CO ZA MECZ! CO ZA ATMOSFERA I WALKA!
W niedzielę 26 października Real Madryt podejmował na swoim stadionie FC Barcelone. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy 2:1. Strzelcy: Mbappe, Spermin, Bellingham.
Niesamowite to było spotkanie! Oglądając to spotkanie można było cofnąć się kilka lat wstecz, gdy w Realu i Barcelonie grał Jeszcze Ronaldo i Messi. Na stadionie była kartoniada oraz świetna atmosfera. Przechodząc jednak do meczu..
Od pierwszych sekund na boisku panowała wysoka intensywność. Oby dwie drużyny pressowały, walczyły o każdą piłkę i o każdy centymetr boiska. Drużyną dominującą była jednak ekipa Xabiego Alonso. Już w czwartej minucie zrobiło się gorąco, gdy Vinicius upadł w polu karnym i podyktowane zostało wapno. Po interwencji VARu Cesar Soto Grado zmienił decyzję z boiska i anulował rzut karny. Chwilę później Kylian Mbappe trafił po raz pierwszy do siatki jednak kolejny raz do akcji wszedł VAR, który anulował bramkę Francuza z powodu spalonego. Kylian nie musiał jednak długo czekać na kolejnego gola, tym razem uznanego. Napastnik Królewskich w 22 minucie wpisał się na liste strzelców pokonując tym samym Wojtka Szczęsnego. Po bramce Realu mecz nadal był pod dyktando gospodarzy, to oni dyktowali tempo, tworzyli akcje za akcją i mieli przewagę w każdym miejscu na boisku. Jak to jednak w Realu Madryt bywa, nie potrafimy przewagi przełożyć na wynik. W pierwszej połowie powinno być 5:0 dla nas, a tymczasem dostaliśmy gonga na 1:1 po wylewie rrogiego(Ardziaka). Na odwet nie musieliśmy jednak długo czekać, bowiem zaledwie pięć minut później Jude Bellingham trafił do siatki Blaugrany wyprowadzając po raz drugi Real Madryt na prowadzenie. Na przerwe zeszliśmy z wynikiem 2:1 dla Los Blancos. Po przerwie zrobiliśmy klasyczny Real Madryt, ale o tym zaraz. Najpierw Jude Bellingham wywalczył rzut karny dla swojej drużyny. Kylian Mbappe nie trafił jedenastki ulegając Szczęsnemu. Po rzucie karnym mieliśmy swoje chwile, ale to nie było już to samo co w pierwszej połowie. Nie było już tak intensywnego pressingu, dokładności czy walki. W 72 minucie z boiska zszedł kontuzjowany Fede Valverde oraz Vinicius Junior(!). Jak można się domyslać, gwiazdeczce się nie spodobało. Brazylijczyk zszedł od razu do szatni, dopiero po chwili wrócił na ławkę rezerwowych. Spotkanie do 90 minuty się uspokoiło, lecz po regulaminowym czasie gry zaczął się ogień. Najpierw Pedri faulował, ale bez kartki. Dlaczego? Tego nie wie nawet Soto Grado. Chwilę później odpiął wrotki drugi raz i wyleciał z boiska. Spowodowało to spore zamieszanie na murawie i ławce rezerwowych. Wywiązała się z tego lekka kłótnia, w roli głównej oczywiście Vinicius. Zwyciężyliśmy nad Barceloną i mamy pięć punktów przewagi w ligowej tabeli. Andryi Łunin zakończył mecz z czerwoną kartką za zachowanie poza boiskiem.
Jak podobało się wam El Clasico?