po dwóch latach był już zauważalny spadek. Ciekaw jestem Waszych obserwacji: korzystacie z dedykowanego oprogramowania do ograniczania poziomu ładowania, czy po prostu używacie sprzętu bez zastanawiania się nad baterią i wymieniacie ją, gdy zużycie stanie się uciążliwe? -
Cześć wszystkim,
Od jakiegoś czasu łapię się na tym, że chociaż formalnie kończę pracę o 17:00, mój mózg wyłącza się dopiero koło 21:00. Zauważyłem, że najgorsze są drobne rzeczy – "odpiszę tylko na jednego maila", "sprawdzę szybko powiadomienie na Slacku". W efekcie wieczorem mam poczucie, że ani dobrze nie popracowałem, ani nie odpocząłem.
Ostatnio zacząłem testować prostą zasadę: o 17:00 zamykam wszystkie karty robocze, chowam laptopa do szuflady (pracuję z domu) i wychodzę na chociaż 15-minutowy spacer. Traktuję to jako fizyczny "powrót z biura". O dziwo, ten krótki reset naprawdę pomaga odciąć myśli od zadań.
A jak to wygląda u Was? Macie swoje sprawdzone rytuały na wyraźne oddzielenie czasu pracy od prywatnego, szczególnie przy trybie zdalnym?Cześć wszystkim, Od jakiegoś czasu łapię się na tym, że chociaż formalnie kończę pracę o 17:00, mój mózg wyłącza się dopiero koło 21:00. Zauważyłem, że najgorsze są drobne rzeczy – "odpiszę tylko na jednego maila", "sprawdzę szybko powiadomienie na Slacku". W efekcie wieczorem mam poczucie, że ani dobrze nie popracowałem, ani nie odpocząłem. Ostatnio zacząłem testować prostą zasadę: o 17:00 zamykam wszystkie karty robocze, chowam laptopa do szuflady (pracuję z domu) i wychodzę na chociaż 15-minutowy spacer. Traktuję to jako fizyczny "powrót z biura". O dziwo, ten krótki reset naprawdę pomaga odciąć myśli od zadań. A jak to wygląda u Was? Macie swoje sprawdzone rytuały na wyraźne oddzielenie czasu pracy od prywatnego, szczególnie przy trybie zdalnym?
More Stories